niedziela, 6 września 2015

Rozdział 9

"HIV to nie koniecznie wyrok "
Ważna notatka pod rozdziałem! 
#Hana
Siedząc w parku na ławce płakałam, patrząc się co jakiś czas na wynik testu, który potwierdzał,że jestem chora. Obok mnie przechodziło mnóstwo ludzi. Byli szczęśliwi, zakochani, mieli plany na przyszłość, a ja właśnie to wszystko straciłam. W jednej krótkiej chwili. Moje życie nie ma przyszłości. Nie tak wyobrażałam sobie to co będzie za kilka tygodni, miesięcy. Jeszcze wczoraj miałam wyobrażenia co do ślubu z Niall'em. A teraz? Jedyne o czym myślę to czas jaki mi pozostał. Podniosłam się z ławki i skierowałam się do samochodu. Szłam szlochając i wycierając łzy, które płynęły mi po policzkach. Nikt z przechodniów się nie zainteresował moim stanem. Kiedy dotarłam do auta, odpaliłam silnik i wróciłam do kliniki, z której wyszłam zaledwie godzinę temu. W samochodzie wytarłam rozmazany, czarny makijaż. Gdy wyglądałam odrobinę lepiej wysiadłam z samochodu i skierowałam się do recepcji.

-Dobrze, że pani wróciła -powiedziała pielęgniarka siedząca za konsolą.
-Można to leczyć? -zapytałam.
-To trzeba leczyć. Umówiłam panią na konsultacje lekarską -odpowiedziała pielęgniarstwa podając mi karteczkę z godziną oraz jutrzejszą datą.
-Dziękuję.-odpowiedziałam i odeszłam.

Wróciłam do auta i pojechałam do domu. Po drodze wstąpiłam do sklepu i poprosiłam o paczkę papierosów, zapalniczkę oraz gumy do żucia.
Stałam przed blokiem oparta o maskę samochodu. Wyjęłam z torebki papierosa. Trzymałam go w ręku. Będąc nastolatką twierdziłam,że nigdy nie sięgnę po taką rzecz.Zapach palącego się papierosa wywoływał na mnie odruchy wymiotne, dlatego unikałam pomieszczeń oraz osób, które paliły. Przez jakiś czas wahałam się nad podpaleniem białego papierosa. W końcu zdecydowałam się zapalić. Zaciągnęłam po raz pierwszy i od razu zaczęłam kaszleć. Spróbowałam drugi, trzeci, czwarty... Po 3 minutach wypuszczałam dym z ust. W pewnym sensie powodowało to ulgę. Mogłam przez moment zapomnieć jaki wyrok wydała na mnie Jennifer podając mi narkotyki.

-Co ty robisz? -zapytał mnie Liam, który pojawił się tuż obok.
-To co widać -odparłam.
-Nie wyglądasz na palącą.
-Skąd możesz to niby wiedzieć? Nie znasz mnie.
-Coś się stało, bo płaczesz -odpowiedział.

Tak bardzo skupiłam się na paleniu papierosów, że nie skupiałam uwagi na tym, że zaczęłam płakać. Natychmiast wytarłam łzy.

-Nic mi nie jest -zaprzeczyłam.
-Przecież widzę, że coś cie dręczy. -powiedział
-Dasz mi spokój? Przecież mówię, że jest ok. Ogłuchłeś?!
-Jej sory. Nie chciałem. Pójdę już -odparł i zrobił krok w przód.
-Zaczekaj -pociągnęłam go za ramię -Przepraszam. Nie powinnam się na tobie wyżywać.
-Spoko. Może chcesz pogadać? - Liam rzucił propozycje.
-W sumie to nie wiem, czy jest o czym rozmawiać. Ale mogę spróbować.

Przyjęłam zaproszenie Payne'a. Pomyślałam, że rozmowa z Liam'em w jakiś sposób mi pomoże. Szłam za nim do jego mieszkania. Kiedy byliśmy w środku usiadłam na kanapie a chłopak przygotował napój. Gdy picie było gotowe Liam postawił na stoliku dwie szklanki i zajął miejsce na skórzanym fotelu. Zaczęliśmy rozmawiać i poznawać się.

