"Matko jestem w ciąży."
#Jai
Dwa dni po weselu Hana i Niall udali się w podróż poślubną do Walencji. Pojechali tam na dwa tygodnie, bo oboje uważali,że czternaście dni w zupełności wystarczy im,żeby mogli nacieszyć się sobą i wspólnie odpocząć. Siostra zostawiła mi klucze do ich mieszkania, żebym co kilka dni sprawdził czy wszystko jest w porządku, przewietrzył dom i podlał kwiaty, których Hana nie ma zbyt wiele.
-Kochanie jadę do mieszkania Hany. Chcesz coś ze sklepu? -zapytałem stając w kuchni. Moja żona wyjmowała nauczania ze zmywarki i układała je w kuchennych szafkach.
-Chyba nie...-odparła zastanawiająco-Chociaż małemu kończą się pampersy i chusteczki.
-Jasne, coś jeszcze?-podszedłem do dziewczyny od tyłu i chwyciłem ją w talii. Zacząłem muskać jej szyję.
-Przestań..-dostałem kuksańca-Dziecko patrzy.
Odwróciłem się i zobaczyłem mojego synka ,który trzymał w ręku buta, a drugiego miał już ubranego. Nick uwielbia przebywać na dworze, dlatego jeśli usłyszy bądź zobaczy,że ktoś szykuje się do wyjścia natychmiast stoi z butami w ręku lub nie odstępuje cię na krok.
-Chcesz iść na dwór? -kucnąłem pytając.
Chłopczyk kiwnął głową na zgodę, pokazując dodatkowo na drzwi.
-W porządku pójdziemy dada.-powiedziałem do Nick'a.
-W takim razie ja na spokojnie posprzątam i odpocznę sobie trochę.-powiedziała Isabel.
Wziąłem kluczyki oraz dokumenty od samochodu i ubrałem synkowi brakującego buta. Ubrałem też bluzę, żeby nie zmarzł.
-Będziemy za 2-3 godziny.-poinformowałem żonę.-W razie czego dzwoń.
-Uważajcie na siebie.-odparła dziewczyna wychylając się z kuchni.
Z domu przeszliśmy do garażu. Za pomocą pilota otworzyłem go, żeby móc za chwilę ruszyć w drogę. W tym czasie usadziłem synka w foteliku na tylnym siedzeniu. Chwilę później również siedziałem w samochodzie. Zapiąłem pasy i odjechaliśmy.
Zaparkowałem auto na osiedlowym parkingu. Chwytając rączkę dziecka przeszliśmy przez parking pod właściwy numer klatki. Wpisując kod otworzyłem drzwi. Zatrzymaliśmy się przy skrzynkach.
-Sprawdzimy czy do cioci i wujka przyszły jakieś listy.-powiedziałem do syna,lecz nie okazał on większego zainteresowania,gdyż pragnął iść na plac zabaw.
Wyjąłem kilka listów po czym skierowałem się pod właściwe drzwi mieszkania. Niewiele minut później byliśmy w środku. Nick od razu odnalazł swoje zabawki,które przynosi, gdy przychodzimy w odwiedziny i zapomina ich zabrać. Chłopiec zaczął się nimi bawić więc w spokoju mogłem podlać kwiaty. Kiedy wszystkie roślinki zostały podlane postanowiłem przejrzeć pocztę Horan'ów żeby wyrzucić niepotrzebne reklamy. Moją uwagę przykuła koperta z pieczątką kancelarii adwokackiej, która została wysłana do Hany. Jedyne co przyszło mi do głowy to sprawa z Hill. Sądziłem, że to co było jest już wyjaśnione i sytuacja została dawno zamknięta,niestety wygląda na to,że ta pseudo przyjaciółka wciąż nie dała spokoju mojej siostrze. Postanowiłem pozbyć się tego listu i nikomu o nim nie mówić.
