"Zakochałaś się w Lou"
#Niall
Kolejny dzień przywitałem bardzo pięknym widokiem. Obok mnie słodko spała moja narzeczona. Jak to pięknie brzmi narzeczona. Nadal nie mogę w to uwierzyć, wszystko za szybko się dzieje. Pamiętam jak spotkaliśmy się w kancelarii i nie potraktowałem jej zbyt dobrze. Wtedy nie pomysłabym, że za dwa lata będę planował z Haną wspólną przyszłość.
Pocałowałem moją wybrankę w policzek, poruszyła lekko głową, ale oczu nie otworzyła. Podroczyłem się z Haną w podobny sposób, w końcu mi uległa.
-Dzień dobry kochanie. -przywitałem ją szerokim uśmiechem.
-Dzień bardzo dobry -odrzekła, na jej twarzy gościł uśmiech, przez co na chwilę zapomniałem, że jest chora i musi zażyć antybiotyk.
-Nie mogę w to uwierzyćm że nie jestem już twoją dziewczyną, tylko kimś znacznie więcej.
-Mam rozumieć, że wczorajszy wieczór się udał?
-Tak, zapamiętam ten dzień do końca życia, a pierścionek jest cudowny. Nigdy się z nim nie rozstanę. Musiał sporo kosztować. -stwierdziła.
-To już zostaw mnie.
-Niall miałam dziś sen, bardzo piękny, z tobą w roli głównej. -powiedziała Hana
-Niech zgadne. Nasz ślub?
-Skąd wiedziałeś?-zapytała
-To akurat było dosyć proste. Cały czas się uśmiechasz, i nigdy nie byłaś bardziej szczęśliwa.
-Tak się czuje. Jakbym nabrała wiatru w żagle -oznajmiła.
-Ja jestem szczęśliwy dwa razy bardziej, bo się zgodziłaś.
-Bo cię kocham. -rzekła
Przez jakiś czas droczyliśmy się kto kogo bardziej kocha. Wkrótce oboje zgłodnieliśmy. Wstałem, ubrałem jedynie bokserki i udałem się do kuchni aby zrobić śniadanie.
#Hana
Kiedy Niall opuścił sypialnie przewróciłam się na bok okrywając kołdrą moje nagie ciało, które skutkowało tym co wczoraj się wydarzyło. Dopadł mnie kaszel, co pozwoliło mi stawić czoła teraźniejszości. Mój tata kiedy się dowie, że wychodzę za mąż może się zdenerwować. Postanowiłam narazie się tym nie martwić. Wstałam z łóżka, włożyłam na siebie piżamę, wsówając na stopy czarne balerinki, kapcie. Następnie postanowiłam dołączyć do Niall'a. Kiedy schodziłam na dół czułam zapach grzejących się grzanek.
-Ładnie pachnie -przyznałam stając obejmując chłopaka wokół jego talii od tyłu.
-I dobrze smakuje.
-No w końcu mam przed sobą Master Chef'a.
-Jeszcze nie wygrałem.-powiedział Niall.
-Przekonamy się w sobotę.
-Nie przypominaj mi o tym, ok?
-Boisz sie ?
-Nie.
-Dlaczego unikasz tego tematu? -zapytałam.
-Nie chce, żeby nasze życie się zmieniło. Chcę normalnego życia, dla ciebie, dla naszych rodziców i dzieci. Sława mnie nie interesuje.-przyznał - Ten program od początku traktowałem jako rozrywkę. Nie sądziłem, że tak daleko zabrane.
-Rozumiem, będzie dobrze. -potargałam blond włosy chłopaka, które i tak były już w nieładzie.
-Co tak ładnie pachnie? -zapytała Dorothy, która pojawiła się w kuchni.
-Są grzanki siadaj z nimi. -oznajmiłam, po czym zajęłam miejsce przy jednym z krzeseł.
-Dzięki. -odparła, powtarzając mojączynność.