-Byłem okropny w stosunku do ciebie. Źle zaczęła się nasza znajomość.-zauważył Liam.
-To prawda. Twoje zachowanie było bardzo bezpośrednie i trochę chamskie. -przyznałam chłopakowi rację.
-Może zapomnimy o tym co było i zaczniemy od początku?
-Zgoda. Masz u mnie czystą kartę.- powiedziałam
-Dzięki -Liam się uśmiechnął -Postaram się nie zmarnować tej szansy.
-Zbyt wiele czasu nie masz, więc będzie dobrze.
-Dlaczego? Wyprowadzasz się?
-Nie. -powiedziałam.
-Więc czemu? Jeśli nie chcesz to nie musisz odpowiadać.
-Powiem ci, w końcu czasu nie da się cofnąć -mówiłam, z coraz bardziej łamiącym się głosem, a z moich oczu po raz kolejny łzy znalazły swoje ujście. -M-Mam HIV'a- wybełkotałam i zakryłam twarz dłońmi.

-HIV to nie koniecznie wyrok. Z tym można żyć -skomentował Liam. -Jesteś pewna na 100%?
-Tak, w torebce mam wyniki.
-Będzie dobrze -powiedział Liam siadając obok mnie i przytulając.

Nie wiem dlaczego to zrobiłam,ale położyłam głowę na torsie chłopaka i płakałam. Payne mnie pocieszał i głaskał po głowie. Czułam jakąś taką ulgę z tego, że powiedziałam o tym właśnie Liam'owi. Chłopak mnie nie zna, nie wie co przeżyłam. Z drugiej strony źle się z tym czułam, bo powinnam najpierw powiedzieć Niall'owi, gdyż jest on najbliższą mi osobą. Po chwili oderwałam się od niego.

-Nie powinnam tego robić. Przepraszam -szepnęłam.
-Luz. Czasami lepiej się wygadać komuś obcemu.-powiedział po czym podał mi pojemnik z chusteczkami. Wzięłam jedną i wysmarkałam nos.
-Dziękuję- powiedziałam wycierając oczy.
-Nie ma za co - powiedział po czym położył rękę na mojej lewej ręce, którą miałam na kolanie. -To zaręczynowy?
-Tak.
-Gratuluję.
-Dzięki. Pomoczyłam ci koszulkę -powiedziałam patrząc na czarną koszule chłopaka na której była duża plama od moich łez.
-Zaraz zniknie. Nie martw się -powiedział.
-Powinnam już iść. -powiedziałam podnosząc się. - Dziękuję za sok i przepraszam.
-Za co? Że zmoczyłaś mi bluzkę? Daj spokój -opowiedział Liam.

Pożegnałam się z sąsiadem. Kiedy byłam na schodach wyjęłam jedną gumę do żucia oraz upewniłam się,że wyniki są schowane dość głęboko.

#Niall
Kiedy wróciłem z pracy nikogo w domu nie było. Korzystając z chwili samotności wziąłem prysznic, gdyż pachniałem szpitalem. Po wykąpaniu się włożyłem na siebie tylko szare dresy. Zbiegłem do kuchni napić się wody. Otworzyłem lodówkę żeby wyjąć zimny napój. Usłyszałem dźwięk przekręcającego się w drzwiach klucza. Odstawiłem butelkę na blat i udałem się do przedpokoju sprawdzić,która z dziewczyn wróciła

-Cześć kochanie - przywitałem się
-Tęskniłam za tobą -powiedziała Hana po czym mocno mnie przytuliła.
-Musiałaś mocno tęsknić - zauważyłem.
-Kocham cię -powiedziała całując mój prawy policzek.
-Zaprosiłem Lou na wieczór. Jest mecz,więc pomyślałem ze obejrzymy go razem.
-Jasne -odparła.
-Zamówimy pizze? -zapytałem, gdyż byłem głodny.
-Ok. To ja poproszę z kurczakiem.
-Dobrze.
-Idę się przebrać, a ty zadzwoń.

#Hana
Schowałam na dno szuflady z bielizną moje wyniki. Nie chciałam, żeby Niall przez przypadek je znalazł. Wolałam oszczędzić mu tego. Powiem mu, ale nie teraz. Muszę się z tym oswoić. Przebrałam się w domowe ciuchy, po czym wyszłam z pokoju i zeszłam na dół.
Wieczorem przyszedł Louis z piwem. Oboje z Niall'em są fanami sportu. Po pierwszej połowie meczu pożegnałam się z towarzystwem I poszłam do sypialni tłumacząc,że jestem zmęczona i boli mnie głowa. Oczywiście mi uwierzyli.
 Po szybkim prysznicu położyłam się do łóżka i mimo wczesnej godziny próbowałam zasnąć. Nie było to wcale takie proste, gdyż ciągle myślałam o tym że mam mało czasu. Zastanawiałam się co będzie dalej. Nie mam odwagi powiedzieć Niall'owi, że umieram, a tym bardziej rodzicom. Czuję się źle z perspektywą mojej śmierci. Nie pamiętam kiedy odpłynęłam, mimo wczesnej godziny.
Obudziłam się niedługo później. Byłam przerażona. Przyśnił mi się własny pogrzeb. Wszyscy płakali, a Niall był w szoku. Towarzyszył mi do samego końca. Harry siłą musiał odciągnąć go od trumny z moim ciałem.

