środa, 11 listopada 2015

Rozdział 18

"Chcę byś była szczęśliwa ."
#Hana
Kończyłam jeść śniadanie siedząc na taborecie w kuchni. Doris razem z Harry'm wyszła jakieś 15 minut temu do pracy, dlatego w mieszkaniu byłam tylko ja i Horan. Biorąc ostatni gryz lekko ciepłego tosta, wstałam z krzesła biorąc brudny talerz oraz kubek po kawie. Naczynia włożyłam do zmywarki. Sprzątnęłam okuruchy i poszłam na górę. Położyłam się do z powrotem do łóżka. Z nocnej szafki, która stała po mojej stronie łóżka wyjęłam katalog z sukniami ślubnymi. Ślub za dwa miesiące, a ja wciąż nie mogłam zdecydować jak chciałabym wyglądać i w jakiej sukni miałabym się zaprezentować. Patterson powiedziała, że pomoże mi w wyborze sukni, lecz wolałam się trochę sama rozeznać i zorientować co ewentualnie mi się podoba. Przyglądając katalog zaznaczałam te,które mi się podobały. Wybór był trudny,gdyż każda sukienka, bez wyjątku ma w sobie coś, co przyciąga uwagę. Gdy szukałam tej jedynej kreacji do sypialni wszedł Niall. Chłopak miał mokre włosy, zapewne spowodowane były one tym,że chwilę wcześniej je umył. Narzeczony przyniósł ze sobą deskę do prasowania oraz żelazko.

-Co robisz? -zapytał Niall.
-Szukam sukni, bo już najwyższy czas.-odparłam
-Pokaż,pomogę ci wybrać. Będzie szybciej, bo jak cię znam to będziesz wybierać do wieczora.-powiedział Niall zbliżając się do mnie.
-O nie! Uciekaj stąd. Nie będziesz pomagał mi w tej kwestii. Umowa to umowa. Ja się nie wtrącam w zakup twojego garnituru, a ty do mojej sukienki.-powiedziałam zamykając gruby katalog.
-Wierzysz w te zabobony? Han weź przestań. Mamy 21 wiek.
-Nie,ale nie chcę zapeszyć. Zobaczysz mnie w białej sukni dopiero przy ołtarzu.-powiedziałam.-Zakończmy ten temat.
-Dobrze-powiedział Niall,który zabrał się za prasowanie koszulki.
-Pamiętasz o tym,że dziś jesteśmy umówieni z panią, która pokaże nam salę weselną? Musimy ustalić wystrój wnętrza.
-I wybrać menu. Tak,jakbym mógł o tym zapomnieć.
-Jak zawsze myślisz tylko o jednym. Ja nie wiem jak ty to robisz. Możesz jeść na okrągło i nic po tobie nie widać. -westchnęłam-Wiesz co mi przyszło do głowy?
-Co?
-Zapiszmy się na kurs tańca.-powiedziałam.
-Proszę, tylko nie to. Zgodzę się na wszystko, byle by nie taniec. -powiedział Niall z niezbyt zadowolona  miną.
-Na balu całkiem dobrze ci szło.-zauważyłam
-No tak,ale nie lubię tańczyć. Zdecydowanie wole grać na gitarze.
-Gdy byłam małą dziewczynką mówiłam rodzicom,że jak będę wychodzić za mąż to na pierwszy taniec zatańczę walca. Kochanie, to jest moje marzenie.-powiedziałam
-A nie możemy zatańczyć tak zwyczajnie, jak wtedy? -zapytał Niall.

Skrzyżowałam ręce na piersi i patrzyłam się na chłopaka. Nie odpowiedziałam na jego wcześniejsze pytanie dlatego Horan, gdy tylko skończył prasować swoją koszulę przysiadł na brzegu łóżka,tuż obok mnie.

-No dobrze. Zgadzam się-powiedział.
-Na prawdę?
-Tak. Jakoś przez to przejdę, to tylko kilka lekcji. Dam radę. Chcę byś była szczęśliwa.
-Dziękuję, dziękuję, dziękuję.-powiedziałam uradowana i pocałowałam chłopaka w czoło.
-Zbieraj się, bo niedługo musimy wychodzić, chyba, że chcesz się spóźnić.
-Nie,już wstaję.-powiedziałam wstając z łóżka.

#Niall
Czekałem na tarasie, aż Hana się wyszykuje. Siedziałem na krześle a na kolanach miałem moją gitarę. Nie pamiętam,kiedy ostatni raz miałem ją w ręku. Przez MasterChef'a nie było czasu,a teraz na dobre ruszyły przygotowania do ślubu,więc tym bardziej nie mam kiedy usiąść i pograć sobie dla przyjemności. Dotykając palcami odpowiednich strun zacząłem grać. Dźwięk gitary działał na moje samopoczucie.