-Bardzo proszę, to dla ciebie , a to dla ciebie. -powiedział Niall podając nam talerze z kanapkami. -A dla ciebie specjalny zestaw -Horan wręczył mi antybiotyk.
Po wspólnym śniadaniu Niall musiał pojechać do szpitala, gdyż pilne go potrzebowali przy operacji pacjenta przywiezionego z wypadku. Chłopak nie miał ochoty na powrót do szpitala. Niestety taki już jest zawód lekarza. Kiedy Niall'a nie było w domu wzięłam się za pogaduchy z Dorothy. Uwielbiam spędzać z nią czas. Bardzo interesował mnie wczorajszy wieczór mojej przyjaciółki.
-Jak było na randce? -zapytałam kiedy piłyśmy herbatę. Siedziałam w fotelu z podkulonymi nogami w ręku trzymając kubek z pracującym płynem.
-To nie była randka, Hana. Louis zaprosił mnie do kina.- odpowiedziała
-Żałujesz, że poszłaś z Tomlinson'em?
-Nie, podobało mi się. Lubie spędzać z nim czas.
-Lou to fajny chłopak, gorący ochroniarz -zaczęłam się śmiać, prawie oblewając mój szary dres, który miałam na sobie.
-Jest przystojny i męski, a jego uśmiech...-Dorothy zaczęła wyliczać.
-Dorti no nie wierzę! Zakochałaś się w Lou.
-Nie prawda.-zaprzeczyła.
-Rumienisz się - zauważyłam.
-Oj no dobra. Louis wpadł mi w oko. Czasem wyobrażam sobie czy może coś być między nami, ale to raczej przyjacielska relacja. Nic więcej.
-Nie mów tak. Prędzej czy późnej zaczniecie ze sobą chodzić.
-Chciałabym, ale Louis ma kogoś. Powiedział mi wczoraj kiedy odprowadzał mnie do domu.
-No coś ty. Niall mi nic nie wspominał,a Lou traktuje jak brata . Tak samo jak on jego.
-Nie gadajmy już o mnie. Lepiej powiedz jak ty spędziłaś wieczór z Niall'em.
-Było bardzo romantycznie. Niall mi się oświadczył -wyciągnęłam rękę pokazując piersionek.
-Wow! Jest śliczny. Zazdroszczę ci. Od zawsze wam kibicowałam.
-Nie spodziewałam się, że to wydarzy się tak szybko -powiedziałam.
-Teraz będzie już tylko lepiej. -odpowiedziała Dorothy- Zorganizuje ci wieczór panieński, jeśli mogę oczywiście.
-Nie myślałam jeszcze nad tym, ale dziękuję -oznajmiłam.
Rozmawiałyśmy z Dorothy o moim ślubie z Niall'em cały wieczór, dopóki nie wrócił Horan. Patterson miała mnóstwo szalonych pomysłów co do uroczystości.
***
Jai poprosił mnie żebym zajęła się dzisiaj Nick'iem. Razem z Isabel wybrali się na wycieczkę do Londynu, chcąc trochę pozwiedzać miasto. Zgodziłam się, ponieważ uwielbiam mojego bratanka i z chęcią się nim opiekuje. Zbliżał się wieczór, więc przygotowywałam kolację w kuchni, a Niall w tym czasie zajmował się Nick'iem.
-Kochanie kolacja gotowa -zawołałam blondyna.
Niall zszedł na dół, trzymając na rękach chłopca. Wzięłam malca na swoje ręce i posadziłam na kolanach, żeby dać mu mleko.
-Wyglądamy jak rodzina -stwierdził Niall, kiedy jedliśmy.
-Oj przestań.
-Postarajmy się o nasze dziecko, spodobało mi się to.-rzekł Niall.
-Nie tak prędko. Najpierw weźmiemy ślub, nie chce iść doołtarza z brzuchem. -powiedziałam
-Okej.
Zaczął dzwonić mój telefon. Niall podał mi urządzenie. Odebrałam połączenie od Jai'a, przekładając telefon do ucha, cały czas karmiąc Nick'a.
