sobota, 31 października 2015

Rozdział 16

"Becky? (..)To ty"
#Louis
Wróciliśmy do mieszkania,które było własnością Brooks. Podczas jazdy Dorothy próbowała dodzwonić się do przyjaciółki, lecz po kilku sygnałach włączyła się poczta głosowa. Patterson wyjęła klucze z torebki i otworzyła drzwi,które były zamknięte. Gdy tylko przekroczyła próg mieszkania zaczęła szukać Niall'a. Dziewczyna pobiegła na górę. Ja zdjąłem kurtkę,którą powiesiłem na wieszaku i udałem się w stronę schodów, podążając za dziewczyną. Z pokoju,gdzie mieściła się sypialnia dochodziły głosy Dorothy, która relacjonowała to co usłyszała w radiu.

-Może w internecie jest coś więcej na ten temat. -powiedział Niall, który wyglądał na zdenerwowanego.-Spróbuj do niej zadzwonić jeszcze raz.

Stanąłem w progu pokoju. Niall siedział na łóżku z laptopem na kolanach i pisał coś na klawiaturze. Patterson chodziła nerwowo po pokoju i trzymała telefon przy uchu.

-Znowu to samo.-powiedziała zmartwionym głosem.
-W sieci jest mnóstwo portali, które piszą o tym wypadku...Czekajcie, ktoś zamieścił aktualizację artykułu. -powiedział Niall.

Dorothy natychmiast przysiadła się i zaczęła czytać treść wiadomości. Zrobiłem to co Patterson i usiadłem na lewym brzegu łóżka.

-W wypadku uczestniczyły osoby w różnym wieku. Jednym autem podróżowała pięcioosobowa rodzina z trójką dzieci. Najmłodsze z nich walczy o życie w szpitalu. Kierowca,który najprawdopodobniej jest sprawcą tego groźnego wypadku zmarł na miejscu tak jak pisaliśmy wcześniej. Podróżowały z nim osoby ok 20-25 lat.-przeczytałem.
-Nie czytaj dalej.-powiedziała Doris.

-Kurwa po co ja puściłem ją samą do tego Dublina.-rzekł Niall.
-A miałeś inne wyjście? To jest jej praca,a ty masz dyżury w szpitalu.-powiedziałem
-Wziąłbym wolne. A teraz nie wiem co z nią się dzieje,czy żyje.
-Ona jest dorosła, wie co robi. Nie wiesz nawet czy brała udział w tym wypadku,to może być tylko zbieg okoliczności.
-Powinniśmy obdzwonić szpitale i popytać,czy są tam osoby z tego wypadku zaproponowała Doris.

#Niall
Strasznie martwię się o Hane. Denerwuje się, że stało jej się coś złego. Już raz przez to przechodziłem.

-A jeśli to sprawka Jennifer?
-O czym ty mówisz?! Hill siedzi,w zakładzie zamkniętym i zostanie tam w najbliższym czasie. -powiedział Louis.
-Mogła z niego uciec!-wstałem z łóżka kładąc laptopa na komodę.

Wyjąłem telefon z kieszeni chcąc jak najszybciej zapytać Harry'ego czy Owen wie coś na temat ucieczki Jenny. Nie zdążyłem wpisać hasła odblokowującego wyświetlacz. Na ekranie pojawiło się zdjęcie Hany a telefon zaczął wydawać z siebie dźwięk. Poinformowałem przyjaciół o tym kto dzwoni.

-Hana?-zapytałem niepewnie.
-Hej.-odezwała się dziewczyna. Odetchnąłem z wielką ulgą.
-Dlaczego nie odbierasz? Próbuje się do ciebie dodzwonić od kilku godzin. Wiesz,jak się o ciebie martwimy? Doris odchodzi od zmysłów.
-Przepraszam, prom się spóźnił a tam nie mogłam złapać zasięgu.-powiedziała ukochana.
-Gdzie teraz jesteś?
-W hotelu. Odpocznę trochę, zjem coś i pójdę spać, bo jutro czeka mnie ciężki dzień.A co u was?
-Nic nowego. Myśleliśmy, że jesteś ranna. Wystraszyłaś nas. Proszę nie rób tego więcej.-powiedziałem.
-Naprawdę was przepraszam. Nie chciałam żeby tak wyszło.Jestem cała i nic mi nie jest.
-Kocham cie.-powiedziałem.-Wracaj jak najszybciej.
-Ja ciebie też, bardzo mocno kocham.
-Dobranoc.
-Zadzwonię jutro.

***DUBLIN
#Hana
Umówiłam się z Kate w hotelowej restauracji, aby zjeść wspólne śniadanie, a zaraz po nim zabrać się do pracy. Wyszłam z pod ciepłej,białej pościeli zakładając na bose stopy kapcie,balerinki. Podeszłam do walizki, która znajdowała się pod ścianą pokoju. Schyliłam się i wyjęłam z niej czystą bieliznę oraz ciuchy. Następnie poszłam do łazienki. Wszystkie czynności wykonałam dość szybko. Jestem typem osoby, która jak już przyzwyczai się do wstawania o poranku to nie ma większego problemu z innymi rzeczami i wszystko robię w miarę szybko. Zrobiłam lekki makijaż. Gdy byłam gotowa zabrałam telefon i zamykając drzwi hotelowego pokoju opuściłam go. Skierowałam się w stronę windy,nacisnęłam przycisk by ją przywołać. Chciałam zrezygnować i zejść na dół schodami, bo długo winda się nie pojawiła. Miałam odchodzić,gdy szare drzwi się rozsunęły.

-Kogo moje oczy widzą. Cóż za miłe spotkanie.
-Liam? Co ty tu robisz?-zapytałam zaskoczona.
-O to samo mogę spytać ciebie.
-Jestem tu służbowo.-odparłam.
-Ja też.-powiedział Liam.
-Naprawdę? Cały czas mnie czymś zaskakujesz.-odparłam i posłałam chłopakowi lekki uśmiech.- Czemusię zajmujesz?
-Pracuje jako grafik komputerowy,a wcześniej zajmowałem się fotografią i dlaczego się tutaj znalazłem. Mam zrobić zdjęcia modelce.-powiedział Liam.-A ty?
-Mam nadzorować projekt, który stworzyłam. Generalnie nie robię tego w praktyce,tak jak teraz,ale w pracy poprosili mnie o zastępstwo, a raczej trochę do niego zmusili.
-Spotkamy się wieczorem? -zapytał Payn'e,gdy wyszliśmy z windy.
-Z miłą chęcią. -odparłam.
-Gdzie mieszkasz?
- Szóste piętro,pokój 348.
-Ja nieco wyżej,8 piętro.

Zobaczyłam Kate siedzącą przy stole, pomachała mi. Zrobiłam to samo. Dziewczyna trzymała w ręku Menu.

-Do zobaczenia później.-powiedziałam.
-Do wieczora. Miłego dnia.

Liam opuścił hotel,a ja udałam się w stronę restauracji. Dosiadłam się do stolika Kate. Wkrótce kelnerka przyniosła dla mnie kartę.

*** MANCHESTER
#Niall
Kolejny dzień w szpitalu. Tym razem nie mam dyżuru jako lekarz na izbie lecz jestem na oddziale chirurgii. Tam zajmuje się pacjentami, wypełniam ich papiery. Nie lubię papierkowej roboty. To zajmuje zbyt dużo czasu. O wiele bardziej wolę spędzać czas na sali operacyjnej. Dzisiaj ordynator nie przypisał mnie do żadnego zaplanowanego zabiegu,więc nie byłem do końca zadowolony zwłaszcza, że Luke, mój dobry kolega z pracy asystował aż przy trzech operacjach. Był to dla mnie niesprawiedliwy przydział, ale wytrzymam jeden dzień bez trzymania skalpela w ręku. Siedziałem w pokoju lekarskim i uzupełniałem karty pacjentów, popijając kawę. Przez ostatnie dni narobiłem sobie zaległości w wypełnianiu dokumentów,dlatego ordynator trochę się spioł, gdyż dla niego wszystko musi być zrobione na bieżąco. Nagle do pokoju lekarskiego przyszła pielęgniarka.

-Doktorze Horan, jest pan pilnie potrzebny na izbie. -powiedziała.
-Dobrze, już idę. -odparłem.

Zabezpieczyłem moją pieczątkę i schowałem ją do szafki. Na szyję założyłem czerwony stetoskop i wyszedłem z pokoju,kierując się w stronę windy. Gdy znalazłem się na parterze szybkim krokiem dotarłem na izbę przyjęć.

-Ooo doktor Horan już jest.-powiedziała jedna z pielęgniarek. Zza kotary,która dzieliła pomieszczenie na pół wyłoniła się lekarka.
-Dobrze, że jesteś. Potrzebuje twojej pomocy. -powiedziała.
-Pokaż co my tam mamy.-odparłem,a dziewczyna podała mi kilka kartek, które były razem spięte. Zacząłem na szybko,ale dokładnie czytać to co było tam napisane.
-Pacjentka skarży się na silny ból brzucha,który narasta,do tego nudności i wymioty...
-Widzę-powiedziałem,gdyż to samo napisał na karcie lekarz z pogotowia ratunkowego.-Idę do niej.

Oddałem dokumenty lekarce i odsłoniłem lewą dłonią kotare. Zobaczyłem leżącą na kozetce młodą kobietę.

-Jestem Doktor Horan i się teraz panią zajmę.-powiedziałem zakładając niebieskie rękawiczki. Podszedłem bliżej i nie mogłem uwierzyć kogo moje oczy widzą.

-Becky?-zapytałem, a rudowłosa odwróciła głowę w moją stronę.-Ja pier... to ty.
-Miło cię widzieć po tylu latach.-powiedziała dziewczyna.-Jestem lekarzem i teraz cie zbadam

Odsłoniłem brzuch i przystąpiłem do badania, na tyle dokładnego na ile dziewczyna mi pozwoliła,ponieważ nie było to dla niej przyjemne, gdyż to ją bolało. W tym samym czasie pielęgniarka zwierzyła temperaturę.

-38 stopni -oparła po czym zapisała to w karcie.
-Zrobimy morfologię oraz badanie ogóle moczu. Do tego badanie USG i RTG. Wszystko na cito!-zwróciłem się do pielęgniarki.-Wygląda na to,że zostaniesz w szpitalu.-powiedziałem.
-Co mi jest?-zapytała Becky.
-Podejrzewam zapalenie wyrostka robaczkowego. Może się to skończyć na operacji.
-Nie możesz dać mi jakiś leków, zastrzyków?
-Przykro mi,ale nie. Zobaczymy co pokażą wyniki i wtedy ustalimy leczenie.-powiedziałem i zająłem niebieskie rękawiczki wyrzucając je do kosza.
Podszedłem do doktor, która wezwała mnie na konsultację.

-Przyjmujemy ją na oddział.-powiedziałem i wyszedłem z sali. Wróciłem na oddział chirurgii.
***
Godzinę później przyszła do mnie pielęgniarka z wynikami badań, które zleciłem,żeby wykonali je Becky. Zacząłem je analizować. Moje przypuszczenia się potwierdziły-wyrostek. Nagle do pokoju lekarskiego wbiegła pielęgniarka. Powiedziała,że stan White się pogorszył. Nie sądziłem, że sytuacja tak szybko ulegnie zmianie i trzeba będzie natychmiast operować.

-Proszę zawiadomić blok operacyjny i wezwać na asystę doktora Luke'a !A panią Becky przygotować do operacji !
-Oczywiście,już się tym zajmę. -odparła dziewczyna i wyszła.

Trzymając w ręku zgodę na operacje poszedłem do sali po podpis rudej. Moja była leżała na łóżku.
-Przyniosłem zgodę na operacje. Przeczytaj to i podpisz.-powiedziałem.
-Zgadzam się na zabieg,bo wiem,że przy tobie nic złego mi się nie stanie. Będziesz przy mnie,prawda?
-Becky musisz być świadoma wszystkich komplikacji, które mogą nastąpić w czasie zabiegu lub po. Takie są procedury. -powiedziałem i podałem jej sztywną teczkę wraz ze zgodą na operacje i długopisem.

Dziewczyna zaczęła czytać, lecz po chwili oddała mi swoją zgodę wraz z jej podpisem.

-Dziękuję.
-Nie mogę uwierzyć w to,że będziesz mnie operował. Nie sądziłam,że zostaniesz lekarzem.
-Jak widać skończyłem studia.
-Wtedy w liceum byłeś inny.
-Becky, teraz nie ma czasu na rozmowę,dokończymy ją później. Teraz muszę się przygotować do zabiegu. Zaraz do ciebie ktoś przyjdzie i się tobą zajmie.-powiedziałem i wyszedłem z sali White.

***DUBLIN
#Hana
Sesja zdjęciowa,która była kluczowym elementem tego projektu zakończyła się sukcesem. Kosztowała mnie ona dużo nerwów,ale się udała. Byłam z siebie niesamowicie dumna, bo robiłam to pierwszy raz, oczywiście Kate mi pomagała. Praca z takim fotografem jakim jest Liam to sama przyjemność. No właśnie Payne został zatrudniony przez Kate na potrzeby tego projektu. Na początku byłam zaskoczona widokiem Liam'a stojącego przy aparacie. Jadąc tutaj nie sądziłam, że będę współpracować z Liam'em. Złapałam szybki kontakt z chłopakiem. Liam pozwalał mi wtrącać się do jego zdjęć, nie miał nic przeciwko,gdy chciałam coś zmienić lub przyszedł mi do głowy pomysł na kolejne,dobre zdjęcie. Podpowiadał mi co można dodać lub co jego zdaniem jest nie potrzebne. Brałam siebie jego uwagi do serca,bo w końcu on ma większe doświadczenie ode mnie. Po wspaniałym dniu spędzonym w pracy umówiliśmy się na kolację tak jak to ustaliliśmy rano,gdy schodziłam na śniadanie. Przed wyjściem zadzwoniłam do Dorothy, gdyż Niall miał wyłączoną komórkę. Od przyjaciółki dowiedziałam się, że operuje. Spotkałam się z Liam'em przy hotelowej recepcji. Gdy chłopak się pojawił poszliśmy razem na spacer. Po drodze kupiliśmy sobie po zapiekance. Payne zaprowadził mnie do klubu co uznałam za świetny pomysł. Odrobina rozrywki nam się należy po ciężkim dniu pracy.

-Dobrze się z tobą pracuje.-powiedział Liam,gdy byliśmy w klubie. Nie było jeszcze tłumu ludzi, gdyż była wczesna godzina, więc mogliśmy swobodnie rozmawiać.
-Dlaczego mi nie powiedziałeś,że wybierasz się do Dublina?
-Jakoś nie było okazji. A poza tym nie wiedziałem czym się zajmujesz.
-Tak jak ci wcześniej mówiłam jestem tu tylko w zastępstwie.-powiedziałam.
-Czyli miałem współpracować z kimś zupełnie innym?
-Tak. Ale też jest fajna tak jak ja. A co ważne jest singielką.
-Ja mam dziewczyne.-powiedział Liam.
-Nie widziałam.
-Wyjazdy służbowe mają to do siebie,że ludzie poznają się jeszcze lepiej i dowiadują się o sobie więcej rzeczy.
-Coś w tym jest. -zauważyłam.
-Zatańczysz ze mną? -zapytał Payne.

Przyjęłam propozycje Liama. Poszliśmy na parkiet,żeby zatańczyć.

***MANCHESTER
#Niall
Późno wróciłem do domu.Starałem się zachować się jak najciszej,żeby nie obudzić Dorothy ani Harry'ego. Stanąłem w salonie i zobaczyłem Patterson siedząca na kanapie przykrytą kocem, oglądającą telewizję przy zapalonej lampce. Przywitałem się z zaskoczoną dziewczyną.

-Dzwoniła Hana,pytała o ciebie. Wszystko u niej w porządku-powiedziała Doris.
-Mówiła kiedy wraca?
-Jutro wieczorem,albo następnego dnia rano. A tobie jak poszła operacja?
-W porządku,obyło się bez komplikacji.

