"Wymarzony dzień coraz bliżej"
#Niall
W niedzielę przez większość dnia leczyłem kaca. Upiłem się, mam jakieś przebłyski co do przebiegu wydarzeń z sobotniego spotkania klasowego. Z początku pamiętam co się działo, ale niekoniecznie to jak skończyła się impreza. Jestem pewien tylko tego,że wróciłem razem z Haną. Dziewczyna nie była zadowolona z tego jak się zachowałem,gdyż wypominała mi to przez cały kolejny dzień. Przyznam jej rację,bo zamiast pokazać moim kolegom,że się zmieniłem,dorosłem i stałem się odpowiedzialny, udowodniłem im, że jestem wciąż takim samym Niall'em Horan'em jakiego znają, a przecież jest zupełnie inaczej. Jestem innym człowiekiem, a to wszystko dzięki Hanie. Brooks zmieniła mnie nie mając o tym zielonego pojęcia. Cieszę się z tej przemiany,bo kto wie gdzie byłbym właśnie teraz? Być może znajdowałbym się w areszcie śledczym,oczekując na rozprawę o spowodowanie wypadku, lub przemyt narkotyków. Dlaczego,aż tak? Otóż to bardzo prawdopodobne,taką mniej więcej mam przeszłość. Nie siedziałem, ani nic,lecz gdybym był nadal takim Niall'em to,nie oszukujmy się, daleko bym nie zaszedł. Dobrze,że zerwałem z przeszłością,choć nie do końca,gdyż na mojej drodze pojawiła się Becky. Nie podobało mi się to w jaki sposób odezwała się do Hany. Chciałem je sobie przedstawić,tylko dlatego, że nie mam zamiaru ukrywać przed Han, kim była dla mnie Becky. To przeszłość. Uważam ten temat za zakończony. Brooks wie o mnie wszystko,tak samo jak ja o niej.
Dzisiaj ściągają mi gips. Po trzech tygodniach będę mógł normalnie funkcjonować, a co najważniejsze wrócić do pracy i robić to, co kocham. Razem z Harry'm pojechałem do szpitala. Tam zdjęli mi gips. Wychodząc z gabinetu wpadłem na ordynatora chirurgii. Mężczyzna dał mi zwolnienie do końca tygodnia,stawiając pewien warunek.
-Podrzucisz mnie do klinki Louis'a?-zapytałem siadając za Harry'm.
-Uhm. Rozprawę mam za pół godziny,więc spokojnie zdążę.-odpadł Styles zakładając kask.
-Dzięki.-powiedziałem zapinając swój.
Jechaliśmy jakieś 10 minut. Ulice o tej porze były w miarę przejezdne. Szybkie przemieszczenie się z jednego punktu do drugiego ułatwiła nam jazda motorem Harry'ego. Ponownie podziękowałem kumplowi za podwiezienie. Chłopak zostawił mnie tuż przed budynkiem a sam pojechał do sądu. Wchodząc do klinki,zapytałem o Tomlinson'a. Recepcjonistka powiedziała,że znajdę go w swoim gabinecie,gdyż ma przerwę.
-No siema.-rzuciłem wchodząc.
-Cześć. Co tam?
-Mam sprawę. Nie uśmiecha mi się ten pomysł, ale cóż.
-Mów co cię gryzie.
-Byłem w szpitalu i mój przełożony kazał mi zrobić coś ze swoją nogą, a konkretnie kostką.
-Pewnie chodzi o masaż. Nie ma sprawy, wcisnę cię.-powiedział Louis.
-Uważam to za głupotę,bo to tylko skręcenie,lecz ordynator nie chce za jakiś czas wysyłać mnie na ponowne zwolnienie.
-Dobrze. Sprawię,że nie będziesz musiał siedzieć w domu zwłaszcza, że niebawem czeka cię kolejna przerwa w pracy-miesiąc miodowy.
-Kiedyś przez tą ilość wolnego mnie wyleją.-zauważyłem.
-To patrz pod nogi.-powiedział Louis.
