sobota, 22 sierpnia 2015

Rozdział 6


"Czas na zmiany"
Z dedykacją dla 
#Hana
Wróciłam z porannych zakupów. Rozebrałam się wieszając ubranie na wieszaku w korytarzu. Chwyciłam postawione wcześniej na podłogę siatki weszłam w głąb mieszkania. Torby położyłam na krzesłach otaczających wyspę kuchenną. Przywitałam Dorothy, która siedziała w salonie na kanapie i szukała czegoś w internecie.

-Twoja mama dzwoniła, odebrałam -oznajmiła
-Mówiła coś szczególnego? -zapytałam rozpakowując zakupy.
-Nie. Pytała tylko co u ciebie i prosiła żebyś zadzwoniła do niej w wolnej chwili.
-Faktycznie zaniedbałam trochę relacje z rodzicami, wszystko przez to, że ostatnio tyle się dzieje. Tu Jai, tam Niall, ohh.-westchnęłam.
-Znalazłaś jakąś pracę? -zapytała Dorti zmieniając temat.
-Nie, wciąż szukam -odparłam.
-Wiesz chyba znalazłam coś w sam raz dla ciebie. Chodź tutaj.
Przerwałam czynność i podeszłam w stronę Patterson. Stanęłam za jej plecami, pochylając się.

-Szukają wykładowcy prawa na uczelni. Co ty na to?
-Praca całkiem fajna, ale chciałam raz na zawsze z tym skończyć .-oznajmiłam prostując się.
-Hana nie możesz żyć przeszłością. To już było. Jesteś bezpieczna, Jennifer siedzi w zakładzie psychiatrycznym. -powiedziała Doris siadając bokiem spoglądając w moją stronę.
-Wiem, ale nie chce do tego wracać- oparłam się o krzesło stojące przy kuchennej wyspie. Zaczęłam oglądać palce u rąk.

-Przepraszam. Nie powinnam była zwracać na ogłoszenie większej uwagi.
-Nie masz za co przepraszać, chciałaś dobrze. Rozumiem to.-powiedziałam.
-Muszę zbierać się do pracy. Zostawić ci włączonego laptopa? -zapytała przyjaciółka.
-Tak, zrobię sobie kawę i poszukam jakieś pracy. Może znajdę coś ciekawego.
-W takim razie życzę powodzenia. Swoją drogą potrzebujesz jakiegoś zajęcia. Marnujesz się siedząc całymi dniami w domu.
-Zawsze mogę pomóc Harry 'emu w studiowaniu prawa. -zachichotałam.
-Napiszesz za niego prace końcową i będzie najlepszy na całym roku -Dorothy również zachichotała.
-Jeszcze długa droga przed nim. Obiecałam mu pomóc gdyby miał jakiś problem -rzekłam.
-Kto by pomyślał, że Mark Owen awansuje go na takie stanowisko, przecież był sprzątaczką. Nie wiedziałam, że interesuje się prawem - oznajmiła Dorothy.
-Kiedy pracowałam jeszcze w kancelarii Harry w wolnej chwili przychodził do mnie i brał do ręki jedną z teczek, albo czytał dokumenty. Zawsze miał masę pytań, co doprowadzało mnie do szału, bo wtrącał mnie z równowagi.
-Ciekawe czy będzie tak samo dobry jak ty.
-To się zobaczy. Kiedy Harry powiedział mi o awansie odetchnęłam z ulgą, bo wiedziałam, że zostawiam kancelarie w dobrych rękach.
-Zobaczysz, że Owen za kilka lat mianuje Harry'ego swoim wspólnikiem.
-To by był dopiero awans! Od sprzątaczki do prawej ręki. -kiedy to powiedziałam obie zaczęłyśmy się śmiać.

Brechtanie przerwała Doris mówiąc, że spóźni się do pracy. Pożegnałam przyjaciółkę, zamykając za nią drzwi. Wróciłam do kuchni. Dokończyłam rozpakowywać zakupy,kładąc wszystko na właściwe miejsce. Kiedy skończyłam zrobiłam sobie kawę. Usiadłam na kanapie podwijając nogi. Okryłam się kocem i rozpoczęłam poszukiwania pracy.