***3 MIESIĄCE PÓŹNIEJ***
GRUDZIEŃ
#Hana
Po powrocie z podróży poślubnej Dorothy na dobre wyprowadziła się z mieszkania i zamieszkała z Louis'em. Od tego czasu dzielę tylko z Niall'em obowiązki domowe. Na początku nie mogłam przyzwyczaić się do tego,że zostaliśmy sami. Musiało minąć trochę czasu żebym mogła się przyzwyczaić, w końcu,gdy przeniosłam się z Mullingar do Angli zawsze mieszkałam z grupką przyjaciół i zdążyłam się przyzwyczaić do hałasu w domu. Pustka,którą odczuwałam przekraczając próg mieszkania przytłaczała mnie. To samo było wieczorami, gdy Niall był w pracy. Na szczęście teraz już tak nie jest.
***
Dzisiejszy dzień w pracy był nieco inny niż zazwyczaj,gdyż mój dział, którym kierowała Kate postanowił uczcić udane zlecenie dla dużej, znanej firmy developerskiej. Z tej okazji urządziliśmy sobie małą imprezę, na której byli obecni wszyscy pracownicy,którzy uczestniczyli w tym przedsięwzięciu. Kate zamówiła katering włącznie z szampanem. W południe zaczęło się małe świętowanie.Siedziałam przy stole obok Kate i jadłam ciasto, popijając alkoholem.
-Podasz mi jeszcze jeden kawałek?-zapytałam.
-Jasne,widzę, że ci smakuje.
-Bardzo.-uśmiechnęłam się i wzięłam go do ust.
-Słodkie to ciasto, ma dużo śmietany.
-Nie przeszkadza mi to.
-Zauważyłam. Tort weselny też był zrobiony z bitej śmietany.-powiedziała Kate.
-Niall taki wybrał. Śmieje się z niego, że zje wszystko co mu podasz pod nos.
-Widocznie chłopak lubi dobrze zjeść...Zresztą ty też.
-Ja nie jem tyle co on.-powiedziałam.
-Właśnie widzę.
-Oj Kate,to tylko ciasto.
-Słodycze to chyba twój konik. Muffinki z muffiniarni Dorothy też uwielbiasz.-zauważyła
-Chyba coś w tym jest.-przyznałam i dokończyłam pić lampkę szampana.
***
Po dwóch godzinach wstałam od stołu i udałam się do toalety. Wcześniej poinformowałam przyjaciółkę o tym, że źle się poczułam. Gdy znalazłam się w toalecie natychmiast odnalazłam wolną kabinę i szybko pochyliłam się nad muszlą. Zwracanie czegokolwiek to coś za czym zdecydowanie nie przepadam,zapewne jak większość ludzi. Po 5 minutowej męczarni wyszłam z kabiny spłukując wodę. Przemyłam twarz chłodną wodą po czym spojrzałam w lustro. Nie wyglądam zbyt dobrze. Oparłam dłonie na umywalce i słuchałam jak szumi woda. Nie wiem ile czasu byłam w tym stanie, ale powróciłam do rzeczywistości dzięki Kate.
-Hana...hej jesteś tu? Słyszysz mnie? -zapytała chwytając mnie za prawy nadgarstek.
-T-tak.-jęknęłam-Przepraszam, zamyśliłam się.
-Wszystko okey?
-Lepiej mi.-powiedziałam.-Ale pójdę już do domu.
-Jasne,odprowadzę cię. -oznajmiła przyjaciółka.
Zabrałam swoje rzeczy z sali konferencyjnej jednocześnie żegnając się z będącymi tam osobami. Z Kate rozstałam się w momencie,gdy wsiadłam do windy. Nacisnęłam odpowiedni przycisk i machałam ręką posyłając jednocześnie wymuszony uśmiech tak długo, aż drzwi się nie zamknęły. Nie chciałam psuć przyjaciółce imprezy,dlatego udałam,że jest mi dużo lepiej, co było kłamstwem. Po wyjściu z windy zatrzymałam się na chwilę po to by owinąć szalik wokół mojej szyi i zapiąć płaszcz. Przez szklane szyby dostrzegłam,że na dworze prószy lekki śnieg. Wsiadłam do mojego auta,które stało niedaleko firmy. Włożyłam kluczyk do stacyjki, po czym zwolniłam bieg i odpaliłam auto. Będąc jeszcze na parkingu włączyłam moją ulubioną playlistę.Podróż do domu zajęła mi dwadzieścia minut.
