"Jesteś w ciąży"
Z dedykacją dla @Mrs_Hazza94
#Niall
Wiadomość o wpadce i prawdopodobnej ciąży ucieszyła mnie. Choć to jeszcze nic pewnego bardzo mnie cieszy wizja ewentualnego ojcostwa. Wierzę w to, że sprawdzę się w roli tatusia. Hana próbuje hamować moje zapędy dotyczące naszej przyszłości, bo jednorazowy seks bez zabezpieczenia nie musi od razu zaowocować w ciążę. Oboje z ukochaną postanowiliśmy nie informować przyjaciół o ciąży, dopóki się to nie potwierdzi. Na razie czekamy na okres a potem na wynik testu.
Zakończyły się zdjęcia do Master Chef'a. Dostałem się do finału, który za kilka dni. Szczegóły nie są znane, produkcja chce utrzymać wszystko w tajemnicy jak najdłużej. Dobrze, że jestem na ostatniej prostej. W końcu będę mógł skupić się na moim związku z Haną, który istniał przez ostatnie miesiące w internecie. Planuje dla niej niespodziankę, która chodzi mi po głowie od dłuższego czasu. Nawet jeśli okaże się, że Hana nie jest w ciąży, chcę się z nią związać na zawsze.
Zajęty jestem pakowaniem reszty rzeczy, wieczorem wylatuje do Irlandii, a później prosto do Manchester'u. Wizyta w Mullingar jest chyba najważniejszą częścią mojej niespodzianki. Wszystko odbywa się bez wiedzy Hany, dziewczynie powiedziałem,że zdjęcia do programu kończą się dwa dni później. Gdy upewniłem się, że zabrałem wszystkie rzeczy pożegnałem się z dwoma pozostałymi finalistami programu,z którymi dzieliłem pokój i niebawem będę rywalizował o tytuł zwycięzcy. Tom, kolega z programu odprowadził mnie do wind.
-Trzymam kciuki -powiedział Tom,kiedy byliśmy na korytarzu i nacisnąłem przycisk,aby wezwać windę.
-Nie dziękuję, żeby nie zapeszyć. -odrzekłem spoglądając w podłogę.
-Z tego co mówiłeś, Hana jest fajną dziewczyną. Jestem pewny, że tobie nie odmówi.
-Ona może nie, ale jej ojciec. Z nim może być problem. Jest dość wybuchowy, obawiam się jego reakcji.
-Po co w ogóle chcesz go pytać o zdanie? -zapytał Tom
-Hana jest jego oczkiem w głowie i wypadałoby mieć zgodę. Może to głupie,ale będę lepiej się z tym czół, kiedy będę znał jego zdanie.
-Życzę ci powodzenia. Pamiętaj, kiedy spotkamy się na finałowej gali sprawdzę, czy pierścionek jest na właściwym miejscu.
-Dzięki.
Pożegnałem się z Tom'em w męskim uścisku po czym wsiadłem do windy. Prosto z hotelu pojechałem taksówką na lotnisko. Po odprawie znalazłem się na pokładzie samolotu.
***
Gdy bezpiecznie wylądowałem na lotnisku i przeszedłem drogę ponownej odprawy udałem się po odbiór mojego bagażu. Minęło kilka chwil zanim moja torba znalazła się na taśmie i zaczęła kręcić się razem z innymi bagażami. Chwyciłem właściwą torbę. Na zewnątrz czekał na mnie Jai,który przyjechał odebrać mnie z lotniska. Postanowiłem, że zatrzymam się u nich na tą jedną noc skoro następnego dnia on jak i jego rodzina przyjeżdżają do Anglii. Moi rodzice nie wiedzą nawet, że przyjechałem. Wymyśliłem sobie, że odwiedzę dom państwa Brooks jutro rano.
-Jak minęła podróż? -zapytał Jai tuż po naszym przywitaniu.
-W porządku. Myślę o twoim ojcu. Nie chce go zdenerwować. Może to zły pomysł- zapytałem kiedy szliśmy w stronę parkingu.