-Nie martw się, zaopiekuje się Nick'iem. Niall zaraz do was przyjedzie. -powiedziałam kończąc rozmowę.
-Kochanie wszystko w porządku? -zapytał Niall
-Brat miał wypadek. Jai jest trochę potłuczony, ale z Isabel jest gorzej -powiedziałam ze łzami w oczach. -Mógłbyś do nich pojechać, są w twoim szpitalu?
-Jasne, Jai potrzebuje wsparcia, a co z tobą? Poradzisz sobie?
-Tak dam sobie radę. Niebawem Dorti wróci z pracy to pomoże mi w razie czego. Zadzwoń, kiedy będziesz coś wiedział.-powiedziałam wycierając łzy.
-Będzie dobrze. Zadzwonię zaraz kiedy czegoś się dowiem -rzekł Niall ubierając się.
Stałam na przedpokoju trzymając dziecko i przyglądałam się ruchom Niall'a. Kiedy Niall był gotowy na pożegnanie pocałował mnie w czoło, po czym wyszedł, a ja zamknęłam za nim drzwi.
***
Dochodziła północ. Niall cały czas był w szpitalu razem z moim bratem. Z Isabel nie było tak źle jak wcześniej przepuszczali lekarze. Siedziałam z Dorothy w salonie, bo nie mogłam zasnąć, martwiłam się o bratową, a w dodatku ktoś urządził sobie imprezę. Rozmawiałam z Niall'em kiedy Dorothy przyszła do mnie z płaczącym na rękach chłopcem.
-Musiał obudził się przez tą muzykę -powiedziała Doris
-Kto normalny urządza imprezę w środku tygodnia? -powiedziałam próbując uspokoić dziecko
-To chyba ten nowy sąsiad, który mieszka wyżej. Widziałam go ostatnio, zaczepił mnie i zapraszał na kawę. Jest bardzo bezpośredni.
-Wiesz jak ma na imię? -zapytałam chcąc potwierdzić moje przepuszczenia, bo domyślałam się o kogo może chodzić.
-Tak. Ma na imię Liam.-odpowiedziała
-Znam go, wiele razy, wpadłam na niego. Denerwuje mnie jego zachowanie , oh. Teraz obudził dziecko. -powiedziałam do Dorti-Nie płacz kochanie -powiedziałam do Nick'a.
Próbowałam uspokoić chłopca, lecz na marne. Muzyka dudniła bardzo głośno, że przeszkadzało to mnie, a co się dziwić rocznemu dziecku.
-Pójdę do niego i go uciszę. Głowa mnie zaczyna boleć od tego hałasu. Czuję się jak w klubie -powiedziała przyjaciółka.
-Ty zostań, ja pójdę -rzuciłam
-No dobrze, daj mi Nick'a.
-Idę z nim. Niech wie,że nie tylko mnie to przeszkadza. Dziwię się tylko, że nikomu innemu to nie przeszkadza - powiedziałam wkładając kapcie, po czym wyszłam na klatkę schodową i poszłam na górę.
Kiedy znalazłam się pod właściwymi drzwiami zaczęłam pukać do drzwi. Gdy to nie dawało skutku, dzwoniłam dzwonkiem. Tak naprawdę nie miałam ochoty na spotkanie z Liam'em i jego złośliwe komentarze. Musiałam przeboleć ten stan, jeśli chciałam, aby zagościł spokój i Nick jak i ja z Doris mogły spokojnie iść spać. Po jakiś czasie właściciel mieszkania otworzył drzwi.
-Impreza tylko dla pełnoletnich -powiedział Liam opierając się o framugę drzwi.
-Wiesz która jest godzina?! Dziecko przez twoją głośną muzykę nie może spokojnie spać - powiedziałam podniesionym głosem, żeby nie wystraszyć Nick'a, który i tak był już wystraszony całą sytuacją. W dodatku był senny i przecierał rączkami swoje oczka.
-Przepraszam -wybełkotał Liam.-A może wpadniesz, jest jeszcze piwo, starczy i dla ciebie.
