"Niespodziewany pocałunek"
3 miesiące później,Lipiec
#Hana
Wybrałam się do galerii,żeby zrobić zakupy spożywcze. Chcąc skorzystać z okazji,że pojechałam do galerii handlowej zamierzałam również na spokojnie przejść się po wszystkich sklepach, żeby odświeżyć moją garderobę. Kilka dni temu robiłam porządki w szafie i pozbyłam się dużej ilości niepotrzebnych,letnich ciuchów, dlatego teraz nie miałam zbyt wiele rzeczy, w których mogłabym pokazać się na ulicy. Generalnie nie lubię łazić po sklepach i oglądać tych wszystkich ładnych ciuchów, które wiszą na manekinach. Weszłam do jednego z jednego z nich,ponieważ na szybie przed manekinem znajdował się wielki napis,który mówił o promocji i okazyjnych cenach. Zaczęłam się rozglądać po pomieszczeniu, przechodząc pośród regałów i oglądając poszczególne ciuchy. Gdy miałam w ręku kilka rzeczy, które mi wpadły w oko poszłam do przymierzalni. Wychodząc z niej zostawiłam pracownicy 3 rzeczy, które zdecydowałam się odłożyć, bo po prostu uznałam,że może raptem jeden raz będę miała ten ciuch na sobie, bądź rozmiar był na mnie za duży. Z pozostałym towarem poszłam do kasy. Płacąc określoną kwotę wyszłam zadowolona ze sklepu. Tym razem poszłam prosto do marketu, po niewielkie zakupy. Wzięłam wózek i włożyłam do niego wszystkie siatki wchodząc na teren sklepu. Idąc brałam wszystkie potrzebne produkty,których brakowało w domu, lub te znajdujące się na liście. Zawsze gdy wychodziłam z domu zrobić większe zakupy musiałam mieć przygotowaną taką listę,bo zdarzało mi się zapomnieć o zakupie nawet tych najbardziej oczywistych rzeczy. Mijając regał z artykułami do pływania przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Poprosiłam będącego niedaleko pracownika o pomoc w zakupie basenu. Mężczyzna wybrał dla mnie odpowiedni z nich, ponieważ na półkach było wiele rodzajów basenów. Do tego dołączył również inne akcesoria. Kończąc zakupy udałam się do kasy. Wyłożyłam wszystkie produkty na czarną taśmę,pozostawiając basen w wózku. Wyjęłam kartę i ponownie zapłaciłam za zakupy. Poszłam w kierunku ruchomych schodów,które prowadziły na parking podziemny. Odnajdując swoje auto pośród innych otworzyłam bagażnik żeby przenieść tam swoje towary.
***
#Niall
Skończyłem dyżur wcześniej niż zazwyczaj, gdyż właśnie dziś rozpoczął się mój krótki urlop,który miał potrwać zaledwie tydzień. W tym roku jest on taki krótki, dlatego,że nigdzie nie wyjeżdżamy na wakacje, a poza tym potrzebuje mieć wolne kilka dni przed ślubem. Idąc korytarzem w kierunku głównego wyjścia spostrzegłem Becky. Dziewczyna również mnie zauważyła więc podeszła bliżej.
-Cześć. Co tam?-zapytała rudowłosa.
-Hej. Właśnie skończyłem ostatni dyżur przed urlopem. A u ciebie wszystko w porządku?-odparłem.
-Tak. Na nic nie narzekam. Przyszłam na kontrolną wizytę.
-Będzie dobrze.-odparłem.
-Spotkajmy się.-powiedziała Becky zmieniając temat-Wypijemy razem kawę, porozmawiamy,powspominamy dawne czasy.
-Teraz nie mam zbytnio czasu, jestem trochę zajęty.-odpowiedziałem.
-Urlop,praca...
-No można tak powiedzieć.Dużo się dzieje w moim życiu.-powiedziałem. Dziewczyna chciała jeszcze coś powiedzieć, ale się odezwałem.-Muszę już iść.
-Szkoda. Miło było cię znów zobaczyć. Niall?
-Tak?
-Dasz mi swój numer?-zapytała-Bo wiesz nie sądzę żeby poprzedni był jeszcze aktualny.
-Okey.-powiedziałem. Dziewczyna podała mi swój telefon. Wystukałem cyfry mojego numeru i oddałem jej urządzenie.
-Dzięki. Zadzwonię kiedyś tam.
-Jasne. To cześć. -powiedziałem
-Do zobaczenia-powiedziała Becky. Wspięła się na palcach i pocałowała mnie w policzek.
-Becky! -spojrzałem na nią krzywo-Przestań.
