"Kochasz mnie? W ogóle chcesz ze mną być? "
#Niall
Umówiłem się z Lou na piwo. Chciałem pogadać z przyjacielem o Dorothy. Jestem zdania,że oboje tworzyliby idealną parę. Niestety ich relacje są czysto przyjacielskie. Jeszcze przed zakończeniem Master Chef'a postanowiłem, że zeswatam Tomlinson'a z Doris. Chcę troszkę pomóc naszym znajomym, bo widzę jak na siebie patrzą oraz w jaki sposób się traktują. Wielokrotnie byłem świadkiem dwu znacznych sytuacji, które były związane z Louis'em i Dorothy. Niestety mój przyjaciel jak i Patterson wszystkiemu zaprzeczali.
Zjawiłem się w klubie kilka minut wcześniej niż Lou. Zamówiłem piwo i usiadłem przy wolnym stoliku. Chłopak przyszedł nieco spóźniony.
-Siema. -przywitał się po czym gestykulując zamówił sobie piwo i zajął miejsce na przeciwko mnie.
-Hej. -odpowiedziałem biorąc łyk piwa z kufla,którego zawartość była już do połowy pusta.
-Fajna muza i pełno lasek. - zauważył Lou.
-Sam wybrałeś ten lokal na miejsce spotkania więc czemu się dziwisz. To normalne.
-Patrz na tyłek tej brunetki. -Tomlinson wskazał palcem na dziewczynę tańczącą w tłumie.
-Nie interesuje mnie tamta dziewczyna. Jestem zajęty.
-Nie bądź taki sztywny. Zanim Hana weźmie cię pod pantofel musisz się wyszaleć. Pamiętasz czasy liceum? Nie mogłeś odpędzić się od dziewczyn. Leciały na ciebie, jak pszczoły do miodu.
-To było dawno temu. Nie wracaj do tego. Liczy się tu i teraz.-odparłem.
-Czasem dobrze jest powspominać. Alice to była laska. O ile pamięć mnie nie myli byłeś z nią najdłużej.
-Może i tak było, ale teraz jestem innym człowiekiem. Z tamtego okresu nic już nie jest aktualne. Zmieniłem się odkąd poszedłem na medycynę.
-A Sophie? Ona potrafiła postawić na swoim. Mało kto potrafił się jej sprzeciwić. Tylko tobie ulegałam typowemu bad boy'owi.
-Skończmy ten temat. Chciałem pogadać z tobą o czymś innym. -zaproponowałem.
Czułem się niezręcznie, kiedy Louis wypominał mi każdą zdobytą przeze mnie dziewczynę. Lubiłem Sophie, była bardzo podobna do mnie z charakteru i osobowości. Dogadywaliśmy się. Szkolny bad boy i ona, dziewczyna z charakterem, która nie bała się wyrazić swojego zdania.
-O czym? -zapytał Lou
-O tobie i Dorothy. -odpowiedziałem
-Dlaczego o niej? Stało się coś?
-Nie. Przecież widzę jak na siebie patrzcie i się zachowujecie. Ile chcesz to ciągnąć? Powiedz to jej, wyznaj co czujesz.
-Niall bawisz się w swatkę? Nie masz nic innego do roboty? Czeka cię ślub, który sam się nie zorganizuje. Zajmij się tym hmm.
-Czego się boisz? Zrób ten pierwszy krok, bo dziewczynie to raczej nie wypada. -powiedziałem.
-Dzięki Niall, właśnie mi uświadomiłeś,że kocham Dorothy. -powiedział Lou uśmiechając się -Tylko to nie takie proste...Chyba popełniłem największy błąd w swoim życiu.
-Co zrobiłeś?
-Kiedyś powiedziałem Dorothy, że mam dziewczynę.
-Na głowę upadłeś?! Co ci strzeliło do łba.
-Nie wiem. Wtedy w walentynki odprowadziłem ją do waszego mieszkania i tak jakoś mi się powiedziało. Jezu jaki ja byłem głupi. -westchnął Tomlinson
-Odkręć to jak najszybciej i umów się z nią na oficjalną randkę.-powiedziałem.
-Myślisz,że się zgodzi?
-Powinna. Zresztą Doris bardzo cie lubi. Co ja będę ci tłumaczył. Sam wiesz najlepiej, jak między wami jest.