-Nie dziękuję. Grzecznie cię proszę o ściszenie muzyki. Inaczej będę zmuszona wezwać policję.
-Grozisz mi? Niezła z ciebie zawodniczka.- rzucił do mnie Liam
-Daje ci 10 minut, rozumiesz? -powiedziałam na odchodne.
Zrobiłam kilka kroków w stronę schodów prowadzących na dół, lecz zawróciłam. Liam stał tak jak wcześniej i patrzył się na mnie.
-Jeśli chcesz bawić się do rana, to istnieje pełno takich klubów z dobrą muzyką i mnóstwem alkoholu. Tam nikt nie będzie się ciebie czepiał.-powiedziałam.
Wróciłam do mieszkania. Liam posłuchał się mnie i natomiast ściszył muzykę. Mogłam w ciszy nakarmić Nick'a i ponownie go uspać . Byłam tak zmęczona dzisiejszym dniem, że nie czekałam na powrót Niall'a tylko zwyczajnie zasnęłam z malcem w sypialni.
#Dorothy
Nadeszła upragniona sobota. Dzisiaj nagrywają finałowy odcinek do Master Chef'a i okaże się czy Niall wygra program i wyda książkę z własnymi przepisami. Razem z Haną i Louisem reprezentujemy przyjaciół Horan'a, ponieważ jego rodzice nie mogli przyjechać. Będą śledzić losy syna w telewizji. Denerwuje się, gdyż nigdy nie uczestniczyłam w programie telewizyjnym, a tym bardziej transmitowanym na żywo. Przez całe popołudnie razem z Haną przygotowywałyśmy się na wieczór. Przyjaciółka zdecydowała się na białą sukienkę do kolan i czarne szpilki. Ja natomiast włożyłam małą czarną. Kiedy nadeszła właściwa godzina zadzwoniłam po taksówkę i udałyśmy się w ustalone miejsce, po drodze zgarniając Louisa. Niall cały dzień spędził na przygotowaniach.
#Hana
Siedzę razem z Dorothy i Lou na fotelach wśród bliskich i znajomych pozostałych uczestników programu. Oprócz nas są tutaj również byli uczestniczy, którzy odpadli wcześniej a teraz kibicują swoim kolegom. Całe pomieszczenie jest przestrzenne. Na wprost znajdują się trzy stanowiska do gotowania, które tworzą koło tak, aby wszyscy mogli widzieć finałową trójkę. Niall zajmował środkowe stanowisko a po jego lewej stronie stała brunetka, natomiast po prawej Tom ,którego nie znałam, ale Niall dużo mi o nim opowiadał stąd znam jego imię. Po lewej stronie stoi długi stół, gdzie siedzą jurorzy.
Właśnie dobiegł koniec rundy pierwszej. Za chwilę cała trójka będzie poddawać ocenie swoje dania. Jako pierwsza poszła dziewczyna. Michael'owi bardzo smakowała przygotowana przez nią potrwa. Pozostali członkowie mieli podobne zdanie. Nadeszła kolej na Niall'a. Chłopak chwycił swoje danie w obie dłonie po czym podał je jurorom.
-Niall zdajesz sobie sprawę, że to danie nie należy do twoich popisowych dań? -zapytał Gordon Ramsey.
-Tak, owoce morza to coś w czym nie do końca się odnajduje.
-Mnie to danie smakuje i powiem więcej, jest doskonale przyrządzone - rzucił Michael.
-Dla mnie Niall dziś zawiódł. -odparł Gordon
Gordon jest znanym kucharzem i zna się na rzeczy, w dodatku bardzo surowo ocenia jako juror. Zabolała mnie jego krytykam którą skierował w stronę mojego narzeczonego. Kiedy ocena jego dania dobiegła końca Niall powrócił na swoje miejsce. Nadszedł czas, aby swoje danie zaprezentowała przed jurorami dziewczyna. Runda pierwsza dobiegła końca, co oznaczało, że zaraz po krótkiej przerwie jedna osoba odpadnie z walki o tytuł zwycięzcy.