Od godziny przeglądam oferty pracy. Znalazłam wiele ogłoszeń gdzie poszukiwali modelki. Nie widziałam się w takiej roli, ale coś w mojej głowie podpowiadało mi, żebym spróbowała, przecież wcale nie muszą się do mnie odezwać. A jeśli to zrobią to co mi szkodzi spróbować. Zawsze mogę zrezygnować. Już miałam odpowiadać na ogłoszenie jednego potencjalnego pracodawcy, kiedy zwróciłam uwagę na ogłoszenie, które różniło się od pozostałych. Zapoznałam się z treścią ogłoszenia. Jakaś firma poszukiwała kogoś kto zająłby się tworzeniem różnych kampanii, którymi specjalizuje się firma. Pomyślałam, że to coś czego tak naprawdę do mnie pasuje i z przyjemnością się w tym odnajdę. Wysłałam swoje CV. Teraz pozostaje mi czekać, aż się do mnie odezwą.

#Niall

Skończyłem mój dyżur w szpitalu kilka godzin szybciej. Poprosiłem kolegę, żeby mnie zastąpił. Chciałem w ciągu tych kilku godzin udać się do centrum i poszukać najpiękniejszego na świece pierścionka zaręczynowego.
***
Chodziłem od jednego do drugiego salonu jubilerskiego. Wszędzie było mnóstwo pierścionków, każdy miał w sobie to coś. Nie potrafiłem się zdecydować. Oglądałem pierścionki,kiedy podeszła do mnie jedna z pracownic.

-Dzień dobry. W czym mogę panu pomóc?-zapytała
-Szukam pierścionka -odparłem.
-Dobrze. To ma być pierścionek na prezent czy zaręczynowy?
-Zaręczynowy oczywiście -powiedziałem.
-Rozumiem. Zaraz coś odpowiedniego znajdziemy. -oznajmiła.

Pracownica wyjęła pierścionki z pod lady i pokazywała mi te, które były modne i cieszyły się popularnością wśród innych panów. Oglądałem każdy po kolei,ale zupełnie nie wiedziałem, który wybrać. Nie znam się na tym. Mogłem poprosić Dorothy o pomoc. Nie ma co zwlekać. Jestem tutaj sam i muszę podjąć decyzję sam.

-Mogłaby mi pani doradzić, który wybrać? Ja nie bardzo się na tym znam, wręcz w ogóle.-poprosiłem z pewną nieśmiałością.
-To normalne. Oczywiście, że panu pomogę. -powiedziała
-W końcu pani za to płacą .
-No tak.

Niedługo potem kupiłem właściwy pierścionek. Miałem nadzieję, że Hanie się spodoba. Schowałem malutkie, czerwone pudełeczko w kształcie serca do kieszeni kurtki. Z dobrym humorem wróciłem do domu.

#Hana

-Niall, o co chodzi? -zapytałam kiedy byliśmy w sypialni. Balsamowałam swoje nogi.
-O nic -odparł myjąc zęby.
-Przecież widzę. Odkąd wróciłeś uśmiech nie schodzi ci z twarzy.
-Oj cieszę się ,że cię mam.-wybełkotał Niall .
-Szukałam dziś pracy. I w poniedziałek mam przyjść na rozmowę.
-To świetnie. -powiedział Niall, zajmując miejsce obok mnie.- Tęskniłem za tobą -rzekł składając pocałunki na moim lewym ramieniu.
-Niall, przestań. Dopiero się posmarowałam.
-Oj tam. Nic nie szkodzi.
-Zgaś światło - odparłam
-Idziemy spać? Nie jestem zmęczony -oburzył się.
-No właśnie widzę, że nie jesteś -zaśmiałam się.
-Dostane buziaka na dobranoc?
-W policzek -powiedziałam
-Tylko w policzek?
-Tak.

Miałam pocałować Nialla w policzek, ale pocałowałam go w usta.

-Zrobiłeś to specjalnie.-powiedziałam
-Chciałem tylko poczuć słodki smak twoich ust.
-A ty jesteś miętowy -rzekłam śmiejąc się.
-Przytul się do mnie chociaż. -powiedział

Przybliżyłam się do Niall'a. Zasnęliśmy śpiąc na łyżeczkę

***

Dochodziła 15:00 kiedy spotkaliśmy się z Jai'em i Isabel przed lodowiskiem. Dziewczyna pchała spacerówkę, w której siedział Nick. Przywitaliśmy się z nimi. Wypożyczyliśmy trzy pary łyżew. Ja z Isabel miałam jedną parę, gdyż miałyśmy ten sam rozmiar buta i jedna z nas miała opiekować się chłopcem. Żona Jai'ego jego pierwsza włożyła łyżwy i ruszyła z pozostałymi na lodowisko.