Spędziłem z Louis'em w klubie kilka godzin. Wypiliśmy sporo piw, więc wróciłem trochę nawalony. Ściągnąłem swoje ubrania i zostając w samych bokserkach położyłem się do łóżka obok Hany i przytuliłem ją. Niedługo później zasnąłem.
#Hana
Kiedy otworzyłam oczy ujrzałam śpiącego Niall'a. Minęło już kilka dni, a ja wciąż nie mam odwagi powiedzieć narzeczonemu o mojej chorobie. Wiem, że powinnam to zrobić jak najszybciej,bo być może Horan też jest chory, ale nie potrafię . Podniosłam się z łóżka i podeszłam do komody, po czym otworzyłam szafkę z bielizną. Wyjęłam z dna szuflady zapalniczkę i papierosa. Po cichu wydostałam się z sypialni i zeszłam na dół. Zajrzałam do pokoju przyjaciółki, aby upewnić się,czy Dorothy wyszła do pracy. Potem otworzyłam drzwi balkonowe i wyszłam do ogrodu. Stąpałam po trawie bosymi stopami . Podpaliłam papierosa i zaczęłam palić. Robiłam to codziennie, po kilka razy w ciągu dnia. Ukrywałam się z tym. Od chwili gdy się dowiedziałam, o HIV'ie zrobiłam się tajemnicza i nikomu o niczym nie mówiłam. Wiedziałam,że kiedyś zabraknie mi pomysłów i wyjdą na jaw wszystkie moje kłamstwa. Odmawiałam Niall'owi seksu, tym samym się od niego odsuwając Zrobiłam się zimna i oschła. Horan zaczął się domyślać,że coś jest nie tak, pytał,ale tłumaczyłam wszystko zmęczeniem lub brakiem nastroju.
Chodziłam po ogrodzie paląc papierosa. W pewnej chwili usiadłam na huśtawce. Jedną nogę podkuliłam a drugą się lekko odpychałam. W lewej ręce trzymałam zapalniczkę, a w prawej papierosa. Bawiąc się zapalniczką mój wzrok skupił się na pierścionku. Przez myśl przeszedł mi absurdalny pomysł, dlatego jak najszybciej oddaliłam tą myśl od siebie. Skończyłam palić papierosa i wróciłam do domu. Nie spaloną końcówkę papierosa wyrzuciłam przez kuchenne okno więc odłamek wylądował na ulicznym chodniku. W łazience umyłam zęby,żeby pozbyć się zapachu tytoniu. Wzięłam poranny prysznic. Wyszłam z kabiny owinięta w biały, puchaty ręcznik. Kiedy otworzyłam drzwi przede mną stał Niall.
-Miłego dnia kochanie.-powiedział i pocałował mnie w czoło.
-Dziękuję, tobie również.
-Czemu mnie nie obudziłaś? Wziąłbym kąpiel razem z tobą.
-Nie chciałam ci przerywać snu. Wczoraj wróciłeś późno...
-Hana powiesz mi co się dzieje? Od jakiegoś czasu dziwnie się zachowujesz. Mam wrażenie,że mnie unikasz.
-Wszystko jest dobrze. -skłamałam
-Kochasz mnie? W ogóle jesteś pewna,że chcesz za mnie wyjść?
-Tak, kocham i chce z tobą być na zawsze -powiedziałam.
-To kochaj się ze mną -powiedział.
-Nie teraz, spóźnisz się na dyżur.
-Cały czas tak mówisz. Ciągle odmawiasz, odkładasz na później. Unikasz mnie.
-Przepraszam. -powiedziałam.
-Zastanòw się czego tak naprawdę chcesz,bo ja cie nie poznaje. Zmieniłaś się. Nie wiem, gdzie podziała się ta Hana z kancelarii. -powiedział Niall po czym minął mnie i zamknął się w łazience.
Przeklinałam w duchu dlaczego nie powiedziałam mu prawdy. Gdyby wiedział byłoby inaczej. Zrozumiałby moje zachowanie. Ja nie wiem jak mam mu to powiedzieć.
#Dorothy
Byłam w pracy i sprzątałam stoliki, gdyż dziś ja zamykałam lokal. W pewnym momencie usłyszałam jak drzwi otwierają się.
-Przepraszam, niestety już zamknięte -powiedziałam nie przerywając czynności.
-Przyszedłem do ciebie -usłyszałam w odpowiedzi znajomy mi głos, który należał do Louis'a.
