"Becky? (..)To ty"
#Louis
Wróciliśmy do mieszkania,które było własnością Brooks. Podczas jazdy Dorothy próbowała dodzwonić się do przyjaciółki, lecz po kilku sygnałach włączyła się poczta głosowa. Patterson wyjęła klucze z torebki i otworzyła drzwi,które były zamknięte. Gdy tylko przekroczyła próg mieszkania zaczęła szukać Niall'a. Dziewczyna pobiegła na górę. Ja zdjąłem kurtkę,którą powiesiłem na wieszaku i udałem się w stronę schodów, podążając za dziewczyną. Z pokoju,gdzie mieściła się sypialnia dochodziły głosy Dorothy, która relacjonowała to co usłyszała w radiu.
-Może w internecie jest coś więcej na ten temat. -powiedział Niall, który wyglądał na zdenerwowanego.-Spróbuj do niej zadzwonić jeszcze raz.
Stanąłem w progu pokoju. Niall siedział na łóżku z laptopem na kolanach i pisał coś na klawiaturze. Patterson chodziła nerwowo po pokoju i trzymała telefon przy uchu.
-Znowu to samo.-powiedziała zmartwionym głosem.
-W sieci jest mnóstwo portali, które piszą o tym wypadku...Czekajcie, ktoś zamieścił aktualizację artykułu. -powiedział Niall.
Dorothy natychmiast przysiadła się i zaczęła czytać treść wiadomości. Zrobiłem to co Patterson i usiadłem na lewym brzegu łóżka.
-W wypadku uczestniczyły osoby w różnym wieku. Jednym autem podróżowała pięcioosobowa rodzina z trójką dzieci. Najmłodsze z nich walczy o życie w szpitalu. Kierowca,który najprawdopodobniej jest sprawcą tego groźnego wypadku zmarł na miejscu tak jak pisaliśmy wcześniej. Podróżowały z nim osoby ok 20-25 lat.-przeczytałem.
-Nie czytaj dalej.-powiedziała Doris.
-Kurwa po co ja puściłem ją samą do tego Dublina.-rzekł Niall.
-A miałeś inne wyjście? To jest jej praca,a ty masz dyżury w szpitalu.-powiedziałem
-Wziąłbym wolne. A teraz nie wiem co z nią się dzieje,czy żyje.
-Ona jest dorosła, wie co robi. Nie wiesz nawet czy brała udział w tym wypadku,to może być tylko zbieg okoliczności.
-Powinniśmy obdzwonić szpitale i popytać,czy są tam osoby z tego wypadku zaproponowała Doris.
#Niall
Strasznie martwię się o Hane. Denerwuje się, że stało jej się coś złego. Już raz przez to przechodziłem.
-A jeśli to sprawka Jennifer?
-O czym ty mówisz?! Hill siedzi,w zakładzie zamkniętym i zostanie tam w najbliższym czasie. -powiedział Louis.
-Mogła z niego uciec!-wstałem z łóżka kładąc laptopa na komodę.
Wyjąłem telefon z kieszeni chcąc jak najszybciej zapytać Harry'ego czy Owen wie coś na temat ucieczki Jenny. Nie zdążyłem wpisać hasła odblokowującego wyświetlacz. Na ekranie pojawiło się zdjęcie Hany a telefon zaczął wydawać z siebie dźwięk. Poinformowałem przyjaciół o tym kto dzwoni.
-Hana?-zapytałem niepewnie.
-Hej.-odezwała się dziewczyna. Odetchnąłem z wielką ulgą.
-Dlaczego nie odbierasz? Próbuje się do ciebie dodzwonić od kilku godzin. Wiesz,jak się o ciebie martwimy? Doris odchodzi od zmysłów.
-Przepraszam, prom się spóźnił a tam nie mogłam złapać zasięgu.-powiedziała ukochana.
-Gdzie teraz jesteś?
-W hotelu. Odpocznę trochę, zjem coś i pójdę spać, bo jutro czeka mnie ciężki dzień.A co u was?
-Nic nowego. Myśleliśmy, że jesteś ranna. Wystraszyłaś nas. Proszę nie rób tego więcej.-powiedziałem.
-Naprawdę was przepraszam. Nie chciałam żeby tak wyszło.Jestem cała i nic mi nie jest.
-Kocham cie.-powiedziałem.-Wracaj jak najszybciej.
-Ja ciebie też, bardzo mocno kocham.
-Dobranoc.
-Zadzwonię jutro.