-Niall nie masz się czego bać. Nawet jeśli mój ojciec sie wkurzy, szybko mu przejdzie. On cię lubi. -powiedział Jai.
-Chciałbym mieć tą rozmowę za sobą. -westchnąłem.
-Poczekaj do zaręczyn. Wtedy będziesz miał stresa. -oznajmił Jai.
-To aż tak straszne?
-Zaręczyny same w sobie nie są złe. Najgorszy jest moment,w którym czekasz na decyzję. No wiesz wszyscy się patrzą na twoje show a tu wybranka daje ci kosza. Wtedy nie pozostaje ci nic innego jak zapaść się pod ziemię. -powiedział Jai
-Isabel się zgodziła -zauważyłem.
-No wiesz, kochamy się. Zresztą była w ciąży, więc nie miała wyjścia -zaśmiał się.
-No tak. Masz rację. -odpowiedziałem.
-Niall nie martw się, Hana zgodzi się zostać twoją żoną. Jesteście razem już tak długo,wiele przeszliście. Stworzycie tak samo szczęśliwą rodzinę jak ja i Isabel. -powiedział Jai kiedy wsiedliśmy do auta. Brooks odpalił silnik i ruszyliśmy w drogę kontynuując rozmowę o zaręczynach.
***
Po wspólnie zjedzonym śniadaniu razem z moim dawnym kumplem i jego żoną udałem się do rodzinnego mieszkania mojej dziewczyny. Otworzyła mi mama Hany,która była zaskoczona gdy mnie zobaczyła.
-Dzień dobry -przywitałem się- Mogę wejść?
-Jasne, wchodź. Zapraszam -oznajmiła pani Brooks.- A gdzie Hana?
-Przyjechałem sam. Chcę z państwem o czymś porozmawiać. Jest w domu pani mąż? Zależy mi na tym,żeby uczestniczył w tej rozmowie. -oznajmiłem lekko zdenerwowany.
-Coś się stało? Hana znowu trafiła do szpitala?!
-Nie. Z Haną wszystko w porządku. -uspokoiłem rodzicielkę mojej dziewczyny.
-Rozbierz się i idź do salonu a ja zawołam męża.
Kobieta poszła do pokoju. Zająłem kurtkę,którą powiesiłem na wieszaku w przedpokoju. Udałem się do salonu tak jak prosiła pani Brooks. Zająłem miejsce przy stole. W oczekiwaniu na rodziców Hany nerwowo bawiłem się palcami. Państwo Brooks pojawili się chwilę później. Wstałem i podałem dłoń ojcu Hany. Kiedy rodzicielka przygotowała dla nas kawę zajęła miejsce obok swojego męża, który siedział naprzeciwko mnie.
-Czemu zawdzięczamy twoją wizytę? -zapytał ojciec Hany, przerywając ciszę.
-Chciałabym prosić was o rękę Hany. -powiedziałem
-Chcesz się z nią ożenić? -zapytał Tobby.
-Tak. Zanim to nastąpi chciałem poznać waszą decyzję, w tej sprawie, a zwłaszcza pańską.
-Lubię cię Niall. Jesteś dobrym chłopcem . Z wielką przyjemnością oddam Hane w twoje ręce! -powiedział uradowany ojciec.
-Masz moje błogosławieństwo-oznajmiła matka Hany,wycierając łzę wzruszenia.
-Dziękuję. -powiedziałem.
-To co napijemy się czegoś mocniejszego? Trzeba to uczcić. -zaproponował Tobby.
-Może innym razem,za kilka godzin mam samolot powrotny.-oznajmiłem
-Jaki samolot?
-Kochanie, dziś Jai wyjeżdża na tydzień w odwiedziny do Hany. Niall jedzie z nimi-powiedziała mama Hany.
-Rzeczywiście, masz rację. To przez nawał obowiązków-pokręcił głową ojciec.