-Jej przepraszam-powiedziała z kpiną-Myślałam,że ci się spodoba. Lubiłeś nasze pożegnania.
-Becky,wiesz teraz moje jak i twoje życie jest inne. Od tamtej pory minęło sporo czasu i dużo się zmieniło. Chyba nawet nie masz pojęcia jak bardzo.-powiedziałem i skierowałem się do wyjścia nie czekając co ma mi odpowie White,zostawiłem ją na środku korytarza.
Wsiadłem do samochodu i z piskiem opon ruszyłem do domu. W czasie drogi myślałem o sytuacji,która miała miejsce w szpitalu. Lubie Becky,ale z tym pocałunkiem trochę przesadziła. Byliśmy parą, mogę powiedzieć, że najdłużej,bo w tamtym okresie to zmieniłem dziewczyny jak rękawiczki. Wykorzystywałem to,że one na mnie lecą i marzą o tym by być ze mną i chcą pochwalić się mną swoim przyjaciółką. Kochały mnie, niestety ja nie do końca brałem ich uczuć na poważnie. Dziewczyny szalały za mną co mi się podobało,ale te "związki" trwały średnio dwa tygodnie, może trzy. Kończyło się na tym,że przespałem się z dziewczyną a potem ją zostawiłem. W końcu dostała to o czym marzyła, mogła mnie nazwać chłopakiem i powiedzieć,że bzyknąłem ją. Z Beky było zupełnie inaczej. Ona należała do kręgu dziewczyn,które nie były lubiane wśród szkolnej społeczności. Byliśmy do siebie podobni,gdyż ja też należałem do grupy, której bali się inni. Los sprawił, że poznaliśmy się lepiej i wyszło jak wyszło.
Wyjechałem na osiedle parkując auto na parkingu niedaleko bloku,w którym mieściło się mieszkanie. Wysiadłem z samochodu, zamykając pilotem drzwi. Na dworze było tak gorąco, że moje ciało odczuło różnice temperatur,gdyż podczas jazdy miałem włączoną klimatyzację. Bardzo szybko znalazłem się w domu. Na kuchennej wyspie znalazłem karteczkę,z informacją, że Han pojechała na zakupy.
-No tak,pusta lodówka. -powiedziałem sam do siebie widząc tylko palące się światło.
#Hana
Wyjmowałam zakupy z bagażnika, gdy ktoś podszedł do mnie od tyłu.
-Letnie wyprzedaże?-zapytał Liam
-Oh to ty...-odparłam zdejmując okulary.
-Tak to ja. Cześć tak w ogóle.
-No hej.-powiedziałam uśmiechając się. -A ty nie powinieneś być w pracy?
-Tak jakby jestem na wagarach. A ty to co? Nie ma jeszcze południa.
-Mam wolne, takie prawdziwe i zasłużone.
-Pogadam z Kate bo zdecydowanie za mocno cię rozpieszcza.
-Też znasz Kate?! Weź nie żartuj. Czy jest tu ktoś kogo nie znam?
-Aż tak dobrze jej nie poznałem. Rozmawialiśmy wtedy w Dublinie i tak jakoś.-powiedział Liam.-Fajna jest.
-To prawda,też ją lubię.
-Mogę cię o coś prosić? -zapytał Liam zmieniając temat.
-Jasne. W czym mogę ci pomóc ?
-Jest taka nietypowa sprawa...
#Niall
Wziąłem chłodny prysznic. Po wyjściu z kabiny ubrałem spodenki i luźną,czarną koszulkę. Wróciłem do kuchni. Wyjąłem z szafki szklankę i wlałem do niej wodę, która stała na blacie kuchennym. Żeby uzyskać chłodniejszy napój włożyłem do szklanki kostkę lodu. Chwyciłem przezroczyste naczynie w rękę i napiłem się patrząc przez okno. Nagle zobaczyłem Hanę i... Liama, który przed nią klęczał! Nie wierzyłem w to co widzę, moja narzeczona stała i mówiła coś do niego, mając przy tym uśmiech na twarzy. Wkurzyłem się, dlatego odruchowo walnąłem pięścią w stół. Szybko wybiegłem z domu trzaskając drzwiami. Czułem straszną złość i jednocześnie wściekłość,że jakiś obcy chłopak podrywa mi dziewczynę. Gdy mijałem się z nim na klatce schodowej, miałem go za sympatycznego chłopaka. Wybiegłem na ulicę i chwilę później byłem przy samochodzie Brooks.
-Kurwa co się tutaj dzieje!-krzyknąłem i podszedłem do Liama. Chwyciłem jego koszulkę podnosząc go do góry.
