środa, 18 listopada 2015

Rozdział 19

"To tylko sen"
#Hana
Tydzień urlopu minął naprawdę szybko. Nie miałam czasu,żeby poświęcić choć jeden dzień na odpoczynek od pracy,relaksując się na fotelu w ogrodzie. Razem z Niall'em załatwiałam wszystkie rzeczy związane ze ślubem. Jedyne co nam jeszcze zostało do przygotowania to wieczór kawalerski i panieński. Myślę, że tym to się zajmą nasze drużby czyli Louis i Dorothy.

-Wiesz co?-zapytałam Patterson,gdy wychodziłyśmy z salonu ślubnego.-Cieszę się, że wybór sukni mam już za sobą.
-Wybrałaś najpiękniejszą ze wszystkich. Jest naprawdę śliczna.-odparła Doris.
-Dziękuję,że mi pomogłaś,bo bez ciebie nie dałbym sobie rady. Jestem ci winna butelkę dobrego wina.-powiedziałam.
-Gdybym to ja wychodziła za mąż postąpiłabym podobnie. Na rynku jest ogrom modeli i wzorów,że byłoby mi ciężko wybrać tą jedyną.-odparła.-Od tego masz przecież mnie, możesz zawsze na mnie liczyć, jestem twoją przyjaciółką.
-Robisz dla mnie naprawdę wiele, we wszystkim mi pomagasz. A ja? Jak ci się odpłace?
-Popracujesz za mnie w miffiniarni.-powiedziała Doris śmiejąc się. -Oczywiście żartuje.
-W takim razie mów,gdybyś potrzebowała mojej pomocy.
-Jest chyba coś co możesz dla mnie zrobić. Wstąpmy po drodze do muffiniarni. Zapomniałam o jednej rzeczy.-powiedziała Dorothy.
-Jasne.-odparłam.-Przy okazji kupię sobie muffinkę.

Chwilę później dotarłyśmy na ulicę, gdzie zostawiłam swoje auto. Włączyłam naszą ulubioną playlistę i gdy tylko w głośnikach zaczęła rozbrzmiewać muzyka zaczęłyśmy śpiewać.
***
Po 20 minutowej jeździe samochodem dotarłyśmy na miejsce. Zaparkowałam auto przed płotem. Razem z Dorothy weszłam do środka. Skierowałam się w stronę lady,natomiast przyjaciółka poszła w kierunku zaplecza wcześniej witając się z koleżanką, która niedługo później mnie obsłużyła,podając mi moje zamówienie. W kawiarni było sporo ludzi. Do muffiniarni przychodziło wiele ludzi,gdyż było to naprawdę fajne miejsce o dobrej lokalizacji. Maffiny,z których tak naprawdę słynęli cieszyły się popularnością wśród dzieci jak i dorosłych czego dowodem może być moja osoba. Uwielbiam je, są smaczne i przypominają mi o rodzinnym domu. Zajęłam wolny stolik na świeżym powietrzu i zaczęłam jeść maffinkę.

-Cześć Hana-powiedziała Kate.
-Hej.-powiedziałam i przytuliłam dziewczynę.

Od czasu wyjazdu do Dublina poznałyśmy się lepiej i teraz trzymamy się razem. Mogę powiedzieć,że Kate to moja druga przyjaciółka.

-Co tu robisz?-zapytałam.
-Przyszłam zobaczyć czy Doris jest w pracy. Chciałam zapytać jak przygotowania do ślubu.
-Świetnie. Wszystko już jest gotowe,a co chyba najważniejsze w końcu mam sukienkę. -powiedziałam podekscytowana.
-To już z górki. Masz przy sobie sukienkę?
-Nie,została w salonie bo muszą ją trochę przerobić,alw mogę pokazać ci zdjęcie.
-No pewnie. Pokaż to cudo.-powiedziała Kate.
-Proszę. -powiedziałam podając dziewczynie telefon.
-Wow. Jest piękna.
-Zwyczajna, a przede wszystkim skromna.
-Co ty gadasz? Jest fantastyczna. Pasuje ci.
-Czekają mnie jeszcze ze dwie może trzy przymiarki.
-A buty masz?
-Tak. Kupiłam na tygodniu. Nareszcie mogę spać spokojnie,bo wszystko już jest gotowe.
-To dobrze. Nie mogę się doczekać wesela. Dawno nigdzie nie byłam i z chęcią potańczę.-powiedziała Kate.-Mamy nowe zlecenie za bardzo dużą kasę. Chcesz się tym zająć? Bo muszę kogoś wyznaczyć do poniedziałku.
-Jasne,tylko musiałabym znać więcej szczegółów.-odparłam.