-To ty. - powiedziałam odwracając się w stronę chłopaka
-Nie boisz się tutaj być tak sama? -zapytał i zaczął chodzić po lokalu i rozglądać się.
-Nie -odparłam.
-Następnym razem zamykaj drzwi na klucz. -powiedział - Pomogę ci z tymi krzesłami -po czym wziął jedno krzesło i obrócił je do góry nogami i postawił na blacie stolika.
-Dzięki. To ja zmyje resztki naczyń -powiedziałam i weszłam za ladę.
Sprzątając lokal rozmawialiśmy. Z pomocą Lou udało mi się wszystko szybko posprzątać. Wyszłam z zaplecza gdzie zostawiłam fartuszek i odniosłam wszelkie środki czystości. Zastałam chłopaka siedzącego na barowym taborecie.
-Tak naprawdę to chce z tobą porozmawiać i cię przeprosić. -wyznał.
-Nie masz za co mnie przepraszać. -powiedziałam
-Okłamałem cię mówiąc ci wtedy, że mam dziewczynę. Podobasz mi się.
Zamurowało mnie. Nie spodziewałam się, że Louis kłamał. Myślałam, że się przyjaźnimy i nie będzie z tego nic więcej. Sądziłam, że tylko ja źle ulokowałam swoje uczucia, a tu coś takiego.
-Umówisz się ze mną na randkę? - zapytał
-No nie wiem. Po tym jak mnie oszukałeś straciłam do ciebie zaufanie -powiedziałam
-Byłem głupi. Nie potrafiłem przyznać się przed sobą, że mógłbym się zakochać. Pewna osoba dopiero dała mi to do zrozumienia.
-Żartowałam - powiedziałam - Zgadzam się.
Louis wstał z krzesła i zbliżył się do mnie. Dzieliło nas zaledwie kilka centymetrów.
-Przepraszam, za to co teraz zrobię -rzekł.
Gdy wypowiedział ostatnie zdanie pocałował mnie w usta. Odwzajemniłam pocałunek. W gruncie rzeczy od dawna na to czekałam, bo kochałam Louis'a od dawna.
#Hana
Kolejny tydzień minął bardzo szybko. Nadszedł piątek, pierwszy dzień wiosny. Zaprosiłam przyjaciół na grilla z tej okazji. Po pracy zrobiłam szybkie zakupy. Kupiłam wszystkie potrzebne rzeczy.
Wyjęłam torby z bagażnika i szłam obładowana do klatki schodowej.
-Pomogę ci -usłyszałam głos Liam'a.
-O cześć. Dzięki -odpowiedziałam i podałam mu dwie z czterech siatek, które miałam.
-Szykujesz imprezę? -zapytał.
-Urządzam wspólnie z paczką przyjaciół grilla z okazji wiosny.
-To super.
-Może wpadniesz? Poznamy się lepiej.
-Dziękuję,ale innym razem. Powiedziałaś już Nathan'ielowi ?
-Niall'owi -sprostowałam
-Przepraszam. To jak powiedziałaś ?
-Nie mam odwagi -wyznałam.
-Wiesz, że on powinien poznać prawdę dawno temu.
-Tak wiem. Ciężko mi wciąż wszystkich oszukiwać.-westchnęłam i spuściłam wzrok.
-To się przełam. Lepiej żeby dowiedział się tego od ciebie niż przypadkiem od kogoś nieznajomego. To zabili go jeszcze bardziej.
-Postaram się skorzystać z twojej razy. Dzięki za pomoc. -powiedziałam, gdyż byliśmy już przed drzwiami mojego mieszkania.
-Nie ma za co. Baw się dobrze. -odpowiedział i zniknął.
Weszłam do domu i krzyknęłam 'Jestem '. W korytarzu zjawił się Niall i zabrał siatki. W tym czasie zdjęłam trampki i pobiegłam na górę się przebrać. Wygrzebałam z szafy dżinsowe ogrodniczki z przetarciami w kilku miejscach. Dobrałam biały top. Kiedy się ubrałam zeszłam do kuchni, aby pomóc w przygotowaniach. Niall zdążył poukładać na tacki karkówkę oraz kiełbaski. Dorothy zajmowała się napojami. Podeszłam do zlewu i zaczęłam myć brudne naczynia.