-Nie będę długo jeździć. -powiedziała
-Możesz jeździć ile chcesz -odparłam
-Okey.

Posadziłam chrześniaka na kolanach i zabawiałam go zabawkami. W międzyczasie spoglądałam w stronę lodowiska. Mały Nick co chwila pokazywał rączkami w stronę swoich rodziców.

-Jesteś jeszcze na to za malutki -powiedziałam do dziecka.

Chłopiec odpowiedział mi na swój dziecięcy sposób. Nick miał zaledwie rok i nie potrafił jeszcze na tyle dobrze chodzić samodzielnie, a co dopiero mówić. Aby się z nim dogadać muszę jeszcze trochę poczekać.

Niedługo później Isabel wróciła. Założyłam łyżwy i ruszyłam w stronę lodowiska. Kiedy pojawiłam się na powierzchni pokrytej lodem Niall do mnie przeszedł i chwycił za dłoń.

-Ostrożnie, bo złamiesz sobie nogę. -powiedział, kiedy upadłam na jego tors
-Dawno nie jeździłam i wypadłam z wprawy. Zaraz się ogarnę. -odparłam.

Trzymając się dłoni Niall'a dołączyliśmy do Jai'a, który samotnie wirował na środku lodowiska.

-Hanka wypadłaś z rytmu? -zapytał mnie brat jednoczenie mnie wkurzając.
-Nie mów do mnie Hanka ok? Wiesz, że tego nie lubię - powiedziałam.

-Ścigamy się? -zaproponował Niall
-Dobrze, kto wygra ten jest królem lodowiska -powiedział Jai.
-Bardzo fajnie. A co jeśli ja wygram? -zapytałam.
-Będziesz księżniczką- odpowiedział brat
-Kiedy skończycie się droczyć? -zapytał Niall, gdyż od jakiegoś czasu staliśmy bezczynnie na środku lodowiska.
-Już skończyliśmy -odparłam i ruszyłam przed siebie na drugi koniec lodowiska.
-To nie fair! -słyszałam za sobą dwa męskie głosy.

Pokazałam Jai'owi i Niall'owi fuck you nawet się nie zatrzymując.

***
Tydzień później
#Hana

Od kilku dni leżę w łóżku z gorączką i nie dającym mi normalnie funkcjonować kaszlem. Na szczęście gorączka i kaszel spadają bo biorę odpowiednie leki i antybiotyk, ponieważ mam zapalenie płuc. Niall nie odstępuje mnie na krok co jest denerwujące, bo kiedy przychodzi z pracy to chce mnie badać. To miłe,że się tak o mnie troszczy, ale mogłyby dać spokój. Dziś są walentynki, a ja spędzam je w łóżku.

-Przyniosłam ci lekarstwa. -powiedziała Dorothy wręczając mi szklankę z wodą i tabletki.
-Dziękuję- połknęłam przyniesione lekarstwa.
-Jak się czujesz?-zapytała przyjaciółka
-Okey. -Dużo lepiej niż kilka dni temu. Co ja mówię? Jest znacznie lepiej, wręcz idealnie.
-To dobrze. Udanych walentynek moja przyjaciółko. -Dorothy wręczyła mi czekoladki.
-Jejku dziękuję, kochana jesteś. Niestety ja nie mam nic dla ciebie.
-Spoko. Przecież jesteś chora. Wyzdrowiejesz i wtedy pójdziemy sobie na zakupy w zamian za to.
-Dobrze. -przytuliłam przyjaciółkę.
-Niall chyba przyszedł -powiedziała po chwili Patterson.
-Cześć dziewczyny -przywitał nas.- Jak czujesz kochanie?
-Coraz lepiej. -odparłam
-Czekoladki! Mogę jedną?
-Jasne, częstuj się.
-Niebo w gębie - powiedział Niall z pełną buzią.
-Cieszę się, że ci smakują -powiedziała Dorti
-Zostawić ci czy mogę zjeść wszystko?
-Nie nie możesz, dostaniesz cukrzycy. -powiedziałam do Niall'a.
-Louis zaprosił mnie do kina -powiedziała Dorothy.
-Super -oznajmiłam
-Louis i randka. To ciekawe. Baw się dobrze.
-Dzięki. To wy bawcie się dobrze -powiedziała Patterson wychodząc.