Znajdując się już w ciepłym mieszkaniu zaparzyłam sobie mięty, gdyż cały czas było mi niedobrze. Opatuliłam się w mój ulubiony koc i usiadłam wygodnie na kanapie przed telewizorem. Niedługo później zdecydowałam,że nie ma nic ciekawego,więc wyłączyłam telewizor i położyłam się, odstawiając gorący kubek na stół. Po niedługim czasie w moim brzuchu zaczęły się dzikie jazdy,gdyż w żołądku nie było nic poza kilkoma łykami mięty. Nagle dostałam olśnienia. Powiązałam szybko wszystkie okoliczności i nie myśląc zbyt wiele poszłam do łazienki. Zaczęłam szukać w wiklinowych koszyczkach testu, potem zajrzałam też do szafki, lecz nic nie znalazłam. Przeszukałam nawet łazienkę na górze,niestety nie znalazłam tego,czego szukałam. Wyjęłam nawet wszystko z torebki, bo być może tam jest opakowanie z testem. Gdy w końcu go nie znalazłam zmuszona byłam ponownie się ubrać i wyjść z domu do apteki, co niekoniecznie mi się podobało,bo pogoda na zewnątrz nie sprzyjała,żeby przebywać na powietrzu. Na szczęście apteka jest blisko.
***
Kupiłam trzy testy ciążowe,żeby następnym razem były w domu. Z całym towarem zakupionym w aptece poszłam do łazienki. Z opakowania wyjęłam test i zrobiłam go. Na wynik musiałam czekać 3 minuty. Ten czas oczekiwania strasznie mi się dłużył. Gdy końca dobiegła ostatnia minuta spojrzałam na test. DWIE kreski.
-Matko jestem w ciąży.-powiedziałam sama do siebie.
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech a z oczu popłynęły łzy. Wreszcie po tak długim czasie starania się o dziecko udało nam się. Niall będzie tatą, o czym marzy już od jakiegoś czasu. Zastanawiałam się w jaki sposób poinformować męża o dziecku. Zdecydowałam, że powiem mu to, gdy wróci z pracy.
#Niall
Za chwilę mój dwunastogodzinny dyżur dobiegnie końca. Zatęskniłem za moją żoną. Kiedy wskazówki zegara wskazały 19:00 godzinę ruszyłem korytarzem w stronę szatni. Zacząłem przebierać się, zdejmując szpitalne ubranie. Do pomieszczenia wpadł zadowolony Luke.
-Wygrałeś pieniądze na loterii? -zapytałem.
-Jakbyś zgadł. Idę na randkę!-powiedział.
-Będę trzymał kciuki.
-Ty pewnie zapomniałeś co to randka. Zamiast tego to masz rodzinne gniazdko. Nie czujesz przytłoczenia?
-Wcale. Na randki też chodzimy. Nie tylko z dziewczyną można wychodzić na miasto.
-Nie mam jeszcze takiej wprawy jak ty-zaczął-Muszę się jeszcze dużo nauczyć.
-Bierz przykład z mistrza.-wskazałem na siebie,po czym zamknąłem szafkę.-Do jutra.
-Cześć-odpowiedział Luke.
Szpitalny korytarz świecił pustkami, jedynie w recepcji siedziała pielęgniarka. Rzekłem ciche "Do widzenia."i wyszedłem z budynku. Zanim wsiadłem do samochodu musiałem je odśnieżyć, gdyż od rana spadło trochę śniegu. Kilka minut później byłem w drodze do domu.Dzień był męczący i jedyne o czym myślałem jadąc samochodem to zjeść coś i zasnąć przy boku żony.