Patterson wyłączyła telewizor i przyszła do kuchni. Siedziałem na taborecie i piłem piwo,które sobie przed chwilą wyjąłem z lodówki. Dorothy stanęła za moimi plecami przytulając mnie i targając moje włosy. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech.

-Wiem, że nie zastąpię ci Hany i l nie poprawie ci humoru tak jak ona ale prosiła żebym się tobą zajęła.
-To miłe z twojej strony. Dzięki.-powiedziałem.
-Od tego ma się przyjaciół.
-Hana prosiła mnie o jeszcze jedno...-powiedziała i pocałowała mnie w czubek głowy. -Dobranoc
-Śpij dobrze.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To chyba pierwszy i ostatni rozdział gdzie Han i Niall są daleko od siebie,ciężko takie coś się pisze. Witamy nową bohaterkę-Becky White :) Zdaje sobie sprawę, że nikt jej nie zna,ale naprawdę jest znakomitą aktorką i ma pazur :)
Komentujcie kochani. Każda opinia jest dla mnie bardzo cenna:)
Kiss @angelharry99

sobota, 24 października 2015

Rozdział 15

"Będę tęsknił."
#Niall
Trwała druga połowa meczu. Drużyna, w której grał Louis prowadziła. Zostało dosłownie kilka minut do końca spotkania,dlatego zaczęła się ostra walka o zdobycie bramki i tym samym obrona własnej, żeby nie dopuścić do tego, aby przeciwna drużyna wygrała. Nie był to mecz o eliminację, tylko gra w celach towarzyskich i charakter tej rozgrywki nie pokazywał, że wszyscy zgromadzili się na stadionie,żeby dwie godziny spędzić na stadionie z nudów. Każdy z piłkarzy, bez względu na drużynę dał z siebie wszystko. Bramkarze doskonale bronili swojej bramki. Podziwiam wszystkich, bo biegać przez 90 minut na tak dużym boisku to duży wyczyn. Na stadionie zaczęło się robić coraz głośniej. Kibice wstali z miejsc,krzyczeli i dopingowali drużynę, której przyszli kibicować. Louis'owi udało się przejąć piłkę i podać ją piłkarzowi, ze swojej drużyny. Ten z kolei podał ją następnemu a on trafił prosto do bramki.

-Gooool!-krzyknąłem a dziewczyny zaczęły się przytulać.
-Widziałeś to podanie?!-zachwycała się Doris-Było wspaniałe!
-Jasne!-odkrzyknąłem i zacząłem gwizdać.
-To dzięki Louis'owi, on przejął piłkę-powiedziała Hana.
-Mam zdolnego chłopaka, nie dość,że jest dobrym masażystą to świetnie gra w nogę.
-Mógłby zostać prawdziwym piłkarzem, a nie takim miejscowym. Dałby sobie radę na świecie, jestem pewien,że odniósł by sukces. -powiedziałem i usiadłem. Mecz za chwilę się skończy.
-Niall dobrze mówi. Przecież ten polak Lewndowski jest taki sławny. Wszyscy o nim mówią i biją się o niego.
-Chciałbyś mieć chłopaka piłkarza? -zapytała Hana Dorothy.
-Dlaczego nie-odparła i zaczęła błądzić wzrokiem, szukając Tomlinson'a.

Mecz skończył się wynikiem 2:1 dla drużyny Lou. Opuściliśmy stadion prawie jako ostatni. Nie spieszyło nam się, ponieważ czekaliśmy na Lou. Staliśmy przed budynkiem, kiedy wyszedł mój przyjaciel. Na prawym ramieniu miał torbę.Dorothy natychmiast pobiegła do Lou,zaczęła go przytulać i gratulować wygranej.

#Hana
Dorothy była pod wrażeniem gry Louis'a. Nie przypuszczałam,że Tomlinson tak dobrze potrafi grać w piłkę. Było to dla mnie zaskoczeniem, bo na boisku zachowywał się jak profesjonalista. Pogratulowałam chłopakowi udanej gry.

-To co? Idziemy na piwo. Trzeba oblać twój sukces.-powiedział Niall.
-Jest środek tygodnia, Lou jest pewnie zmęczony.-powiedziałam.
-Przywykłem do tego,mam dobrą kondycję-powiedział Lou.-Chodźcie do mnie. Kupiłem zapas piwa.
-Przewidzialeś wygraną? Gdybyś mi powiedział to zrobiłbym grilla. -powiedział.
-Mistrzem grilla jest Harry, ty co najwyżej możesz być mistrzem w jedzeniu wszystkiego bez przytycia choćby kilograma. -zwróciła się Doris do Niall'a.-Zgadzacie się ze mną?
-Tak.-przytaknęłam.-Zadzwonię do Harry'ego i powiem,żeby po wykładach przyjechał.
-Okey.

Zamówiliśmy taksówkę i pojechaliśmy do domu Louis'a. Gdy byliśmy w mieszkaniu chłopaka Tommo wyjął z lodówki po butelce piwa dla każdego. Doris wsypała do miski chipsy,a do szklanki włożyła słone paluszki. Zaczęliśmy oblewać sukces Lou.
***
Dochodziła 23:00.Chłopcy byli już trochę pijani, jeśli nie bardzo. Muszę przyznać,że poniekąd mają rację. W końcu Louis dał z siebie wszystko i na prawdę dobrze mu poszło.

-Chyba czas zamknąć tą imprezę i zbierać się do domu.-stwierdziłam gdy zobaczyłam w jakim stanie jest Niall i pozostali.
-Masz rację. Nie wiem jak oni pójdą do pracy,nie są do niej zdolni.-powiedziała Doris.-Chyba to był zły pomysł, żeby dzisiaj oblewać sukces, mogliśmy przełożyć to na weekend,ale kto wiedział, że doprowadzą się do takiego stanu.
-Na szczęście ja i ty mamy jeszcze trochę rozumu w głowie.-powiedziałam.-To co? Zamawiam taksówkę.
-Okey.

Zadzwoniłam po taksówkę. Dyspozytor powiedział, że auto przyjedzie za 20 minut. Pomogłam Doris posprzątać bałagan po meczowej imprezie.

-Zostanę u Lou.-powiedziała przyjaciółka-Jeszcze go okradną.
-No jasne. Domyśliłam się.
-Jak zamierzasz dać sobie radę z Harry'm i Niall'em? Twoja chuda budowa ciała i dwoje silnych mężczyzn.
-Niall jest tak samo chudy jak ja. Zresztą mam trochę mojego kochanego ciałka.
-Wiesz co? Harry zostanie dziś tutaj, a ty zabieraj swojego narzeczonego. -powiedziała Dorothy.

Patterson zaczęła budzić chłopaków klaskając i mówić podniesionym głosem. Podziwiam moją przyjaciółkę za to,że potrafi mimo tego pięknego widoku,który przedstawiał 3 facetów śpiących na kanapie obudzić ich. Mam chyba za miękkie serce,bo ja zostawiłabym ich w spokoju, przykryłabym tylko każdego kocem. Mimo,że znam Dorothy rok,czuję jakbym znała ją znacznie dłużej. Traktuje ją jak starszą siostrę, której nie mam,bo rodzice dali mi brata. Mimo, że na ogół jesteśmy podobne do siebie to jednak trochę się różnimy. Dorothy jest bardziej przebojowa i pewna siebie, ma większe poczucie humoru. Bardzo wiele zawdzięczam Doris,być może na początku nie byłam najlepszą przyjaciółką,bo borykałam się z własnymi problemami i nie pokazałam tego jak bardzo ją lubię. Całe szczęście to co było minęło, a my się świetnie rozumiemy. Gdy Niall się obudził zaczął mówić coś pod nosem. Pomogłam mu wstać i utrzymać równowagę. Horan upierał się, że sam sobie poradzi, ale ja nie dałam za wygraną i trzymałam go pod pachą dla jego własnego bezpieczeństwa. Nie chciałabym,żeby idąc spadł ze schodów i rozbił sobie głowę. Mimo,że nie minęło jeszcze 20 minut postanowiłam wyjść z mieszkania Louisa i czekać przed domem na taksówkę. Na dworze było w miarę ciepło, nie padał deszcz, więc mogliśmy oboje stać i wdychać świeże powietrze. Podczas czekania na taksówkę Niall cały czas mówił mi czułe słówka i powtarzał jak bardzo mnie kocha. Wiem,że to co mówił było prawdą, bo ludzie pijani często mówią wtedy takie rzeczy, których normalnie nie mają odwagi powiedzieć. W przypadku Niall'a jest inaczej, bo on czy jest pijany czy też nie codziennie mi to powtarza.
***
Minęły dwa dni od meczu. Harry,Louis i Niall mieli dużego kaca,że następnego dnia nie poszli do pracy.
Robiłam zakupy,kiedy mój telefon zawibrował. Wyjęłam urządzenie z kieszeni i odblowałam telefon,aby przeczytać sms'a od Kate.Zdziwiłam się, gdyż było późne popołudnie.

Kate:Przepraszam, że teraz cię o tym informuje, ale jutro o 6:00 rano jedziesz nadzorować kampanię. Więcej szczegółów napisałam ci w e-mailu, który już wysłałam ma twoją pocztę.

Tego się nie spodziewałam. Sądziłam,że będę wiedzieć o delegacji kilka dni wcześniej, a nie kilka godzin przed. Zastanawiałam się dokąd mam się udać i jak długo to wszystko potrwa. Korzystając z tego, że jestem w markecie postanowiłam przejść przez wszystkie regały z nadzieją, że coś czego nie mam zwróci moją uwagę i dzięki temu będę mogła zakupić dany towar. Wizyta w sklepie zajęła mi prawie godzinę. Wyszłam z pełnym wózkiem. Kiedy dotarłam do domu od razu zalogowałam się na pocztę i przeczytałam dokładnie e-maila po czym zaczęłam pakowanie.
***
#Harry
Obudziłem się w środku nocy. Zacząłem szukać po ciemku telefonu,żeby sprawdzić, która jest godzina. Znalazłem urządzenie,ale bateria się rozładowała. Przeklnąłem w myślach i z wielką niechęcią podniosłem się z łóżka i udałem się do kuchni po ładowarkę. Uchylając drzwi wyszedłem z pokoju i udałem się w kierunku kuchni. Otoczenie oświetlały lapmy palące się na dworzu dzięki czemu mogłem swobodnie się poruszać i wyjąć z szafki ladowarkę. Zauważyłem cień osoby,która siedziała na kanapie. Postura wskazywała na dziewczynę, ale przez światło,które dawały lampy z zewnątrz nie byłem w stanie określić,kto to był. Poszedłem bliżej siadając na skraju kanapy,postać drgnęła.

-Harry?..To ty?-usłyszałem cichy głos Hany-Tak. Przepraszam,że cię wystraszyłem.-oznajmiłem-Dlaczego nie śpisz? Jest środek nocy.
-Nie mogę spać i zamiast kręcić się w pustym łóżku przyszłam posiedzieć tutaj. A ty? Dręczą cię koszmary?
-Żebyś wiedziała. Pani sędzia co noc mnie straszy. Nie mam nic do niej,ale to staje się denerwujące. Jej widok na sali sądowej powoduje u mnie odruchy wymiotne.-zażartowałem-Zrobię nam gorącego kako. To powinno pomóc na naszą bezsenność.
-Dziękuję, powiedziała Hana i położyła dłoń na mojej. Ja położyłem swoją drugą na jej ręce, która była chłodna. Spojrzeliśmy w sobie w oczy. Kilka sekund później wstałałem z kanapy i przygotowałem gorący napój.
***
#Hana
Niall całą noc spędził w szpitalu. Nie widziałam ukochanego od dobrych 36 godzin. Jechałam w stronę Copernicous'a. Nie mogłabym wyjechać nie żegnając się z Niall'em. Zaparkowałam auto na szpitalnym parkingu i weszłam do budynku. Poprosiłam pielęgniarkę o pomoc w zlokalizowaniu Horana. Kobieta wykonała telefon i kazała poczekać,aż Niall przyjdzie. Usiadłam sobie na krzesełku w poczekalni, która była prawie pusta.

-Hana? Co ty to robisz, w dodatku o tej porze?-usłyszałam charakterystyczny głos.
-Chciałam się pożegnać. Jadę w delegacje, wczoraj Kate dała mi znać. Myślałam, że wrócisz na noc. Nie mogłam wyjechać bez pożegnania.
-Zaskoczyłaś mnie...Na jak długo jedziesz i dokąd?-zapytał Niall
-Do Dublina,a kiedy wrócę to nie mam pojęcia. Wszystko zależy od tego jak szybko zealizujemy wspólnie z zespołem ten projekt.

Gdy skończyłam mówić bardzo mocno przytuliłam Niall'a. Poczułam zapach jego męskich perfum,które mieszały się z wonią szpitalnego farucha. Tak bardzo chciałbym zostać w domu, razem z Niall'em mimo tego,że kilka dni temu byłam zafascynowana perspektywą wyjazdu. Gdy oderwałam się od chłopaka on dwoma palcami chwycił mój podbrudek powodując,że nasze oczy były prawie ns tej samej wysokości. Widziałam w jego błękitnych oczach smutek.

-Będę tęsknił.- powiedział po czym dotknął swoimi ustami moich warg.

 Całowaliśmy się stojąc na środku szpitalnego korytarza. Pielęgniarka,która siedziała za konsolą musiała wyrobić sobie o mnie złe zdanie. Wparowałam tutaj wczesnym rankiem, a teraz całuje się z lekarzem. Nie interesowało mnie to,bo przecież ani ja ani Niall nie mamy napisane na czole,że jesteśmy razem, a tym bardziej,że wkrótce mamy zamiar się pobrać. Nie chciałam przerywać tego ostatniego pocałunku,ale musiałam nabrać powietrza.

-Kocham cie.-powiedziałam po chwili.
-Uważaj na siebie i dzwoń w jak znajdziesz wolną chwilę.-odparł Niall.
-Dobrze.-oparłam i lekko się uśmiechnęłam.

Zaczęłam iść w kierunku wyjścia. Drzwi rozsunęły się.

-Zaczekaj! -krzyknął Niall i podbiegł w moją stronę. Chłopak powtórzył pocałunek tylko tym razem był on bardziej zachłanny.

-Już tęsknię.-powiedział

#Dorothy
Przygotowywałam sobie śniadanie i pisałam sms'y z Louis'em w międzyczasie. Wlałam do garnka mleko po czym postawiłam je na kuchence. Usiadłam na taborecie czekając, aż mleko się zagotuje. Louis długo nieodpisywał na mojego ostatniego sms'a,zapewne poszedł wziąć prysznic zanim pójdzie do pracy. Gdy mleko zaczęło się unosić do góry zmniejszyłam gaz i wsypałam niewielką ilość drobnego makaronu i zaczęłam mieszać. W tym momencie ktoś wszedł do mieszkania. Domyśliłam się kto przyszedł po tym jak z głośnym hukiem torba walneła o podłogę.

-Niall wszystko w porządku?-zapytałam gdy pojawił się w kuchni.
-Nie. Mamy coś zimnego do picia?
-Jest woda.-powiedziałam i otworzyłam lodówkę aby sprawdzić czy nie ma zimnego soku.-Chcesz piwo?
-Daj. Chyba tego mi trzeba.-powiedział i chwycił puszkę, którą mu podałam. Sprawnie ją otworzył i napił się biorąc kilka łyków.
-Kochanie wyluzuj. To,że Hany nie bedzie kilka dni nie oznacza końca świata. -powiedziałam.
-Wiem. Jestem tylko zmęczony dyżurem. Cały dzień i noc ciężko pracowałem. Nie miałem czasu się zdrzemnąć,a kawę musiałem pić w pośpiechu.-odparł.-Dokończe piwo i idę walnąć się na kilka godzin.
-Może zjesz ze mną zupę mleczną?
-Nie,dzięki. Może jak wstane to się skusze.-powiedział Niall,po czym napił się piwa i poszedł w kierunku schodów, prowadzących na piętro.
Nalałam do miski moją zupę mleczną,którą postawiłam na blat wyspy. Usiadłam i zaczęłam jeść śniadanie. Po południu umówiłam się z Louisem na randkę. Powiedział, że zabierze mnie w niezwykłe miejsce.
#Louis
Po skończonej pracy pojechałem prosto do muffiniarni,aby odebrać moją księżniczkę. Gdy dotarłem na miejsce Doris już na mnie czekała. Po przywitaniu wyszliśmy razem zkawiarni trzymając się za ręce. Pomogłem dziewczynie zająć miejsce w moim sportowym aucie, trzymając jej drzwi. Odkąd jestem w związku z Patterson zmieniłem się. Traktuje ten związek bardzo poważnie. Wiem,że jeszcze daleko mi do zbudowania takiego związku w jakim są Niall i Hana i wiele przede mną żeby tak się stało. Póki co dobrze nam tak jak jest. Lubimy spędzać razem czas.