* * * 10dni później* * *
#Hana
Zbiegłam po schodach zakładając szlafrok. Poprawiłam włosy zanim przekręciłam zamek w drzwiach, żeby wpuścić niezapowiedzianego gościa.
-Już myślałam, że cię nie zostanę.-powiedziała lekko zdenerwowana siostra Harry'ego.
-Spokojnie Gemma. Opowiesz ,co się stało tylko zaparzę kawy.
-Nie ma czasu na picie kawy tylko trzeba działać. Musisz mi pomóc zanim Harry się dowie.
-O co chodzi?
-Układałam ciuchy w jego pokoju.-zaczęła-Chciałam pozbyć się tych kartonów,bo walają się po całym mieszkaniu. Sprzątałam jego biurko oraz notatki ze studiów i niechcący wylałam kawę niszcząc pracę zaliczeniową.Harry tak się stara, nocami nie śpi tylko to pisze...-w oczach dziewczyny pojawiły się łzy. -Błagam, pomóż mi.
-Najpierw musisz się uspokoić.-powiedziałam-Chodź do mnie.
Po tych słowach przytuliłam Gemmę. Zdecydowałam się pomóc jej i Harry'emu. Wiem jak ciężko jest połączyć studia z pracą w kancelarii, a zbliżający się wielkimi krokami egzamin tego nie ułatwia. Chłopak nie mieszka razem ze mną, Dorothy i Niall'em, wrócił do swojego rodzinnego domu. Mama Harry'ego, Anne bardzo ucieszyła się na wieść, że jej syn ponownie będzie z nią mieszkał. Brakuje mi obecności Hazzy w moim domu,choć zaledwie kilka dni temu się wyprowadził. Boje się pomyśleć, co będzie gdy zostanę tylko Niall'em. Przyzwyczaiłam się do tego,że mój dom tętni życiem i przebywa w nim naprawdę spora ilość osób. Patterson zadeklarowała mi kilka dni temu,że zaraz po ślubie przeniesie się do Louis'a gdyż wkrótce założę rodzinę i potrzebuję mieć więcej prywatności,co nie jest prawdą.
Gdy uwolniłam się z uścisku dziewczyny, zrobiłam nam herbatę. Potem udałam się do sypialni,żeby szybko się ubrać. Chwyciłam w rękę pierwszą koszulkę z półki i szare dresy. Przeczesałam szczotką włosy i wróciłam do salonu,gdzie siedziała Gemma, trzymając w ręku kubek, z ciepłym, parującym płynem. Zanim dołączyłam do dziewczyny,przygotowałam kanapki, w ramach śniadania. Postawiłam na stoliku talerz z kanapkami.
-Poczęstuj się. -powiedziałam.
-Nie jestem w stanie, żeby zjeść cokolwiek. Wiem, że Harry będzie na mnie zły i nie zechce mi pomóc w rozwiązywaniu zadań z matematyki.-odparła spuszczając wzrok na podłogę.
-Pokaż mi to,zobaczę co i jak, postaram ci pomóc.
-Wiedziałam,że mogę na ciebie liczyć.-oznajmiła.
-Gemma, a ty przypadkiem nie powinnaś być teraz w pracy?-zapytałam
-Tak. -przyznała.
-To się zbieraj,żeby zdążyć.
-Mogę cię z tym zostawić? Głupio mi będzie.
-Siedząc tu niewiele byś mi pomogła.-powiedziałam.-Postaram się skończyć zanim wrócisz.
-Okey.-westchnęła.
Dziewczyna udała się do łazienki, żeby poprawić makijaż. Chwilę później siostra Styles'a opuściła mój dom. Posprzątałam najpierw dom, potem dokończyłam własny projekt,który wysłałam Kate na e-mail'a. Na samym końcu zabrałam się za pracę Harry'ego. Musiałam przeczytać początek, żeby zapoznać się z tematem pracy. Potem wzięłam się za stworzenie od nowa zniszczonego przez kawę tekstu.***
Napisanie brakującej części zajęło mi o wiele mniej czasu niż przepuszczałam, dlatego postanowiłam napisać dalszą część pracy. Zrobiłam to z łatwością, gdyż Harry rozpisał sobie plan,dzięki czemu wiedziałam co ma zamiar zawrzeć w następnym rozdziale.