***
Wszedłem do mieszkania otwierając drzwi. Od razu poczułem zapach przygotowanej przez Hanę kolacji. Wieszając kurtkę na wieszaku podążyłem w głąb mieszkania. Moja żona schodziła po schodach, kiedy stanąłem w salonie.
-Cześć kochanie.-oznajmiła.
-Hej.-odparłem przyciągając ją do siebie. Pocałowałem ją w czoło. -Tęskniłem.
-Ja też. -przyznała.-Stanowczo za długo pracujesz.
-Taki mój zawód.-westchnął.-Jestem głodny.
-Zanim zjesz chciałabym ci coś dać.- powiedziała Hana sięgając po pudełeczko z kokardką. Wręczyła mi je.
-Co to?-zapytałem
-Sam zobacz.
#Hana
Niall otworzył podarunek i szeroko się uśmiechnął.
-Czy to znaczy, że...-zaczął patrząc prosto w moje oczy.
-Tak, jestem w ciąży Niall. -powiedziałam.
-Będę tatą!-krzyknął-Od jak dawna wiesz?
-Od kilku godzin. Nie chciałam ci tego mówić przez telefon,bo nie mógłbyś skupić się na pracy.
-Kocham cię, to znaczy was.-powiedział.- To najlepsze 3 słowa jakie mogłem sobie wyobrazić.
-Kolacja stygnie.-zauważyłam.
-Nie mam teraz głowy do jedzenia,ale chodź. Musisz jeść teraz za dwoje, albo troje.
-Niall...już zaczynasz? Przerażasz mnie.
Zjedliśmy kurczaka z ryżem. Po posiłku zrobiło mi się niedobrze i znów wymiotowałam. Zaczęło się, teraz będzie tak codzienne. Wzdycham jak tylko o tym myślę. Raz dałam radę to tym razem też tak będzie.
Wziąłam szybki prysznic tuż po Niall'u. Wyszłam z łazienki i ujrzałam męża leżącego w pościeli.
-Pięknie wyglądasz.-powiedział Niall.
-Będę o potrzebować komplementów nim stanę się ciężarówką.
-Stań bokiem do mnie. -poprosił Niall.
-Po co?
-Musisz zawsze o wszystko pytać? Po prostu zrób to o cię proszę.
Nie opowiedziałam nic tylko wykonałam prośbę Horana.
-Wydaje mi się, że urosłaś.-powiedział po chwili.
-Aż tak widać? -zapytałam zaskoczona. -To niemożliwe żebym sama nie zauważyła.Specjalnie to robisz,bo wiesz,że noszę w sobie nasze dziecko.
-Chodź już do mnie.
Chwilę później byłam obok Niall'a.
-Ej..masz zimne stopy.-zauważył.
-Stałam na kafelkach,zaraz się przy tobie zagrzeje.-powiedziałam kładąc głowę na torsie chłopaka.-Umówiłam się jutro na wizytę u Naomi. Chcesz pójść ze mną?
-No jasne, co to za pytanie. U mnie w szpitalu tak?
-Tak, akurat Naomi będzie mieć dyżur.
-Dobrze, wyrwę się na pół godziny. O której jesteś umówiona?
-Mówiła, żebym przyszła o 11:30. Wyjdę wcześniej na przerwę i przyjadę.
-A może zostaniesz jutro w domu? -zapytał.-Kate na pewno zgodzi się,żebyś wzięła wolne.
-Niall to,że jestem w ciąży nie oznacza, że mam teraz 9 miesięcy siedzieć w domu. Chcę pracować tak długo jak będę mogła.
-Ale...
-Żadnego ale. Dobranoc
***
O 11:00 wyszłam z biura, a 5 minut przed umówioną wizytą siedziałam na korytarzu i czekałam,aż Niall się pojawi.