***DUBLIN
#Hana
Umówiłam się z Kate w hotelowej restauracji, aby zjeść wspólne śniadanie, a zaraz po nim zabrać się do pracy. Wyszłam z pod ciepłej,białej pościeli zakładając na bose stopy kapcie,balerinki. Podeszłam do walizki, która znajdowała się pod ścianą pokoju. Schyliłam się i wyjęłam z niej czystą bieliznę oraz ciuchy. Następnie poszłam do łazienki. Wszystkie czynności wykonałam dość szybko. Jestem typem osoby, która jak już przyzwyczai się do wstawania o poranku to nie ma większego problemu z innymi rzeczami i wszystko robię w miarę szybko. Zrobiłam lekki makijaż. Gdy byłam gotowa zabrałam telefon i zamykając drzwi hotelowego pokoju opuściłam go. Skierowałam się w stronę windy,nacisnęłam przycisk by ją przywołać. Chciałam zrezygnować i zejść na dół schodami, bo długo winda się nie pojawiła. Miałam odchodzić,gdy szare drzwi się rozsunęły.
-Kogo moje oczy widzą. Cóż za miłe spotkanie.
-Liam? Co ty tu robisz?-zapytałam zaskoczona.
-O to samo mogę spytać ciebie.
-Jestem tu służbowo.-odparłam.
-Ja też.-powiedział Liam.
-Naprawdę? Cały czas mnie czymś zaskakujesz.-odparłam i posłałam chłopakowi lekki uśmiech.- Czemusię zajmujesz?
-Pracuje jako grafik komputerowy,a wcześniej zajmowałem się fotografią i dlaczego się tutaj znalazłem. Mam zrobić zdjęcia modelce.-powiedział Liam.-A ty?
-Mam nadzorować projekt, który stworzyłam. Generalnie nie robię tego w praktyce,tak jak teraz,ale w pracy poprosili mnie o zastępstwo, a raczej trochę do niego zmusili.
-Spotkamy się wieczorem? -zapytał Payn'e,gdy wyszliśmy z windy.
-Z miłą chęcią. -odparłam.
-Gdzie mieszkasz?
- Szóste piętro,pokój 348.
-Ja nieco wyżej,8 piętro.
Zobaczyłam Kate siedzącą przy stole, pomachała mi. Zrobiłam to samo. Dziewczyna trzymała w ręku Menu.
-Do zobaczenia później.-powiedziałam.
-Do wieczora. Miłego dnia.
Liam opuścił hotel,a ja udałam się w stronę restauracji. Dosiadłam się do stolika Kate. Wkrótce kelnerka przyniosła dla mnie kartę.
*** MANCHESTER
#Niall
Kolejny dzień w szpitalu. Tym razem nie mam dyżuru jako lekarz na izbie lecz jestem na oddziale chirurgii. Tam zajmuje się pacjentami, wypełniam ich papiery. Nie lubię papierkowej roboty. To zajmuje zbyt dużo czasu. O wiele bardziej wolę spędzać czas na sali operacyjnej. Dzisiaj ordynator nie przypisał mnie do żadnego zaplanowanego zabiegu,więc nie byłem do końca zadowolony zwłaszcza, że Luke, mój dobry kolega z pracy asystował aż przy trzech operacjach. Był to dla mnie niesprawiedliwy przydział, ale wytrzymam jeden dzień bez trzymania skalpela w ręku. Siedziałem w pokoju lekarskim i uzupełniałem karty pacjentów, popijając kawę. Przez ostatnie dni narobiłem sobie zaległości w wypełnianiu dokumentów,dlatego ordynator trochę się spioł, gdyż dla niego wszystko musi być zrobione na bieżąco. Nagle do pokoju lekarskiego przyszła pielęgniarka.
-Doktorze Horan, jest pan pilnie potrzebny na izbie. -powiedziała.
-Dobrze, już idę. -odparłem.
Zabezpieczyłem moją pieczątkę i schowałem ją do szafki. Na szyję założyłem czerwony stetoskop i wyszedłem z pokoju,kierując się w stronę windy. Gdy znalazłem się na parterze szybkim krokiem dotarłem na izbę przyjęć.
-Ooo doktor Horan już jest.-powiedziała jedna z pielęgniarek. Zza kotary,która dzieliła pomieszczenie na pół wyłoniła się lekarka.
-Dobrze, że jesteś. Potrzebuje twojej pomocy. -powiedziała.
-Pokaż co my tam mamy.-odparłem,a dziewczyna podała mi kilka kartek, które były razem spięte. Zacząłem na szybko,ale dokładnie czytać to co było tam napisane.
-Pacjentka skarży się na silny ból brzucha,który narasta,do tego nudności i wymioty...