W tym momencie przyszła dziewczyna która stała za ladą.

-Podać coś jeszcze?
-Jeszcze raz to samo.-powiedziała koleżanka.
-I dwie kawy latte.-dodałam.
-Zaraz przyniosę zamówienie.-odparła dziewczyna
-Dobrze. Poproszę też o rachunek.
-Nie za późno na kawę? Nie będziesz mogła w nocy spać. -zapytała Kate, gdy zostałyśmy same.
-Nie przesądzaj,jest jeszcze wcześnie.
-Jak uważasz.-powiedziała przyjaciółka-A wracając do rozmowy...jakiś developer chce wybudować nowe osiedle i potrzebna jest reklama.
-Mogę się tym zająć. -powiedziałam.
-Wszystko wyślę ci na e-mail'a. Nie pamiętam dokładnych informacji.

Jakiś czas później pracownica muffiniarni przyniosła zamówienie. Rozmawiałam z Kate popijając kawę i delektując się muffinką.

#Niall
Dziewczyny wyszły na miasto przed południem. Robiło się chłodno i słońce zaczęło zachodzić. Martwiłem się o nie,ale postanowiłem nie dzwonić. Chciałem dać Hanie więcej swobody. Nie jest przecież małą dziewczynką,która o wyznaczonej godzinie ma wrócić do domu. Po południu przyszedł do mnie Louis, dlatego nie spędziłem całego dnia leżąc na kanapie, skacząc po kanałach telewizyjnych.Zabrałem kumpla do hurtowni z alkoholem. Kto jak kto,ale Louis się na tym zna. Tomlinson pomógł mi wybrać dobrą, jego zdaniem wódkę. Ja z reguły nie piję wódki, tylko piwo,więc za bardzo się nie znam. Po wybraniu odpowiedniego alkoholu poszliśmy na dział ,gdzie stały różnego rodzaju butelki szampana. Tam spędziliśmy nieco mniej czasu. Trzymając w ręku dwie butelki poszliśmy do kasy,gdzie złożyłem zamówienie na wyznaczoną ilość butelek, a na dodatek poprosiłem o specjalną etykietkę.( mam nadzieję, że będąc na weselu widzieliście wódkę i więcie jak to wygląda. Z reguły jest to wspólne zdjęcie małżonków, z jakimś napisem). Kierowniczka sklepu przyjęła zamówienie, które miało być gotowe w przyszłym tygodniu. Dałem kobiecie określoną kwotę zaliczki.

-Pijemy coś? -zapytał Harry,gdy byliśmy na tarasie.
-Myślę, że jakieś piwo jest w lodówce.-powiedziałem wstając z leżaka.

Udałem się do kuchni,żeby to sprawdzić. W lodówce były tylko cztery puszki z piwem. Wyjąłem telefon i napisałem do narzeczonej.

Niall: Zajdź do monopolowego i kup piwo :)

Zabrałem 3 puszki i wyszedłem na taras,podając każdemu jedną. Uprzedziłem,żeby pili wolno,bo zapas się skończył.

Hana:Masz niezłe wyczucie czasu, właśnie wracamy do domu. Ile zgrzewek mam kupić?

Niall: Dwie powinny wystarczyć. Pośpieszcie się, bo zaraz nam się skończy zawartość butelek.

Hana: Zawsze możesz sam iść do sklepu.

To prawda,sklep jest za rogiem. Upłynęło piętnaście minut, zanim dziewczyny pojawiły się w domu.