-To okropne- powiedziałam sama do siebie ze łzami w oczach.

Wiercąc się na łóżku postanowiłam włączyć laptopa i poczytać o tym wirusie. Usiadłam wygodnie opierając się plecami o ramę łóżka. Z szafki stojącej obok łóżka wyjęłam komputer. Włączyłam go i zaczęłam szukać jakichkolwiek informacji nie zapalając nawet lampki. Odwiedziłam wiele stron. Przeczytałam historie osób, które są chore, ale prowadzą normalne życie niczym nie różniące się od mojego. Oczywiście zachowywały wszelkie środki ostrożności i były pod stałą opieką lekarską. Kiedy usłyszałam szum dobiegający z dołu wyłączyłam laptopa i ułożyłam się w łóżku. Niedługo później do pokoju wszedł Niall. Położył się obok mnie

-Słodkich snów -wyszeptał mi i złożył pocałunek na moim policzku.

****
Poszłam do pracy jakby nic się nie stało. W biurze nie mogłam się skupić. Napisałam na komputerze moją rezygnację ze stanowiska drukując dokument. Następnie udałam się do szefowej mojego działu. Zapukałam do gabinetu i weszłam.

-Mogę? -zapytałam
-Chodź. Masz jakiś problem? Wyjaśnić ci coś? -zapytała Kate .
-Nie. Przyniosłam rezygnację -powiedziałam
-Odchodzisz ? Dopiero co zaczęłaś tą pracę -rzekła
-Wiem, ale nie mogę zostać z powodów zdrowotnych. -oznajmiłam.
-Będzie nam trudno znaleźć kogoś na twoje miejsce. Dobrze sobie radziłaś. Jestem z ciebie zadowolona. Mogę wiedzieć co ci jest?
-Nie chce o tym mówić. Za wcześnie na to. Sama jeszcze nie mogę się z tym pogodzić. -powiedziałam
-Okej. Rozumiem. Będziesz chciała to powiesz. Obowiązuje cię 3 miesięczny okres wypowiedzenia.
-Pamiętam. Mam nadzieje, że to tego czasu znajdziesz kogoś na moje miejsce.
-Będzie ciężko, a szef nie będzie zadowolony. Ten dział potrzebuje kogoś takiego jak ty.
-Nie mam wyjścia -rzekłam
-Dobrze. Nie wiem o co chodzi, ale coś wymyśle -powiedziała Kate.
-Trochę mi niezręcznie cię o to prosić ale czy mogłabym wyjść na 2 godziny? Mam umówioną wizytę u lekarza.
***
Czekałam na swoją kolej w poczekalni. Kiedy pacjent przede mną opuścił gabinet weszłam do środka. Na początku pani doktor przeprowadziła ze mną wywiad . Pytała m.in o czy mam na coś alergie, czy chorowałam na jakikolwiek chorobę niezwiązaną z HIV. Zapytała również o choroby w rodzinie. Następnie kazała mi pójść za kotarę i się rozebrać. Kiedy ściągnęłam ciuchy wyszłam zza parawanu. Lekarka sprawdziła mój wzrost, wagę, temperaturę, ciśnienie oraz tętno. Potem położyłam się na kozetkę i pani doktor delikatnie obracała mój brzuch w celu sprawdzenia czy nie wyczuwa jakiś niepokojących zmian. Kiedy skończyła pozwoliła mi się ubrać. Gdy byłam gotowa usiadłam ponownie na krzesło ma lekarka w tym czasie uzupełniła moją historie.