-Już jestem. Nie spóźniłem się. Uff-powiedział stając obok mnie.
-A więc chodźmy. -powiedziałam z uśmiechem.
Niall zapukał do drzwi i puścił mnie przodem.
-Dzień dobry.-przywitałam się.
-Dzień dobry, zapraszam. Siadajcie.
-Hana jest w ciąży. -wypalił Niall.
-Wiem, inaczej ciebie by tu nie było. -powiedziała lekarka.
Noami zadała mi kilka pytań, które były jej potrzebne do wypełnienia dokumentacji. Kobieta założyła mi kartę ciąży. Po krótkim dialogu poszłam za parawan przebrać się w koszulkę,która była potrzebna do wykonania badania. Gdy byłam gotowa Cox przystąpiła najpierw do badania ginekologicznego. Pójście razem z Niall'em na wizytę nie było dobrym pomysłem, chłopak cały czas mnie rozpraszał przez co musiałam gryźć się w język. Badanie przebiegło pomyślnie. Nadszedł czas na USG. Naomi nałożyła na mój brzuch zimny, gęsty płyn i zaczęła jeździć głowicą po moim ciele. Niall siedział obok mnie i patrzył się w monitor. Nasze dziecko pojawiło się na ekranie. Cox pokazała nam wszystko bardzo dokładnie.
-Wygląda to na 9 tydzień ciąży. -powiedziała.-Dziecko jest zdrowe,a wyglądem przypomina średniej wielkości oliwke.
-To taka mała kuleczka-powiedział Niall. -Wow. Mówiłem ci,że rośniesz.
-A teraz posłuchajcie jak bije serduszko.
Wzruszyłam się, to uczucie jest nie do opisania. Niall ścisnął moją dłoń.
Niedługo później badanie dobiegło końca i mogłam iść się przebrać.
-Zapraszam na comiesięczne wizyty. Bierz codziennie kwas foliowy i łykaj witaminy.
-A co z pracą? -zapytałam.
-Możesz jeszcze pracować tylko oszczędzaj się. Pierwszy trymestr jest bardzo ważny.
-A kiedy zostanę tatą na pełen etat?-zapytał Niall.
-Termin porodu przewiduje na połowę czerwca.
-Nie mogę się doczekać.-oznajmił.
-Proszę to są zdjęcia z USG oraz film. Możecie pokazać rodzinie i znajomym.
-Dziękujemy.
-Do zobaczenia za miesiąc.
Wyszliśmy z gabinetu i stanęliśmy w korytarzu.
-Muszę wracać do pracy. -powiedziałam spoglądając na zegarek.
-Pokaż mi jeszcze raz nasze maleństwo.-powiedział Niall.
Chłopak zrobił zdjęcie telefonem ustawił na tapetę. Wkrótce pożegnaliśmy się i ja poszłam w swoją stronę a Niall w drugą.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. Co sądzie? Proszę o opinię. Jeśli możecie polecajcie innym.
Do następnego @angelharry99
Wiem,że znowu wracam do tego tematu,ale zauważyłam znaczny spadek jakiegokolwiek zainteresowania tym fanfiction. Nie wiem,co jest tego powodem,a chciałabym móc poprawić to co się wam nie podoba,bo chyba w tym jest problem. Zastanawiam się nad rezygnacją z pisania tego opowiadania, gdyż czuję się jakbym pisała sama dla siebie,a ja robię to dla was. Szkoła nie jest wymówką,sama do niej chodze, też mam sprawdziany i mase obowiązków , ale mimo tego staram się być ze wszystkimi waszymi rozdziałami. Możecie przecież do mnie pisać, nie zignoruję was. Jeśli nic się nie zmieni to za mniej wiecej 12 rozdziałów to ff dobiegnie końca,choć nie musze się zbytnio wysilać i wstawić od razu epilog. Dodatkowo w mojej głowie są chyba 3 pomysły na nowe ff, ale w tej sytuacji chyba nic z tego nie będzie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz