niedziela, 29 listopada 2015

Rozdział 21

"Jestem z tobą, będzie dobrze. "
#Hana
Wróciliśmy ze szpitala ok 04:30. Uznałam, że lepiej będzie jeśli tę noc Niall spędzi na dole, choć jak on twierdził dałby sobie radę i wszedłby na górę. Harry,który nie spał zaproponował,żeby Horan udał się do jego pokoju, znajdującego się po lewej stronie od wejścia do mieszkania. Niall musiał protestować jak zawsze, był uparty jak osioł. Ja natomiast potrafię wyolbrzymiać niektóre sytuacje,ale co mogę z tym zrobić, po prostu martwię sie o ukochanego.

-Idę do sypialni.-oznajmił Niall.-Nie jestem kaleką.
-To tylko jedna noc,a w zasadzie jej koniec.-powiedziałam.
-No już, chodź Niall.-chrząknął Harry,który ogarniał bałagan w pokoju.
- Chcę spać z tobą.-szepnął Niall ledwo słyszalnie.
-Łóżko Harry'ego jest za małe, żebyśmy mogli spać razem. Nie wyśpimy się-zauważyłam.
-A Styles? Gdzie on będzie spał? -zapytał Niall-Z tobą, w naszej sypialni?
-Ja mogę spać z Haną.-rzekła Doris schodząc po schodach.
-Dorothy, przepraszam, obudziliśmy cię-powiedziałam.
-Sama się przebudziłam,usłyszałam głosy i zeszłam na dół, żeby sprawdzić, czy to wy,a może jacyś włamywacze okradają nasz dom.-rzekła Patterson ziewając.-A tobie co się stało w nogę? -przyjaciółka zwróciła się do Niall'a wcześniej ilustrując go wzrokiem.
-Mały wypadek przy pracy.-wyznał chłopak.-Gips na trzy tygodnie.
-Oh... to niedobrze. Uważaj pod nogi.
-Pokój gotowy.-oznajmił Harry.-Dorothy? Nie śpisz?
-Tak samo jak wy.-odparła.
-Dobra. Co robimy? Bo się zgubiłem, a chciałbym jeszcze trochę skorzystać z tej nocy.-warknął Harry.
-Odstąpię ci mój pokój, a ja pójdę do Hany.-powiedziała Doris.-Może tak być, Niall?
-Okey.-westchnął Niall.-Tylko żadnych numerów.
-Jasne, panie doktorze.- powiedziała Doris uśmiechając się.

Zaprowadziłam Horana do pokoju. Pocałowałam go w policzek na dobranoc. Wychodząc zostawiłam uchylone drzwi. Sama udałam się na górę. Po drodze ściągnęłam z siebie bluzę. Dołączyłam do przyjaciółki, która zajęła stronę Niall'a.

-Pamiętasz kiedy ostatnio spałyśmy razem?-zapytała Dorothy
-Chyba rok temu,jak bałam się spać sama, a Niall miał dyżur.-odpowiedziałam.
-To były czasy... no teraz ty masz chłopaka, a ja zazdrosnego narzeczonego. Mam tylko taką nadzieję, że po ślubie to się zmieni.
-Hana...nie masz jakiś wątpliwości, co do małżeństwa?
-Wiesz,jeszcze nie.-powiedziałam.- I wątpię bym jakieś miała.
-To dobrze. Mam już pewien pomysł na wieczór panieński,ale ciii...nic ci więcej nie powiem.
-No wiesz co?-oburzyłam się. -Teraz ciekawi mnie co tam kombinujesz razem z Kate i Isabel.
-Chodźmy spać,bo zaraz będzie 05:00.
-Dobranoc.
-Dobranoc Han.
***
Pojechałam rano do pracy. Tam Kate zgodziła się żebym zabrała swoją robotę do domu. Ucieszyłam się z tego powodu,gdyż mogłam spędzić ten dzień razem z Niall'em, od czasu do czasu zajmując się nowym zleceniem. Przyjaciółka wręczyła mi też egzemplarz gazety z moją sesją, którą schowałam do torebki. Wracając do domu wstąpiłam do sklepu,żeby kupić zapas wody i pudełko lodów. Będąc w domu położyłam torebkę na komodzie w korytarzu. Niall siedział na kanapie i oglądał jakiś film. Usiadłam obok chłopaka i pocałowałam go w czoło.