-Gdzie tak  długo byłyście?-zapytał Harry-Piwo się już dawno skończyło.
-Nie tylko my byłyśmy w sklepie. -odparła Doris.
-Masz tu to piwo. -powiedziała Hana i podała Styles'owi dwie zgrzewki alkoholu.
-Jak tam zakupy?-zapytałem narzeczoną i pocałowałem ją w czoło i przytulając.
-Całkiem udane. Kupiłam sukienkę, ale więcej ci nie zdradzę-powiedziała.
-Dobrze,cieszę się. Jestem przekonany, że to najpiękniejsza sukienka.-powiedziałem.-Mam dla ciebie dobrą wiadomość.
-Jaką?
-Gdy ty byłaś na zakupach ja zamiast siedzieć bezczynnie na kanapie pojechałem do hurtowni.
-Kochanie, zaskoczyłeś mnie.
-Wiem, a co więcej zamówiłem procenty na wesele. -dodałem.
-Nie wiem co powiedzieć. Po prostu jesteś wspaniały. -powiedziała Hana i pocałowała mnie w policzek.
*** SEN***
Louis,Harry i Jai zabrali mnie do klubu ,żebym mógł jak najdłużej zapamiętać moje ostatnie godziny wolności. Już jutro Hana zostanie moją żoną. Tomlinson jak na świadka przestało podjął się organizacji tego dnia. Po moim przyjacielu nie wiedziałem czego mam się spodziewać. Weszliśmy do jednego z najlepszych klubów w Londynie. W środku było mnóstwo ludzi, nawet za dużo. Wszędzie pachniało alkoholem, a w powietrzu unosiły się kłęby dymu. Harry tylko machnął ręką dając znak żebym szedł za nimi. Trzymając się metalowej poręczy podążałem za przyjaciółmi. Po drodze mijałem młode dziewczyny,które było skąpo ubrane. Jedna z nich puściła mi oczko. Będąc na piętrze chłopaki zajęli miejsca na skurzanej sofie. Na środku stalika stało wiaderko z chłodzącą się wódką.
Zabawa rozkręciła się. Nie wiem ile wypiłem,ale na pewno była to już spora ilość. Harry ciągle opowiadał żarty,z których każdy z nas wybuchał głębokim śmiechem. Jakiś czas później przyszedł czas na niespodziankę wieczoru jak to określił Jai. Jak się okazało był to tort. Chciałem go zjeść, lecz on nie był prawdziwy. Chwilę później wieko zaczęło się podnosić do góry. Moje towarzystwo jak zwykle darło się na cały lokal. W pewnym momencie góra tortu została zdjęta i ukazała się postać dziewczyny. Stała ona plecami do mnie. Ubrana była w czarną, obcisłą sukienkę, która ledwo zakrywała pupe. Na ramionach miała futro z kapturem. Na nogach zaś czarne podkolanówki. Postać ruszyła się w rytm muzyki. Bładziłem za nią wzrokiem. Nikt nigdy nie tańczył tylko dla mnie. Dziewczyna zaczęła się pozwoli obracać. Z pomocą moich kolegów wyszła z "tortu" podążając w moją stronę. Szybko przechyliłem kieliszek z wódką, poruszając przy tym głową.Była już przy mbie. Raptem ściągnęła swoje futro i rzuciła w stronę baru. Ukazały mi się jej rude,lokowane włosy. Wyciągnęła swoją dłoń. Dotknąłem jej przyciągając dziewczynę jeszcze bliżej. Gdy dzieliły nas centymetry checiłem ją lekko za podbrudek,żeby wreszcie poznać jej twarz. Zdziwiłem się tym co zobaczyłem.Becky stała przy mnie. W pewnym momencie zaczęła coś mówić żebym się nie ożenił i uciekł z nią gdzieś daleko. Ruda pragnęła zacząć wszystko od początku, żeby było tak jak kiedyś. Miałem mętlik w głowie. Sam nie wiedziałem czego tak naprawdę chcę. Czy naprawdę moim pragnieniem było mieć poukładane życie? Czy chciałem życia polegającego na poświęceniu się rodzinie, spędzaniu kilka godzin w szpitalu? Mój umysł zaprzątało zbyt wiele myśli. Chyba nie chciałem być wzorowym mężem dlatego pocałowałem Becky w usta. Rudowłosa nie protestowała.
***SEN***
#Hana
Po kolejnej upojnej nocy obudziłam się zamknięta w ramionach Niall'a. Chłopak jedną ręką mnie obejmował natomiast druga leżała na moim brzuchu. Starałam się leżeć nieruchomo chcąc nie przerywać snu narzeczonego. Horan ciężko i bardzo często długo pracuje, dlatego chciałam,żeby choć raz porządnie się wyspał będąc na krótkim urlopie. Planowałam spędzić dzisiejszy dzień na nic nierobieniu. Nie było mi dane długo leżeć i cieszyć się nowo rozpoczętym dniem, gdyż w brzuchu zaczęły się rewolucje. Mój organizm zaczął domagać się jedzenia. Denerwowały mnie te dźwięki,ale cóż mogłam poradzić?
Zaczęłam zaczepiać ukochanego, bawiąc się jego polikami. Nagle Niall obudził się, chciał się podnieść,ale mu na to nie pozwoliłam,gdyż byłam do niego przytulona.