-Dokąd jedziemy? -zapytała dziewczyna gdy wjechaliśmy na główną drogę.
-Sama zobaczysz.-odparłem.

Podróż zajęła mi 30 minut,przez szybką jazdę,którą lubię. Gdy dotarliśmy na miejsce dziewczyna zamilkła.

-Dlaczego tu przyjechaliśmy?
-Nie zadawaj tyle pytań tylko wysiadaj.

Dorothy posłusznie odpięła pasy bezpieczeństwa i z moją pomocą wyszła z samochodu. Bez żadnych przeszkód dotarliśmy do celu.

-Tu nikogo nie ma.-powiedziała.
-Zgadza się. -przytaknąłem.
-Zaraz ktoś tu przyjdzie i nas stąd wygonią.
-Cały stadion jest nasz. Załatwiłem wszystko z ochroniarzem. Możemy robić wszystko co nam się tylko zachce.
-Wszystko? -zapytała Dorothy
-Tak.
-Naucz mnie strzelać gole.
-Okey,jeśli chcesz to przyniose ci moje buty,żeby było ci wygodniej. -powiedziałem.
-Nie trzeba. Tak będzie dobrze. -powiedziała z uroczym uśmiechem Doris.
-Nigdy bym nie sądził, że dziewczyna poprosi mnie o takie coś.
-Nie jestem jak one. Ja jestem inna.
-No dobra-klasnąłem w dłonie-Masz piłkę i stań tam.
#Dorothy
Minęło sporo czasu odkąd przebywałam na stadionie. Strzelić gola to nie takie łatwe zadanie. Zrezygnowałam z nauki,bo i tak zamiast się skupić to się śmiałam. Skończyło się na tym,że zaczęliśmy się wzajemnie gonić,a gdy Lou mnie złapał albo ja jego to całowaliśmy się. Leżeliśmy na boisku pokrytym sztuczną trwą. W głośnikach grała muzyka. Nadeszła pora na wiadomości. Nie zwracałam uwagi na to co mówił człowiek, ale to co powiedział kończąc serwis informacyjny mnie zainteresowało.
-Na drodze prowadzącej do promu doszło do wypadku. Trzy auta się zderzyły. Kilka osób jest rannych, jedna zginęła na miejscu. Karetki pogotowia transportują osoby uczestniczące w zdarzeniu do pobliskich szpitali. Droga w obie strony została zablokowana. Policja ustala szczegóły. Więcej informacji na ten temat powiemy za godzinę, w kolejnym serwisie.

W tym momencie zaczął dzwonić telefon. Doris odebrała połączenie.

-Hej....Nie nie kontaktowałam się z nią.... Spróbuj jeszcze raz zadzwonić....Dobrze.Jak odbierze to dam ci znać....Nie martw się.
-Kto to?-zapytał Louis
-Niall. Martwi się o Hane. Od rana próbuje z nią porozmawiać, ale bezskutecznie.
-To ty zadzwoń, może tobie się uda.

Dorothy wybrała numer przyjaciółki, ale próba rozmowy z nią nie przyniosła skutku.

-Boję się-powiedziała-Wracajmy.
-Pamiętasz? Ten wypadek...Jedną tych osób może być Hana...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. Która para wam się lepiej podoba? Hana i Niall czy Doris i Louis.
Komentujcie kochani. To wielka motywacja dla mnie:) Miłej soboty. Do następnego @angelharry99

środa, 14 października 2015

Rozdział 14

 "Chce mieć pamiątkę "
#Hana
Leżałam z Niall'em w łóżku. Chłopak masował moją głowę, a ja bawiłam się palcami jego prawej dłoni. Ta chwila była bezcenna. Byliśmy sami w moim domu, zero rozmów, hałasu, tylko głucha cisza. Z okna dało się słychać od czasu do czasu śpiew ptaków lub dźwięk silnika auta,które właśnie pojechało. Za oknem świeciło słońce. Naszą ciszę przerwał dźwięk oznaczający, że ktoś poprawnie wpisał 4 cyfrowy kod od domofonu.

-Cholera.-mruknął Niall podnosząc się.-Zawsze ktoś przychodzi w najmniej odpowiednim momencie.
-Jest sobotnie popołudnie,więc wracają do domu.-powiedziałam okrywając moje nagie ciało kołdrą.
-Ale ja mam wolne i chciałbym spędzić ten dzień z tobą. -powiedział Niall, po czym wstał z łóżka i zaczął się ubierać.
-Możemy wyjść wieczorem do kina.-zaproponowałam.
-W porządku-odpadł Horan- Zajmę się tą osobą,która wróciła, a ty ogarnij się.-powiedział i wyszedł z pokoju zamykając drzwi.

Wydostałam się z pod kołdry i ciągając ją za sobą podniosłam swoje rzeczy z podłogi. Szybko włożyłam na siebie moje czarne rurki oraz bluzkę w tym samym kolorze. Czerwoną marynarkę powiesiłam na wieszak i schowałam do szafy. Stanęłam przed lustrem, które wisiało nad komodą. Otworzyłam pierwszą szuflade i wyjęłam z niej zapasową szczotkę do włosów, gdyż ta którą używam na co dzień leży w walizce znajdującej się w kuchni. Przeczesałam moje blond, lekko kręcące się włosy. Chcąc odłożyć szczotkę na swoje poprzednie miejsce ponownie otworzyłam szufladę i kładąc rzecz na miejsce natknęłam się na niewielkich rozmiarów pudełeczko. Trzymałam w dłoni paczkę papierosów. Dokładnie to samo opakowanie,które kupiłam ostatnim razem. W środku znajdowała się zapalniczka i kilka papierosów. Powinnam pozbyć się tego jakiś czas temu, ale byłam tak zajęta przygotowaniami do wesela, że zupełnie o nich zapomniałam. Pragnienie nikotynowe wróciło, odczułam potrzebę zapalenia. Nie chce tego robić, dam radę,nie zapalę. Wytrzymałam tyle czasu bez palenia to i teraz mi się uda. Miałam tylko nadzieję, że Niall nie znalazł tej paczki. Żeby mieć większą pewność ukryłam papierosy w torebce. Mogłabym je wyrzucić w domu,ale to spowodowałoby,że sama się wkopałam. Owszem Harry pali,ale jakby to wyglądało,paczka z kilkoma papierosami w śmietniku. To do Styles'a nawet nie pasuje. On popala praktycznie co chwilę. Odkładając torebkę na miejsce wyszłam w końcu z pokoju i udałam się na dół. Przywitałam się z Harry'm. Chłopcy usiedli na kanapie i zajęli się nową grą, którą wczoraj kupił loczek,tym samym powiększając swoją kolekcję. Zrobiłam sobie sok z pomarańczy,który wycisnęłam za pomocą maszynki. Kiedy dzbanek był pełny wzięłam szklankę i napełniłam ją zawartością szklanego naczynia. Oznajmiłam Harry'emu i Niall'owi, że gdyby zechciało im się pić to sok stoi na wyspie kuchennej. Obje mruknęli coś pod nosem. Mogę się założyć, że wcale mnie nie słuchali. Wzięłam walizkę i udałam się do łazienki. Wypakowałam wszystko, rzeczy odłożyłam na swoje miejsce, a ciuchy włożyłam do pralki wcześniej je odpowiednio segregując i nastawiłam pranie. Reszta powędrowała do kosza i dołączyła do reszty ubrań czekających,aż ktoś łaskawie wrzuci je do prania.
***
Bilety do kina zarezerwowałam na godzinę 19:30. Przed wyjściem wzięłam długą kąpiel. Ubrałam jeansy, koszulkę na ramiączka i katanę. Wieczór był jeszcze chłodny jak na tą porę roku.
Będąc w kinie stanęłam razem z Niall'em, aby odebrać bilety i za nie zapłacić. Horan dokupił jeszcze średnią porcje pop-cornu i dwie średnie cole.

-Coś mi się wydaje, że ten pop-corn zniknie zanim seans się zacznie. -stwierdziłam,gdy staliśmy w kolejce, aby wejść na salę.
-Postaram się zostawić coś dla ciebie kochanie. -powiedział Niall i objął mnie swoim silnym ramieniem.-Właściwie jaki film wybrałaś?
-Papierowe miasta.-oznajmiłam
-Uff, już myślałem, że idziemy na komedię romantyczną.
-Po co mi oglądać komedię skoro mam takiego romantyka jak ty codziennie.

Niedługo później bramki zostały otwarte i pracownik kina sprawdził bilety po czym pokierował nas w stronę sali,gdzie wyświetlana będzie projekcja. Tak jak przewidywałam pop-corn zdążył zniknąć prawie w całości. Niall jest takim głodomorkiem,że podczas seansu musiał dokupić jeszcze jedną porcję prażonej kukurydzy. Siedzieliśmy na samej górze więc od czasu do czasu całowaliśmy się.
***
Miałam przerwę w pracy. Postanowiłam napisać wiadomość do brata.

Hana:Hej braciszku. Mam do ciebie ogromną prośbę. Pomożesz mi?

Jai:No pewnie. W czym mogę cię wyręczyć?

Hana:Potrzebuje moje zdjęcia z rodzinnego albumu. Dasz radę je zdobyć?

Jai:Oczywiście :) Po południu będę u rodziców, więc wezmę wszystkie albumy.

Hana:Dziękuję. Mogłam je zabrać ostatnim razem, ale nie byłabym sobą, gdybym o czymś nie zapomniała.

Jai: Co u ciebie? Masz wolne?

Hana:Jestem w pracy,ale mam przerwę na lunch. Jutro razem z Niall'em i naszą paczką idziemy na mecz piłki nożnej. A tam?

Jai:W porządku. Nick wszędzie włazi i wszystko ściąga. Czasami chciałbym, żeby potrafił już mówić, wtedy mógłbym się z nim lepiej dogadać.

Hana:Przyjdzie na to czas. Zobaczysz, jeszcze będziesz miał tego dość.

Jai:Dlaczego ty zawsze musisz mieć we wszystkim rację? To ja jestem starszy i stary. Swoją drogą postarajcie się o siostrzenice albo siostrzeńca. Wtedy zobaczysz jak to ciężko wychować takiego brzdąca. Wiesz ile Isabel ma za sobą nieprzespanych nocy? Kolki,ząbkowanie... :(

Hana:Nie strasz bo się zesrasz. Hahahaha :) A tak na poważnie to dzieci po ślubie.

Jai:Hana czy ty się boisz,żeby nie było tak jak poprzednio? Wybacz,że do tego wracam i poruszam ten temat.

Hana:Przestałam się bać. Nie wracam do tego,choć czasami zastanawiam się jak wyglądałoby teraz moje życie. Na pewno nie szykowałabym się do ślubu. Wiesz Jai,dobrze jest jak jest.

Jai:Okey... Skoro wspomniałaś o ślubie to tata sprzedał kawiarnie. Pieniądze lada moment będą na twoim koncie.

Hana:Nie tak się umawialiśmy. Miało być po połowie.

Jai:Ojciec jest strasznie upartym człowiekiem. Nie przemówisz mu do rozsądku.
Hana:Wiem,wiem. Jeszcze tyle rzeczy mamy do załatwienia,że ja nie mam pojęcia kiedy to wszystko ogarniemy. Narazie wszystko jest palcem po wodzie pisane.

Jai:Mówiłaś,że Dorothy wam pomoże.

Hana:To prawda. Pomaga nam. Wszystko jest mniej więcej zapisane w zeszycie ślubnym. To pomysł Niall'a.

Jai:Chce mieć pamiątkę:)

Rozpisałam się z bratem i w ten sposób moja przerwa szybko minęła. Pożegnałam się z nim i wróciłam do pracy. Gdy siedziałam przy biurku i myślałam nad wykonaniem nowego zlecenia do pokoju przyszła Kate.

-Masz chwilę? Mam sprawę.
-Tak,jasne. Siadaj-powiedziałam
-Trochę nam się terminy przesunęły i muszę cię wysłać w delegacje,żebyś dopilnowała kampanii reklamowej.
-Kiedy mam jechać?
-Za kilka dni. Szczegółów jeszcze nie znam bo nie rozmawiałam ostatecznie z dyrektorem. Najpierw kazał mi znaleźć kogoś odpowiedniego i ty wydajesz mi się być idealna.
 Dobrze, pojadę. Jeszcze nigdy nie byłam w delegacji.-powiedziałam.
-Będziesz miała okazję zobaczyć jak to jest. Jestem pewna, że sobie poradzisz -oznajmiła Kate.-Chyba ten wyjazd nie będzie dla ciebie problemem?
-Nie. Z chęcią pojadę. Tylko mój narzeczony może nie być zadowolony. Ostatnim razem zdążyło mi się nocować poza domem i nie był zachwycony,ale będzie musiał dać sobie radę.-powiedziałam
-Wychodzisz za mąż? Gratuluję - rzekła Kate i podała mi rękę.
-Dziękuję.
-Kiedy ten magiczny dzień?
-We wrześniu.-odparłam
-Jeszcze raz gratuluję. Wracaj do obowiązków,ja już zmykam,więc nie będę ci przeszkadzać. Jak się czegoś dowiem w sprawie wyjazdu natychmiast cię poinformuje.-powiedziała Kate i wyszła zamykając drzwi.

#Niall
Dobrze,że dzień dobiega końca, bo jestem nim wykończony. Karetki pogotowia co chwila przywożą połamanych motocyklistów,jedni bardziej poturbowani, a drodzy mniej. Cały dzień spędziłem asystując starszym kolegom przy operacji. Zaczyna do mnie docierać, że staję się prawdziwym lekarzem i przyczyniam się coraz bardziej do odpowiedzialności za życie innych. Stoje przy metalowej szafce i przebieram się w normalne cichy, a szpitalny fartuch zostawiam na wieszaku. Spoglądam na zdjęcie Hany,które przykleiłem jakiś czas temu na wewnętrznej stronie szafki. Biore komórkę,która chwilowo leżała na półce, zamykam szafke i kieruje się do wejścia. Idąc korytarzem w stronę wyjścia z budynku żegnam się z kolegami. Wreszcie mogę odetchnąć świeżym powietrzem, słońce zachodzi,jest piękny widok. Odnajduje swoje auto pośród innych pojazdów. Odpalam silnik odjeżdżając z piskiem opon. Chciałem jak najszybciej znaleźć się w domu, być z miłością mojego życia.
Podróż zajęła mi niecałe 30 minut. Przywitałem się z Harry'm, a na ustach Han złożyłem głęboki pocałunek. Dziewczyna podała mi gorący obiad mimo,że dochodziła już 20:00. Zjadłem rozmawiając o niczym konkretnym.

-Idziecie jutro na mecz?-zapytał Harry
-Oczywiście, mam nawet szalik.-odparłem
-Będziemy kibicować i wspierać Lou.-dodała Hana-A ty?
-Nie mogę choć bardzo bym chciał. Mam jutro ważny wykład. Od tego zależy czy zaliczą mi semestr-powiedział Harry-Dzisiaj Mark mi to oznajmił.
-Szkoda,szykuje się dobra zabawa.-powiedziała Hana
-Może zdążę na drugą połowę. Ale kciuki będę trzymał
-Takie emocje cię ominą-rzuciłem.
-Niestety,to ja pójdę już do siebie powtórzyć ostatni wykład.
-Harry Edward Styles pilny uczeń-zażartowałem.
-Niall!-skarciła mnie Hana i skrzyżowała ręce na piersi.
-Sory
-Haha- zaśmiał się Harry odchodząc.
***
Kiedy skończyłem brać prysznic poszedłem do sypialni. Hana siedziała na łóżku po turecku i przeglądała coś w laptopie.