-Nic się nie stało. Od zawsze byłeś z dala od rodzinnych spraw. Na szczęście ja o wszystko zadbałam. Niall skoro tu jesteś, dam ci kilka słoików domowej roboty. -mama Hany poszła do kuchni, a ojciec nalał nam po szklance whisky.
-Witaj w rodzinie! -oznajmił triumfalne takim tonem,aby jego żona przebywająca w kuchni nie usłyszała, a co gorsze nie widziała tego, że piliśmy.
Niedługo później pożegnałem się z rodzicami Hany po czym wsiadłem do auta Jai'ego, ktory mi pożyczył, gdyż mieszkali dość daleko. Brooks'owie wydawali się być szczęśliwi z tego,że wkrótce dołączę do ich rodziny. Mogę odetchnąć z ulgą. Rozmowa,której trochę się bałem udała się, nie było to takie straszne jak myślałem. Tobby jest spoko gościem. Gdy zajechałem do mieszkania brata Hany okazało się, że Jai i jego rodzina są już spakowani i gotowi do drogi. Pomogłem im z bagażami. Kiedy byliśmy zapakowani zająłem miejsce na tylnym siedzeniu tuż obok rocznego Nick'a.
-Hana nie będzie zła jeśli zobaczy nas razem? No wiesz, też mogłaby chcieć zobaczyć się z rodzicami.
-Nie,myślę, że nie będzie zła.-odpowiedziałem na pytanie
-Co jak co,ale znam moją siostrę jak nikt inny nie jest,aż tak zazdrosna jak ci się wydaje kotku-powiedział Jai.
***
#Hana
Kiedy zauważyłam idącego Niall'a i Jai'ego z Isabel, która trzymała na rękach ich syna.Pomachałam w ich stronę.
-Tęskniłam, tak się cieszę, że wróciłeś na stałe -powiedziałam do Niall'a rzucając mu się na szyje,składając pocałunek na ustach.
-Na zawsze-szepnął mi do ucha.
-Miło cię widzieć siostro -odezwał się Jai- Wyglądasz na szczęśliwszą niż zazwyczaj.
-Bo tak samo się czuje. A tobie małżeństwo służy-zauważyłam
-Nic się nie zmieniło w dotychczasowym życiu. To tylko papierek.-powiedział. Został przez to trącony przez Isabel-Przepraszam.
-Macie jakieś plany na wieczór? -zapytałam
-Raczej nie. Odpoczniemy po podróży. -powiedziała Isabel.
-Zaprosiłabym was do nas na kolację, ale wychodzimy. Spotkamy się jutro, jeśli to nie problem.
-Żaden. Bawcie się dobrze-rzucił Jai.
Będąc w domu wzięłam pośpiesznie szybki prysznic. Ubrałam się w niebieskie jeansy, pudrową bluzkę i szary, rozpinany sweterek,który zakrywał moją pupe. Rozczesałam włosy, pozwalając by kaskady włosów swobodnie opadły na moje ramiona. Nałożyłam odpowiedni,lekki makijaż. Usta pomalowałam różowym błyszczykiem. W salonie czekał na mnie Niall.
-Dlaczego się nie przebrałeś?
-A co źle wyglądam? -zapytał kręcąc się wokoło, uśmiechając się.
-Mógłbyś włożyć jakąś koszule, idziemy na urodziny.
-Na urodziny do Harry'ego. Nie muszę zakładać koszuli.
-No dobrze-powiedziałam zrezygnowana,wiedząc,że nie osiągnę zamierzonego celu.
Niall przyciągnął mnie do siebie, obejmując swoimi ramionami. Zaciągnęłam się zapachem jego ciała. Przytuliłam się do niego.Staliśmy tak przytuleni przez krótką chwilę.
-Wiesz już czy jesteś w ciąży? -zapytał Niall
-Nie.-powiedziałam odsuwając się z uścisku.
-Już zawsze będę przy tobie.-powiedział Niall zmieniając temat.
-Przeszliśmy przez to razem.