-Miałaś wrócić po południu.-zauważył.
-Kate była tak miła i powiedziała,że mogę popracować w domu. Nie potrzebują mnie w biurze. -powiedziałam przeczesując włosy chłopaka. -Mogę zająć się tobą.
-To cudownie, marzyłem o tym.
-Jesteś zły?
-A co? Mam być zadowolony? Miesiąc siedzenia w domu bezczynnie mnie nie satysfakcjonuje. Przez ten czas mógłbym wykonać masę ciekawych operacji,uratować komuś życie.
-Rozumiem cię skarbie,ale co się stało to się nie odstanie. -westchnęłam.
-Chyba musimy zrezygnować z lekcji tańca. -wyznał Niall.
-Masz rację. W tej sytuacji to jest niemożliwe.
-Przepraszam cię, że tak wyszło. Wiem jakie to jest dla ciebie ważne. -powiedział Niall i przejechał dłonią po moim udzie.
-Mówi się trudno.-westchnęłam.-Nie można mieć wszystkiego.
-Zawaliłem sprawę po całości. Zatańczyć walca na własnym weselu to było twoje marzenie, a ja chciałem pomóc ci je spełnić.
-Zgodziłeś się na lekcje mimo początkowej niechęci. To dla mnie dużo, naprawdę. Fajne było przez te kilka zająć,w których braliśmy udział.
-Oh tak. -zgodził się Niall.
-Dobrze, że podjąłeś ten temat, bo muszę odwołać dalsze lekcje. Zrobię to teraz, żeby potem nie zapomnieć. -mówiąc to wstałam kanapy.-W siatce w korytarzu są lody.

#Niall
Brooks poszła na górę,aby zadzwonić do szkoły,gdyż w sypialni leżał zeszyt ślubny, w którym był zapisany numer telefonu. Udałem się na przedpokój, po wspomniane przez Hane lody. Chwyciłem reklamówkę z zakupami i niechcący torebka ukochanej upadła na kafelki. Schyliłem się, żeby ją podnieść. Z torebki wypadło czasopismo,które również podniosłem. Normalnie odłożyłbym gazetę na miejsce, ale moją uwagę zwróciła okładka na której...widniała Hana. Zdziwiłem się tym widokiem i jednocześnie zdenerwowałem,bo narzeczona nic nie mówiła o tym,żeby brała udział w jakiejkolwiek sesji. Udałem się do kuchni,żeby schować lody do zamrażalki,zapobiegając ich rozmrożeniu. Opierając się o wyspę otworzyłem gazetę, ale usłyszałem schodzącą po schodach Hane.

-Powiesz mi co to jest? -mruknąłem.
-Skąd to masz?-odparła pytaniem na pytanie.
-Zapytałem pierwszy,więc oczekuje odpowiedzi.
-To moja sesja,trafiłam na nią zupełnie przypadkiem.
-Nic mi nie powiedziałaś. -fuknąłem.
-Nie było okazji, żeby ci powiedzieć. Wszystko wydarzyło się wczoraj. Próbowałam to odkręcić, ale nie chcieli mnie słuchać. Zanim Kate się pojawiła, byłam już w trakcie sesji.-wyznała Hana.-Nie bądź na mnie zły.
-Nie mam zamiaru. Jestem pod wrażeniem, podoba mi się i to bardzo. Nie widziałem, że mam tak piękną narzeczoną przy sobie.
-To miłe co mówisz. -odparła.-Szczerze to bałam się twojej reakcji.
-Kochanie...-Niall mnie przytulił.-Przepraszam. Zazdrośnik ze mnie.
-Ohh. Takiego cię kocham.
***
Jakiś czas później Hana poszła na górę, żeby trochę popracować. Zrobiła to z wielkim oporem, bo ciężko jest się rozstać z takim człowiekiem jak ja. Mimo,że narzeczona jest w pokoju na piętrze to czuję jakąś taką pustkę, jakbym siedział sam w pustym domu. Cały czas nie mogę przestać oglądać zdjęć z sesji. Są naprawdę pięknie. Nagle rozległ się dźwięk domofonu. Udałem się w stronę drzwi,żeby otworzyć. Ku mojemu zdziwieniu gościem okazał się Louis.