-Jesteś-powiedziała kiedy spostrzegła, że stałem w progu. -Siadaj,musimy porozmawiać.
-O co chodzi?-zapytałem zaprzestając suszyć włosy. Odłożyłem ręcznik na krzesło i usiadłem obok Han.
 -Dostałam w pracy pewną propozycję. Nie mają nikogo innego,bo osoba,która do tej pory się tym zajmowała zachorowała.
-I?
-Będę musiała wyjechać na kilka dni w delegacje.
 -Kiedy?
-Nie wiem, ale w najbliższym czasie się dowiem.
-Za chwilę bierzemy ślub,a jeszcze niczego nie załatwiliśmy. Nie mamy nic poza datą. Jak sobie to wyobrażasz? Wiesz dobrze, że ja pracuję od rana do wieczora,zdaża się, że wracam nad ranem i nie mam czasu żeby cokolwiek załatwić.
-Niall, to tylko kilka dni. Nie zbawi nas to.
-Pamiętasz co powiedział Jai? Czas szybko płynie. To ma być nasz dzień, najlepszy w życiu.
-Wiem. Przysięgam,że jak wrócę zajmę się tym.
-Na pewno?
-Tak.-potwierdziła-Jest jeszcze coś o czym chciałam ci powiedzieć.
-Mów.
-Długo nad tym myślałam i doszłam do wniosku, że możemy zacząć starać się o dziecko.
-Przecież nie chciałaś iść do ołtarza z brzuchem.
-Ale zmieniłam zdanie. Nawet jeśli przed ślubem zajde w ciążę to nie będę taka gruba. Gdyby za miesiąc się udało to w dniu ślubu będę na początku 5 miesiąca.
-Wtedy brzuszek jest dość widoczny. -zauważyłem
-To chyba dobrze prawda? Zresztą nie ja jedyna mogę stanąć przed ołtarzem będąc w ciąży.
-To co? Może zaczniemy już dzisiaj?
-Zgaś światło.

Wstałem i zrobiłem to co powiedziała ukochana. Moja chwilowa złość minęła. Chce zostać tatą. Nawet za miesiąc. Hana w tym czasie odłożyła laptopa. Kiedy znalazłem się obok niej zaczęliśmy się całować.

-Wolisz córkę czy syna?-zapytała przerywając pocałunek.
-Obojętnie, ważne, że nasze.
-To do roboty.
***
Siedzieliśmy na trybunach. Na szyji miałem szalik. Zaczął się mecz,w którym Lou był napastnikiem w swojej drużynie. Kibicowałem przyjacielowi bardzo mocno. Pierwszy raz miałem okazję oglądać go w roli piłkarza. Opowiadał mi,że w czasach licealnych grał w szkolej drużynie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. Co sądzicie?Chcecie ciąg dalszy meczu? Wgl wydaje mi się,że ostatnio mało piszę o Doris i Lou.
 Zostawcie swoją opinię w postaci komentarza. To wielka motywacja dla mnie.
Kocham was♥
Wasza @angelharry99

sobota, 3 października 2015

Rozdział 13

"Planowanie wspólnego życia "
+18
#Hana
-Kochanie!-krzyknęłam-W kuchni na krześle leżą moja bluza. Przynieś ją proszę.

Pakowałam ostatnie rzeczy do walizki. Trzymając w dłoni zrobioną wcześniej listę wykreślałam z niej to co już miałam spakowane.

-Nie ma jej tu!-zawołał Niall.
-To poszukaj. Musi być na dole. Pamiętam, że ją tam zostawiłam-odparłam
-Ta niebieska z napisem? O tą ci chodzi? -krzyknął Niall pytając.
-Tak-krzyknęłam.

Chwilę później w drzwiach pojawił się Horan trzymając w ręku moją bluzę.

-Dziękuję-powiedziałam i cmoknęłam chłopaka w policzek.
-Po co to wszystko? Jesteś pewna, że włożysz te cichy? Jedziemy tylko na weekend. -powiedział.
-Wzięłam tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Starałam się.
-No dobrze.-odparł Horan i szturchnął mój nos.
-Skoro już tu jesteś to pomóż mi zapiąć torbę.

Niall zaczął się siłować z zamkiem. Na szczęście udało mu się wygrać pojedynek. Rozejrzałam się po sypialni czy aby na pewno o niczym nie zapomniałam. Podeszłam do komody stojącej naprzeciw łóżka i wyjęłam z pierwszej szuflady kilka białych kopert. Skierowałam się na dół. Zbiegłam po schodach.

-Najważniejszej rzeczy nie spakowałaś-powiedział Niall widząc co trzymam w ręku.-Bez tego nigdzie się nie ruszam.
-Spokojnie. Już chowam je do torebki.
-Gotowi do drogi? -zapytał Harry wychodząc ze swojego pokoju.
-Tak. Możemy już jechać.- odparłam będąc w kuchni.

 Odłączałam mój telefon,który się ładował. Ładowarkę wcisnęłam do torebki, a urządzenie włożyłam do kieszeni spodni. Zamknęłam drzwi i dołączyłam do Niall'a i Harry'ego. Na lotnisko dotarliśmy nieco spóźnieni. Zakładałam,że zdążymy wypić jeszcze kawę. Specjalnie nie piłam jej w domu, bo ta, którą tu sprzedawali mi smakowała. Harry podjechał pod sam terminal. Niall wyjął torbę z bagażnika.

-Pa Harry-powiedziałam przytulając chłopaka.
-Uważajcie na siebie. Wysokich lotów-odparł.
-Mam nadzieję, że gdy wrócimy mieszkanie będzie całe-powiedział Niall
-O to się nie martw. -rzekł Harry.

Chłopaki wymienili się uściskami dłoni. Styles odjechał, a my trzymając się za ręce weszliśmy do środka kierując się w stronę odbywającej się odprawy.

#Niall
W czasie lotu siedziałem przy oknie. Hana postanowiła uciąć sobie drzemkę. Nudziłem się trochę podczas lotu, ponieważ kolejna podróż samolotem nie sprawia tyle wrażeń co za pierwszym razem. Gdy zbliżaliśmy się do lądowania musiałem obudzić Hanę. Nie chciałem tego robić, bo wyglądała słodko.

-Skarbie, otwórz oczy. Pora lądować. -powiedziałem gładząc policzek ukochanej. Brooks coś pomrukiwała,ale za chwilę poprawiła się na fotelu i zapięła pasy bezpieczeństwa.
-Przespałam całą podróż. To dziwne. Nigdy wcześniej nie potrafiłam usunąć w samolocie.
-Wiesz dlaczego? Bo jestem obok ciebie i przy mnie czujesz się bezpieczna.-powiedziałem.
-Ufam ci-powiedziała Hana

Po tych słowach położyłem dłoń na kolanie Hany. Dziewczyna ścisnęła moją rękę.
***
Zatrzymaliśmy się w domu moich rodziców. Od samego rana dało się słychać mojego młodszego brata Greg'a,który kłócił się z mamą. Wstałem po cichu starając się nie budzić narzeczonej. Wyszedłem z pokoju zamykając drzwi.

-...obiecałaś mi. Znowu mnie oszukałaś-warknął Greg.
-O co się kłócicie z samego rana?-zapytałem stając w kuchni.
-Niall przyjechałeś! Nareszcie.-zawołał mój brat,który się na mnie rzucił. Tęskniłem za nim, ostatnim razem widzieliśmy się podczas świąt.
-Przepraszam, że cię obudziłam. Powinieneś odespać podróż. -rzekła moja mama.
-Spokojnie nic takiego się nie stało. -rzekłem
-Niall zawieziesz mnie do szkoły? Pogadamy po drodze.-zapytał chłopak.
-Jasne. Przybiłem piątkę z bratem.
-Daj spokój bratu Greg, ja cię zawiozę. -powiedziała mama
-Ale mamo proszę-błagał.
-Mamuś to żaden problem. Za pół godziny będę w domu. -powiedziałem.
-Dobrze. Greg jedz szybko te płatki, zaraz trzeba wychodzić. Chyba nie chcesz się spóźnić na lekcje.
-Na matematykę zawsze można.-odparł brat.

Wróciłem do pokoju. Wyciągnąłem z walizki czystą czarną koszulkę. Szybko się ubrałem. Kiedy byłem gotowy pocałowałem Han w czoło.

-Wybierasz się gdzieś? -zapytała narzeczona przecierając oczy.
-Śpij skarbie. Jadę podrzucić brata do szkoły.-powiedziałem i wyszedłem z pokoju.

-Greg! Pośpiesz się! -ponaglała mama-Przepraszam cię Ni. To ja powinnam go podrzucić.
-To też mój brat. A poza tym to nic takiego. Nabiorę wprawy. -uśmiechnąłem się do rodzicielki.
-Czy Han...
-Możemy iść-zawołał Greg-Pomyślałaś o śniadaniu, dzięki.
-Porozmawiamy potem-powiedziałem.

#Hana
Czułam się głupio leżąc w łóżku tyle czasu.Postanowiłam wstać i pomóc mamie Niall'a. Przywitałam się z panią Horan. Kobieta zaoferowała mi śniadanie.

-Na długo przyjechaliście?-zapytała gdy jadłyśmy śniadanie.
-Do soboty.-odparłam.
-To strasznie krótko, dziś już środa.
-Szukaliśmy biletów na ostatnią chwilę.
-Rozumiem. Tęskniłam za wami. Myślicie o ślubie? -zapytała zmieniając temat.
-Tak. Między innymi dlatego przyjechaliśmy.-odparłam i wstałam. Wyjęłam z torebki białą kopertę.
-Proszę. To jest zaproszenie. -podałam jej kopertę.

Kobieta otworzyła ją i zaczęła czytać. W tym czasie do domu wrócił Niall.

-Mamo dlaczego płaczesz?-zapytał Ni i usiadł obok matki.
-To łzy wzruszenia. Właśnie zdałam siebie sprawę jaki jesteś dorosły.-powiedziała.
-Jesień to piękna pora roku. Zdjęcia będą śliczne. Gratuluję raz jeszcze.
-Dziękujemy. -odparłam.
-A ty kochana jak się czujesz?-zapytała mama Ni.
-W porządku.-odparłam.
-Który to tydzień?
-Yyy..-pytanie pani Horan mnie zdziwiło. Nie wiedziałam co odpowiedzieć.
-Hana nie jest w ciąży mamo. Trochę szkoda,ale na dziecko przyjdzie jeszcze czas.
-Przepraszam, bo rano powiedziałeś że musisz nabrać wprawy. Pomyślałam,że chodzi o dziecko.
-Nie chce iść do ołtarza z brzuchem-powiedziałam.
***
Po południu Niall zabrał brata na pole golfowe. Młodszy z braci tak bardzo stęsknił,że Niall obiecał go zabrać, żeby mogli spędzić razem czas. Mój narzeczony ma nie tylko brata ,który jest najmłodszym dzieckiem, ale też siostrę, która ma dwadzieścia lat. W tym czasie,gdy Niall'a nie było spędziłam czas z jego sympatyczną matką. Znalazłyśmy wspólny język. W końcu za kilka miesięcy będzie moją teściową,a jak wiadomo one są wredne. Na szczęście ja będę mieć teściową najlepszą na świecie. Wieczorem umówiliśmy się z moimi rodzicami na rodzinną kolację. Jai też miał przyjść. Ubrałam niebieską koszulę w kratę, rękawy podwinęłam do połowy. Moje jasne jensy z dziurami idealnie pasowały do moich new balance'ów. Podobała mi się moja stylizacja. Włosy związałam w luźnego koka.

-Jesteś taka śliczna. Mam ochotę cię schrupać-szepnął Niall do mojego ucha.
-A wiesz, że dom twojej mamy to nie najlepsze miejsce?
-Wiem dlatego ostatnią noc spędzimy w hotelu.-powiedział Niall.-Zrobiłem nawet rezerwację.
-Kocham Cię- powiedziałam i pocałowałam Niall'a.
-Kto by pomyślał, że będę musiał się włóczyć po hotelowych pokojach żeby móc kochać się z tobą.
-Narzeczeństwo ma swoje minusy -odparłam.
***
Od godziny jesteśmy w moim rodzinnym domu . Moja mama bardzo się postarała i przygotowała pyszną kolację. Piliśmy czerwone wino,gdy blondyn zabrał głos.

-Chciałbym coś ogłosić-powiedział Niall.
-Będziecie rodzicami? Nick będzie miał się z kim bawić-powiedział Jai.
-Co wy wszyscy macie z tą ciążą? Przytyłam czy jak?-zapytałam.
- Wyglądasz świetnie-powiedziała moja mama.
-Wracając..-zaczęłam.
-Chcielibyśmy zaprosić was na nasz ślub. Miło nam będzie jeśli przyjdziecie.-dokończył

Niall i wręczył moim rodzicom oraz Jai'owi zaproszenia.

-Muszę kupić nową sukienkę-powiedziała Isabel.-Oby ostatnie dni lata były w miarę ciepłe.W końcu kilka dni później zacznie się prawdziwa jesień.
-Miejmy taką nadzieję-oznajmił Jai.
-Nie ma znaczenia czy będzie ciepło i świeciło słońce albo padał deszcz. Najważniejsi będą Hana i Niall.-powiedział mój tata.
-Będę szukać biletów, im wcześniej tym lepiej-dodała moja mama.
-Mamy jeszcze mnóstwo czasu-powiedział Niall.-Zdążymy ze wszystkim.
-Niall nim się obejrzysz nadejdzie ten dzień. Czas szybko płynie. -powiedziała mama.
-Potwierdzam, wiem coś o tym-dodał Jai.
-Macie już zarezerwowaną salę?-zapytała Isabel.
-Jeszcze nic nie załatwialiśmy. Musimy zrobić listę rzeczy które trzeba załatwić. Póki co mamy termin ślubu.-powiedział Niall kładąc rękę na moim kolanie. Na szczęście nikt tego nie widział.
-Chętnie pomożemy wam z organizacją wesela-rzekł tata. -Możemy złożyć się po połowie z rodzicami Niall'a, lub zafundować całe wesele. Mamy wystarczająco pieniędzy.
-Dorothy zaoferowała mi pomoc w przygotowaniach-powiedziałam.
-Doris to dobra przyjaciółka. Jest taka pomocna. Koniecznie przekaż jej pozdrowienia.-rzekła moja mama.

Reszta kolacji minęła w dobrej atmosferze. Przez większość wieczoru rozmawialiśmy o ślubie. Zapytałam ojca czy zgodziłby się poprowadzić mnie do ołtarza. Brooks się zgodził bez wahania. Uznał,że z wielką radością zaprowadzi do ołtarza ukochaną córkę. Weekend minął bardzo szybko. Nim się obejrzeliśmy musieliśmy pakować walizki i wracać do Manchesteru. Mimo, że Horan chciał spędzić ostatnią noc w hotelu, zrezygnowaliśmy z tego pomysłu. Oboje mamy tutaj rodziny więc dziwnie by to wyglądało. Zdecydowaliśmy zostać w rodzinnym domu Niall'a.
Rankiem następnego dnia mieliśmy samolot powrotny. Tradycyjnie torbę miałam wypełnioną po brzegi. Nasze matki dały nam trochę domowego jedzenia,które można zamrozić i spożyć za jakiś czas. Znając możliwości mojego narzeczonego zanim się obejrzę wszystko będzie zjedzone.
***
Zamówiliśmy taksówkę, która zawiozła nas do naszego mieszkania. Podziękowałam starszemu panu a Niall zapłacił odpowiednią sumę pieniędzy. Wysiadłam z samochodu i zaczęłam się przeciągać, gdyż nogi mi zdrętwiały. Niall w tym czasie wyjął walizki z bagażnika. Zaczęłam szukać kluczy od domu w mojej torebce.