Gdy byłem nastoletnim chłopcem,może miałem tyle lat co Greg teraz to siedząc w swoim pokoju grałem. W ten sposób mogłem odreagować szkołę, wszystkie problemy znikały. Liczyła się dla mnie moja gitara i muzyka, która się z niej wydobywała.

Straciłem poczucie czasu grając sobie i siedząc na tarasie. Nim się obejrzałem Hana stanęła w progu.

-Jestem gotowa.-oznajmiła.

Spojrzałem na dziewczynę. Hana miała na sobie szarą sukienkę z rękawkiem,która sięgała jej przed kolana. Włosy miała rozpuszczone.

-Ślicznie wyglądasz kochanie-powiedziałem wstając.
-Dziękuję. -odparła-Jedziemy moim czy twoim samochodem?
-Moim i ja prowadzę. -powiedziałem.
-Okey.

Zabrałem dokumenty oraz kluczyki z półki,która stała na przedpokoju. Wyszliśmy z domu. Pomogłem Hanie wsiąść do auta,trzymając jej drzwi. Jadąc na naszą sale weselną czułem jakiś taki dziwny poryw szczęścia.

-Z czego się cieszysz? -zapytała Hana,gdy jechaliśmy.
-Nie potrafię tego wytłumaczyć. Ze wszystkiego.
-Od rana jesteś cały w skowronkach.
-To dobrze, czy źle?
-Oczywiście, że dobrze. Chyba kolejny raz widzę cię w takim humorze. Pierwszy raz gdy byłeś taki radosny widziałam cię zanim mi się oświadczyłeś.-powiedziała Hana.
-Nie mogłem się wygadać,że kupiłem ci pierścionek.
-Znowu coś kombinujesz? Od razu mówię, że z nauki walca się nie wycofasz.
-Przyjąłem to do wiadomości. Nauczymy się go tańczyć perfekcyjnie. Po prostu cieszę się z tego,że za niespełna 2 miesiące będziesz moją żoną,panią Horan.
-Jak myślisz, co będzie z nami za 5 lat?
-Będziemy tworzyć szczęśliwą rodzinę, być może z dwójką dzieci,choć chciałbym czwórkę. A co najważniejsze będziemy wciąż darzyć się wzajemną miłością.
-Niall,nie wiem czy będę w stanie spełnić twoje oczekiwania. Czwórka dzieci to dużo, a tym bardziej, że teraz coś nam nie wychodzi. Staramy się o dziecko od 3 miesięcy i nic.
-Trzeba być cierpliwym, poczekajmy jeszcze trochę.
-A co jeśli ze mną jest coś nie tak? Co jeśli nie będziesz mógł mieć ze mną dzieci?
-Medycyna cały czas idzie do przodu. Jest in-vitro,adopcja... Nie martw się na zapas.-powiedziałem,choć trochę się zmartwiłem tym co powiedziała mi Hana. Od dawna chcę mieć z nią dziecko, minęło tyle czasu,a wciąż nic. Może coś w tym jest?

***
#Hana
Niall zaparkował na placu przed salą weselną. Wysiadłam z samochodu stawiając nogę na ziemi,która była wyłożona czerwoną kostką. Budynek był naprawdę spory,mieścił się na uboczu,co było akurat dobrym rozwiązaniem,bo byliśmy z dała od zgiełku. Weszliśmy do środka.Po prawej stronie był długi korytarz, gdzie mieściły się toalety,pomieszczenie dla obsługi jak i również dla orkiestry,żeby miała gdzie odpocząć w czasie przerwy. Po lewej stronie zaś było wejście na salę. Niall chwycił mnie za rękę i udaliśmy się w tamtą stronę.
Sala była naprawdę ogromna. Stoliki były ustawione wzdłuż okien tworząc kształt litery 'L' odwróconej do góry nogami i tak z obu stron. Na środku pomiędzy resztą stał czteroosobowy stół. Po prawej stronie od wejścia,gdzie w tej chwili się znajdowaliśmy znajdował się niewielki barek z alkoholami. Przy blacie stało pięć wysokich krzeseł. Natomiast po lewej stronie było miejsce dla orkiestry.