***

Od dwóch godzin oglądaliśmy komedię romantyczną, bo cóż innego moglibyśmy robić. Gdybym była zdrowa pewnie byśmy gdzieś wyszli. Nawet Niall coś zaplanował, ale ja musiałam wszystko zepsuć. Słyszałam jego rozmowę jak rezygnuje z rezerwacji. Zrobiło mi się przykro, bo chłopak się starał i chciał żeby ten dzień był udany.

-I wszystko skończyło się happy end'em.-skomentował Niall kończący się film.
-Jak zawsze.
-Co jest? Widzę, że jesteś smutna.
-Zepsułam ten wieczór, zaplanowałeś coś. Słyszałam niechcący twoją rozmowę. Przepraszam. -powiedziałam.
-Nic się przecież nie stało. Cieszę się, że jesteś tutaj ze mną a nie w szpitalu. Zaraz wracam. -powiedział i zniknął i z pokoju.

Horan wrócił 5 minut później. W ręku miał duży bukiet czerwonych róż. Usiadł przy przy mnie na łóżku.

-To dla ciebie. Kocham cię - powiedział Niall wręczając mi kwiaty
-Dziękuję, są piękne -schowałam głowę w kwiatach wąchając je.
-Mam jeszcze jeden prezent dla ciebie. -oznajmił odkładając kwiaty na szafkę obok łóżka.
-Czym ja sobie zasłużyłam na jeszcze jeden prezent ?
-Tym, że jesteś moją dziewczyną -odparł.

Nie odpowiedziałam, tylko zamilkłam. Niall wyjął z kieszeni swojej koszuli małe, czerwone pudełeczko. Chwilę później klęknął przede mną na prawe kolano otwierając pudełeczko. To co działo się w ciągu kilku minut zatkało mnie. Nie spodziewałam się tego.

-Zostaniesz moją żoną ? -zapytał
-Tak. -odpowiedziałam niemal natychmiast.

Z moich oczu płynęły małe łzy szczęścia. Niall włożył mi na palec pierścionek.



-Podoba ci się ?
-Jest prześliczny. O takim marzyłam. Kocham cie -powiedziałam złączając nasze usta w pocałunku.

Pocałunek był długi i głęboki. Niedługo później Niall zsunął mnie w dół, że zamiast siedzieć leżałam na poduszce.

-Ja jeszcze nigdy nie robiłam tego z narzeczonym. -wyszeptałam
-Ja też nie i chciałbym spróbować jak to jest.
~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. Co myślicie o zaręczynach? Kiedy ślub? (Datę juz wybrałam)Dziękuję za pomoc w wyborze zawodu dla Han. Nie wybrałam żadnej z propozycji, ale uwzględniłam wasze pomysły. Chciałabym żebyście bardziej komentowali rozdziały, dlatego następny pojawi się gdy będą 4 komentarze :)
 Do następnego @angelharry99

Zapraszam na konto na twitterze, które stworzyłam, wyłącznie dla tego fanfiction. Możecie pytać o co chcecie i wgl. Jesli chcesz to polecę Twoje ff:)

4 komentarze:

  1. omfg zaręczyny w walentynki >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
    Teraz tylko czekam na Lou i Dorothy :))
    musiałaś pisać o czekoladkach? mam ochotę na czekoladki ugh mam chcice przez ciebie!
    super rozdział>>>>>>>>>>>
    :))
    /AwwMyCollins

    OdpowiedzUsuń
  2. No to teraz pozostaje nam czekać tylko na ślub i dzieciaczki :)
    Jestem pewna, że Harry poradzi sobie na studiach.
    Lou i Dorothy >>>>>>
    Trzymam za nich kciuki, bo bardzo lubię oboje :)
    Życzę weny

    OdpowiedzUsuń
  3. Niall jest taki słodki! Oświadczył się jej w walentynki! Kochany!
    Harry to mój absolutny faworyt wśród bohaterów. Shipuję go z Dorothy <3 Kocham!
    Naprawdę cudowne fan fiction :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Awww zareczyli się!!�������� świetny rozdzial ^^ śmieszne by było gdyby pomylili zgłoszenia i zamiast na tą posadę przyjęli han na modelkę ���� weny dawaj szybko net
    @katimilion

    OdpowiedzUsuń