-Pani Hano. Nie widzę niczego co mogłoby nas dodatkowo niepokoić. W prawdzie wynik testu jest pozytywny,ale radziłabym powrócić wynik za jakiś czas żeby być pewnym na 150%. I proszę się uspokoić.
-To trudne.
-Wiem, ale nie można myśleć negatywnie. Mnóstwo osób jest chorych tak jak pani, lecz prowadzą normalne życie. Pierwsze dni są straszne, ale z czasem będzie lepiej. Z HIV da się żyć , tylko trzeba o siebie dbać i być w kontakcie ze mną.
-Chcę żyć pani doktor.
-Dlatego proszę powtórzyć test za dwa tygodnie i wrócić do mnie. Wtedy pomyślimy co dalej. A do tego czasu proszę porozmawiać z bliskimi i uprzedzić o możliwym zarażeniu swojego partnera. A przede wszystkim unikać kontaktu z krwią innych osób i powstrzymać się od seksu. Da pani radę?
-Postaram się , lecz mój narzeczony pragnie mieć dziecko.
-Dlatego musi mu pani powiedzieć prawdę jak najszybciej.

Po krótkiej rozmowie z panią doktor, która trwała jeszcze jakieś 10 minut opuściłam szpital. Na dworzu znów sięgnęłam po papierosy i zaciągnęłam się. Teraz coś czego unikałam w przeszłości stało się moim przyjacielem i lekiem na zapomnienie.
~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. Niall jeszcze nie zna prawdy. Czy ją pozna? Hana źle postępuje oddalając się od świata i rezygnując z nowej pracy?
Komentujcie, bo to dla mnie największa motywacja.

UWAGA
Coraz bardziej myślę nad zakończeniem publikacji tego fanfiction, ponieważ nie widzę zainteresowania tym co ja pisze. Mam wrażenie,że czytają tylko 3 osoby. Wiem, że nie uda mi się mieć tych 10 komentarzy, pod rozdziałem, tak jak to miało miejsce w pierwszej części. Przeniosłam opowieść na Wattpad 'a żeby było wam wygodnej bo wiem, że jest on teraz taki popularny i wgl. Co tam się dzieje to nie wspomnę. Założyłam osobne konto dla fanfiction, żeby Was zachęcić, żebyście mogli komentować jeśli wam się nie chce pod postem. To też nie dało skutku.
Zgłaszam moje fanfiction gdzie się da, żeby go rozpowszechniać, ale to nic nie daje. Zero zainteresowania. Dlatego też zaczęłam zastanawiać się nad EPILOGIEM (w wersji dla was , bo ja dokończę tą historię ). Nie wiem co wam się nie podoba w tym fanfiction,co jest zbędne, a czego jest za mało, bo po prostu nikt mi nie mówi.
Od was zależy co będzie dalej.
Buziaki @angelharry99

4 komentarze:

  1. So.. po pierwsze, czemu złożyła wypowiedzenie? Po drugie, czemu nie powiedziała Niallowi? Po trzecie Liam jest słodki, muszą się zaaaprzyjaaźnić, ostatecznie może być z Dorti.. Po czwarte może okaże się, że jednak nie ma hiv? Po piąte jak to się stało, że Niall się nie zaraził? Po szóste nie wiem co. Po siódme rozdział świetny. Po ósme nie usuwaj bloga. Po dziewiąte nawet jak nie usuniesz, to muszę wiedzieć co miałobyć w epilogu. Po dziesiąte oczywiście nie zakończysz. I po jedenaste @katimilion. I po dwunaste! Tak! Głupio wam! Pierwszy kom, oh yeah

    OdpowiedzUsuń
  2. Zmieniam zdanie co do Liam'a. Jest fajny i fajny. Czy mówiłam już, że Liam jest fajny? haha
    Moim zdaniem Hana nie powinna rezygnować z pracy. Tak to, by się czymś zajęła, a teraz będzie myślała wyłącznie o chorobie.
    Jestem ciekawa jak zareaguje Niall. Pewnie będzie wspierał Hana, choć może się zdenerwować, jak się dowie, że mógł się zarazić
    Przemyśl to czy na pewno chcesz zakończyć to opowiadanie. Ja wyrażam chęć na dalsze czytanie tego ff

    OdpowiedzUsuń
  3. Omfg! Ja kocham to ff! Co do Liama zmieniam zdanie! Niech powie Ni, ponieważ może być też zarażony :(( lepiej żebyś napisała że nie ma hiv, pomylili się. I kiedy Dori będzie z Lou?! Haha ja nie chce aby to ff się kończyło :(( /AwwMyCollins

    OdpowiedzUsuń
  4. WOW! Uważam, że dość fajny temat na ff. Poza tym na serio pięknie piszesz i masz super styl, szybko człowiek się wkręca w czytanie. Życzę ci dużo weny i nie kończ pisania tego, bo jest super <3

    OdpowiedzUsuń