-Niall!-odezwała się Hana.
Nie zareagowałem na jej słowa. Byłem zbyt wściekły,żeby przestać i puścić Liama.
-Co to ma być?! Kurwa! -potrząsnąłem Payne'm. Chłopak nic nie odpowiedział, bo nie zdążył gdyż walnąłem go z całej siły w twarz wcześniej odsuwając się od niego kilka kroków, żeby mój zamach był silniejszy. Uderzyłem go w twarz,powodując rozcięcie jego wargi.
-Zostaw go! -błagała Hana
-Myślałeś,że o niczym się nie dowiem? Widziałem wszystko z okna!
-Ciekawe co takiego widziałeś! -warknął Liam wycierając krew.
-Wystarczająco dużo, żeby oklepać ci mordę!-krzyknąłem i ponownie uderzyłem Liam'a. Tym razem on mi oddał i zaczęliśmy się przepychać. Hana próbowała nas rozdzielić i mówiła, żebyśmy przestali,ale ja nie miałem zamiaru tak łatwo odpuścić. Dostałem kilka ciosów w twarz podobnie jak Liam. Oboje oberwaliśmy,więc nasze ręce były otarte a o twarzy to już nie wspomnę.
-Natychmiast przestańcie! -krzyknęła Hana próbując nas rozdzielić -Niall opanuj się!
-Sugerujesz,że mam się opanować po tym jak on chcę mi cię odebrać?!-powiedziałem przestając bić Payne'a.
-Co? O czym ty mówisz? -zapytała Hana.
-Tak jak mówiłem wcześniej,wszystko widziałem z okna.
-Nie wiem co widziałeś, ale nic złego nie zrobiliśmy.
-On przed tobą klęczał! - krzyknąłem. Gdy to powiedziałem Hana i Liam zaczęli się śmiać. -Z czego się śmiejecie?
-To co zobaczyłeś, a to co sobie pomyślałeś to dwie różne rzeczy. -powiedział Liam masując sobie obolałą dłoń.
-Klęczałeś przed nią! Jak chcesz to wytłumaczyć?-powiedziałem do Liama.
-Poprosiłem Hanę o pomoc, ale teraz widzę, że to nie był dobry pomysł.-powiedział Liam
***
Siedziałem na jednym z taboretów stojących przy kuchennej wyspie. Hana sięgnęła po apteczkę i polegając gazik wodą utlenioną przemywała moje draśnięcia.
-Dlaczego nie zapytałeś tylko od razu przystąpiłeś do ataku? Zachowałeś się jak dupek. Wstyd mi za ciebie. -powiedziała Hana nie przerywając czynności.
-To wyglądało...ałć...Możesz trochę delikatniej?
-Niech cię piecze jak najdłużej,może wypali ci to z głowy takie głupie pomysły.
-To nie moja wina,że jestem o ciebie zazdrosny.-powiedziałem.
-I co teraz będziesz przez dwa miesiące bił każdego chłopaka, z którym się spotkam, bo uznasz,że cię zdradzam?
-Han,to nie tak jak myślisz. -powiedziałem i złapałem dziewczynę za rękę.
-Zostaw mnie.-powiedziała i poszła na górę.
Odpuściłem sobie. Dobra,przyznaję. Głupio się zachowałem,ale jestem pewien, że każdy facet zrobiłby dokładnie to samo. Wstałem i rozpakowałem zakupy,które stały w korytarzu. Potem niepewnym krokiem ruszyłem w stronę schodów. Gdy znalazłem się na piętrze podszedłem do drzwi naszej sypialni,które były zamknięte. Otworzyłem je, wchodząc do środka. Narzeczona stała przy oknie. Będąc przy niej złapałem ją w talii.
-Przepraszam.-powiedziałem.- Kocham cię i jesteś dla mnie najważniejsza. Zależy mi na tobie dlatego jestem taki, a nie inny.
-Obiecaj,że już więcej nie pobijesz niesłusznie żadnego faceta,który się koło mnie pojawi.
-Przysięgam -powiedziałem,a Han się obróciła. Przytuliłem ją, przyciskając do siebie.
-Do twarzy ci z tym plasterkiem.
#Hana
Następnego dnia zaprosiłam do nas Louis'a,żeby mógł razem z nimi kąpać się w basenie.Niall i Harry już z samego rana przygotowali basen, stawiając go w słonecznej części trasu. Napełnili go wodą,żeby się zagrzała.
Siedziałam na huśtawce, która stała niedaleko drzewa,tak ,że nie padały na nią promienie słoneczne.
