"Chce mieć pamiątkę "
#Hana
Leżałam z Niall'em w łóżku. Chłopak masował moją głowę, a ja bawiłam się palcami jego prawej dłoni. Ta chwila była bezcenna. Byliśmy sami w moim domu, zero rozmów, hałasu, tylko głucha cisza. Z okna dało się słychać od czasu do czasu śpiew ptaków lub dźwięk silnika auta,które właśnie pojechało. Za oknem świeciło słońce. Naszą ciszę przerwał dźwięk oznaczający, że ktoś poprawnie wpisał 4 cyfrowy kod od domofonu.
-Cholera.-mruknął Niall podnosząc się.-Zawsze ktoś przychodzi w najmniej odpowiednim momencie.
-Jest sobotnie popołudnie,więc wracają do domu.-powiedziałam okrywając moje nagie ciało kołdrą.
-Ale ja mam wolne i chciałbym spędzić ten dzień z tobą. -powiedział Niall, po czym wstał z łóżka i zaczął się ubierać.
-Możemy wyjść wieczorem do kina.-zaproponowałam.
-W porządku-odpadł Horan- Zajmę się tą osobą,która wróciła, a ty ogarnij się.-powiedział i wyszedł z pokoju zamykając drzwi.
Wydostałam się z pod kołdry i ciągając ją za sobą podniosłam swoje rzeczy z podłogi. Szybko włożyłam na siebie moje czarne rurki oraz bluzkę w tym samym kolorze. Czerwoną marynarkę powiesiłam na wieszak i schowałam do szafy. Stanęłam przed lustrem, które wisiało nad komodą. Otworzyłam pierwszą szuflade i wyjęłam z niej zapasową szczotkę do włosów, gdyż ta którą używam na co dzień leży w walizce znajdującej się w kuchni. Przeczesałam moje blond, lekko kręcące się włosy. Chcąc odłożyć szczotkę na swoje poprzednie miejsce ponownie otworzyłam szufladę i kładąc rzecz na miejsce natknęłam się na niewielkich rozmiarów pudełeczko. Trzymałam w dłoni paczkę papierosów. Dokładnie to samo opakowanie,które kupiłam ostatnim razem. W środku znajdowała się zapalniczka i kilka papierosów. Powinnam pozbyć się tego jakiś czas temu, ale byłam tak zajęta przygotowaniami do wesela, że zupełnie o nich zapomniałam. Pragnienie nikotynowe wróciło, odczułam potrzebę zapalenia. Nie chce tego robić, dam radę,nie zapalę. Wytrzymałam tyle czasu bez palenia to i teraz mi się uda. Miałam tylko nadzieję, że Niall nie znalazł tej paczki. Żeby mieć większą pewność ukryłam papierosy w torebce. Mogłabym je wyrzucić w domu,ale to spowodowałoby,że sama się wkopałam. Owszem Harry pali,ale jakby to wyglądało,paczka z kilkoma papierosami w śmietniku. To do Styles'a nawet nie pasuje. On popala praktycznie co chwilę. Odkładając torebkę na miejsce wyszłam w końcu z pokoju i udałam się na dół. Przywitałam się z Harry'm. Chłopcy usiedli na kanapie i zajęli się nową grą, którą wczoraj kupił loczek,tym samym powiększając swoją kolekcję. Zrobiłam sobie sok z pomarańczy,który wycisnęłam za pomocą maszynki. Kiedy dzbanek był pełny wzięłam szklankę i napełniłam ją zawartością szklanego naczynia. Oznajmiłam Harry'emu i Niall'owi, że gdyby zechciało im się pić to sok stoi na wyspie kuchennej. Obje mruknęli coś pod nosem. Mogę się założyć, że wcale mnie nie słuchali. Wzięłam walizkę i udałam się do łazienki. Wypakowałam wszystko, rzeczy odłożyłam na swoje miejsce, a ciuchy włożyłam do pralki wcześniej je odpowiednio segregując i nastawiłam pranie. Reszta powędrowała do kosza i dołączyła do reszty ubrań czekających,aż ktoś łaskawie wrzuci je do prania.