-Pamiętasz gdzie schowałam klucze?-zapytałam Ni,gdy stanął obok mnie ciągnąc za sobą walizkę.
-Do swojego królestwa gdzie jest dosłownie wszystko-powiedział i zachichotał.
-Dzięki-powiedziałam sarkastycznie-Mam!-pokazałam wyjmując klucze.

Szłam przodem. Otworzyłam Niall'owi drzwi od klatki schodowej za pomocą 4 cyfrowego kodu. Potem wchodząc po schodach otworzyłam drzwi do mieszkania.

-Harry?-zapytałam przekraczając próg domu.
-Doris?-zapytał Niall.
-Wygląda na to,że nikogo nie ma.-zauważyłam po tym jak odpowiedziała nam głucha cisza.
-Jesteśmy sami, tylko ja i ty.
-Masz rację. Wszyscy są w pracy tylko my się tak ociągamy-powiedziałam
-Mam wolne,aż do jutra.-powiedział zadowolony Niall.
-Byłam przekonana, że masz wieczorem dyżur.
-Nie tym razem kochanie.

Nastała między nami niezręczna cisza. Poszłam do kuchni odłożyć torebkę, Niall podążył za mną.

-Rozpakuje walizkę i nastawie pranie.-powiedziałam
-To może poczekać - powiedział Niall przyciągając mnie do siebie. Wpiął się w moje usta. Całowaliśmy się przez chwilę.

-Niall....-szepnęłam kiedy Niall zaczął całować moją szyję.
-Jesteśmy tylko my. Nie wiadomo kiedy ta chwila się powtórzy. -szepnął mi do ucha.-Idź do sypialni, zaraz dołącze.

Spełniłam prośbę chłopaka i bez słowa wykonałam jego żądanie. Będąc w pokoju otworzyłam okno, gdyż na dworze było ciepło. Stojąc przy oknie poczułam ciepło rąk Horana, które mnie obejmowały. Niall całował moją szyję, przechyliłam ją w bok. Za moment obróciłam się w stronę chłopaka. Niall zaczął szeptać mi do ucha czułe słówka. Poczułam na policzku ciepło warg wędrujących ku moim ustom.

-Może od dzisiaj bez gumek?

Kiedy rozchyliłam usta ze zdziwienia Niall natychmiast wykorzystał ten moment, zamykając je pocałunkiem i otoczył mnie swoimi silnymi ramionami. Nawet najmniejsza walka z nim nie miała sensu. Uległam przypływowi pożądania. Czułam zapach jego boskiego ciała i perfum, które używa. Usta chłopaka smakowały miętą,który razem ze słodyczą jego ust wprawiały mnie w oszołomienie. Niall pogładził swoją dłonią kaskadę moich włosów, zacisnął a nich palce, by za chwilę rozłożyć je na plecach i przyciągnąć się bliżej mnie. Pożądałam go. Pragnęłam czuć Horana blisko siebie, uwięzić go w sobie w dzikim oddaniu,które lada moment nastąpi. Przerwałam pocałunek by nabrać oddechu. Niall trzymał mnie tak silnie, że z trudem mogłam złapać oddech? Czyżby chłopak bał się ,że zniknę?
Czułam jak mocno bije jego serce i jak jego członek sztywnieje, kiedy on stara się zapanować nad tak bliskim kontakcie ze mną

-Hana...-westchnął moje imię Niall.

Po chwili znów całował gwałtownie i zachłannie. Niall tego chciał, tęsknił za tym. Niall boleśnie zacisnął dłoń, na łuku mojego biodra. Niedługo później odsunął się ode mnie ściągając swoją kurtkę. Ja w tym czasie podeszłam do łóżka. Zdjęłam swoją czerwoną marynarkę i puściłam wolno, że znalazła się na podłodze, tuż przy moich bosych stopach. Nie musiałam długo czekać,aż Niall ponownie pojawi się blisko mnie. Całowaliśmy się, aż opadłam na miękki materac wielkiego łóżka. Horan wędrował po moim ciele swoimi palcami. Podwinął moją czarną koszulkę, odsłaniając mój brzuch i tym samym bliznę, która się tam znajdowała. Zamknęłam oczy, nie chcąc na nią patrzeć. Niall przejechał po niej palcem, a potem zostawił pocałunek co spowodowało we mnie dziwnie uczucie. Usiadłam na łóżku podnosząc się. Horan zdjął z siebie koszulkę. A ja siedząc rozpięłam rozporek jego spodni, osuwając je z bioder. Niall wyswobodził swoje stopy. Kucnął przede mną. Mogłam spojrzeć setny raz na jego błękitne jak niebo oczy. Uniosłam ręce w górę, a Niall pociągnął koszulkę do góry. Wylądowała ona na podłodze. Przeszły mnie ciarki. Znowu położyłam się na plecy, rozpinając rozporek. Podniosłam pupę do góry,aby pozbyć się czarnych spodni. Zostałam w czerwonej bieliźnie. Niall szybko zdjął swoją koszule i zawisnął nade mną. Lubiłam to gdy on był na górze. Wycałował moje ciało od góry do dołu. Dotknęłam jedną ręką brodawki chłopaka. Potem przeniosłam dłoń na silne mięśnie pokrywające żebra. Niedługo później wpadłam w jego ramiona, dopasowując łagodne zaokrąglenia i wgłębienia mojego ciała do jego silnej i zgrabnej sylwetki Niall odpiął mój biustonosz i rzucił go za siebie. Bawił się piersiami, co doprowadziło mnie do podniecenia. Potem zdjął moje majtki i swoje bokserki. Jego członek się uniósł. Podałam Niall'owi prezerwatywę,nie chciałam jeszcze być matką. Nie chce wyglądać jak słoń przy ołtarzu. Może jeszcze zmienię zdanie, ale teraz jest za wcześnie. Niall nie był zadowolony z tego co zrobiłam przed chwilą. Doskonale wiedziałam, że chce mieć dziecko. Dla mnie nie był to dobry pomysł,nie bałam się, ale coś w środku stanowiło przeszkodę i nie mogłam się przełamać. Horan wziął ode mnie prezerwatywę i nałożył ją. Wydałam z siebie okrzyk, Niall uniósł moje kolano i oparł je na swoim boku. Poczułam lekki ból. Niall był we mnie, wypełniał moje wnętrze, nacierał coraz mocniej. Poczułam uczucie spełnienia. Zaczęłam poruszać się, ulegając nowej fali pożądania. Stałam się częścią Niall'a. Byliśmy połączeni. Zmagaliśmy się ze sobą, nasze oddechy stały się równomierne. Niall stał się moim ukojeniem. Niall wypełniał mnie jeszcze kilka razy. Gdy wyszedł po raz ostatni wyrzucił do kosza ze śmieciami zużytą prezerwatywę. Położył się obok mnie. Okryłam nas kołdrą. Moja głowa spoczęła na ramieniu Niall'a. Nasze ciała stykały się biodrami

-Kocham cię -powiedział.
-Oh kochanie -powiedziałam i splotłam nasze dłonie razem.

~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. Druga scenka w tej części... Będzie ich trochę, więc będzie się działo. Mam nadzieję, że jakoś mi to wychodzi, staram się opisywać to za każdym razem bardzo dokładnie, zwłaszcza teraz gdy nie mam się kogo zapytać o radę
Komentujcie, wasze komentarze są dla mnie bardzo cenne. Do następnego @angelharry99
Buziaki :)

Przypominam,ze ta historia jest również na wattpadzie .
Wczoraj podałam wiek naszych bohaterów,gdyby ktoś chciał wiedzieć ile kto ma lat.

poniedziałek, 28 września 2015

Rozdział 12

"Zacząć wszystko od początku " 
#Hana
Wróciłam z powrotem do pracy. Kate nie pytała, co sprawiło, że wciąż jestem członkiem ich zespołu. Cieszyło mnie to, bo nie chciałam tłumaczyć się z sytuacji, która była aktualna jeszcze kilka dni temu. Kate jest bardzo dobrą kierowniczą, lubię ją.
Wieczorem umówiłam się z Harry'm. Obiecałam przyjacielowi pomóc napisać pracę końcową więc miałam zamiar dotrzymać danego mu o wiele wcześniej słowa. Pojechałam do Liverpool'u od razu kiedy tylko skończyłam pracę. Po godzinnej podróży znalazłam się przed domem Styles'a. Zaparkowałam auto po przeciwnej stronie ulicy. Wygramoliłam się z samochodu chwytając torebkę. Zamknęłam drzwi i przeszłam na drugą stronę ulicy. Brama była otwarta więc z łatwością znalazłam się na posesji przyjaciela. Gdy tylko stanęłam pod drzwiami, zapukałam. Chłopak chwilę później otworzył mi je.

-Dobrze cię widzieć -oznajmił Harry na powitanie.
-Ciebie też -odpowiedziałam i weszłam w ramiona Harry'ego. Mogłam poczuć zapach perfum, które używa.
-Dziękuję, że przyjechałaś mi pomóc. Kiepsko mi idzie łączenie spraw w kancelarii z zaocznym studiowaniem prawa.
-Na samym początku zaoferowałam ci moją pomoc więc nie ma o czym mówić. Jest mi miło, że mogę się odwdzięczyć za to co ty zrobiłeś dla mnie.

Weszłam w głąb mieszkania. Dom był bardzo duży. Pomyślałam, że wcześniej musiała tu mieszkać rodzina z co najmniej trójką dzieci. Zaraz za wyjściem z przedpokoju z lewej strony znajdowały się schody, które prowadziły na piętro. Po przeciwnej stronie znajdował się pokój, który był zapewne pomieszczeniem na takie rzeczy jak deska do prasowania, żelazko. Idąc dalej długim, w miarę szerokim korytarzem znalazłam się w jadalni. Na środku stał duży stół, z sześcioma krzesłami. Po prawej stronie była kanapa oraz telewizor. Wzdłuż kanapy stał mebel, który wysokością podobny był do wielkości kanapy. Stały na nim zdjęcia Harry'ego. Przedstawiały nie tylko Styles'a, jak również jego rodziców, których nie miałam okazji spotkać. Na jednym zdjęciu był Harry, który obejmował Gemmę. Wyglądali na nim tak uroczo, widać, że się kochali i wzajemnie szanowali. W kuchni, która była połączeniem jadalni był Harry, który zaparzał herbatę.

-Podoba ci się? -zapytał Harry
-Tak, to lokum jest naprawdę spore. Musisz mieć wesoło mieszkając z kilkoma osobami.
-Aktualnie mieszkam sam. Wszyscy się wyprowadzili. Ja rozglądam się za nowym mieszkaniem.-powiedział stawiając gotowe napoje i usiadł na jednym z krzeseł.
-Jak to? Sam nie dasz rady utrzymać tego domu.-powiedziałam.
-Moi współlokatorzy wynieśli się stąd jakieś 3 tygodnie temu. Od tego czasu mieszkam tu sam.
-Dlaczego cię zostawili? Nie dogadywaliście się?
-Nie. Kobieta, która wynajmowała nam to mieszkanie przyszła pewnego dnia i oznajmiła, że jej córka wraca z Norwegii razem ze swoją rodziną i zamieszka tutaj. Wszyscy znaleźli sobie nowe pokoje, a ja wciąż szukam. Mam jeszcze 10 dni na znalezienie nowego domu.
-Przykro mi. -powiedziałam -Wiem, wprowadź się do mnie. Mam 3 wolne pokoje. Będziesz miał o wiele bliżej do pracy. A przede wszystkim będziesz bliżej naszej paczki.
-To miłe z twojej strony. Ale czy przypadkiem nie będzie nam razem za ciasno? No wiesz, ty, Niall, Dorothy.
-Harry pomieścimy się, fajnie będzie jak z nami zamieszkasz.
-Dobrze, przeniosę się do was.-odparł Harry.

Rozmawiałyśmy przez jakiś czas, lecz nie długo, bo szkoda mam było marnować czas i wzięłam się za pomoc w napisaniu pracy dla Harry'ego.
***
Zbliżał się wieczór, a jeszcze dużo pracy przed nami.

-Powinnam już wracać do domu. Zrobiło się późno. Niall na mnie czeka -powiedziałam odstawiając kubek z herbatą na stolik.
-A może zostaniesz u mnie na noc?-zaproponował Harry.-Nie czuł bym się taki samotny w tak wielkim mieszkaniu.
-W takim razie muszę zadzwonić i uprzedzić Horana, że nie wrócę na noc.

Wyjęłam komórkę z kieszeni spodni. Odblokowałam urządzenie i wybrałam numer narzeczonego. Chłopak nie odbierał ,więc napisałam sms'a.
 
-I co? Niall bardzo się wkurzył? Pewnie popsułem mu plany na tę noc-zapytał Harry odrywając się od książek.
-Nie rozmawiałam z nim. Nie odebrał telefonu. Zapewne coś mu wypadło i jest jeszcze w szpitalu.-powiedziałam.
-Pasujecie do siebie. Wasza miłość jest tak silna, że pokona każdą przeszkodę. -podsumował Harry.
-Chciałabym żeby już zawsze tak było i żebyśmy mogli być szczęśliwi.
-Niebawem ślub. Ty masz dobrą pracę, a Ni będzie świetnym chirurgiem. Kto wie czy nie najlepszym.
-To prawda. Zacznę nowe życie a to co było oddzielę bardzo grubą kreską.
-I bardzo dobrze. Podoba mi się twój tok myślenia.- powiedział Harry.

Trzy rodziny później zaczęłam odczuwać zmęczenie i ogrniała mnie senność. Powoli zasypiałam siedząc przy laptopie i wystukując słowa, które dyktował mi Styles.

-Na dziś już wystarczy. Jestem zmęczona-powiedziałam nagle.
-O matko!-zwołał Harry, gdy spojrzał na zegarek-01:48. Chodźmy spać.
-Idę umyć twarz. -oznajmiłam.
-Hana zaczekaj. Dam ci ręcznik, jakieś ubranie, pościelę ci moje łóżko. Będziesz spać w moim pokoju.
-Przenocuje tu, kanapa mi w zupełności wystarczy.
-Nie ma mowy. Jesteś tu z mojego powodu. To spanie tutaj jest twarde, a ty musisz być jutro wypoczęta i wyspana.-powiedział Harry.
-No dobrze. Niech ci będzie.

Styles wręczył mi czysty ręcznik i strój do spania. Wzięłam szybki prysznic i umyłam zęby nową szczotką, którą według wcześniejszej instrukcji przyjaciela znalazłam w szafce pod umywalką. Gdy wykonałam wszystkie czynności powiedziałam Harry'emu 'dobranoc' i skierowałam się w stronę schodów. Będąc w pokoju lokatego walnęłam się na znajdujące się tam jednoosobowe łóżko i po paru chwilach zasnęłam.

#Harry
Wstałem przed 6:00 by móc skoczyć do pobliskiego sklepu osiedlowego po świeże pieczywo. Kiedy kończyłem robić śniadanie usłyszałem ciche kroki. Odwróciłem się i zobaczyłem przyjaciółkę, która zaspana idzie w moją stronę. Miała na sobie mój dres oraz czarną koszulkę, którą wczoraj jej ofiarowałem. Obie rzeczy były na nią o wiele za duże. Spodnie ledwo trzymały jej się na pupie. Hana strasznie wychudła, zapewne to wszystko wiąże się z ostatnimi wydarzeniami.