-Pokłóciłaś się z Niall'em? -zapytała przyjaciółka
-Nie, to on się na mnie obraził. -powiedziałam
-Chyba nie ma powodu -zauważyła Dorothy.
-Ma powód i ja doskonale wiem jaki, ale nic na to nie poradzę.
-Macie się pogodzić jasne? Dziś zawitała do nas wiosna, a wy stroicie fochy.
-Ja sie nie dąsam tylko Niall. -zauważyłam
-Nieważne. -rzekła Patterson i wyszła do chłopaków.
Wytarłam ręce kuchennym, jednorazowym ręcznikiem i oparłam się tyłkiem o blat. Naszła mnie ochota na papierosa,ale nie miałam gdzie wyjść,żeby nikt mnie zobaczył z papierosem. Mogłabym pójść do Liam'a, ale nie chciałam mu przeszkadzać.
Moje kłamstwa zaczęły mi ciążyć na sumieniu. Wszystko zaczęło się sypać. Niall się na mnie obraził i nie odzywał od kilku dni. Czułam się z tym źle, ale nie potrafiłam zdobyć w sobie tyle odwagi, aby wyznać mu prawdę. Podeszłam do lodówki i wyjęłam z zamrażalnika 5 zimnych piw i wyszłam do przyjaciół.
Harry zajmował się grillem, Niall i Louis stali niedaleko i gadali, a Dorothy pomagała Styles'owi.
-Przyniosłam coś do picia -powiedziałam i wręczyłam Harry'emu i Doris po puszcze piwa.
Potem poszłam w stronę Louis'a i Horana. Tomlinson mi podziękował. Pociągnęłam Nialla za rękę , splatając nasze dłonie. Prowadziłam chłopaka na drugi koniec tarasu.
-Kochanie przepraszam za moje ostatnie zachowanie. -powiedziałam.
-Traktujesz mnie jakbym ci coś zrobił. Dlaczego? -zapytał i ściągnął swoje okulary.
-Zaraz ci wszystko wytłumaczę. Tylko proszę, wysłuchaj mnie do końca. -powiedziałam- B-Bo ja...
-Hana ,Niall kiełbaski wam ostygną-wołał Harry, który podbiegł w naszą stronę.
Wystarczyłaby sekunda, a Niall by się dowiedział, ale tak się złożyło, że Styles ma niezłe wyczucie czas więc nie zdążyłam mu powiedzieć.
-No chodźcie -powiedział Harry
-Już idziemy -opowiedziałam i kiwnęłam głową, żeby Niall ruszył ze mną i Harry'm.
Kiedy szliśmy w stronę ogniska Niall szepnął mi do ucha.
-Co chciałaś mi powiedzieć?
-Powiem ci wieczorem, obiecuje -odrzekłam i złapałam Nialla za rękę i ścisnęłam,w geście potwierdzenia.
*****
Grill z okazji wiosny okazał się strzałem w 10. Nie pamiętam kiedy ostatnim razem spotkałam się z przyjaciółmi na jednej imprezie. Bawiliśmy się świetnie. Wieczorem Niall, Louis i Harry rozpalili ognisko. Wszyscy siedzieliśmy przy palącym się ognisku, ponieważ noce o tej porze nie są jeszcze zbyt ciepłe. Każdy był już trochę wstawiony,ale nie tak żeby robić wiochę i się przewracać. Niall grał mam na swojej ukochanej gitarze, a my śpiewaliśmy mu jakieś piosenki. Harry zaśpiewał nawet swój własny utwór, który wymyślił ot tak, z głowy. Miałam z niego ubaw. Zresztą jak całe towarzystwo.
Wstałam z krzesła i zabrałam puste szklanki, po drinkach i whisky żeby je napełnić. Będąc w kuchni postawiłam szkło na blat od wyspy kuchennej. Pech chciał, że jedna ze szklanek spadła na podłogę, pobiła się. Kucnęłam zaczęłam zbierać pojedyncze szkła, oczywiście te większe kawałki. Kładłam szkła do miski, którą odruchowo zabrałam z blatu. Podczas zbierania odłamków, skaleczyłam się odłamkiem jednego z nich z nich. Zaczęła mi lecieć krew z palca. Patrzyłam się na nią jakbym pierwszy raz widziała czerwoną ciecz . Dotknęłam kolanami zimnych płytek. W kuchni pojawił się Niall.