***
Bilety do kina zarezerwowałam na godzinę 19:30. Przed wyjściem wzięłam długą kąpiel. Ubrałam jeansy, koszulkę na ramiączka i katanę. Wieczór był jeszcze chłodny jak na tą porę roku.
Będąc w kinie stanęłam razem z Niall'em, aby odebrać bilety i za nie zapłacić. Horan dokupił jeszcze średnią porcje pop-cornu i dwie średnie cole.
-Coś mi się wydaje, że ten pop-corn zniknie zanim seans się zacznie. -stwierdziłam,gdy staliśmy w kolejce, aby wejść na salę.
-Postaram się zostawić coś dla ciebie kochanie. -powiedział Niall i objął mnie swoim silnym ramieniem.-Właściwie jaki film wybrałaś?
-Papierowe miasta.-oznajmiłam
-Uff, już myślałem, że idziemy na komedię romantyczną.
-Po co mi oglądać komedię skoro mam takiego romantyka jak ty codziennie.
Niedługo później bramki zostały otwarte i pracownik kina sprawdził bilety po czym pokierował nas w stronę sali,gdzie wyświetlana będzie projekcja. Tak jak przewidywałam pop-corn zdążył zniknąć prawie w całości. Niall jest takim głodomorkiem,że podczas seansu musiał dokupić jeszcze jedną porcję prażonej kukurydzy. Siedzieliśmy na samej górze więc od czasu do czasu całowaliśmy się.
***
Miałam przerwę w pracy. Postanowiłam napisać wiadomość do brata.
Hana:Hej braciszku. Mam do ciebie ogromną prośbę. Pomożesz mi?
Jai:No pewnie. W czym mogę cię wyręczyć?
Hana:Potrzebuje moje zdjęcia z rodzinnego albumu. Dasz radę je zdobyć?
Jai:Oczywiście :) Po południu będę u rodziców, więc wezmę wszystkie albumy.
Hana:Dziękuję. Mogłam je zabrać ostatnim razem, ale nie byłabym sobą, gdybym o czymś nie zapomniała.
Jai: Co u ciebie? Masz wolne?
Hana:Jestem w pracy,ale mam przerwę na lunch. Jutro razem z Niall'em i naszą paczką idziemy na mecz piłki nożnej. A tam?
Jai:W porządku. Nick wszędzie włazi i wszystko ściąga. Czasami chciałbym, żeby potrafił już mówić, wtedy mógłbym się z nim lepiej dogadać.
Hana:Przyjdzie na to czas. Zobaczysz, jeszcze będziesz miał tego dość.
Jai:Dlaczego ty zawsze musisz mieć we wszystkim rację? To ja jestem starszy i stary. Swoją drogą postarajcie się o siostrzenice albo siostrzeńca. Wtedy zobaczysz jak to ciężko wychować takiego brzdąca. Wiesz ile Isabel ma za sobą nieprzespanych nocy? Kolki,ząbkowanie... :(
Hana:Nie strasz bo się zesrasz. Hahahaha :) A tak na poważnie to dzieci po ślubie.
Jai:Hana czy ty się boisz,żeby nie było tak jak poprzednio? Wybacz,że do tego wracam i poruszam ten temat.
Hana:Przestałam się bać. Nie wracam do tego,choć czasami zastanawiam się jak wyglądałoby teraz moje życie. Na pewno nie szykowałabym się do ślubu. Wiesz Jai,dobrze jest jak jest.
Jai:Okey... Skoro wspomniałaś o ślubie to tata sprzedał kawiarnie. Pieniądze lada moment będą na twoim koncie.
Hana:Nie tak się umawialiśmy. Miało być po połowie.
Jai:Ojciec jest strasznie upartym człowiekiem. Nie przemówisz mu do rozsądku.
Hana:Wiem,wiem. Jeszcze tyle rzeczy mamy do załatwienia,że ja nie mam pojęcia kiedy to wszystko ogarniemy. Narazie wszystko jest palcem po wodzie pisane.
Jai:Mówiłaś,że Dorothy wam pomoże.
Hana:To prawda. Pomaga nam. Wszystko jest mniej więcej zapisane w zeszycie ślubnym. To pomysł Niall'a.