-Dzień dobry.-odezwała się kobieta. Miała może czterdzieści parę lat. -Państwo Horan?
-Jeszcze nie, ale już niedługo. -powiedział Niall.
-Oczywiście-odparła z uśmiechem.-Tak więc to jest wasza sala. To co teraz tu widzicie to jedna z wielu możliwości ustawień stołu jaką możemy wam zaproponować. Akurat jesteśmy w trakcie przygotowań na najbliższą sobotę.
-Ładnie to wszystko wygląda.-skomentowałam.
-Dopiero zaczynamy tak naprawdę.-powiedziała kobieta. Stoły były okryte obrusami,a zastawy obiadowe rozstawione dla każdego gościa.
-To wszystko chyba jest ponad jak na moje wyobrażenia.-odezwał się Niall.
-Ciesze się. Przeproszę państwa na chwilę. Pójdę po pracownicę,która będzie wam towarzyszyć w dniu wesela.
-Jasne.-powiedziałam
-Fajne tu, jest tak dużo miejsca.-powiedział Niall,gdy zostaliśmy sami.
-O to chyba chodzi. Musimy gdzieś usadzić wszystkich gości. A tu zatańczymy naszego jak ty to określiłeś perfekcyjnego walca.-powiedziałam stając na środku sali.
-A wokół nas nasza rodzina i przyjaciele. -powiedział Niall- Nie wiem, jak ty,ale dla mnie ten dzień mógłby być już dziś.
-Cierpliwości. Zobacz już 5 miesięcy minęło.
-W ekspresowym tempie. Jai miał rację. -zauważył Niall

W tym momencie na sali pojawia się właścicielka w towarzystwie szatynki. Dziewczyna była mniej więcej w naszym wieku.

-Tak więc to jest Lily. Będzie pełniła dyżur na sali w dniu wesela. Wszystkie problemy,pytania kierujcie do niej.-powiedziała właścicielka.
-Cześć.-powitałam ją
-Jestem Lily-powiedziała z uśmiechem.-Będę wam towarzyszyć razem z dwoma moimi kolegami. Miło mi was poznać.
-Nam też jest jest miło. -powiedział Niall.
-Ja pana kojarzę,tylko nie wiem skąd.
-Jakiego pana? Jestem Niall,mów mi po imieniu.
-Okey. Więc nie wiem skąd cię znam.-powiedziała Lily.
-Może z telewizji? -zaproponowałam.
-Tak! Z MasterChef'a. Wow,ale jaja.
-Lily zdaje mi się,że masz jeszcze sporo pracy. -zauważyła właścicielka.
-Masz rację, już idę.-powiedziała.

Dziewczyna pożegnała się z nami i zajęła się swoją pracą. My natomiast razem z właścicielką lokalu zajęliśmy się szczegółami dotyczącymi uroczystości. Wybrałam wspólnie z Niall'em kolor dekoracji,kwiaty oraz inne pierdoły. Dla Horana ważniejsze było jednak menu. Bez tego Niall nie byłby sobą. Po ponad godzinnej rozmowie wszystko było ustalone. Zadowolona mogłam opuścić lokal. Postanowiłam wstąpić do muffiniarni gdzie pracuje Doris, żeby zdać jej relację z przebiegu spotkania. Niall wysadził mnie przed kawiarnią a sam pojechał na stacje benzynową,żeby zatankować auto, gdyż w czasie powrotnej drogi zapaliła mi się kontrolka. Chłopak powiedział,że przy okazji umyje też auto.

***
-...i to chyba wszystko.
-Świetnie,czyli salę możemy wykreślić z listy. Kolejnym punktem jaki mam zapisany na kartce to twoja suknia ślubna. Kiedy idziemy na zakupy?
-Najlepiej byłby w tym tygodniu,bo mam urlop. W sumie po to go wzięłam żeby załatwić większość spraw,ale znowu ty pracujesz. -powiedziałam
-Możesz iść z Lou, ostatnio przecież wybrał ci sukienkę.-odparła Doris próbując powstrzymać się od śmiechu.-Oczywiście to ja pójdę z tobą.
-No ja myślę. W końcu jesteś moją druhną. Swoją drogą tobie też trzeba wybrać sukienkę.
-Wybrałaś jakiś model z tego katalogu?
-Zaznaczyłam kilka, ale nie potrafię się zdecydować
-Zawsze możesz mieć dwie a nawet trzy suknie.
-Na to potrzeba mnóstwo kasy,zostanę przy jednej.
-To ma być twój dzień, w końcu tylko raz się składa przysięgę.
-A jeśli za kilka lat się rozwiodę z Niall'em? Bo na przykład mu się znudzę.
-Han,w waszym przypadku to mało prawdopodobne.-powiedziała Dorothy.-Za bardzo się kochacie.
-To prawda. -przyznałam
-Kwestię sukienki proponuje rozwiązać w piątek. Pogadam z szefową,może da mi wolne.
-Dobrze.-spojrzałam na zegarek-Gdzie ten Niall. Powiedział,że wróci w ciągu 30 minut.
-Może skusisz się na deser lodowy?-zaproponowała Dorothy.
-Z chęcią.
-Jakieś plany na potem?
-No właśnie chciałam wstąpić do jubilera i wybrać obrączki. Wiesz, tam gdzie Jai kupował.
***
Patterson spędzała dzisiejszy wieczór w domu Louisa.