-Smacznego.-powiedziałem stawiając na stole miskę z gorącym mlekiem.
-Dziękuję-powiedziała ziewając.
-Wyspałaś się? -zapytałem,a w tym czasie Hana zaczęła jeść.
-Tak. A ty?- odparła z pełną buzią. Rozśmieszył mnie ten widok, bo przypomniało mi się moje dzieciństwo i śniadania ,które jadłem razem z Gemmą a potem mama wiozła nas do szkoły.
-Nie śmiej się ze ze mnie Harry.-powiedziała Han już normalnie-Jestem brudna na buzi? Tu?-zapytała.
-Nie, z twoją buzią jest wszystko dobrze. Przypomniała mi się sytuacja z dzieciństwa. Jesteś podobna do Gemmy gdy mówisz z płatkami w ustach.-odparłem.
-Twoja siostra jest fajna, tylko troszkę zbyt bezpośrednia jak na swój wiek.
-Jest coś o czym powinienem wiedzieć? -zapytałem i skrzyżowałem ręce na piersi zaprzestając jeść.
-Spokojnie Harry. Z Gemmą wszystko w porządku.-powiedziała Hana i poklepała mnie po ramieniu.

Po skończonym posiłku Brooks zajęła łazienkę na 30 minut. W tym czasie zdążyłem posprzątać po śniadaniu. Gdy oboje byliśmy gotowi do wyjścia wyszliśmy z domu. Zamknąłem drzwi, a pęk kluczy schowałem do kieszeni spodni. Odprowadziłem przyjaciółkę do auta.

-A ty gdzie masz swój samochód? -zapytała Han otwierając swój.
-Jeżdżę motorem-odparłem drapiąc się po głowie.
-Jeździsz do kancelarii na motorze w dodatku ubrany w garnitur? To musi być widok. Przecież jedno nie pasuje do drugiego.
-Wiem dlatego garnitur mam w swojej szafce w pokoju socjalnym, a potem się przebieram.  Na weekend oddaje go do pralni.
-Jesteś nieobliczalny Harry.-powiedziała Han-Będę się zbierać, bo już jest po 7:00.
-Oki. Leć do swojego księcia z bajki, który szaleje z tęsknoty.-powiedziałem.

#Hana
Godzinę później byłam w domu. Kiedy weszłam do mieszkania od razu skierowałam się do mojego pokoju. Zostałam w łóżku śpiącego Niall'a. Usiadłam na brzegu i pochyliłam się składając pocałunek najpierw na policzku chłopaka, a potem pocałowałam go w usta. Niall otworzył lekko oczy spoglądając na mnie. Po sekundzie je zamknął i pogłębił pocałunek. Oderwaliśmy się od sobie po chwili, lecz myślałam,że upłynęła wieczność.

-Cholernie tęskniłem- mruknął Niall zakładając pasmo moich włosów za ucho.
-Ja też. Wynagrodze ci to dzisiaj wieczorem. Zgoda? -odparłam.
-Zaplanowałem coś innego na dzisiejsze popołudnie. Zapraszam cię na randkę.-powiedział Niall.
-Dobrze. W sumie dawno nie wychodziliśmy razem na miasto. Powiesz mi gdzie idziemy?
-Niespodzianka.
-Oh Niall. Nie wiem co mam na siebie włożyć.
-Żaluż to w czym będzie ci wygodnie. Dla mnie we wszystkim wyglądasz ślicznie.-powiedział Horan, a ja wstałam z łóżka i podeszłam do stojącej szafy, aby wyjąć nowe ciuchy, w które miałam zamiar się przebrać .

Kiedy stałam przy szafie i przeglądałam rzeczy,aby wybrać jakieś i się w nie przebrać poczułam jak chłopak łapie mnie w talii i całuje moją szyję. Na mojej twarzy od razu zagościł uśmiech. Odwróciłam się twarzą do chłopaka i zaczęłam go całować zawieszając ręce na karku Nialla. Sekundę później znalazłam się na miękkim materacu. Chłopak gładził moje udo. Kreśliłam wzory na nagim torsie narzeczonego. Kiedy masowałam jego klatkę kątem oka dostrzegłam ,że członek chłopaka się uniósł. Szczerze to nie miałam nic przeciwko na szybki seks z narzeczonym. Do rozpoczęcia pracy zostały mi niecałe dwie godziny. Niall złączył nasze usta w namiętnym pocałunku. Czułam,że zaraz wybuchnę. Dawno tego nie robiliśmy i miałam takie pragnienie być tak blisko Niall'a. Chłopak chciał zdejmować moją bluzkę kiedy usłyszałam ciche chrząknięcie połączone ze śmiechem.

-Lou co ty tu robisz? -zapytałam

#Niall
O 19 umówiłem się z Haną w restauracji na mieście. Kiedy Han pojawiła się w lokalu przywitałem się z nią. Zamówiliśmy jedzenie i wino. Gdy kelner podał mam nasze zamówienie zajęliśmy się jedzeniem. Hana cały czas miała uśmiech na twarzy. Cieszył mnie ten widok, zaczęło nam się w końcu układać. Po zjedzonym posiłku poszliśmy na spacer. Spacerowaliśmy ulicami miasta. Hana miała na sobie czarną sukienkę i szpilki na wysokim obcasie więc chodzenie po chodniku wyłożonym nierówną powierzchnią sprawiało jej trochę trudności. Trzymałem ją za rękę. Doszliśmy na most. Z tąd był doskonały widok na okolicę. Mnóstwo ludzi znajdowało się na tym moście. Zachodzące słońce było pięknym widokiem. Zatrzymałem się na środku mostu.

-Chciałbym ci coś pokazać -zacząłem
-Chcesz mi się jeszcze raz oświadczyć?
-Uznajmy, że tak. To taki dodatek do pierścionka.-odparłem. Wyjąłem małą kłódkę i kluczyk na którym wygrawerowane były nasze imiona.
-Chciałbym to tu zostawić -rzekłem.
-To wspaniały pomysł. To jest ta niespodzianka? -zapytała podekscytowana Hana
-Tak.

 #Hana
Niall przymocował kłódkę do barierki mostu. Nasza kłódka zwisła obok innych, które już tam były. Horan podał mi kluczyk. Rzuciłam go  daleko do wody,a następnie pocałowałam Niall'a. On odwzajemnił pocałunek. Słyszałam jak ludzie klaszczą i wiwatują. Niall wyjął komórkę i zrobił mam selfie.

-Na pamiątkę.-powiedział
-Na zawsze -dodałam.

Poszliśmy dalej. Spacerowaliśmy dopóki nie zapadł zmrok. Zrobiło się chłodno więc Niall podarował mi swoją kurtkę. Postanowiliśmy wrócić do domu. Bolały mnie nogi od szpilek. W pewnym momencie Niall chwycił mnie na ręce w stylu panny młodej.

-Trzymaj się mocno -krzyknął Niall

Horan zaczął się kręcić, a ja się śmiałam. Wyglądaliśmy jak para nastolatków. Potem zaczął biec. Niall wbiegł na fontannę, która nas ochlapała. Oboje byliśmy cali mokrzy. Ludzie mijający nas mieli miny nie do opisania. Dwójka 25latków zachowująca się jak para szczeniaków. Tacy my właśnie jesteśmy. Ciałem dorośli, a w środku nastolatki.
~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. Jestem średnio zadowolna z tego rozdziału. Przez szkołę mam coraz mniej czasu na pisanie. Staram się pisać wszędzie. Większość rozdziału powstaje na szkolnych przerwach, albo na lekcjach :) Mam nadzieję, że jako tako udało mi się wszystko poskładać w jedną całość, bo część rozdziału mam na telefonie a część na tablecie. Zastanawiam się nad scenką. Kto jest za ?🙋
Komentujcie (jeśli możecie, bo szkoła i te sprawy),bo wasze opinie to moja motywacja
Do następnego @angelharry99
W razie pytać zapraszam na konto poświęcone fanfiction

niedziela, 20 września 2015

Rozdział 11

"Prawdziwa prawda"
#Niall
Trzymałem w swoich ramionach Hanę bardzo mocno. Moja ukochana jest dla mnie najważniejszą kobietą w moim życiu. Nie mogę jej stracić tak szybko.

-Kocham cię i nigdy cię nie opuszczę. Nic się nie liczy. Przejdziemy przez to razem, jasne? -powiedziałem
-Uhm -przytaknęła wycierając łzy.
-Masz chusteczkę -Dorothy podała Hanie pojemnik -Wytrzyj łzy.
-Dziękuję -powiedziała i wysmarkała nos.

Podniosłem się z podłogi i podałem Hanie dłoń, żeby pomóc jej wstać. Obejrzałem jej ranę, z której sączyła się krew. Skaleczenie nie było dość poważne. Wystarczyło je oczyścić i założyć plasterek. Kiedy ja zajmowałem się Haną Harry posprzątał resztki szkieł znajdujących się na podłodze.
Wróciliśmy do ogrodu. Siedzieliśmy w ciszy przy ognisku. Nie wiem dlaczego, ale każdy myślał teraz o mojej narzeczonej. Do mnie samego nie doszła jeszcze ta informacja, którą wyznała nam Hana. Teraz dotarło do mnie dlaczego Hana odmawiała mi seksu i unikała wszelkiego kontaktu. Brooks po prostu się o mnie bała, a ja podejrzewałem, że nie chce ze mną być i być może ma kogoś. Powinienem walnąć się w łeb. Hana mnie teraz bardzo potrzebuje.

-Przepraszam,że zepsułam ten dzień. To nie tak miało być -powiedziała nagle Han przerywając niezręczną dla nas wszystkich ciszę.
-Daj spokój, nie masz za co przepraszać -powiedział Lou.
-Co teraz będzie? -zapytał Harry
-A co ma być? Trzeba iść dalej. Nauczyć się żyć trochę inaczej niż planowaliśmy -powiedziałem.
-Jennifer ściąga same kłopoty. Myślałem, że gdy będzie za kratami to się od niej uwolnimy. A ona wciąż najbardziej komplikuje wasze życie -skomentował Louis.
-Od początku chciała mnie zabić. Za pierwszym razem jej się nie udało, a teraz dopnie swego. -powiedziała Hana.
-Nie umrzesz -powiedziała Dorothy spoglądając na mnie ,szukając wsparcia, albo wiarygodności jej słów. Nie potrafiłem odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie. Wiedziałem,że trzeba przygotować się na najgorszą wersję.
-Nie znam dnia ani godziny -powiedziała Brooks.
-Co w takim razie ze ślubem? -zapytał Harry
-Musisz zadawać teraz takie pytania? -skarciła go Doris - To nie czas i miejsce. Dorośnij Harry.
-Przepraszam -odparł Styles.
-Nie mamy zamiaru z niczego rezygnować -powiedziałem ściskając Hanę za rękę. -Ślub i wesele się odbędzie.

Wszyscy spojrzeli na mnie jakbym mówił w innym języku niż oni. To, że Hana jest chora tak a nie inaczej to nie znaczy, że zrezygnuje, ze ślubu z nią. Hana będzie moją żoną choćby ceremonia miałaby się odbyć w szpitalu.

-Co tak na mnie patrzycie? -zapytałem
-Po prostu nas zaskoczyłeś - powiedziała Dorothy.
-Nie dajcie jej szans, tak?!- uniosłem głos i wstałem z krzesła jednocześnie puszczając dłoń Hany.
-To nie tak Niall.- powiedział Lou - Nikt nie miał tego na myśli.
-To dlaczego macie takie miny?
-Zaskoczyłeś nas- powiedział Harry .
-HIV TO NIE JEST WYROK.-powiedziałem akcentując dokładnie każde słowo.
-Wypijmy za to!- powiedział Harry

Każdy z nas wzioł do ręki puszkę piwa. Stukneliśmy się.Może to dziwnie wyglądało, ale nie możemy się poddać.
Przyjaciele poszli do swoich mieszkań chwilę później. Gdy Hana poszła wziąć kąpiel ja sprzątałem z Dorothy po imprezie.

-Dlaczego akurat ona? -zapytała nagle Dorothy.-Za co to wszystko?
-Też zadaje sobie to pytanie i chciałbym znać na nie odpowiedź.-powiedziałem.
-Jedna rzecz mi nie pasuje. Jak to możliwe, że Jennifer była przyjaciółką Hany przez tak długi czas i zrobiła jej coś takiego. Razem poszły na prawo, studiowały i pracowały w jednym miejscu. Raptem jej coś odbiło i doprowadziła do czegoś takiego.
-Z jednej strony nie można tak o wszystko winić Jenny. Dopóki była zdrowa to było w porządku. A kiedy jej choroba ujrzała światło dziennie wszystko się zmieniło. Nie chce tu zrzucać winy na chorobę, bo to nie o to chodzi. -powiedziałem
-Ja gdybym była Jenny to nigdy bym nie dopuściła do czegoś takiego. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym zrobić coś podobnego. Jeśli chciałbym pozbyć się złych emocji to znalazłabym inne rozwiązanie. Nigdy nie skrzywdziłabym własnej przyjaciółki.
-Wiem Doris. Jesteś najlepszą przyjaciółką Hany. Udowodniłaś to wielokrotnie.-powiedziałem.
-Traktuje ją jak swoją siostrę, której nigdy nie miałam. -rzekła Patterson.- I cieszę się też z tego, że mnie zaakceptowaliście oraz pozwoliliście dołączyć do waszej paczki.
-Takich ludzi jak ty się nie pozbywa. Ciężko znaleźć teraz tak lojalnego i prawdziwego przyjaciela. -powiedziałem zamykając drzwi prowadzące na taras.
-Skoro już poruszyliśmy temat o przyjaciołach. Długo znasz Lou?
-No już trochę czasu minęło. Znamy się jak łyse konie - powiedziałem.
-Louis miał dużo dziewczyn? -zapytała
-No...trochę ich było. Lou to taki kobieciarz-oznajmiłem.-Ale ja też do świętych nie należę.
-Widać jesteście do siebie bardzo podobni.- zauważyła blondynka
-Teraz Louis to się zakochał po uszy. Nie poznaje go. Bez przerwy gada i zdaje mi się,że mówi o tobie.
-Przestań. Ja się tylko z Lou kumpluje.

****
Poprosiłem o wolny dzień w szpitalu. Chciałem wykorzystać ten dzień urlopu, żeby zrobić test na obecność wirusa HIV. Z samego rana pojechałem na wyniki, które miały być gotowe po południu.

-Denerwujesz się? -zapytała Hana siadając obok mnie na kanapie, gdyż oglądałem telewizję.
-Nie.-odparłem zgodnie z prawdą.
-Ani trochę? Było mnóstwo okazji żebym mogła cię zarazić. W końcu mam HIV'a prawie rok czasu.
-No dobrze. Mam drobne obawy,ale przejdzie mi.
-Pojadę z tobą odebrać wyniki . Chcę być przy tobie. -powiedziała.
-Dlaczego zrobiłaś ten test sama? Ja też chciałybym wtedy z tobą być.
-Nie chciałam żebyś się od razu przejmował . Wolałam oszczędzić ci zmartwień.
-Ale test ciążowy zrobiłaś prawie w mojej obecności. To prawie identyczna sytuacja.
-Dotyczyła czegoś zupełnie innego. -powiedziała Hana.
-Mylisz się skarbie. Wtedy chodziło o nowe życie,a teraz o twoje.
-Przepraszam. Sądziłam, że Jenny nie mówi tego na serio.
-Dobrze. Nie będę drążył więcej tego tematu. Zbieraj się jeśli chcesz jechać ze mną.

Kiedy Hana się przebrała wyszliśmy razem z domu. Otworzyłem jej drzwi od strony pasażera, poczekałem, aż wsiądzie, a gdy to zrobiła zamknąłem je. Okrążyłem auto i usiadłem za kierownicą.
Podróż minęła nam w milczeniu. Było słuchać tylko grające radio. Podczas drogi nerwowo stukałem palcami o kierownicę. Hana to zauważyła i kiedy staliśmy na światłach złapała moją dłoń. Posłałem jej lekki uśmiech. Ona zrobiła to samo.
***
 Gdy dotarliśmy pod szpital i zaparkowałem auto na jednym z niewielu wolnych miejsc na parkingu Hana się odezwała.