Jai:Chce mieć pamiątkę:)
Rozpisałam się z bratem i w ten sposób moja przerwa szybko minęła. Pożegnałam się z nim i wróciłam do pracy. Gdy siedziałam przy biurku i myślałam nad wykonaniem nowego zlecenia do pokoju przyszła Kate.
-Masz chwilę? Mam sprawę.
-Tak,jasne. Siadaj-powiedziałam
-Trochę nam się terminy przesunęły i muszę cię wysłać w delegacje,żebyś dopilnowała kampanii reklamowej.
-Kiedy mam jechać?
-Za kilka dni. Szczegółów jeszcze nie znam bo nie rozmawiałam ostatecznie z dyrektorem. Najpierw kazał mi znaleźć kogoś odpowiedniego i ty wydajesz mi się być idealna.
Dobrze, pojadę. Jeszcze nigdy nie byłam w delegacji.-powiedziałam.
-Będziesz
miała okazję zobaczyć jak to jest. Jestem pewna, że sobie poradzisz
-oznajmiła Kate.-Chyba ten wyjazd nie będzie dla ciebie problemem?
-Nie.
Z chęcią pojadę. Tylko mój narzeczony może nie być zadowolony. Ostatnim
razem zdążyło mi się nocować poza domem i nie był zachwycony,ale
będzie musiał dać sobie radę.-powiedziałam
-Wychodzisz za mąż? Gratuluję - rzekła Kate i podała mi rękę.
-Dziękuję.
-Kiedy ten magiczny dzień?
-We wrześniu.-odparłam
-Jeszcze raz gratuluję. Wracaj do obowiązków,ja już zmykam,więc nie będę ci przeszkadzać. Jak się czegoś dowiem w sprawie
wyjazdu natychmiast cię poinformuje.-powiedziała Kate i wyszła zamykając
drzwi.
#Niall
Dobrze,że dzień dobiega końca, bo jestem nim
wykończony. Karetki pogotowia co chwila przywożą połamanych
motocyklistów,jedni bardziej poturbowani, a drodzy mniej. Cały dzień
spędziłem asystując starszym kolegom przy operacji. Zaczyna do mnie
docierać, że staję się prawdziwym lekarzem i przyczyniam się coraz
bardziej do odpowiedzialności za życie innych. Stoje przy metalowej
szafce i przebieram się w normalne cichy, a szpitalny fartuch zostawiam
na wieszaku. Spoglądam na zdjęcie Hany,które przykleiłem jakiś czas temu
na wewnętrznej stronie szafki. Biore komórkę,która chwilowo leżała na
półce, zamykam szafke i kieruje się do wejścia. Idąc korytarzem w
stronę wyjścia z budynku żegnam się z kolegami. Wreszcie mogę odetchnąć
świeżym powietrzem, słońce zachodzi,jest piękny widok. Odnajduje swoje
auto pośród innych pojazdów. Odpalam silnik odjeżdżając z piskiem opon.
Chciałem jak najszybciej znaleźć się w domu, być z miłością mojego
życia.
Podróż zajęła mi niecałe 30 minut. Przywitałem się z
Harry'm, a na ustach Han złożyłem głęboki pocałunek. Dziewczyna podała
mi gorący obiad mimo,że dochodziła już 20:00. Zjadłem rozmawiając o
niczym konkretnym.
-Idziecie jutro na mecz?-zapytał Harry
-Oczywiście, mam nawet szalik.-odparłem
-Będziemy kibicować i wspierać Lou.-dodała Hana-A ty?
-Nie
mogę choć bardzo bym chciał. Mam jutro ważny wykład. Od tego zależy czy
zaliczą mi semestr-powiedział Harry-Dzisiaj Mark mi to oznajmił.
-Szkoda,szykuje się dobra zabawa.-powiedziała Hana
-Może zdążę na drugą połowę. Ale kciuki będę trzymał
-Takie emocje cię ominą-rzuciłem.
-Niestety,to ja pójdę już do siebie powtórzyć ostatni wykład.
-Harry Edward Styles pilny uczeń-zażartowałem.
-Niall!-skarciła mnie Hana i skrzyżowała ręce na piersi.
-Sory
-Haha- zaśmiał się Harry odchodząc.