-Idę się kąpać, a wy jak chcecie to oglądajcie sobie ten mecz.-powiedziałam do Niall'a i Harry'ego wstając z kanapy.
-Okej.

Poszłam na górę. Wstąpiłam najpierw do łazienki,żeby puścić powoli strumień wody. Następnie poszłam do sypialni,żeby zabrać moją piżamę. Będąc ponownie w łazience sięgnęłam po mój ulubiony żel pod prysznic. Wlałam trochę płynu, żeby zrobiła się piana. Myłam zęby, gdy, ktoś zapukał do drzwi.

-Mogę?-zapytał Niall- Muszę siku.
-No jak już tak bardzo musisz to chodź.
.
Dokończyłam mycie zębów, a w tym czasie Niall zdążył się wysikać. Chciałam się rozebrać, ale Horan stał i się na mnie patrzył.

-Chyba możesz już iść. -powiedziałam
-Niekoniecznie.-odparł.-Mogę kąpać się z tobą?
-Masz basen w ogrodzie.
-To nie to samo.-powiedział.
-Dobrze. Zostań tylko się odwróć i nie podglądaj. Powiem ci kiedy będziesz mógł.
-Okey. -powiedział Niall.

Zdjęłam swoje ubrania,a bieliznę wrzuciłam do kosza na pranie.Następnie weszłam do wanny,gdzie była ciepła woda. Zerknęłam na Niall'a,patrzył się na mnie. No tak,zapomniałam,że on też tu jest.

-Nie tak się umawiałam.
-W czym problem? Wielokrotnie widziałem cię nago.
-Miałeś nie podglądać.-powiedziałam
-Wybacz, nie mogłem się powstrzymać, jesteś taka piękna.

Niall niedługo później dołączył chwilę później. Usiadł za moimi plecami.

-Przyjemnie jest brać z tobą prysznic, musimy powtarzać to zdecydowanie częściej.-powiedział blondyn.
-Dopiero co wszedłeś i już ci sie podoba.
-Pięknie pachniesz.
-To nie ja tak pachnę tylko żel.-zauważyłam.
-Wcale nie, to twoje ciało tak pachnie.-powiedział Niall.
-Umyj mi plecy.-poprosiłam.

Niall wziął gąbkę, namydlił ją i zaczął poruszać ją po moim ciele. Wcześniej związał mi włosy w kucyka. Nie zrobił tego tak jak ja, ale ważne,że się trzymał. Gdy Horan skończył oparłam się o jego tors. Wtedy chłopak już rękoma umył mi dekolt.

-Kocham cię.-powiedział całując mnie w szyję.
-Ja ciebie bardziej.
-Zakochałem się w tobie już od chwili gdy pierwszy raz cię zobaczyłem.-powiedział.-I powiedziałem sobie,że zrobię wszystko,żebyś była moja i jesteś.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam za błędy. Dodałam rozdział mimo małej liczby komentarzy. Co o nim sądzicie? Komentujcie misie, bo to dużo dla mnie znaczy. Byłabym wdzięczna gdybyście polecili innym moje opowiadanie. Następny rozdział planuję dodać w weekend.
@angelharry99 

                                                        KONKURS  
Zachęcam do wzięcia udziału w konkursie. Co trzeba zrobić? Wystarczy odpowiedzieć na pytanie.

Kiedy Hana i Niall wezmą ślub? 

Myślę,że nie jest to trudne,bo to wszystko zostało już powiedziane. Konkurs trwa dopóki nie pojawi się nowy rozdział.Odpowiedzi piszcie tak gdzie wam wygodniej.
 

3 komentarze:

  1. Swietnyy!
    Jak dla mnie wybor sukni jest bardzo trudny :')
    /pigivato

    OdpowiedzUsuń
  2. Za dwa miesiące? xD rozdział świetny! Nie mogę się doczekać ślubu.. ahh tyle się teraz mówi o rozwodach.. weny!
    @katimilion

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojj czuję, że ich ślub będzie jak z bajki. Zasługują na szczęście i wszystko co najlepsze.
    Ja też nie wierzę w te zabobony, ale nie wierzę też w instytucje małżeństwa
    W sumie czemu Han się wstydziła. W końcu spała z Ni nie raz i ma za niego wyjść, więc nie rozumiem jej wstydzenia się.
    Zabij mnie, ale nie pamiętam daty. Nigdy nie pamiętam dat, jestem jak facet. A nie coś około 20 sierpnia, idk
    Życzę weny @Mrs_Hazza94

    OdpowiedzUsuń