-Przepraszam. Przeze mnie twoje życie się zmieni. Nie spełnisz swojego marzenia, bo nie zostaniesz dobrym lekarzem -powiedziała.
-Nie przepraszaj, bo nie masz za co naprawdę. Nie masz na to żadnego wpływu. Ile razy mam ci to powtarzać?
-Wiem,ale..
-Żadnego ale. Jeśli będę chory, to umrzemy razem jeśli tak jest nam pisane. -powiedziałem i wziołem głęboki oddech.

#Hana
Niall poszedł do recepcji odebrać swoje wyniki. Ja siedziałam na korytarzu i czekałam, aż narzeczony pojawi się obok mnie z brązową kopertą w ręku. Nie musiałam długo czekać na przyjście Niall'a. Natychmiast się podniosłam, a on podał mi otwartą kopertę. Spojrzałam prosto w jego niebieskie oczy i wyjęłam białą kartkę. Szybko znalazłam jedno zdanie, które mnie najbardziej interesowało. Kiedy je przeczytałam stanęłaam na palcach i pocałowałam Niall'a a następnie mocno objęłam.

-Jestem zdrowy. Nie potrzebie się matwiłaś. -powiedział.
-Nawet nie wiesz jak bardzosię cieszę. -powiedziałam uradowana. Mogłam odetchnąć z ulgą.
-Chodźmy stąd -powiedział Niall i chwycił moją lewą dłoń, którą wcześniej pocałował.

Pojechałyśmy do klinki, w której pracował Louis. Kiedy znaleźliśmy się w środku zapytałam czy Tomlinson jest wolny. Dziewczyna w recepcji powiedziała, że Lou ma jeszcze pacjenta, ale za kwadrans będzie mógł nas przyjąć. Zapisałam się razem z Niall'em na wizytę do przyjaciela. Po drodze uznaliśmy, że to będzie dobry pomysł i tego właśnie mam potrzeba.
Wnętrze klinki, w której pracował bardzo nowoczesne. Na samym środku stało biurko przy którym pracowała sekretarka. Tuż po prawej stronie znajdowały się drzwi prowadzące do małego korytarza gdzie znajdowało się kilka innych gabinetów. Po lewej stronie znajdowały się drzwi prowadzące do dyrektora, gdyż było tak napisane na tabliczce. Obok tych drzwi znajdowały się kolejne. Tam znajdowało się pomieszczenie socjalne, zapewne dla pracujących tam osób. Łatwo się tego domyślić gdyż drzwi wiodące tam były otwarte. 5 minut przed wstąpieniem do gabinetu Lou przyszła do nas recepcjonistka i podała nam ręczniki oraz inne potrzebne rzeczy do masażu. Gdy byłam gotowa zapukałam do pomieszania, w którym znajdował się Louis.

-Dzień dobry, można? -przywitałam się
-Hana?! Co ty tutaj robisz? -zapytał bardzo zdziwiony Louis.
-A nie widać? -zapytałam.
-W takim razie zapraszam .
-Przepraszam,że przeszkadzam,ale trzymaj rączki przy sobie -powiedział Niall, który wparował do pomieszczenia.
-Niall ty też tu jesteś? -zapytał Lou ponownie.
-No, a co? Myślałeś, że będę siedział spokojnie na kanapie przed telewizorem ty będziesz tu macał moją narzeczoną.-powiedział Niall żartując
-Chcesz to możesz zostać w drodze wyjątku jeśli nie masz do mnie zaufania -odpowiedział Louis na tej samej zasadzie co Horan.
-Masz coś do jedzenia? -zapytał mój narzeczony swojego przyjaciela .
-Niall !-powiedziałam podnosząc głowę gdyż leżałam już wygodnie na kozetce.
-W dolnej szafce biurka powinno coś być -odparł
-No co? Jestem stasznie głodny. Nie dałaś mi śniadania. -powiedział Niall, który szperał w szafce.
-Oh.. doktorze Horan przecież pan dobrze wie, że przed pobraniem krwi do badań to jest rzecz oczywista.-odparłam.
-Robiłeś test? Co ci wyszło? -zapytał Tommo masując moje plecy.
-Negatywny. Zero jakiejkolwiek oznak HIV'A.
-To dobrze. Cieszę się, że chociaż tyle dobrego w tej całej sytuacji.
***
Doszłam do wniosku, że zacznę biegać. Chciałam o siebie zadbać. Od dłuższego czasu myślałam nad tym,ale brakowało mi czasu na poranne bieganie. Jest wiosna więc dlaczego mam nie skorzystać z pięknej pogody. I tak nie mam nic lepszego do roboty. Zaczynam powoli oswajać się z chorobą. Ubrana w odpowiedni strój ruszyłam do parku. Biegłam wokół alejek. Mijałam mnóstwo ludzi, którzy szli do pracy, prowadzili swoje pociechy do szkoły. Po dwóch godzinach treningu wróciłam do domu. Byłam trochę zmęczona, chyba przeceniłam swoje możliwości jak na pierwszy raz. Za duży dystans sobie narzuciłam jak na początek. Kiedy tylko weszłam do swojego mieszkania od razu skierowałam się do kuchni. Wyjęłam z lodówki niegazowaną wodę i piłam ją duszkiem. Tą którą ze sobą zabrałam zdążyłam wypić. Trzymając butelkę z wodą szłam w stronę kanapy. Nagle zakręciło mi się w głowie i zaczęło szumieć w głowie.

#Liam
Robiłem sobie śniadanie kiedy ujrzałem Hanę zmierzającą w stronę domu. Wyglądała na zmęczoną. Odszedłem od okna i zająłem się kanapkami. Woda, którą wstawiłem na herbatę jeszcze się nie zagotowała. Gdy czajnik zaczął wydawać z siebie charakterystyczny dźwięk, wlałem parujący wrzątek do kubka. Wyjęłem z szafki cukiernicę,żeby posłodzić sobie napój. Ku mojemu zdzwoniu cukiernica była pusta. Przeszukałem szafki w poszukiwaniu nowego cukru. Niestety go nie znalazłem. Nie miałem głowy do zakupów. Kupowałem wszystko na bieżąco. Postanowiłem pójść do Hany i pożyczyć trochę cukru, gdyż nie lubię pić gorzkiej herbaty.
Kiedy znalazłem się pod jej drzwiami do drzwi. Nie otworzyła. Ponowiłem próbę. Niestety bezskutecznie. Byłem pewny, że dziewczyna jest w domu, gdyż przed chwilą widziałem ją przez okno. Nie mogła wrócić i wyjść w tak krótkim czasie. Nie wiem dlaczego, ale coś podpowiadało mi żebym pociągnął za klamkę. Zrobiłem to. Ponieważ drzwi były okazały się być otwarte wszedłem do środka. Zacząłem rozglądać się po mieszaniu sąsiadki. Układ pomieszczeń był identyczny jak w moim domu,więc znałem wszystko dobrze. Idąc w stronę kuchni zatkało mnie. Na kafelkach leżała Hana. Natychmiast podszedłem do niej. Sprawdziłem puls, żyła. Zacząłem ją uderzać lekko, aby przywrócić jej świadomość. Po chwili otworzyła oczy.

-Liam? -zapytała Hana
-Tak. Spokojnie. Prawdopodobnie zemdlałaś.Wiesz nie wyglądasz najlepiej. Jak się czujesz?
-Boli mi głowa i... jest mi niedobrze. W łazience...

Podniosłem się szybko i pobiegłem do toalety. Bardzo łatwo odnalazłem wiaderko i podałem je Hanie. Zaczęła wymiotować. Skończyła opróżniłem je i wróciłem do dziewczyny, która siedziała na kafelkach.

-Jak się czujesz? -zapytałem
-Słabo. To zaraz minie -powiedziała-Co robisz w moim domu?- zapytała kiedy pomogłem jej wstać.
-Przyszedłem pożyczyć trochę cukru i tak wyszło. -powiedziałem.-Swoją drogą wystraszyłaś mnie
-Wiem. Nie pamiętam jak to się stało. Jakby ktoś wymazał mi część dnia.
-Często ci się zdarza coś takiego? Może nie powinnaś być sama?
-Nie. Czasem tylko gorzej się poczuje ale daje sobie radę. Przyzwyczaiłam się, że co chwila jestem na coś chora. Wytrzymam dopóki nie zasnę na zawsze.
-Możesz przestać tak mówić? Zasmucasz mnie tym. Trochę więcej optymizmu poproszę.
-Liam znowu, trzymaj mnie -Hana wypowiedziała te słowa po czym zachwiała się i znów zemdlała.

Zdążyłem ją złapać chroniąc Brooks przed ponownym upadkiem. Chwyciłem ją na ręce a następnie położyłem na kanapie. Wezwałem pogotowie. W oczekiwaniu na karetkę Hana otworzyła oczy. Powiedziała mi gdzie znajdę jej ostatnie wyniki badań, w tym na obecność wirusa HIV. Kiedy karetka przyjechała lekarze stwierdzili, że zabiorą ją na badania. Takie zdarzenia mogą mieć różne skutki, dlatego trzebabyło to sprawdzić.

#Hana
Od godziny jestem na sali segregacji. Pielęgniarka pobrała mi krew do badań, a lekarz przepisał jakieś kroplówki. Leżałam podpięta do jednej z nich. Na twarzy miałam maskę z tlenem, gdyż wystąpiły u mnie problemy z oddychaniem. Przy moim łóżku pojawił się Niall.

-Kochanie wszystko w porządku? Coś cię boli? -zapytał Horan całując mnie w czoło.
-Zemdlałam dwa razy. Liam wezwał pogotowie i mnie tu przywieźli.
-Napędziłaś mi stracha. Kiedy Ash powiedział mi, że tu jesteś natychmiast tu przybiegłem.
-Niall... ja chyba wiem. Źle ze mną, a będzie jeszcze gorzej. Za długo nie byłam leczona.
-Nawet tak nie myśl. Zaraz się wszystkiego dowiem. -powiedział Niall i poszedł do pokoju lekarzy.

10 minut później Horan pojawił się na sali wraz z lekarzem. Doktor miał w ręku wyniki moich badań.

-Co mi jest? -zapytałam
-Możesz odetchnąć z ulgą. To nie HIV. Jesteś zdrowa, . Zrobiliśmy powtórne badania, które są negatywne. Jestem tego pewien na 200%.- odparł lekarz. Niall złapał mnie za rękę i mocno ścisnął. Uśmiechał się do mnie.
-To w takim razie co było powodem jej omdleń?-zapytał.
-Twoja dziewczyna ma obniżoną odporność, z tąd te wszystkie dolegliwości i częste choroby. Wystarczy odrobina większego wysiłku i dlatego tak się dzieje. Ale przepisze jej leki i odpowiednie witaminy i będzie wszystko w porządku.
-Mam jeszcze jedno pytanie. -powiedział Niall
-Mów śmiało. -odparł lekarz.
-Możemy się bzykać?
-Tak.
-Kiedy mogę wyjść do domu? -zapytałam
-Jeszcze dzisiaj. Po dyżurze wrócicie razem do domu.

Lekarz zostawił nas samych. Poszedł przygotować wypis dla mnie. Niall usiadł na moje łóżko.

-Jesteś całkiem zdrowa. Wszystko minęło -powiedział Niall po czym mnie przytulił. Ja zrobiłam to samo.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę. Wreszcie ten koszmar z HIV się skończył.
-Nie mogę się doczekać,aż będziemy się kochać.
-Niall tobie to tylko jedno w głowie. -powiedziałam i zaczęłam się śmiać,bo facet leżący obok się na nas spojrzał. Horan wstał i zaciągnął zasłonę po czym znów usiadł obok mnie.

-Kocham cię -szepnął mi do ucha po czym przyległ do mnie złączył nasze usta.

Tęskniłam za tym aby być znów blisko niego. Brakowało mi naszych pocałunków. To wszystko spowodowało, że się wzruszyłam. Mój koszmar się skończył.
________________________________________________________
Przepraszam za błędy. Wszystko się wyjaśniło. Jakby ktoś nie skapnął to Lou jest masażystą :)
Zapraszam do komentowania, bo to ogromna motywacja dla mnie. Ciężko mi powiedzieć kiedy będzie nowy rozdział.Wiem, że zniszczyłam końcówkę, ale miałam inny pomysł na początku, lecz stwierdziłam, że ta wersja będzie lepsza.
Do następnego @angelharry99

sobota, 12 września 2015

Rozdział 10

"Kochasz mnie? W ogóle chcesz ze mną być? "
#Niall
Umówiłem się z Lou na piwo. Chciałem pogadać z przyjacielem o Dorothy. Jestem zdania,że oboje tworzyliby idealną parę. Niestety ich relacje są czysto przyjacielskie. Jeszcze przed zakończeniem Master Chef'a postanowiłem, że zeswatam Tomlinson'a z Doris. Chcę troszkę pomóc naszym znajomym, bo widzę jak na siebie patrzą oraz w jaki sposób się traktują. Wielokrotnie byłem świadkiem dwu znacznych sytuacji, które były związane z Louis'em i Dorothy. Niestety mój przyjaciel jak i Patterson wszystkiemu zaprzeczali.
Zjawiłem się w klubie kilka minut wcześniej niż Lou. Zamówiłem piwo i usiadłem przy wolnym stoliku. Chłopak przyszedł nieco spóźniony.

-Siema. -przywitał się po czym gestykulując zamówił sobie piwo i zajął miejsce na przeciwko mnie.
-Hej. -odpowiedziałem biorąc łyk piwa z kufla,którego zawartość była już do połowy pusta.
-Fajna muza i pełno lasek. - zauważył Lou.
-Sam wybrałeś ten lokal na miejsce spotkania więc czemu się dziwisz. To normalne.
-Patrz na tyłek tej brunetki. -Tomlinson wskazał palcem na dziewczynę tańczącą w tłumie.
-Nie interesuje mnie tamta dziewczyna. Jestem zajęty.
-Nie bądź taki sztywny. Zanim Hana weźmie cię pod pantofel musisz się wyszaleć. Pamiętasz czasy liceum? Nie mogłeś odpędzić się od dziewczyn. Leciały na ciebie, jak pszczoły do miodu.
-To było dawno temu. Nie wracaj do tego. Liczy się tu i teraz.-odparłem.
-Czasem dobrze jest powspominać. Alice to była laska. O ile pamięć mnie nie myli byłeś z nią najdłużej.
-Może i tak było, ale teraz jestem innym człowiekiem. Z tamtego okresu nic już nie jest aktualne. Zmieniłem się odkąd poszedłem na medycynę.
-A Sophie? Ona potrafiła postawić na swoim. Mało kto potrafił się jej sprzeciwić. Tylko tobie ulegałam typowemu bad boy'owi.
-Skończmy ten temat. Chciałem pogadać z tobą o czymś innym. -zaproponowałem.

Czułem się niezręcznie, kiedy Louis wypominał mi każdą zdobytą      przeze mnie dziewczynę. Lubiłem Sophie, była bardzo podobna do mnie z charakteru i osobowości. Dogadywaliśmy się. Szkolny bad boy i ona, dziewczyna z charakterem, która nie bała się wyrazić swojego zdania.

-O czym? -zapytał Lou
-O tobie i Dorothy. -odpowiedziałem
-Dlaczego o niej? Stało się coś?


-Nie. Przecież widzę jak na siebie patrzcie i się zachowujecie. Ile chcesz to ciągnąć? Powiedz to jej, wyznaj co czujesz.
-Niall bawisz się w swatkę? Nie masz nic innego do roboty? Czeka cię ślub, który sam się nie zorganizuje. Zajmij się tym hmm.
-Czego się boisz? Zrób ten pierwszy krok, bo dziewczynie to raczej nie wypada. -powiedziałem.
-Dzięki Niall, właśnie mi uświadomiłeś,że kocham Dorothy. -powiedział Lou uśmiechając się -Tylko to nie takie proste...Chyba popełniłem największy błąd w swoim życiu.
-Co zrobiłeś?
-Kiedyś powiedziałem Dorothy, że mam dziewczynę.
-Na głowę upadłeś?! Co ci strzeliło do łba.
-Nie wiem. Wtedy w walentynki odprowadziłem ją do waszego mieszkania i tak jakoś mi się powiedziało. Jezu jaki ja byłem głupi. -westchnął Tomlinson
-Odkręć to jak najszybciej i umów się z nią na oficjalną randkę.-powiedziałem.
-Myślisz,że się zgodzi?
-Powinna. Zresztą Doris bardzo cie lubi. Co ja będę ci tłumaczył. Sam wiesz najlepiej, jak między wami jest.

