"Prawdziwa prawda"
#Niall
Trzymałem w swoich ramionach Hanę bardzo mocno. Moja ukochana jest dla mnie najważniejszą kobietą w moim życiu. Nie mogę jej stracić tak szybko.
-Kocham cię i nigdy cię nie opuszczę. Nic się nie liczy. Przejdziemy przez to razem, jasne? -powiedziałem
-Uhm -przytaknęła wycierając łzy.
-Masz chusteczkę -Dorothy podała Hanie pojemnik -Wytrzyj łzy.
-Dziękuję -powiedziała i wysmarkała nos.
Podniosłem się z podłogi i podałem Hanie dłoń, żeby pomóc jej wstać. Obejrzałem jej ranę, z której sączyła się krew. Skaleczenie nie było dość poważne. Wystarczyło je oczyścić i założyć plasterek. Kiedy ja zajmowałem się Haną Harry posprzątał resztki szkieł znajdujących się na podłodze.
Wróciliśmy do ogrodu. Siedzieliśmy w ciszy przy ognisku. Nie wiem dlaczego, ale każdy myślał teraz o mojej narzeczonej. Do mnie samego nie doszła jeszcze ta informacja, którą wyznała nam Hana. Teraz dotarło do mnie dlaczego Hana odmawiała mi seksu i unikała wszelkiego kontaktu. Brooks po prostu się o mnie bała, a ja podejrzewałem, że nie chce ze mną być i być może ma kogoś. Powinienem walnąć się w łeb. Hana mnie teraz bardzo potrzebuje.
-Przepraszam,że zepsułam ten dzień. To nie tak miało być -powiedziała nagle Han przerywając niezręczną dla nas wszystkich ciszę.
-Daj spokój, nie masz za co przepraszać -powiedział Lou.
-Co teraz będzie? -zapytał Harry
-A co ma być? Trzeba iść dalej. Nauczyć się żyć trochę inaczej niż planowaliśmy -powiedziałem.
-Jennifer ściąga same kłopoty. Myślałem, że gdy będzie za kratami to się od niej uwolnimy. A ona wciąż najbardziej komplikuje wasze życie -skomentował Louis.
-Od początku chciała mnie zabić. Za pierwszym razem jej się nie udało, a teraz dopnie swego. -powiedziała Hana.
-Nie umrzesz -powiedziała Dorothy spoglądając na mnie ,szukając wsparcia, albo wiarygodności jej słów. Nie potrafiłem odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie. Wiedziałem,że trzeba przygotować się na najgorszą wersję.
-Nie znam dnia ani godziny -powiedziała Brooks.
-Co w takim razie ze ślubem? -zapytał Harry
-Musisz zadawać teraz takie pytania? -skarciła go Doris - To nie czas i miejsce. Dorośnij Harry.
-Przepraszam -odparł Styles.
-Nie mamy zamiaru z niczego rezygnować -powiedziałem ściskając Hanę za rękę. -Ślub i wesele się odbędzie.
Wszyscy spojrzeli na mnie jakbym mówił w innym języku niż oni. To, że Hana jest chora tak a nie inaczej to nie znaczy, że zrezygnuje, ze ślubu z nią. Hana będzie moją żoną choćby ceremonia miałaby się odbyć w szpitalu.
-Co tak na mnie patrzycie? -zapytałem
-Po prostu nas zaskoczyłeś - powiedziała Dorothy.
-Nie dajcie jej szans, tak?!- uniosłem głos i wstałem z krzesła jednocześnie puszczając dłoń Hany.
-To nie tak Niall.- powiedział Lou - Nikt nie miał tego na myśli.
-To dlaczego macie takie miny?
-Zaskoczyłeś nas- powiedział Harry .
-HIV TO NIE JEST WYROK.-powiedziałem akcentując dokładnie każde słowo.
-Wypijmy za to!- powiedział Harry
Każdy z nas wzioł do ręki puszkę piwa. Stukneliśmy się.Może to dziwnie wyglądało, ale nie możemy się poddać.
Przyjaciele poszli do swoich mieszkań chwilę później. Gdy Hana poszła wziąć kąpiel ja sprzątałem z Dorothy po imprezie.
-Dlaczego akurat ona? -zapytała nagle Dorothy.-Za co to wszystko?
-Też zadaje sobie to pytanie i chciałbym znać na nie odpowiedź.-powiedziałem.