-Hej.
-Hej.Sam jesteś? -zapytał przekraczając próg.
-Hana jest w sypialni, ale pracuje. Miło, że wpadłeś.-przyznałem.
-Dorothy mi powiedziała, co ci się stało. Bawi mnie ta sytuacja. -uśmiechnął się Lou i udał się do salonu,a ja tuż za nim.
-Moja nieuwaga,przyznaję. -westchnąłem.-Chcesz coś do picia?
-Oby było zimne.-odparł-Nie chcę piwa.-dodał.
-Odmawiasz alkoholu? Abstynent jesteś czy jak.-zdziwiłem się słowami przyjaciela, bo Tomlinson uwielbia piwo i inne trunki.
-Po południu mam randkę. -powiedział.
-Aaa rozumiem. -powiedziałem nalewając Louis'owi do szklanki wodę z cytryną.-Musisz zachować trzeźwość, choć w moim towarzystwie było by ciężko.
-To się napij.-powiedział Louis.
-Sam nie będę pił, w dodatku jest środek dnia.
-Będzie okazja,żeby się napić. Za trzy tygodnie jest spotkanie klasowe. Idziemy?
-Dlaczego nie! Chętnie spotkam się w dawnym gronie.-powiedziałem z wielkim entuzjazmem. Pomimo tego, że nie byłem dobrym uczniem najlepiej wspominam czasy licealne i ludzi z jednej klasy.-Można przyjść z osobą towarzyszącą?
-Jeśli ktoś ma no to czemu nie,nic nie stoi na przeszkodzie. Jak ty weźmiesz Han ,to ja zabiorę Dorothy. -powiedział Louis.
-A kiedy to jest?
-Za trzy tygodnie w sobotę.Tylko miejsce spotkania mają jeszcze ustalić,bo niewiadomo ile osób jest chętnych.
-No pora roku też ,urlopy, wyjazdy.
-Śluby. -dodał Louis.
-Będzie się działo.-powiedziałem i usiadłem na kanapie,gdyż na stołku przy wyspie nie było mi wygodnie.
-Mam nadzieję, że przez całą noc.
-W nocy to najwięcej. Zabawy po zmroku są najlepsze.
-Pokaż to.-warknął Louis zmieniając temat.-Ej, przecież to Hana.
-Wiem.
-Bracie...-Louis zaczął przeglądać strony z sesją Brooks. -Zajebista jest. Nie wiedziałem,że taki skarb trzymasz w domu. Nie pochwaliłeś się nic,cwaniaku.
-Han nie wiedziała do końca czy ta sesja w ogóle się ukaże.-skłamałem,ale to mało istotne.
-Jasne,jasne.-odparł sarkastycznie Tomlinson.

Rozmawialiśmy z Louis'em trochę o moim ślubie z Haną. Wspominaliśmy również stare czasy. Naprawdę nie mogłem się opanować, śmiejąc się z przywołanych,zabawnych sytuacji. Tak bardzo skupiliśmy się na rozmowie, że o mały włos, a Louis spóźniłby się do pracy. Na szczęście narzeczona pojawiła się w salonie i zrównała nas z panującymi realiami, jak i godziną widniejącą na zegarku.