-Co robisz? -zapytał Niall, który zaczął się do mnie zbliżać
-Zbieram szkła -odrzekłam
-Uważaj żebyś się nie skaleczyła.-ostrzegł mnie.-Najlepiej to zostaw.
-Już to zrobiłam. -powiedziałam.
Niall podszedł do mnie i kucnął obok mnie bardzo szybko. Chciałam uniknąć tego, żeby nie zobaczył, że się zraniłam. Wiem czym to grozi jeśli Horan będzie miał kontakt z moją zarażoną krwią.
-Pokaż mi tą ranę. -oznajmił
-Nie, dam sobie radę sama. -powiedziałam odsuwając rękę, tak aby była jak najdalej od Niall'a.
-Trzeba ją oczyścić i zdezynfekować. Nie wygłupiaj się, tylko daj mi tą rękę.
-Nie słyszysz co do ciebie mówię? !-krzyknęłam -Odejdź stąd! -powiedziałam,a z moich oczu płynęły łzy .
-Nie zachowuj się jak dziecko! Daj sobie pomóc !-krzyknął Niall
-Nie dotykaj mnie! -wrzasnęłam gdyż Niall chciał opatrzyć mi ranę -N-Nie możesz! S-Słyszysz -jąkałam się, bo płakałam coraz bardziej.
-Ale Hana....
-M-Mam HIV'A! -krzyknęłam.
-Co?! -krzyknął Harry.
Podniosłam głowę i zdałam sobie sprawę,że wszyscy przyjaciele się na mnie patrzą oraz właśnie znają całą prawdę.
-Tak, jestem chora. Mam HIV'A -potwierdziłam, bo widziałam zdziwienie na ich twarzach.
-Jak to się mogło stać? Nie rozumiem. Przecież ty nie masz kontaktu z takimi osobami -powiedziała Dorothy
-A jednak miałam -oznajmiłam -Wtedy kiedy Jennifer mnie porwała podawała mi narkotyki. Wszyscy braliśmy z jeden strzykawki. Hill jest chora, ja jestem i ty Niall też możesz być zarażony - powiedziałam pociągając nosem.
-Mówiłem, żebyś do niej nie szła. Jennifer cię kłamie. -odezwał się Harry.
-To akurat jest prawda. Robiłam badania i są pozytywne.
-Dlaczego mi nic nie powiedziałaś? -zapytał Niall
-Bałam się. Nie chciałam was martwić.
-Nie zostawilibyśmy cię -dodał Lou.
-Chciałam ci wyznać prawdę w ogrodzie -powiedziałam do Niall'a.
-To jest niesprawiedliwie. Niall to się leczy? -zapytał Harry .
-Tak. Z tym się normalnie żyje. -odpowiedział Niall po czym bardzo mocno mnie przytulił.
~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. Tajemnica Hany wyszła na jaw. Louis pocałował Dorothy. Jak myślicie gdzie pójdą na oficjalną randkę?
Liczę na wasze opinie pozostawione w komentarzach.
Do następnego @angelharry99


świetny rozdział ,super że Lou i Dorthi są razem i dobrze że wszyscy wiedzą że Hana jest chora teraz chociaż bedzie miała wsparcie przyjaciół ily miś @najalakamyboy
OdpowiedzUsuńWoah. Też chce grilla! Mam tylko nadzieje że Ni nie będzie miał tego hiva. Jak tak zrobisz, nie wybaczę ci tego! Lou i Doris = dałem ci kamień z wielkim lof no bo kwiaty szybko schną gadają
OdpowiedzUsuńRozdział megaa! Nie mogę doczekać się jak Lou i Doris będą brać ślub, jeszcze fajniej by było jakby ni, hana i lou dori wzięli podwójny ślub aww
super rozdział, aww
OdpowiedzUsuńLouis i Dorti <3 <3 w końcu prawda wyszła na jaw, mam nadzieję, że Niall jest zdrowy i nie zmieni to ich stosunków, weenyy
Wow *.* Dorothy i Louis :) Dobrze, że Niall kopnął Lou w dupe i ten zrobił pierwszy krok
OdpowiedzUsuńTak bardo współczuję Hanie. Nie wyobrażam sobie co ona musi czuć. To musi być koszmar
Reakcja Niall'a jak się dowiedział pokazała, że kocha Han i mu na niej zależy
Brooks ma świetnych przyjaciół
@Mrs_Hazza94