-Jedna rzecz mi nie pasuje. Jak to możliwe, że Jennifer była przyjaciółką Hany przez tak długi czas i zrobiła jej coś takiego. Razem poszły na prawo, studiowały i pracowały w jednym miejscu. Raptem jej coś odbiło i doprowadziła do czegoś takiego.
-Z jednej strony nie można tak o wszystko winić Jenny. Dopóki była zdrowa to było w porządku. A kiedy jej choroba ujrzała światło dziennie wszystko się zmieniło. Nie chce tu zrzucać winy na chorobę, bo to nie o to chodzi. -powiedziałem
-Ja gdybym była Jenny to nigdy bym nie dopuściła do czegoś takiego. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym zrobić coś podobnego. Jeśli chciałbym pozbyć się złych emocji to znalazłabym inne rozwiązanie. Nigdy nie skrzywdziłabym własnej przyjaciółki.
-Wiem Doris. Jesteś najlepszą przyjaciółką Hany. Udowodniłaś to wielokrotnie.-powiedziałem.
-Traktuje ją jak swoją siostrę, której nigdy nie miałam. -rzekła Patterson.- I cieszę się też z tego, że mnie zaakceptowaliście oraz pozwoliliście dołączyć do waszej paczki.
-Takich ludzi jak ty się nie pozbywa. Ciężko znaleźć teraz tak lojalnego i prawdziwego przyjaciela. -powiedziałem zamykając drzwi prowadzące na taras.
-Skoro już poruszyliśmy temat o przyjaciołach. Długo znasz Lou?
-No już trochę czasu minęło. Znamy się jak łyse konie - powiedziałem.
-Louis miał dużo dziewczyn? -zapytała
-No...trochę ich było. Lou to taki kobieciarz-oznajmiłem.-Ale ja też do świętych nie należę.
-Widać jesteście do siebie bardzo podobni.- zauważyła blondynka
-Teraz Louis to się zakochał po uszy. Nie poznaje go. Bez przerwy gada i zdaje mi się,że mówi o tobie.
-Przestań. Ja się tylko z Lou kumpluje.
****
Poprosiłem o wolny dzień w szpitalu. Chciałem wykorzystać ten dzień urlopu, żeby zrobić test na obecność wirusa HIV. Z samego rana pojechałem na wyniki, które miały być gotowe po południu.
-Denerwujesz się? -zapytała Hana siadając obok mnie na kanapie, gdyż oglądałem telewizję.
-Nie.-odparłem zgodnie z prawdą.
-Ani trochę? Było mnóstwo okazji żebym mogła cię zarazić. W końcu mam HIV'a prawie rok czasu.
-No dobrze. Mam drobne obawy,ale przejdzie mi.
-Pojadę z tobą odebrać wyniki . Chcę być przy tobie. -powiedziała.
-Dlaczego zrobiłaś ten test sama? Ja też chciałybym wtedy z tobą być.
-Nie chciałam żebyś się od razu przejmował . Wolałam oszczędzić ci zmartwień.
-Ale test ciążowy zrobiłaś prawie w mojej obecności. To prawie identyczna sytuacja.
-Dotyczyła czegoś zupełnie innego. -powiedziała Hana.
-Mylisz się skarbie. Wtedy chodziło o nowe życie,a teraz o twoje.
-Przepraszam. Sądziłam, że Jenny nie mówi tego na serio.
-Dobrze. Nie będę drążył więcej tego tematu. Zbieraj się jeśli chcesz jechać ze mną.
Kiedy Hana się przebrała wyszliśmy razem z domu. Otworzyłem jej drzwi od strony pasażera, poczekałem, aż wsiądzie, a gdy to zrobiła zamknąłem je. Okrążyłem auto i usiadłem za kierownicą.
Podróż minęła nam w milczeniu. Było słuchać tylko grające radio. Podczas drogi nerwowo stukałem palcami o kierownicę. Hana to zauważyła i kiedy staliśmy na światłach złapała moją dłoń. Posłałem jej lekki uśmiech. Ona zrobiła to samo.
***
Gdy dotarliśmy pod szpital i zaparkowałem auto na jednym z niewielu wolnych miejsc na parkingu Hana się odezwała.
-Przepraszam. Przeze mnie twoje życie się zmieni. Nie spełnisz swojego marzenia, bo nie zostaniesz dobrym lekarzem -powiedziała.
-Nie przepraszaj, bo nie masz za co naprawdę. Nie masz na to żadnego wpływu. Ile razy mam ci to powtarzać?
-Wiem,ale..