#Hana
Skończyłam brać szybki prysznic. Umyłam zęby i poszłam do sypialni,gdzie przebywał Horan. Chłopak leżał na łóżku i trzymał w ręku moją sesję.

-Odłożysz to w końcu? Ile można oglądać te same zdjęcia.
-Jestem nimi zafascynowany, bo jesteś tam ty.
-Chcę pogadać. -powiedziałam stanowczo zajmując swoją część łóżka.
-Mam się bać?
-Chyba nie ma czego. Martwię się, żę ze mną jest nie tak jak powinno być.Myślałam nad pójściem do ginekologa. .
-Bardzo dobry pomysł. Dowiemy się dlaczego nie możemy mieć małego Horanka, a już trochę się o niego staramy.
-Pójdziesz ze mną? -zapytałam
-Z tobą zawsze i wszędzie,gdzie tylko chcesz. -odparł.-Mogę umówić nas z nową ginekolog,która pracuje w moim szpitalu.
-Znasz ją?
-No pewnie, operowałem z nią jej pacjentkę. Fajna jest, pomoże nam. Zadzwonię do niej jutro rano i zapytam czy mogłaby nas przyjąć.
-Kochany jesteś.-pocałowałam Niall'a w policzek.
***
Następnego dnia Horan z samego rana zadzwonił do doktor Cox. Kobieta zgodziła się nas przyjąć dlatego umówiliśmy się z nią na wizytę o godzinie 12:00. Pół godziny wcześniej wyszliśmy z domu. Prowadziłam auto,bo z nogą Niall'a to było niemożliwe. Gdy tylko przekroczyłam próg szpitala zaczęłam się trochę denerwować. Nie lubię przebywać w tym miejscu. Horan udał się do rejestracji po moją kartę, a ja czekałam na niego tuż przed gabinetem. Niall,gdy tylko pojawił się z dokumentacją wszystkiego się domyślił. Nie ukrywam, wyraz mojej twarzy mówił sam za siebie. Horan przytulił mnie.

-Będzie dobrze,jestem z tobą.

***
-Wszystko jest w porządku.-powiedziała doktor Cox po wykonaniu badania.
-Jakaś przyczyna musi być.-zauważyłam.
-Naomi,staramy się o dziecko na prawdę dłuższy czas.-dodał Horan.
-Nie wykluczam,że przyczyną może być utrata pierwszej ciąży, ale przyczyn jest cała masa. Myślę, że na początek dam wam skierowanie na badania, a potem zobaczymy.- powiedziała Naomi.
-Dobrze.-odparłam.
-Wierzę w ciebie Cox, jesteś najlepsza i ufam,że nam pomożesz.-powiedział Niall.
-Zrobię co w mojej mocy,wiem jak wam na tym zależy, a zwłaszcza tobie, Niall.
-Jeśli będzie trzeba to położę się w oddział.-powiedziałam zdecydowanie.
-Miło mi to słyszeć.-powiedziała Cox.
-Do września masz czas.-dodał Niall.
-To jest szantaż? -zapytała Naomi.
-Nie.-odpowiedział.
-Mój narzeczony po prostu chce być ojcem.-powiedziałam.-Obudził się w nim instynkt rodzicielski.
-Rozumiem. -powiedziała Cox ze śmiechem.-To bardzo rzadka sytuacja, gdzie mężczyzna odczuwa chęć bycia rodzicem. Zazwyczaj to kobiety pierwsze chcą zostać matkami.
-Powiem pani,że w naszym przypadku wszystko jest odwrotnie. Jesteśmy zakręceni -rzekłam

* * * Trzy tygodnie później * * *

Naomi zdiagnozowała u mnie hiperprolatkynemię. Biorę tabletki, które obniżają poziom prolaktyny,dlatego być może za miesiąc nam się w końcu uda. Niall nie może doczekać się, aż zdejmą mu gips.
Włożyłam różową sukienkę przed kolana i czarne szpilki. Włosy sobie lekko podkręciłam. Razem z Niall'em na jego spotkanie klasowe. Na początku nie chciałam iść, bo i tak nikogo nie znam,ale Doris też idzie, gdyż Louis ją zaprosił. Spotkanie odbywało się na statku. Na miejscu było jakieś 50 osób. Niall przywitał się z dawnymi kolegami i wdał się razem z Louis'em w żywą rozmowę. Wcześniej Horan mnie przedstawił. Usiadłam z Dorothy na ławce,rozmawiałyśmy sobie o weselu ,które odbędzie się już za 5 tygodni. Nagle podszedł do mnie Niall.