Gemma przyszła zaraz po pracy. W podzięce wręczyła mi czekoladki. Plan młodej Styles się powiódł.
-Przyjemnie robi się z tobą interesy. - podsumowała.
-A jak inaczej.-odparłam szeroko się uśmiechając.-Chcesz spaghetti?
-Mama czeka na mnie z obiadem, innym razem Han.
-Jasne.
-Jeszcze raz dziękuję. Jesteś kochana.
-Nie ma za co. Cieszę się,że mogłam ci pomóc.
-Uratowałaś mnie przed Harry'm.-powiedziała.
-Boisz się go?
-Coś ty,to mój brat-odparła.-Lubimy sobie wzajemnie dokuczać, tylko tym razem, nie chciałam go dodatkowo stresować. Wiesz,egzamin zbliża się wielkimi krokami.
-Macie tak samo,jak ja z Jai'em. Jesteśmy identyczni,tylko między nami jest większa różnica wieku.
-Harry powiedział, że zamieszka tu na stałe. To prawda?
-Tak, nie mogę się doczekać tego dnia. -powiedziałam. Bardzo tęsknię za Jai'em.
-Z własnego doświadczenia wiem, że mieć przy sobie własne rodzeństwo to coś wspaniałego. Gdyby nie Harry to nie wiem co bym zrobiła.-powiedziała Gemma.
-Łatwo przyciągasz kłopoty, co?
-Szczerze to tak. Jestem trudnym dzieckiem. Moja rodzina nie ma ze mną lekko.
-Zawsze można to zmienić.-powiedziałam
-Próbowałam kilka razy i za każdym razem jest tak samo. Mam zbyt trudny charakter,który odziedziczyłam po tacie.-westchnęła.-Będę się zbierać. Powinnam być już w domu.
-Uważaj na siebie. Dzwoń gdybyś potrzebowała mojej pomocy.
-Zapamiętam to.
* * * tydzień później* * *
#Jai
Dzisiaj nad ranem wylądowaliśmy w Liverpool'u. Taksówką u udaliśmy się do Manchester'u,żeby wynająć pokój w hotelu, gdzie zawsze się zatrzymujemy. Mam nadzieję, że następnym razem zamieszkam z synkiem i żoną w naszym nowym domu. Zatrzymując się pod hotelem, zapłaciłem kierowcy odpowiednią sumę pieniędzy. Wysiadając z auta z bagażnika wyjąłem wózek i szybkim ruchem rozłożyłem go. Ukochana włożyła śpiącego Nick'a i przykryła go kocem, a ja zająłem się walizkami. Ciągnąłem walizki,gdy Isabel pchała wózek. Weszliśmy do hotelu kierując się w stronę recepcji. Zadzwoniłem dzwonkiem,po chwili pojawił się znany recepcjonista.
-Dobry wieczór.-przywitał się.
-Rezerwowaliśmy pokój na nazwisko Brooks. -powiedziałem i oparłem się o blat.
-Już sprawdzam. -zaczął.-Tak, jesteście w systemie. Pokój 113.
-Dziękuję.-odparłem biorąc do ręki klucz.
-A które piętro? -zapytała małżonka
-Drugie. Dobrej nocy.
-Wzajemne.
Winda była na parterze więc wsiedliśmy do niej by za chwilę znaleźć się na właściwym piętrze,w wyznaczonym pokoju.
-Rozłożę łóżko dla Nick'a.-zacząłem.
-Może dzisiaj będzie spał razem z nami? Nie chcę żeby się obudził.
-Dobrze, ale tylko ten jeden raz. Potem się przyzwyczai i będziemy mieli problem.
-Ohh...
-Staram się być wzorowym ojcem.
-Już nim jesteś.-westchnęła.