-Widzę-powiedziałem,gdyż to samo napisał na karcie lekarz z pogotowia ratunkowego.-Idę do niej.
Oddałem dokumenty lekarce i odsłoniłem lewą dłonią kotare. Zobaczyłem leżącą na kozetce młodą kobietę.
-Jestem Doktor Horan i się teraz panią zajmę.-powiedziałem zakładając niebieskie rękawiczki. Podszedłem bliżej i nie mogłem uwierzyć kogo moje oczy widzą.
-Becky?-zapytałem, a rudowłosa odwróciła głowę w moją stronę.-Ja pier... to ty.
-Miło cię widzieć po tylu latach.-powiedziała dziewczyna.-Jestem lekarzem i teraz cie zbadam
Odsłoniłem brzuch i przystąpiłem do badania, na tyle dokładnego na ile dziewczyna mi pozwoliła,ponieważ nie było to dla niej przyjemne, gdyż to ją bolało. W tym samym czasie pielęgniarka zwierzyła temperaturę.
-38 stopni -oparła po czym zapisała to w karcie.
-Zrobimy morfologię oraz badanie ogóle moczu. Do tego badanie USG i RTG. Wszystko na cito!-zwróciłem się do pielęgniarki.-Wygląda na to,że zostaniesz w szpitalu.-powiedziałem.
-Co mi jest?-zapytała Becky.
-Podejrzewam zapalenie wyrostka robaczkowego. Może się to skończyć na operacji.
-Nie możesz dać mi jakiś leków, zastrzyków?
-Przykro mi,ale nie. Zobaczymy co pokażą wyniki i wtedy ustalimy leczenie.-powiedziałem i zająłem niebieskie rękawiczki wyrzucając je do kosza.
Podszedłem do doktor, która wezwała mnie na konsultację.
-Przyjmujemy ją na oddział.-powiedziałem i wyszedłem z sali. Wróciłem na oddział chirurgii.
***
Godzinę później przyszła do mnie pielęgniarka z wynikami badań, które zleciłem,żeby wykonali je Becky. Zacząłem je analizować. Moje przypuszczenia się potwierdziły-wyrostek. Nagle do pokoju lekarskiego wbiegła pielęgniarka. Powiedziała,że stan White się pogorszył. Nie sądziłem, że sytuacja tak szybko ulegnie zmianie i trzeba będzie natychmiast operować.
-Proszę zawiadomić blok operacyjny i wezwać na asystę doktora Luke'a !A panią Becky przygotować do operacji !
-Oczywiście,już się tym zajmę. -odparła dziewczyna i wyszła.
Trzymając w ręku zgodę na operacje poszedłem do sali po podpis rudej. Moja była leżała na łóżku.
-Przyniosłem zgodę na operacje. Przeczytaj to i podpisz.-powiedziałem.
-Zgadzam się na zabieg,bo wiem,że przy tobie nic złego mi się nie stanie. Będziesz przy mnie,prawda?
-Becky musisz być świadoma wszystkich komplikacji, które mogą nastąpić w czasie zabiegu lub po. Takie są procedury. -powiedziałem i podałem jej sztywną teczkę wraz ze zgodą na operacje i długopisem.
Dziewczyna zaczęła czytać, lecz po chwili oddała mi swoją zgodę wraz z jej podpisem.
-Dziękuję.
-Nie mogę uwierzyć w to,że będziesz mnie operował. Nie sądziłam,że zostaniesz lekarzem.
-Jak widać skończyłem studia.
-Wtedy w liceum byłeś inny.
-Becky, teraz nie ma czasu na rozmowę,dokończymy ją później. Teraz muszę się przygotować do zabiegu. Zaraz do ciebie ktoś przyjdzie i się tobą zajmie.-powiedziałem i wyszedłem z sali White.
***DUBLIN
#Hana
Sesja zdjęciowa,która była kluczowym elementem tego projektu zakończyła się sukcesem. Kosztowała mnie ona dużo nerwów,ale się udała. Byłam z siebie niesamowicie dumna, bo robiłam to pierwszy raz, oczywiście Kate mi pomagała. Praca z takim fotografem jakim jest Liam to sama przyjemność. No właśnie Payne został zatrudniony przez Kate na potrzeby tego projektu. Na początku byłam zaskoczona widokiem Liam'a stojącego przy aparacie. Jadąc tutaj nie sądziłam, że będę współpracować z Liam'em. Złapałam szybki kontakt z chłopakiem. Liam pozwalał mi wtrącać się do jego zdjęć, nie miał nic przeciwko,gdy chciałam coś zmienić lub przyszedł mi do głowy pomysł na kolejne,dobre zdjęcie. Podpowiadał mi co można dodać lub co jego zdaniem jest nie potrzebne. Brałam siebie jego uwagi do serca,bo w końcu on ma większe doświadczenie ode mnie. Po wspaniałym dniu spędzonym w pracy umówiliśmy się na kolację tak jak to ustaliliśmy rano,gdy schodziłam na śniadanie. Przed wyjściem zadzwoniłam do Dorothy, gdyż Niall miał wyłączoną komórkę. Od przyjaciółki dowiedziałam się, że operuje. Spotkałam się z Liam'em przy hotelowej recepcji. Gdy chłopak się pojawił poszliśmy razem na spacer. Po drodze kupiliśmy sobie po zapiekance. Payne zaprowadził mnie do klubu co uznałam za świetny pomysł. Odrobina rozrywki nam się należy po ciężkim dniu pracy.