Spędziłem z Louis'em w klubie kilka godzin. Wypiliśmy sporo piw, więc wróciłem trochę nawalony. Ściągnąłem swoje ubrania i zostając w samych bokserkach położyłem się do łóżka obok Hany i przytuliłem ją. Niedługo później zasnąłem.

#Hana
Kiedy otworzyłam oczy ujrzałam śpiącego Niall'a. Minęło już kilka dni, a ja wciąż nie mam odwagi powiedzieć narzeczonemu o mojej chorobie. Wiem, że powinnam to zrobić jak najszybciej,bo być może Horan też jest chory, ale nie potrafię . Podniosłam się z łóżka i podeszłam do komody, po czym otworzyłam szafkę z bielizną. Wyjęłam z dna szuflady zapalniczkę i papierosa. Po cichu wydostałam się z sypialni i zeszłam na dół. Zajrzałam do pokoju przyjaciółki, aby upewnić się,czy Dorothy wyszła do pracy. Potem otworzyłam drzwi balkonowe i wyszłam do ogrodu. Stąpałam po trawie bosymi stopami . Podpaliłam papierosa i zaczęłam palić. Robiłam to codziennie, po kilka razy w ciągu dnia. Ukrywałam się z tym. Od chwili gdy się dowiedziałam, o HIV'ie zrobiłam się tajemnicza i nikomu o niczym nie mówiłam. Wiedziałam,że kiedyś zabraknie mi pomysłów i wyjdą na jaw wszystkie moje kłamstwa. Odmawiałam Niall'owi seksu, tym samym się od niego odsuwając Zrobiłam się zimna i oschła. Horan zaczął się domyślać,że coś jest nie tak, pytał,ale tłumaczyłam wszystko zmęczeniem lub brakiem nastroju.
Chodziłam po ogrodzie paląc papierosa. W pewnej chwili usiadłam na huśtawce. Jedną nogę podkuliłam a drugą się lekko odpychałam. W lewej ręce trzymałam zapalniczkę, a w prawej papierosa. Bawiąc się zapalniczką mój wzrok skupił się na pierścionku. Przez myśl przeszedł mi absurdalny pomysł, dlatego jak najszybciej oddaliłam tą myśl od siebie. Skończyłam palić papierosa i wróciłam do domu. Nie spaloną końcówkę papierosa wyrzuciłam przez kuchenne okno więc odłamek wylądował na ulicznym chodniku. W łazience umyłam zęby,żeby pozbyć się zapachu tytoniu. Wzięłam poranny prysznic. Wyszłam z kabiny owinięta w biały, puchaty ręcznik. Kiedy otworzyłam drzwi przede mną stał Niall.

-Miłego dnia kochanie.-powiedział i pocałował mnie w czoło.
-Dziękuję, tobie również.
-Czemu mnie nie obudziłaś? Wziąłbym kąpiel razem z tobą.
-Nie chciałam ci przerywać snu. Wczoraj wróciłeś późno...
-Hana powiesz mi co się dzieje? Od jakiegoś czasu dziwnie się zachowujesz. Mam wrażenie,że mnie unikasz.
-Wszystko jest dobrze. -skłamałam
-Kochasz mnie? W ogóle jesteś pewna,że chcesz za mnie wyjść?
-Tak, kocham i chce z tobą być na zawsze -powiedziałam.
-To kochaj się ze mną -powiedział.
-Nie teraz, spóźnisz się na dyżur.
-Cały czas tak mówisz. Ciągle odmawiasz, odkładasz na później. Unikasz mnie.
-Przepraszam. -powiedziałam.
-Zastanòw się czego tak naprawdę chcesz,bo ja cie nie poznaje. Zmieniłaś się. Nie wiem, gdzie podziała się ta Hana z kancelarii. -powiedział Niall po czym minął mnie i zamknął się w łazience.

Przeklinałam w duchu dlaczego nie powiedziałam mu prawdy. Gdyby wiedział byłoby inaczej. Zrozumiałby moje zachowanie. Ja nie wiem jak mam mu to powiedzieć.

#Dorothy
Byłam w pracy i sprzątałam stoliki, gdyż dziś ja zamykałam lokal. W pewnym momencie usłyszałam jak drzwi otwierają się.

-Przepraszam, niestety już zamknięte -powiedziałam nie przerywając czynności.
-Przyszedłem do ciebie -usłyszałam w odpowiedzi znajomy mi głos, który należał do Louis'a.
-To ty. - powiedziałam odwracając się w stronę chłopaka
-Nie boisz się tutaj być tak sama? -zapytał i zaczął chodzić po lokalu i rozglądać się.
-Nie -odparłam.
-Następnym razem zamykaj drzwi na klucz. -powiedział - Pomogę ci z tymi krzesłami -po czym wziął jedno krzesło i obrócił je do góry nogami i postawił na blacie stolika.
-Dzięki. To ja zmyje resztki naczyń -powiedziałam i weszłam za ladę.

Sprzątając lokal rozmawialiśmy. Z pomocą Lou udało mi się wszystko szybko posprzątać. Wyszłam z zaplecza gdzie zostawiłam fartuszek i odniosłam wszelkie środki czystości. Zastałam chłopaka siedzącego na barowym taborecie.

-Tak naprawdę to chce z tobą porozmawiać i cię przeprosić. -wyznał.
-Nie masz za co mnie przepraszać. -powiedziałam
-Okłamałem cię mówiąc ci wtedy, że mam dziewczynę. Podobasz mi się.

Zamurowało mnie. Nie spodziewałam się, że Louis kłamał. Myślałam, że się przyjaźnimy i nie będzie z tego nic więcej. Sądziłam, że tylko ja źle ulokowałam swoje uczucia, a tu coś takiego.

-Umówisz się ze mną na randkę? - zapytał
-No nie wiem. Po tym jak mnie oszukałeś straciłam do ciebie zaufanie -powiedziałam
-Byłem głupi. Nie potrafiłem przyznać się przed sobą, że mógłbym się zakochać. Pewna osoba dopiero dała mi to do zrozumienia.
-Żartowałam - powiedziałam - Zgadzam się.

Louis wstał z krzesła i zbliżył się do mnie. Dzieliło nas zaledwie kilka centymetrów.

-Przepraszam, za to co teraz zrobię -rzekł.

Gdy wypowiedział ostatnie zdanie pocałował mnie w usta. Odwzajemniłam pocałunek. W gruncie rzeczy od dawna na to czekałam, bo kochałam Louis'a od dawna.

#Hana
Kolejny tydzień minął bardzo szybko. Nadszedł piątek, pierwszy dzień wiosny. Zaprosiłam przyjaciół na grilla z tej okazji. Po pracy zrobiłam szybkie zakupy. Kupiłam wszystkie potrzebne rzeczy.
Wyjęłam torby z bagażnika i szłam obładowana do klatki schodowej.

-Pomogę ci -usłyszałam głos Liam'a.
-O cześć. Dzięki -odpowiedziałam i podałam mu dwie z czterech siatek, które miałam.
-Szykujesz imprezę? -zapytał.
-Urządzam wspólnie z paczką przyjaciół grilla z okazji wiosny.
-To super.
-Może wpadniesz? Poznamy się lepiej.
-Dziękuję,ale innym razem. Powiedziałaś już Nathan'ielowi ?
-Niall'owi -sprostowałam
-Przepraszam. To jak powiedziałaś ?
-Nie mam odwagi -wyznałam.
-Wiesz, że on powinien poznać prawdę dawno temu.
-Tak wiem. Ciężko mi wciąż wszystkich oszukiwać.-westchnęłam i spuściłam wzrok.
-To się przełam. Lepiej żeby dowiedział się tego od ciebie niż przypadkiem od kogoś nieznajomego. To zabili go jeszcze bardziej.
-Postaram się skorzystać z twojej razy. Dzięki za pomoc. -powiedziałam, gdyż byliśmy już przed drzwiami mojego mieszkania.
-Nie ma za co. Baw się dobrze. -odpowiedział i zniknął.

Weszłam do domu i krzyknęłam 'Jestem '. W korytarzu zjawił się Niall i zabrał siatki. W tym czasie zdjęłam trampki i pobiegłam na górę się przebrać. Wygrzebałam z szafy dżinsowe ogrodniczki z przetarciami w kilku miejscach. Dobrałam biały top. Kiedy się ubrałam zeszłam do kuchni, aby pomóc w przygotowaniach. Niall zdążył poukładać na tacki karkówkę oraz kiełbaski. Dorothy zajmowała się napojami. Podeszłam do zlewu i zaczęłam myć brudne naczynia.

-Pokłóciłaś się z Niall'em? -zapytała przyjaciółka
-Nie, to on się na mnie obraził. -powiedziałam
-Chyba nie ma powodu -zauważyła Dorothy.
-Ma powód i ja doskonale wiem jaki, ale nic na to nie poradzę.
-Macie się pogodzić jasne? Dziś zawitała do nas wiosna, a wy stroicie fochy.
-Ja sie nie dąsam tylko Niall. -zauważyłam
-Nieważne. -rzekła Patterson i wyszła do chłopaków.

Wytarłam ręce kuchennym, jednorazowym ręcznikiem i oparłam się tyłkiem o blat. Naszła mnie ochota na papierosa,ale nie miałam gdzie wyjść,żeby nikt mnie zobaczył z papierosem. Mogłabym pójść do Liam'a, ale nie chciałam mu przeszkadzać.
Moje kłamstwa zaczęły mi ciążyć na sumieniu. Wszystko zaczęło się sypać. Niall się na mnie obraził i nie odzywał od kilku dni. Czułam się z tym źle, ale nie potrafiłam zdobyć w sobie tyle odwagi, aby wyznać mu prawdę. Podeszłam do lodówki i wyjęłam z zamrażalnika 5 zimnych piw i wyszłam do przyjaciół.
Harry zajmował się grillem, Niall i Louis stali niedaleko i gadali, a Dorothy pomagała Styles'owi.

-Przyniosłam coś do picia -powiedziałam i wręczyłam Harry'emu i Doris po puszcze piwa.

Potem poszłam w stronę Louis'a i Horana. Tomlinson mi podziękował. Pociągnęłam Nialla za rękę , splatając nasze dłonie. Prowadziłam chłopaka na drugi koniec tarasu.

-Kochanie przepraszam za moje ostatnie zachowanie. -powiedziałam.
-Traktujesz mnie jakbym ci coś zrobił. Dlaczego? -zapytał i ściągnął swoje okulary.

-Zaraz ci wszystko wytłumaczę. Tylko proszę, wysłuchaj mnie do końca. -powiedziałam- B-Bo ja...
-Hana ,Niall kiełbaski wam ostygną-wołał Harry, który podbiegł w naszą stronę.

Wystarczyłaby sekunda, a Niall by się dowiedział, ale tak się złożyło, że Styles ma niezłe wyczucie czas więc nie  zdążyłam mu powiedzieć.

-No chodźcie -powiedział Harry
-Już idziemy -opowiedziałam i kiwnęłam głową, żeby Niall ruszył ze mną i Harry'm.

Kiedy szliśmy w stronę ogniska Niall szepnął mi do ucha.

-Co chciałaś mi powiedzieć?
-Powiem ci wieczorem, obiecuje -odrzekłam i złapałam Nialla za rękę i ścisnęłam,w geście potwierdzenia.

*****
Grill z okazji wiosny okazał się strzałem w 10. Nie pamiętam kiedy ostatnim razem spotkałam się z przyjaciółmi na jednej imprezie. Bawiliśmy się świetnie. Wieczorem Niall, Louis i Harry rozpalili ognisko. Wszyscy siedzieliśmy przy palącym się ognisku, ponieważ noce o tej porze nie są jeszcze zbyt ciepłe. Każdy był już trochę wstawiony,ale nie tak żeby robić wiochę i się przewracać. Niall grał mam na swojej ukochanej gitarze, a my śpiewaliśmy mu jakieś piosenki. Harry zaśpiewał nawet swój własny utwór, który wymyślił ot tak, z głowy. Miałam z niego ubaw. Zresztą jak całe towarzystwo.
Wstałam z krzesła i zabrałam puste szklanki, po drinkach i whisky żeby je napełnić. Będąc w kuchni postawiłam szkło na blat od wyspy kuchennej. Pech chciał, że jedna ze szklanek spadła na podłogę, pobiła się. Kucnęłam zaczęłam zbierać pojedyncze szkła, oczywiście te większe kawałki. Kładłam szkła do miski, którą odruchowo zabrałam z blatu. Podczas zbierania odłamków, skaleczyłam się odłamkiem jednego z nich z nich. Zaczęła mi lecieć krew z palca. Patrzyłam się na nią jakbym pierwszy raz widziała czerwoną ciecz . Dotknęłam kolanami zimnych płytek. W kuchni pojawił się Niall.

-Co robisz? -zapytał Niall, który zaczął się do mnie zbliżać
-Zbieram szkła -odrzekłam
-Uważaj żebyś się nie skaleczyła.-ostrzegł mnie.-Najlepiej to zostaw.
-Już to zrobiłam. -powiedziałam.

Niall podszedł do mnie i kucnął obok mnie bardzo szybko. Chciałam uniknąć tego, żeby nie zobaczył, że się zraniłam. Wiem czym to grozi jeśli Horan będzie miał kontakt z moją zarażoną krwią.

-Pokaż mi tą ranę. -oznajmił
-Nie, dam sobie radę sama. -powiedziałam odsuwając rękę, tak aby była jak najdalej od Niall'a.
-Trzeba ją oczyścić i zdezynfekować. Nie wygłupiaj się, tylko daj mi tą rękę.
-Nie słyszysz co do ciebie mówię? !-krzyknęłam -Odejdź stąd! -powiedziałam,a z moich oczu płynęły łzy .
-Nie zachowuj się jak dziecko! Daj sobie pomóc !-krzyknął Niall
-Nie dotykaj mnie! -wrzasnęłam gdyż Niall chciał opatrzyć mi ranę -N-Nie możesz! S-Słyszysz -jąkałam się, bo płakałam coraz bardziej.
-Ale Hana....
-M-Mam HIV'A! -krzyknęłam.
-Co?! -krzyknął Harry.

Podniosłam głowę i zdałam sobie sprawę,że wszyscy przyjaciele się na mnie patrzą oraz właśnie znają całą prawdę.

-Tak, jestem chora. Mam HIV'A -potwierdziłam, bo widziałam zdziwienie na ich twarzach.
-Jak to się mogło stać? Nie rozumiem. Przecież ty nie masz kontaktu z takimi osobami -powiedziała Dorothy
-A jednak miałam -oznajmiłam -Wtedy kiedy Jennifer mnie porwała podawała mi narkotyki. Wszyscy braliśmy z jeden strzykawki. Hill jest chora, ja jestem i ty Niall też możesz być zarażony - powiedziałam pociągając nosem.
-Mówiłem, żebyś do niej nie szła. Jennifer cię kłamie. -odezwał się Harry.
-To akurat jest prawda. Robiłam badania i są pozytywne.
-Dlaczego mi nic nie powiedziałaś? -zapytał Niall
-Bałam się. Nie chciałam was martwić.
-Nie zostawilibyśmy cię -dodał Lou.
-Chciałam ci wyznać prawdę w ogrodzie -powiedziałam do Niall'a.
-To jest niesprawiedliwie. Niall to się leczy? -zapytał Harry .
-Tak. Z tym się normalnie żyje. -odpowiedział Niall po czym bardzo mocno mnie przytulił.
~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. Tajemnica Hany wyszła na jaw. Louis pocałował Dorothy. Jak myślicie gdzie pójdą na oficjalną randkę?
Liczę na wasze opinie pozostawione w komentarzach.
Do następnego @angelharry99