-Zostaw to i chodźmy spać,jestem zmęczona po podróży. Jutro się rozpakujemy.
-W takim razie idź się wykąpać a ja się wszystkim zajmę.
Isabel poszła do łazienki, gdy ja zostałem sam na sam z synem. Ostrożne wziąłem go na ręce, żeby go nie obudzić i podłożem na poduszce na środku łóżka. Sam rozebrałem się i ułożyłem się obok dziecka. Chwyciłem jego malutką rączkę w swoją. Moja dłoń była silna i umięśniona a Nick'a grubiutka. Pamiętam tą noc gdy dokładnie w taki sam sposób leżałem obok niego. To była pierwsza noc mojego dziecka, którą spędził w domu, po wyjściu ze szpitala. Wtedy był taki malutki i musiałem uważać żeby go dnie udusić, czy nie zrobić mu krzywdy. Nie wiem kiedy ten czas tak szybko minął. Dopiero co dowiedziałem się,że zostałem ojcem, a za chwilę Nick będzie miał kolejne urodziny. Wcześniej jednak będę obchodził rocznicę ślubu z Isabel. Boże to już rok, nie wierzę w to. Nim się obejrzę stuknie mi 30. Nie pamiętam,gdy ukochana wróciła do nas. Po prostu zasnąłem.
***
Obudził mnie czyjś dotyk. Jak się domyśliłem,był to mój kochany szkrab.
-Oh ty bąblu.-powiedziałem i potargałem jego włoski.-Cześć kochanie.
-Zamówiłam śniadanie do łóżka. -odezwała się Isabel.
-Wspaniale.-oblizałem się.-Spanie w jednym łóżku to nie taki zły pomysł.
-No widzisz. Mógłbyś czasem mnie posłuchać.
-Zawsze to robię.-odparłem.-Wyspałaś się? Czy nasz urwis nie dał ci się wyspać.
-Tak.
-Wiecie co? Zabieram was na wycieczkę. -powiedziałem.
-Dopiero kilka godzin jesteśmy w Anglii. Sądziłam, że spotkamy się z Haną i Niall'em. -odpowiedziała Isabel.
-Odwiedzimy ich po południu.
-A dotąd pójdziemy po śniadaniu?
-Rozejrzeć się za naszym nowym domem.-warknąłem.Nick rzucił zabawką i zaczął klaskać.-Widzisz naszemu dziecku podoba się ten pomysł.
-Nie mówisz tego poważnie.-powiedziała i spojrzała na mnie.
-Jestem jak najbardziej poważny.
-Zaskoczyłeś mnie. Nie wiem,co powiedzieć.
-Powiedz,że mnie kochasz.
Zamiast tego, Isabel pocałowała mnie.
* * * 4 dni później* * *
#Hana
Za tydzień zostanę żoną Niall'a i będę panią Horan. Dziś spotykamy się z naszą paczką w pełnym gronie. Chcemy zrobić to zanim będziemy małżeństwem. Taka ostatnia wspólna impreza,gdzie jesteśmy jeszcze narzeczeństwem. Przygotowałam z tej okazji kilka przekąsek.
-Wznieśmy toast za nowe mieszkanie Brook'sòw.-zaproponował Harry.
Niall napełnił wszystkim kieliszki a mnie i reszcie dziewcząt zrobił drinka. Gdy każdy miał napełnione naczynie, napiliśmy się.
-To teraz za Harry'ego i celująco zdany egzamin. -powiedziałam.
-Gratuluję.-powiedziała Isabel.
-Jak mam się teraz do ciebie zwracać?-zapytał Jai- Mecenasie Styles?
-Wystarczy Harry.-odpowiedział.
-No dobra,brać kielichy i walimy kolejkę.-rzekł Louis.
Po wypiciu kolejnego z rzędu toastu,przyszedł mi do głowy pewien pomysł.
-Może zagramy w grę pt 'Nigdy w życiu'?-zaproponowałam.
-Co to za gra? Nigdy o niej nie słyszałam.-powiedziała Doris.
-Ja też nie.-rzekła Isabel.