-Teraz będę mógł nacieszyć się tobą. Zero wyjazdów, nagrań, a co najważniejsze koniec rozłąki.
-Mam taką nadzieję. Powinniśmy się zbierać.
Ubraliśmy się oboje. Wzięłam do ręki prezent a Niall zamknął drzwi od mieszkania. Trzymając się za ręce poszliśmy w stronę parkingu. Niall usiadł za kierownicą. Horan zdążył opalić silnik i ruszyć kiedy przypomniało mi się, że zapomniałam zabrać z domu wafelków z masą krówkową.
-Zatrzymaj auto-powiedziałam odpinając pasy.
-Co jest?-zapytał Niall
-Zapomniałam wziąć z kuchni ciastek,które obiecałam Harry'emu.
Pospiesznie wysiadłam z auta i pobiegłam w kierunku klatki schodowej. Kiedy dotarłam do mieszkania zabrałam to po co przyszłam i wyszłam chcąc zamknąć drzwi. Na korytarzu spotkałam Liam'a
-Cześć piękna -powiedział puszczając mi oczko.
-Cześć-odpowiedziałam szarpiąc się z zamkiem.
-Widzę, że potrzebujesz mojej pomocy.Daj mi to.
-Poradzę sobie. Możesz iść.- odparłam chłodno.
-Co tak złowrogo się do mnie zwracasz? -zapytał zbliżając się do mnie. Czułam jego zapach tuż za moimi plecami.
-Śpieszę się.-fuknęłam
-Wydaje mi się czy próbujesz się mnie pozbyć? -zapytał łapiąc moją dłoń gdy odwróciłam się do niego przodem
-Nie unikam cię. Po prostu nie mam czasu na rozmowę.-odparłam po czym wyrwałam dłoń z uścisku Liam'a.
-Dobrze. Nie będę cię zatrzymywać.Do następnego spotkania -powiedział Payne.
Kiedy Liam poszedł w stronę schodów ja skierowałam się w stronę wyjścia z budynku. Niall czekał w aucie słuchając muzyki.Kiedy dojechaliśmy do Liverpool Irlandczyk zaparkował auto na chodniku. Zabierając wszystko z tylnego siedzenia przeszliśmy na drugą stronę ulicy po czym Niall zapukał do drzwi. Na otwarcie nie trzeba było długo czekać.
-Zapraszam zapraszam moją ulubioną zakochaną parę-powiedział Harry.
-Niezłe powitanie- skomentował Niall.
-Harry-podeszłam do chłopaka-Wszystkiego najlepszego. Żeby na studiach ci się powodziło no i fajnej dziewczyny-powiedziałam po czym wręczyłam Styles'owi prezent i mocno przytuliłam.
-Dziękuję.
-Stary.-zaczął Niall
-Ej tylko nie stary!-zaprotestował Harry.
-Okey. No więc zajebistej bryki, dużo szalonych imprez, niezłej laski i dużo kasy.
***
Impreza urodzinowa Harry'ego rozkręciła się na dobre. Poznałam wielu kolegów Styles'a jak i jego młodszą siostrę Gemmę. Dziewczyna była miła i radosna, polubiłam ją.
Poszłam do kuchni żeby uzupełnić paterę z owocami i ciastem oraz wyjąć schłodzone piwo chłopakom. Sama zrobiłam sobie drinka z minimalną porcją alkoholu.
-Wlej więcej-powiedziała Gemma,która przyszła do kuchni i usiadła ze szklanką na taborecie.
-Tyle mi w zupełności wystarczy.-powiedziałam.
-Harry zrobił duży zapas wódki więc nie zabraknie. Możesz śmiało pić. -odparła z uśmiechem Gemma.
-Będę kierować samochodem-dodałam.
-Pieprzyć samochód. Wrócisz taksówką a auto odbierzesz jutro. Nie rób Harry'emu przykrości.