-Żadnego ale. Jeśli będę chory, to umrzemy razem jeśli tak jest nam pisane. -powiedziałem i wziołem głęboki oddech.
#Hana
Niall poszedł do recepcji odebrać swoje wyniki. Ja siedziałam na korytarzu i czekałam, aż narzeczony pojawi się obok mnie z brązową kopertą w ręku. Nie musiałam długo czekać na przyjście Niall'a. Natychmiast się podniosłam, a on podał mi otwartą kopertę. Spojrzałam prosto w jego niebieskie oczy i wyjęłam białą kartkę. Szybko znalazłam jedno zdanie, które mnie najbardziej interesowało. Kiedy je przeczytałam stanęłaam na palcach i pocałowałam Niall'a a następnie mocno objęłam.
-Jestem zdrowy. Nie potrzebie się matwiłaś. -powiedział.
-Nawet nie wiesz jak bardzosię cieszę. -powiedziałam uradowana. Mogłam odetchnąć z ulgą.
-Chodźmy stąd -powiedział Niall i chwycił moją lewą dłoń, którą wcześniej pocałował.
Pojechałyśmy do klinki, w której pracował Louis. Kiedy znaleźliśmy się w środku zapytałam czy Tomlinson jest wolny. Dziewczyna w recepcji powiedziała, że Lou ma jeszcze pacjenta, ale za kwadrans będzie mógł nas przyjąć. Zapisałam się razem z Niall'em na wizytę do przyjaciela. Po drodze uznaliśmy, że to będzie dobry pomysł i tego właśnie mam potrzeba.
Wnętrze klinki, w której pracował bardzo nowoczesne. Na samym środku stało biurko przy którym pracowała sekretarka. Tuż po prawej stronie znajdowały się drzwi prowadzące do małego korytarza gdzie znajdowało się kilka innych gabinetów. Po lewej stronie znajdowały się drzwi prowadzące do dyrektora, gdyż było tak napisane na tabliczce. Obok tych drzwi znajdowały się kolejne. Tam znajdowało się pomieszczenie socjalne, zapewne dla pracujących tam osób. Łatwo się tego domyślić gdyż drzwi wiodące tam były otwarte. 5 minut przed wstąpieniem do gabinetu Lou przyszła do nas recepcjonistka i podała nam ręczniki oraz inne potrzebne rzeczy do masażu. Gdy byłam gotowa zapukałam do pomieszania, w którym znajdował się Louis.
-Dzień dobry, można? -przywitałam się
-Hana?! Co ty tutaj robisz? -zapytał bardzo zdziwiony Louis.
-A nie widać? -zapytałam.
-W takim razie zapraszam .
-Przepraszam,że przeszkadzam,ale trzymaj rączki przy sobie -powiedział Niall, który wparował do pomieszczenia.
-Niall ty też tu jesteś? -zapytał Lou ponownie.
-No, a co? Myślałeś, że będę siedział spokojnie na kanapie przed telewizorem ty będziesz tu macał moją narzeczoną.-powiedział Niall żartując
-Chcesz to możesz zostać w drodze wyjątku jeśli nie masz do mnie zaufania -odpowiedział Louis na tej samej zasadzie co Horan.
-Masz coś do jedzenia? -zapytał mój narzeczony swojego przyjaciela .
-Niall !-powiedziałam podnosząc głowę gdyż leżałam już wygodnie na kozetce.
-W dolnej szafce biurka powinno coś być -odparł
-No co? Jestem stasznie głodny. Nie dałaś mi śniadania. -powiedział Niall, który szperał w szafce.
-Oh.. doktorze Horan przecież pan dobrze wie, że przed pobraniem krwi do badań to jest rzecz oczywista.-odparłam.
-Robiłeś test? Co ci wyszło? -zapytał Tommo masując moje plecy.
-Negatywny. Zero jakiejkolwiek oznak HIV'A.
-To dobrze. Cieszę się, że chociaż tyle dobrego w tej całej sytuacji.
***
Doszłam do wniosku, że zacznę biegać. Chciałam o siebie zadbać. Od dłuższego czasu myślałam nad tym,ale brakowało mi czasu na poranne bieganie. Jest wiosna więc dlaczego mam nie skorzystać z pięknej pogody. I tak nie mam nic lepszego do roboty. Zaczynam powoli oswajać się z chorobą. Ubrana w odpowiedni strój ruszyłam do parku. Biegłam wokół alejek. Mijałam mnóstwo ludzi, którzy szli do pracy, prowadzili swoje pociechy do szkoły. Po dwóch godzinach treningu wróciłam do domu. Byłam trochę zmęczona, chyba przeceniłam swoje możliwości jak na pierwszy raz. Za duży dystans sobie narzuciłam jak na początek. Kiedy tylko weszłam do swojego mieszkania od razu skierowałam się do kuchni. Wyjęłam z lodówki niegazowaną wodę i piłam ją duszkiem. Tą którą ze sobą zabrałam zdążyłam wypić. Trzymając butelkę z wodą szłam w stronę kanapy. Nagle zakręciło mi się w głowie i zaczęło szumieć w głowie.
#Liam
Robiłem sobie śniadanie kiedy ujrzałem Hanę zmierzającą w stronę domu. Wyglądała na zmęczoną. Odszedłem od okna i zająłem się kanapkami. Woda, którą wstawiłem na herbatę jeszcze się nie zagotowała. Gdy czajnik zaczął wydawać z siebie charakterystyczny dźwięk, wlałem parujący wrzątek do kubka. Wyjęłem z szafki cukiernicę,żeby posłodzić sobie napój. Ku mojemu zdzwoniu cukiernica była pusta. Przeszukałem szafki w poszukiwaniu nowego cukru. Niestety go nie znalazłem. Nie miałem głowy do zakupów. Kupowałem wszystko na bieżąco. Postanowiłem pójść do Hany i pożyczyć trochę cukru, gdyż nie lubię pić gorzkiej herbaty.
Kiedy znalazłem się pod jej drzwiami do drzwi. Nie otworzyła. Ponowiłem próbę. Niestety bezskutecznie. Byłem pewny, że dziewczyna jest w domu, gdyż przed chwilą widziałem ją przez okno. Nie mogła wrócić i wyjść w tak krótkim czasie. Nie wiem dlaczego, ale coś podpowiadało mi żebym pociągnął za klamkę. Zrobiłem to. Ponieważ drzwi były okazały się być otwarte wszedłem do środka. Zacząłem rozglądać się po mieszaniu sąsiadki. Układ pomieszczeń był identyczny jak w moim domu,więc znałem wszystko dobrze. Idąc w stronę kuchni zatkało mnie. Na kafelkach leżała Hana. Natychmiast podszedłem do niej. Sprawdziłem puls, żyła. Zacząłem ją uderzać lekko, aby przywrócić jej świadomość. Po chwili otworzyła oczy.
-Liam? -zapytała Hana
-Tak. Spokojnie. Prawdopodobnie zemdlałaś.Wiesz nie wyglądasz najlepiej. Jak się czujesz?
-Boli mi głowa i... jest mi niedobrze. W łazience...
Podniosłem się szybko i pobiegłem do toalety. Bardzo łatwo odnalazłem wiaderko i podałem je Hanie. Zaczęła wymiotować. Skończyła opróżniłem je i wróciłem do dziewczyny, która siedziała na kafelkach.
-Jak się czujesz? -zapytałem
-Słabo. To zaraz minie -powiedziała-Co robisz w moim domu?- zapytała kiedy pomogłem jej wstać.
-Przyszedłem pożyczyć trochę cukru i tak wyszło. -powiedziałem.-Swoją drogą wystraszyłaś mnie
-Wiem. Nie pamiętam jak to się stało. Jakby ktoś wymazał mi część dnia.
-Często ci się zdarza coś takiego? Może nie powinnaś być sama?
-Nie. Czasem tylko gorzej się poczuje ale daje sobie radę. Przyzwyczaiłam się, że co chwila jestem na coś chora. Wytrzymam dopóki nie zasnę na zawsze.
-Możesz przestać tak mówić? Zasmucasz mnie tym. Trochę więcej optymizmu poproszę.
-Liam znowu, trzymaj mnie -Hana wypowiedziała te słowa po czym zachwiała się i znów zemdlała.
Zdążyłem ją złapać chroniąc Brooks przed ponownym upadkiem. Chwyciłem ją na ręce a następnie położyłem na kanapie. Wezwałem pogotowie. W oczekiwaniu na karetkę Hana otworzyła oczy. Powiedziała mi gdzie znajdę jej ostatnie wyniki badań, w tym na obecność wirusa HIV. Kiedy karetka przyjechała lekarze stwierdzili, że zabiorą ją na badania. Takie zdarzenia mogą mieć różne skutki, dlatego trzebabyło to sprawdzić.
#Hana
Od godziny jestem na sali segregacji. Pielęgniarka pobrała mi krew do badań, a lekarz przepisał jakieś kroplówki. Leżałam podpięta do jednej z nich. Na twarzy miałam maskę z tlenem, gdyż wystąpiły u mnie problemy z oddychaniem. Przy moim łóżku pojawił się Niall.
-Kochanie wszystko w porządku? Coś cię boli? -zapytał Horan całując mnie w czoło.
-Zemdlałam dwa razy. Liam wezwał pogotowie i mnie tu przywieźli.
-Napędziłaś mi stracha. Kiedy Ash powiedział mi, że tu jesteś natychmiast tu przybiegłem.
-Niall... ja chyba wiem. Źle ze mną, a będzie jeszcze gorzej. Za długo nie byłam leczona.
-Nawet tak nie myśl. Zaraz się wszystkiego dowiem. -powiedział Niall i poszedł do pokoju lekarzy.
10 minut później Horan pojawił się na sali wraz z lekarzem. Doktor miał w ręku wyniki moich badań.
-Co mi jest? -zapytałam
-Możesz odetchnąć z ulgą. To nie HIV. Jesteś zdrowa, . Zrobiliśmy powtórne badania, które są negatywne. Jestem tego pewien na 200%.- odparł lekarz. Niall złapał mnie za rękę i mocno ścisnął. Uśmiechał się do mnie.
-To w takim razie co było powodem jej omdleń?-zapytał.
-Twoja dziewczyna ma obniżoną odporność, z tąd te wszystkie dolegliwości i częste choroby. Wystarczy odrobina większego wysiłku i dlatego tak się dzieje. Ale przepisze jej leki i odpowiednie witaminy i będzie wszystko w porządku.
-Mam jeszcze jedno pytanie. -powiedział Niall
-Mów śmiało. -odparł lekarz.
-Możemy się bzykać?
-Tak.
-Kiedy mogę wyjść do domu? -zapytałam
-Jeszcze dzisiaj. Po dyżurze wrócicie razem do domu.
Lekarz zostawił nas samych. Poszedł przygotować wypis dla mnie. Niall usiadł na moje łóżko.
-Jesteś całkiem zdrowa. Wszystko minęło -powiedział Niall po czym mnie przytulił. Ja zrobiłam to samo.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę. Wreszcie ten koszmar z HIV się skończył.
-Nie mogę się doczekać,aż będziemy się kochać.
-Niall tobie to tylko jedno w głowie. -powiedziałam i zaczęłam się śmiać,bo facet leżący obok się na nas spojrzał. Horan wstał i zaciągnął zasłonę po czym znów usiadł obok mnie.
-Kocham cię -szepnął mi do ucha po czym przyległ do mnie złączył nasze usta.
Tęskniłam za tym aby być znów blisko niego. Brakowało mi naszych pocałunków. To wszystko spowodowało, że się wzruszyłam. Mój koszmar się skończył.
________________________________________________________
Przepraszam za błędy. Wszystko się wyjaśniło. Jakby ktoś nie skapnął to Lou jest masażystą :)
Zapraszam do komentowania, bo to ogromna motywacja dla mnie. Ciężko mi powiedzieć kiedy będzie nowy rozdział.Wiem, że zniszczyłam końcówkę, ale miałam inny pomysł na początku, lecz stwierdziłam, że ta wersja będzie lepsza.
Do następnego @angelharry99
Dobrze, że Hana jest jednak zdrowa ❤
OdpowiedzUsuńBędę mogli założyć rodzine i być szczęśliwi :)
Mogę dostać darmowy masaż u Lou? Proszę haha
Super, że Liam pomógł Hanie. Jest w porządku
@Mrs_Hazza94
Myślałam, że jest w ciąży... ile mam jeszcze czekać? Yaaaaaaayyyyyyyyyy
OdpowiedzUsuń11111111111111111!!!! jest zdrowa!! liam jaki bohatereee.... świetniusi rozdział ! ! ! ! ! żyyyczęę wenyy, może Niall i Han powinni wyjechać na jakieś waaakacje, na wakacjach wszystko może się zdarzyć xD
@katimilion
A JA JUŻ TAKA SZCZĘŚLIWA NIECH TEN HORAN BĘDZIE MIAŁ HIV I ONA I UMRĄ RAZEM A TU TAKI SUPRAJS MADAFAKA HAHAHA dobrze że są zdrowie!!
OdpowiedzUsuń/AwwMyCollins