-Chodź, chcę cię z kimś poznać.-powiedział na co tylko przewróciłam oczami.
-Poznałam chyba już wszystkich.-westchnęłam.

Chłopak poprowadził mnie kawałek dalej.

-To jest Becky.-przedstawił ją.

Dziewczyna była ładna,wysoka. Miała piękne,falowane rude włosy.

-Becky,poznaj Hanę, moją narzeczoną. -podałam jej rękę.
-Witaj. A więc to ty jesteś tą szczęściarą, która zdobyła serce najprzystojniejszego chłopaka w szkole. Horan mi o tobie mówił.-zaczęła-Ja jestem jego jedną z wielu byłych dziewczyn, jednak to ze mną związał się najdłużej, w tamtym okresie oczywiście.
-Znam przeszłości mojego narzeczonego jeśli o to ci chodzi. Nie mamy przed sobą tajemnic.-powiedziałam twardo i pewnie.
-Życzę szczęścia na nowej drodze życia. Nie nacieszysz się tym małżeństwem.-powiedziała i uśmiechnęła się.
-Becky,wystarczy.-ostrzegł ją Horan.
-Nic się nie stało. Wrócę do Dorothy,pewnie się nudzi.-oznajmiłam i odeszłam zostawiając tą dwójkę.

-Przepraszam cię za nią. -powiedział Niall.-Nie potrzebnie was przedstawiłem.
-Rozumiem. Rude zawsze są wredne.
-Becky taka była od zawsze władcza.
-Baw się dobrze kochanie.

***
Spotkanie trwało już cztery godziny. Bardzo często słyszałam imię Becky,albo 'ruda'. Nie powiem jej osoba mnie zdenerwowała,straciłam cały humor. Nie miałam na nic ochoty. Nawet rozmowa z Doris nie poprawiała mi nastroju. Widząc Becky tańczącą z Niall'em byłam zła. Dziewczyna cieszyła się sympatią wśród chłopaków. Każdy z nich bawił sie doskonale w jej towarzystwie.Nie wiem,dlatego, ale jej osoba zaczęła mnie denerwować i gdy tylko widziałam ją stojącą blisko Niall'a czułam jak podnosi mi się ciśnienie. Zaczęłam żałować,że tu przyszłam a w dodatku nie czułam się najlepiej. Było mi niedobrze i chciało mi się wymiotować. W pewnym momencie nie wytrzymałam i poszłam do toalety. Wiedziałam, że Dorothy biegnie za mną.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. Rozdział niezbyt mi się podobna, bo wymyślając go chciałam lepiej wszystko opisać. Niestety wyszło jak wyszło. Jakie wrażenia po konfrontacji Hany i Becky? Zauważyłam, że teraz więcej opini mam na wattpadzie.
Komentujcie,piszcie co wam sie podoba a co nie.
Do następnego (być może za tydzień) @angelharry

PS:Zapraszam na skończone fanfiction o Harry'm, mojej przyjaciółki
https://t.co/kofmf2pqNy

1 komentarz:

  1. Śmieje się jak przypominam sobie słowa Nialla jak mówi o tym że pierwszy raz kochał się ze złamaną nogą hahha x
    I jestem obrażona na to że w każdym fanfiction jest że rude są wredne, bo w końcu nie czuje sie wredna. Jestem miła -,-
    /dupagomez aka pigivato

    OdpowiedzUsuń