-Ja w to kurwa nie wierze, jak on mógł tak powiedzieć- fuknął Louis.
-Lou uspokój się. Niepotrzebnie panikujesz-Dori szturchnęła Tomlinson'a w ramię.
-Przez niego Niall przegra.
-Są jeszcze inni juroży Lou, im smakowała potrawa -powiedziałam.
-Nie znasz show biznesu? Zawsze tak jest, że najpierw cię zjadą, a potem okazuje się, że jesteś najlepszy. -dodała Dorothy
-Zaraz się przekonamy - powiedział Lou.
Narada dobiegła końca. Z niecierpliwością oczekiwaliśmy na werdykt jurorski.
-Wszyscy pokazaliście naprawdę wysoki poziom - powiedziała jurorka.
-Każdy z was zasługuje na tytuł Master Chef'a, ale zwycięzca jest tylko jeden -dodał Gordon
-Pierwszy etap finału dobiegł za nami co oznacza, że za chwilę będziemy musieli pożegnać kogoś z waszej trójki. Bardzo długo zastanawialiśmy się kto powinien odpaść, decyzja nie była łatwa, ale musieliśmy ją podjąć. Niall oddaj fartucha -powiedział Michael.
Kiedy to usłyszałam zakręciła mi się w oku łza. Niall zdjął fartuch i położył go nastanowisko po czym dołączył do nas.
-To przez tego pierdolonego Gordona! On wszystko zepsuł -krzyknął Lou
-Louis daj spokój, nic się przecież nie stało. Są lepsi ode mnie. Tak miało być - powiedział Niall
-Tak mi przykro kochanie -powiedziałam przytulając Niall'a z całych sił.
-Dla nas zawsze będziesz Master Chef'em - dodała Dorothy.
#Niall
Odpadłem jako pierwszy i ..poczułem ulge. W końcu ten program się skończył. Będę mógł wrócić do dotychczasowego życia i zająć się Haną. Nadrobię wszystkie zaległości towarzyskie i poświęce się pracy. Planuje ożenić się z Haną jak najszybciej. Chcę stworzyć z nią szczęśliwą rodzinę, mieć dzieci.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. Nie wiem jak skomentować ten rozdział. Mam nadzieje, że jakoś udało mi się wybrnąć z Master Chef'a i choć trochę przypomina ten emitowany w telewizji. Powiem,że w następnym rozdziale, który chcę dodać jeszcze przed zakończeniem wakacji zacznie się DRAMA, która być może odmieni życie Niall'a i Hany.
Komentujcie proszę was. Następny rozdział pojawi się gdy będą minimum 4 komentarze.
Kocham was ♥ @angelharry99
#BigLoveNiallFF
Przypominam o koncie na tt stworzonym dla tego fanfiction. Odwiedzajcie, pytajcie, cokolwiek chcecie. Zawsze follow back:)



Yayy rozdział per-fect jak zwykle, wsytraszylas mnie tym wypadkiem, coś han I liam często na siebie wpadają..przeznaczenie? Ehh no szkoda że niall nie wygrał, mógł napluc gordonowi do talerza ta drama.. już się boję weeny nie mg się doczekać next ☺☺
OdpowiedzUsuń@katimilion
JA NIE WIERZĘ JAK LOU MA KOGOŚ?!
OdpowiedzUsuńNiall i tak jest najlepszy.....w jedzeniu
Fajnie jakby Lou i Dorothy byli razem..
Ciekawe co z tą dramą. Nienawidzę ich
/AwwMyCollins
Lou kogoś ma O_o ale dziewczyna to nie słup, można ją przestawić haha
OdpowiedzUsuńJuż sobie wyobrażam ślub Hany i Niall'a. Pewnie potem będą dzieci i juhhuuu zapanują jednorożce
W sumie to dobrze, że Ni nie wygrał. Zajmie się narzeczoną. Praca lekarza jest bardziej ekscytująca niż gastronomia.....tak myślę