-Wszystko w porządku? -zapytałam zatroskana.
 -To tylko głupi sen.-odpadł i pocałował mnie w czubek głowy.-Wyspana?
-Tak,tylko jestem trochę głodna.-powiedziałam bawiąc się jego dłonią.
-Nie musiałaś czekać, aż się obudzę.
-Nie dałeś mi innego wyjścia.-zauważyłam.
-No tak,przepraszam-powiedział Niall uśmiechając się.-Już cię uwalniam.
***
Dzień był pochmurny i deszczowy. Siedziałam nakanapie obok Niall'a. Oglądaliśmy film na laptopie. Horan trzymał na kolanach prawie już pustą miskę z pop-cornem. W pewnym momencie na ekranie pojawiła się ikonka informująca,że Jai próbuje nawiązać ze mną połączenie. Bez zastanowienia nacisnęłam myszką na zieloną słuchawkę.

-O cześć. -powiedział Jai.
-Hej hej-przywitałam się z bratem a Niall mu pomachał jedząc przy tym porażoną kukurydzę.
-Chyba dzwonię w nieodpowiednim momencie. -zauważył Jai.
-Oglądamy film wylegując się na kanapie.-powiedziałam-Wiesz obchodzimy dzień lenia.
-Spokojnie i tak ten film jest nudny. Super,że dzwonisz.-dodał Niall.
-Wy to macie dobrze. Nie to co ja.-powiedział Brooks.
-Co tam u Was? Jak mój kurczaczek?
-Nick zaczyna powoli mówić.-powiedział Jai,z ekscytacją.-Kilka dni temu powiedział pierwsze słowo!
-To cudownie! -odparłam.
-A co było jego pierwszym słowem?-zapytał Niall.
-Mama.-powiedział Jai.-To zapewne dlatego,że więcej czasu przebywa z Isabel.
-Jeszcze trochę i do ciebie powie 'tata'.-dodałam.
-Mam taką nadzieję.-odparł Jai.
-Tęsknię za tobą.-powiedziałam.
-Ja za tobą też mała.
-Za dwa miesiące się widzimy. Dacie radę. -powiedział Niall.
-Ej tylko nie mała.-odezwałam się i pokazałam bratu język.
-Niebawem to się zmieni. I to chyba bedzie dla każdego z nas dobre wyjście.
-Co chcesz przez to powiedzieć? -zapytałam
-Co masz na myśli? -zapytał Niall niemal w tym samym momencie.
-Po nowym roku przeprowadzamy się do was na stałe.-oznajmił Jai.
-Co? Tutaj? -byłam kompletnie zaskoczona tym co przed chwilą usłyszałam.
-Zajebiście,będę miał z kim pić. -podsumował Niall.
-Czekaj czekaj. Nie mówisz tego poważnie.
-Jestem bardzo poważny.-odezwał się Jai.-Nie cieszysz się?
-Cieszę! Wreszcie będę mieć cię przy sobie.
-Znudziło się życie w Mullingar co?-zapytał Niall z uśmieszkiem na twarzy.
-Może trochę. -stwierdził Jai.-Dostałem ofertę lepiej płatnej pracy i przyjąłem ją. Isabel póki co zajmuje się wychowaniem syna.
-A co z potem? Co z jej dotychczasową pracą? -zapytałam
-Zwolni się to proste. I tak przez najbliższe 1,5 roku bedzie z Nick'iem,dopóki nie pójdzie on do przedszkola.
-U nas znajdzie coś lepszego.-powiedział Niall.

Rozmawialiśmy z Jai'em bardzo długo. W trakcie dyskusji dołączyła do nas moja bratowa,która wcześniej zajęta była kąpielą i ułożeniem do snu swojego dziecka. Strasznie się cieszę, że Jai zamieszka w Manchesterze. Bywają takie dni, że brakuje mi jego obecności, a teraz bedzie on obok mnie. Trochę mi smutno, że rodzice na stare lata zostaną sami,gdyż ich własne dzieci wprowadziły się i prowadzą inne życie w zupełnie innej części świata.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. Wybaczcie mi fakt, że nie dodałam rozdziału w weekend, tak jak obiecywałam, ale szkoła robi swoje. Naprawdę stram się dodawać rozdziały w miarę regularnie,tak,żeby był jeden w ciągu tygodnia.( tylko jedna osoba wie,w jakich okolicznościach powstają rozdziały)Dziękuję Kasi, której przyśniło się,że dodaję rozdział. Dzięki niej jest ten sen choć nie do końca jak jej się śniło,gdyż co nieco zmieniłam.
Nikt nie odgadł daty ślubu :(
Jak zawsze zachęcam do komentowania.
Do następnego @angelharry99

1 komentarz:

  1. Ohhhhhh!!!!! Jaka SZKODA że to był tylko sen!!!!! Szkoda, że Niall nie zaczął w śnie całować powietrza szepcąc Sofiii!! Ahh oni mają być razem! Wstawiam rozdział i rób +18 Nophie !!! <333

    OdpowiedzUsuń