-Dobrze się z tobą pracuje.-powiedział Liam,gdy byliśmy w klubie. Nie było jeszcze tłumu ludzi, gdyż była wczesna godzina, więc mogliśmy swobodnie rozmawiać.
-Dlaczego mi nie powiedziałeś,że wybierasz się do Dublina?
-Jakoś nie było okazji. A poza tym nie wiedziałem czym się zajmujesz.
-Tak jak ci wcześniej mówiłam jestem tu tylko w zastępstwie.-powiedziałam.
-Czyli miałem współpracować z kimś zupełnie innym?
-Tak. Ale też jest fajna tak jak ja. A co ważne jest singielką.
-Ja mam dziewczyne.-powiedział Liam.
-Nie widziałam.
-Wyjazdy służbowe mają to do siebie,że ludzie poznają się jeszcze lepiej i dowiadują się o sobie więcej rzeczy.
-Coś w tym jest. -zauważyłam.
-Zatańczysz ze mną? -zapytał Payne.
Przyjęłam propozycje Liama. Poszliśmy na parkiet,żeby zatańczyć.
***MANCHESTER
#Niall
Późno wróciłem do domu.Starałem się zachować się jak najciszej,żeby nie obudzić Dorothy ani Harry'ego. Stanąłem w salonie i zobaczyłem Patterson siedząca na kanapie przykrytą kocem, oglądającą telewizję przy zapalonej lampce. Przywitałem się z zaskoczoną dziewczyną.
-Dzwoniła Hana,pytała o ciebie. Wszystko u niej w porządku-powiedziała Doris.
-Mówiła kiedy wraca?
-Jutro wieczorem,albo następnego dnia rano. A tobie jak poszła operacja?
-W porządku,obyło się bez komplikacji.
Patterson wyłączyła telewizor i przyszła do kuchni. Siedziałem na taborecie i piłem piwo,które sobie przed chwilą wyjąłem z lodówki. Dorothy stanęła za moimi plecami przytulając mnie i targając moje włosy. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
-Wiem, że nie zastąpię ci Hany i l nie poprawie ci humoru tak jak ona ale prosiła żebym się tobą zajęła.
-To miłe z twojej strony. Dzięki.-powiedziałem.
-Od tego ma się przyjaciół.
-Hana prosiła mnie o jeszcze jedno...-powiedziała i pocałowała mnie w czubek głowy. -Dobranoc
-Śpij dobrze.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To chyba pierwszy i ostatni rozdział gdzie Han i Niall są daleko od siebie,ciężko takie coś się pisze. Witamy nową bohaterkę-Becky White :) Zdaje sobie sprawę, że nikt jej nie zna,ale naprawdę jest znakomitą aktorką i ma pazur :)
Komentujcie kochani. Każda opinia jest dla mnie bardzo cenna:)
Kiss @angelharry99


Przed chwilą moje fanfiction otrzymało status bloga miesiąca. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa. Nie wiem jakim cudem mi się to udało, gdyż to co pisze nie jest raczej popularne wśród czytelników. Dziękuję wszystkim tym,którzy czytają. Kocham Was
OdpowiedzUsuńTo dobrze, że Hana nie brała udziału w wypadku ufffff
OdpowiedzUsuńLubię Liam'a. Ciekawi mnie kto jest jego dziewczyną. Może zrobisz podwójną randke i się dowiemy ;)
Oj czuję, że nie wyniknie nic dobrego z tego, że Niall spotkał swoją byłą, oj nie.
Ale zawsze Hana będzie mogła odesłać rudą gdzieś na miotle haha
Super rozdział <3
xoxo @Mrs_Hazza94
Zeby o mnie sie tak martwiono... :')
OdpowiedzUsuńRozdzial czaad >>>>>>
/pigivato