-Trzymaj.-oznajmiła Doris podając mi śmietankowego loda. Przyjaciółka usiadła obok mnie.
-Dzięki-powiedziałam otwierając opakowanie.
-Świetny pomysł z tym basenem.-przyznała Dorothy- Zawsze coś wymyślisz. Wystarczy na chwilę zostawić cię samą w domu.
-Robiąc zakupy przechodziłam koło regału z basenami i tak jakoś wyszło.-stwierdziłam.
-Zjemy lody i na leżaki?-zapytała Patterson lekko oddychając stopą bujawke. Przytaknęłam głową. Obie miałyśmy na sobie stroje kąpielowe.
#Niall
Siedziałem z Louisem i Harry'm w basenie chłodząc się w wodzie,która miała około 20 stopni ciepła.
-Ten plaster to wodoodporny?-zapytał Louis
-Nie wiem, bo Hana mi go zakładała.
-Cóż to się takiego stało, że jest ci on potrzebny?-tym razem zapytał Harry.
-Na sali sądowej nie jesteśmy to siebie daruj te swoje pytania. Magluj nimi swoich klientów.
-Wiem! Uderzyłeś się skacząc po łóżku. Tak to jest jak się figluje po ciemku i masz babo piękny placek! -powiedział Louis posyłając Harry'emu uśmieszek.
-Wychodzi coś z tych twoich starań? Bo na razie skończyło się na jednym plasterku,a potem może być gorzej.-odezwał się Styles.
-No właśnie nic.-odparłem.
-Uuu to kiepskiej jakości masz tą piłkę, że nie możesz do bramki trafić-odparł Lou i zaczął się śmiać.
Chlapnąłem go kilka razy, w końcu przestał.
-Może potrzebujesz wsparcia? -zapytał Harry.
-Proponujesz trójkącik? Nie dzięki, poradzę sobie sam. -odparłem.-To nie jest śmieszne chłopaki.
-Dlatego chcemy ci pomóc.-powiedział Lou.-Zobaczysz,że na urodziny dostaniesz wymarzony prezent.
-Masz rację. To będzie najlepszy prezent jaki kiedykolwiek dostane w swoim życiu.
-Co dostaniesz? -zapytała Hana
-Tak sobie tylko rozmawiamy-podsumował Harry.
-Zapraszamy do nas -powiedział Lou,który popłynął do brzegu przy,którym stała Dorothy i wrzucił ją do basenu.
-Ciebie też mam tak wrzucić?-zapytałem Han puszczając oczko.
-Wejdę sama tylko wyrzucę papierki po lodach.-powiedziała i zniknęła w głębi domu.
-No dobra panowie. O czym spiskowaliście?-zapytała Doris
-Czy wy zawsze musicie wszystko wiedzieć? -zapytał Harry
-Tak.
-Przepraszam bardzo,ale zdaje mi się, że ktoś tu przed chwilą był taki ciekawski.-zauważyłem.
-Słońce nie zrozumiesz pewnych rzeczy. -powiedział Louis do Dorothy.-My mężczyźni też mamy swoje sprawy.
Chwilę później dołączyła do nas Hana. Zaczęliśmy się wygłupiać,chlapiąc się i pływając. Lou jak i Harry nie przepuścili żadnej okazji, żeby się ze mnie nie ponabijać mówiąc, żebym nie zrobił siebie większej krzywdy. Nie znali powodu,dla którego go mam. A ja przecież biłem się z jednym palantem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. Rozdział w większości z perspektywy Niall'a :) Komentujecie pod spodem,piszcie pod twettem,albo w wiadomości prywatnej, bo sądząc po liczbie komentarzy to czytają tylko 3 osoby,a wasze opinie są dla mnie naprawdę ważne. Zresztą kto pisze własne fanfiction ten wie jak ważne są opinie innych.
Komentujcie!
*Jak dobrze pójdzie to kolejny rozdział w środę, ale muszę widzieć waszą chęć.
Do następnego @angelharry99


Oh Horanek nie denerwuj się tak, bo jeszcze jakiejś nerwicy dostaniesz.
OdpowiedzUsuńZazdrosny Niall to seksowny Niall haha
Harry i Louis - nie ładnie śmiać się z innych
Rozdział bardzo przyjemny i fajny. Daj nam rozdział w środę proszę
@Mrs_Hazza94
Nie dziwie się Niallerkowi :') jak ja byłabym facetem to na pewno zareagowałabym tak samo haha
OdpowiedzUsuńRozdział >>>>>>>>>
Nie mogę doczekać się następnego
/pigivato