***
Kiedy skończyłem brać prysznic poszedłem do sypialni. Hana siedziała na łóżku po turecku i przeglądała coś w laptopie.
-Jesteś-powiedziała kiedy spostrzegła, że stałem w progu. -Siadaj,musimy porozmawiać.
-O co chodzi?-zapytałem zaprzestając suszyć włosy. Odłożyłem ręcznik na krzesło i usiadłem obok Han.
-Dostałam w pracy pewną propozycję. Nie mają nikogo innego,bo osoba,która do tej pory się tym zajmowała zachorowała.
-I?
-Będę musiała wyjechać na kilka dni w delegacje.
-Kiedy?
-Nie wiem, ale w najbliższym czasie się dowiem.
-Za
chwilę bierzemy ślub,a jeszcze niczego nie załatwiliśmy. Nie mamy nic
poza datą. Jak sobie to wyobrażasz? Wiesz dobrze, że ja pracuję od rana
do wieczora,zdaża się, że wracam nad ranem i nie mam czasu żeby
cokolwiek załatwić.
-Niall, to tylko kilka dni. Nie zbawi nas to.
-Pamiętasz co powiedział Jai? Czas szybko płynie. To ma być nasz dzień, najlepszy w życiu.
-Wiem. Przysięgam,że jak wrócę zajmę się tym.
-Na pewno?
-Tak.-potwierdziła-Jest jeszcze coś o czym chciałam ci powiedzieć.
-Mów.
-Długo nad tym myślałam i doszłam do wniosku, że możemy zacząć starać się o dziecko.
-Przecież nie chciałaś iść do ołtarza z brzuchem.
-Ale
zmieniłam zdanie. Nawet jeśli przed ślubem zajde w ciążę to nie będę
taka gruba. Gdyby za miesiąc się udało to w dniu ślubu będę na początku 5
miesiąca.
-Wtedy brzuszek jest dość widoczny. -zauważyłem
-To chyba dobrze prawda? Zresztą nie ja jedyna mogę stanąć przed ołtarzem będąc w ciąży.
-To co? Może zaczniemy już dzisiaj?
-Zgaś światło.
Wstałem
i zrobiłem to co powiedziała ukochana. Moja chwilowa złość minęła.
Chce zostać tatą. Nawet za miesiąc. Hana w tym czasie odłożyła laptopa.
Kiedy znalazłem się obok niej zaczęliśmy się całować.
-Wolisz córkę czy syna?-zapytała przerywając pocałunek.
-Obojętnie, ważne, że nasze.
-To do roboty.
***
Siedzieliśmy
na trybunach. Na szyji miałem szalik. Zaczął się mecz,w którym Lou był
napastnikiem w swojej drużynie. Kibicowałem przyjacielowi bardzo mocno.
Pierwszy raz miałem okazję oglądać go w roli piłkarza. Opowiadał mi,że w
czasach licealnych grał w szkolej drużynie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. Co sądzicie?Chcecie ciąg dalszy meczu? Wgl wydaje mi się,że ostatnio mało piszę o Doris i Lou.
Zostawcie swoją opinię w postaci komentarza. To wielka motywacja dla mnie.
Kocham was♥
Wasza @angelharry99
Aww. Niall jak ty to robisz że tyle jesz a masz figurę że hoho. Rozdział świetny!:) trochę miło o lou i doris:/
OdpowiedzUsuń/AwwMyCollins
Będzie baby booooom. No i dobrze :)
OdpowiedzUsuńOj Niall, nic się nie stanie jak Hana wyjedzie na kilka dni
Horanek będzie dobrym lekarzem, wiem to
Poczułam się tak jakbyś urwała koniec rozdziału
Poproszę więcej Lou i Dorothy :)
@Mrs_Hazza94
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńJa chcę więcej Doris i Louisa! Oni są tacy słodcy.
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o dzidzię, to myślę, że fajnie by bylo, gdyby mieli synka. Taki malutki Niall <3 :) Słodko :)
Ciekawe po co hanie te zdjęcia...
Uwielbiam Jai'a. Ciekawe, czy mój kochany braciszek tez będzie ze mną pisał. :) Oby.
Super rozdział, pisz dalej, może wydasz go kiedyś, tak jak "After" ;)