-Co tym razem wymyśliłaś kochanie? -odezwał się Niall.
-Nie słyszeliście o takiej grze? Grałam w nią w liceum na wycieczce.
-Dobra,koniec z pytaniami. Dajcie jej dokończyć. -powiedział Harry.-Mów Han.
-No więc. -zaczęłam-Chodzi o to,że każdy po kolei rzuca jakąś propozycję np. Nigdy w życiu nie brałam narkotyków. Ten kto się z tym nie zgadza podnosi swój drink i pije.
-Jestem za!-krzyknął Lou.
-To może zaczniemy od gospodarza imprezy.-powiedział Jai.
-Okej.-warknął Niall.-Nigdy w życiu nie chciałem mieć tatuażu.
Kieliszki podnieśli wszyscy oprócz Isabel.
-Hana ty też? -Niall był zdziwiony.
-Tak. A co ? Marzy mi się tatuaż na kostce.
-Wow,nie wiedziałem.
-Teraz ja.-powiedziała Dorothy.-Nigdy w życiu nie byłam tak pijana, żebym nie potrafiła wrócić sama do domu.
Kieliszek podniósł Lou,Niall i mój brat oraz...ja.
-Ale z was pijaki.-skomentowała Isabel.
-Każdy ma do tego prawo.-powiedział Niall.-Czas na ciebie mistrzu.
-No to ja powiem tak. Nidy w życiu nie spałem z dwoma kobietami na raz.
Tutaj kieliszek podniósł Niall.
-No co? Tak było.-powiedział i napił się.
-Ja natomiast nigdy w życiu nie dostałam 5 z matematyki.-rzekła Isabel.
Z tym stwierdzeniem nie zgodzili się tylko Harry, Jai i Niall.
-Nigdy w życiu nie kocham się na tym stole.-wyznałam.Byłam ciekawa,odpowiedzi moich przyjaciół.
-Pojechałaś po bandzie mała. -powiedział Jai.
-Nie mogłam się powstrzymać,wybaczcie.
Kieliszki podnieśli Dorothy,Louis,Harry oraz Isabel z Jai'em.
-No proszę.-skomentował Niall. -Więc takie rzeczy się dzieją jak nas nie ma w domu.
Zaskoczył mnie ten stan rzeczy. Myślałam, że może jedna osoba, ale żeby wszyscy nasi przyjaciele. Moje pytanie miło rozbawić,ale jak widać dzięki niemu dowiedziałam się co wyprawiają inni pod moim dachem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. Muszę przyznać, że dużo czasu włożyłam w ten rozdział. Bardzo proszę o wasze opinie,które są dla mnie wielką motywacją. Ślub zbliża się wielkimi krokami dlatego przede mną dość trudne do napisania 3 rozdziały (planuje ślub opisać w 2 roz). Kolejna część fanfiction za jakieś dwa tygodnie.
Do następnego @angelharry99.
Oh Gemma, by miała przerąbane, gdyby Hana jej nie pomogła. Już widzę tą jego wkurzoną minę, która chce ją zabić.
OdpowiedzUsuńHarry bzykał się na stole....a z kim?
Horan kasanowa haha trójkątów mu się zachciało haha
Aww już niedługo ślub. Nie mogę się doczekać, aż zostaną małżeństwem
Życzę weny, xoxo @Mrs_Hazza94
Świetny! I omg ale mi też marzy się tatuaż na kostce, ale i tez w innych miejscach. Kocham tatuaże taaaak bardzo!
OdpowiedzUsuń/dupagomez
Świetny rozdział! Aż sama mam ochotę zagrać w taką grę! Szkoda, że w tym pytaniu o stół Niall nie podniósł ręki.. 😂 jej niedługo ślub, weny ;*
OdpowiedzUsuń@katimilion
Świetny rozdział! Aż sama mam ochotę zagrać w taką grę! Szkoda, że w tym pytaniu o stół Niall nie podniósł ręki.. 😂 jej niedługo ślub, weny ;*
OdpowiedzUsuń@katimilion