-Naprawdę nie mogę. -powiedziałam i wzięłam napełnioną patere i udałam się w stronę salonu. Siostra Harry'ego nie dała za wygraną i kroczyła tuż za mną trzymając w rękach dwa przezroczyste szklanki.
Postawiłam naczynie na stole i zajęłam wolny fotel. Gemma usiadła na rogu kanapy.
-Chyba wiem dlaczego nie chcesz pić-wypaliła po chwili.
-No więc? -zapytałam.
-Jesteś w ciąży- krzyknęła
-Ciii -rozejrzałam się wokół czy ktoś usłyszał to co przed chwilą powiedziała Gemma- Mam chorą wątrobę i muszę ograniczyć spożycie alkoholu.
-Nie widziałam. Przepraszam-powiedziała
-Nic się nie stało-oznajmiłam.
-Chodźcie bliżej, zaraz będzie tort-powiedział Niall, który złapał mnie od tyłu i pocałował w policzek.
-Już idziemy. -zawołała Gemma żywo podnosząc się z kanapy,lekko się chwiejąc. Sekundę później zniknęła w tłumie gości.
-Jak się bawisz?-zapytał Niall bawiąc się moimi włosami.
-Dobrze-westchnęłam
-Na pewno?
-Tak. Zmęczona trochę jestem.
-Chcesz to możemy wrócić do domu.-powiedział Niall.
-Nie ma takiej potrzeby. Zostańmy jeszcze chwilę. Chodź, zjemy po kawałku tortu.
Wstałam z kanapy. Chwyciłam rękę Nialla przeszliśmy bliżej tłumu który zebrał się wokół Harr'ego zdmuchującego świeczki.
***
Po powrocie do domu wzięłam szybki prysznic dla orzeźwienia. Myłam ząbki kiedy przypomniała mi się rozmowa z Gemmą. Okres powinnam dostać kilka dni temu. Co jeśli siostra Styles'a ma rację? Wyplułam resztki pasty i patrzałam się w lustro. Po chwili zdecydowałam się zrobić test ciążowy. Rozerwałam opakowanie i postąpiłam według instrukcji zamieszczonej w środku.
-Kochanie długo jeszcze?-usłyszałam zza drzwi głos Niall'a.
-Jeszcze chwilka. Zaraz do ciebie przyjdę.-krzyknęłam.
Czekałam z niecierpliwością na wynik testu. Ręce mi się trzęsły. Kiedy upłynęły minuty spojrzałam na test i pole z kreskami.
#Niall
Leżałem w łóżku i czekałem na Hanę. Już jakiś czas temu szum wody ustał więc skończyła brać prysznic. W pewnym momencie drzwi od łazienki otworzyły się a w drzwiach stanęła blondynka. W prawej dłoni coś trzymała. Kiedy Han usiadła obok mnie domyśliłem się co ma w ręku.
- Robiłaś test? -zapytałem.
Brooks kiwnęła głową. Dziewczyna podała mi patyczek. Spojrzałem w niego. Jedna ,czerwona kreska. Objąłem Hane ramionami. Tym razem się nie udało
~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy jak i również za to,że tak długo musieliście czekać na rozdział. Osobiście uważam, że jest on nijaki. Zresztą oceńcie sami. Następne rozdziały postaram się dodawać systematycznie. Być może pod koniec tygodnia coś się pojawi. Komentujcie proszę.
Kocham was♥ #BigLoveNiallFF
@angelharry99
No no no :) Niall ma zamiar się oświadczyć :)
OdpowiedzUsuńLiam mnie denerwuje. Lepiej niech uważa, bo Niall przyozdobi mu twarz
Gemma jest bardzo bezpośrednia.
Następnym razem na pewno im się uda i wyprodukują dzidziusia.
Dziękuję za dedykacje :* @Mrs_Hazza94
rozdział świetny, aww w następnym mają się zaręczyć!! szkoda, że nie będzie dzidziusia, ale w sumie mają jeszcze dużo czasu, weny ^^
OdpowiedzUsuń@katimilion