"Zrobię dla niej wszystko "
+18
#Hana
Gdy budzik zaczął dzwonić Niall'a nie było już w łóżku. Niechętnie wyciągnęłam dłoń i zaczęłam szukać budzika, mając zamknięte oczy. Kiedy dotknęłam ręką urządzenie, wyłączyłam je. Westchnęłam pod nosem. Nie byłam zadowolona z tego, że muszę iść do pracy.Przekręciłam się na prawy bok,układając się w wydodnej dla mnie pozycji. Leżałam tak jakiś czas próbując oderwać się od rzeczywistości. W pewnym momencie wstałam z łóżka i zaczęłam się przeciągać. Zaczęło mi się kręcić w głowie. Złapałam się za skroń i usiadłam na łóżko. Zwroty głowy minęły po chwili. Ponownie wstałam i ruszyłam w kierunku szafy. W lustrze odbijała się moja sylwetka. Włosy potargane,jakbym była w jakimś buszu i bawiła się z małpami. Oczy lekko spuchnięte. Z prawego ramienia ssunął mi się rękaw za dużej koszulki. Poprawiłam włosy i otworzyłam szafę. Wybrałam odpowiedni strój i ruszyłam do łazienki. Będąc tam położyłam ciuchy na pralkę. Zabrałam się za mycie zębów. Szczotkując je przypomniałam sobie o sytuacji z przed dwóch tygodni. Otworzyłam szufladę, znajdującą się pod umywalką i z koszyczka wyjęłam kolejne opakowanie z testem ciążowym. Dokończyłam mycie zębów i oparłam się o wannę, siadając na jej brzegu. Zastanawiałam się czy jest sens otwierać nowe opakowanie. Po chwili namysłu zdecydowałam się na zrobienie testu. Nie musiałam czytać instrukcji, bo już na pamięć znałam tą całą formułkę. Zrobiłam siusiu i w trakcie czekania na wynik ubrałam się. W zasadzie to nie wiem co wtedy czułam.Wielokrotnie powtarzam tą czynność od miesięcy i nic się nie dzieje. Uczesałam się jeszcze zanim znów wzięłam do ręki test. Widok był taki jak zawsze. Nie jestem w ciąży. Włożyłam go do opakowania i wyrzuciłam do kosza. Ze smutnym wyrazem twarzy opuściłam łazienkę. Wróciłam do sypialni. Malowałam się myśląc o tym wszystkim. Zastanawiało mnie to dlaczego znów się nie udało. Moje obawy coraz bardziej wydawały mi się być prawdopodobne. Może nie zostanę nigdy więcej matką? Kto wie dlaczego tak się dzieje, że nie mogę zajść w tą ciążę skoro oboje z Niall'em chcemy mieć dziecko. Gdy skończyłam robić makijaż zbiegłam na dół. W kuchni spotkałam Harry'ego który wkładał papiery do teczki.
-Cześć. -przywitał się Harry.
-Hej.- fuknęłam
-Dobrze się czujesz? -zapytał z troską Harry.-Jesteś blada.
-Jest w porządku. -przytaknęłam wyjmując ze zmywarki szklankę. Wlałam do niej wodę niegazowaną.
-Podrzucisz mnie do kancelarii? Nie chce mi się iść na przystanek.
-Z przyjemnością, w końcu to niedaleko. -odparłam sięgając po opakowanie z lekiem,który przepisał mi lekarz, gdy trafiłam do szpitala. Wyjęłam jedną tabletkę, połknęłam ją popijając wodą.
-Powinnaś zjeść śniadanie.-zauważył Styles.
-Jabłko w zupełności mi wystarczy. -oznajmiłam i wzięłam do ręki czerwony owoc.-Chodź, bo oboje się spóźnimy.
-Chyba wstałaś dziś lewą nogą,co? Marudna jesteś i dziwna taka.
-Pogadamy o tym później,teraz nie mam ochoty. Zrozum mnie. -powiedziałam.-I o nic więcej nie pytaj,proszę cię.
Harry przytaknął głową i ruszył w stronę drzwi. Wyszłam za przyjacielem,zamykając mieszkanie. Podczas podróży oboje milczeliśmy. Słychać było tylko muzykę graną przez staję muzyczną. Gdy dojechałam do celu pożegnałam się z Harry'm życząc mu powodzenia na rozprawie. Przeprosiłam też za swoje zachowanie. Zostawiając chłopaka pod budynkiem kancelarii pojechałam do swojej pracy. Droga zajęła mi 15 minut. Zaparkowałam auto na parkingu i ruszyłam w stronę wejścia. Nacisnęłam przycisk przywoływujący windę na parter. Kiedy się w niej znalazłam nacisnęłam guzik z wybranym przez siebie piętrem. Docierając do celu opuściłam windę wraz z kilkoma innymi osobami. Szłam korytarzem i zaczęło mi coś nie pasować. Mój dział jest piętro wyżej. Na obecnym piętrze robią sesje zdjęcie do różnych magazynów czytelniczych lub reklam,którymi się zajmuję. Zaczęłam się wracać w kierunku windy. W pewnym momencie podbiegła do mnie dziewczyna.
-Gabinet make-up jest tam.-powiedziała.-Zaprowadze cię.
Byłam zaskoczona tym co do mnie mówi. Zanim zdążyłam sobie wszystko poukładać w głowie, wpadłam w ręce stylistów. Zaczęłam im tłumaczyć,że pomyliłam piętra i pracuje w dziale wyżej, ale nie chcieli mnie słuchać. Dla jasnej sytuacji. Ludzie, którzy pracują na tym piętrze nie widzieli mnie na oczy, gdyż ja z nimi nie współpracuje i nie mam z nimi kontaktu. Od tego są inni. Ja tylko wymyślam projekt reklamy,rozrysowywuje to ,a realizacją tego co przygotuje zajmuje się odpowiedzialna za to osoba. Siedząc na fotelu napisałamwiadomość do Kate,żeby do mnie przyszła i wszystko wyjaśniła. Nim się obejrzałam mój wygląd i fryzura były gotowe. Teraz ta sama dziewczyna dzięki, której tu się znalazłam zaprowadziła mnie do garderoby wskazując co mam założyć. Szybko ubrałam się w co było przygotowane dla mnie, a właściwie dla modelki, którą zastępuje. Włożyłam na siebie również szlafrok, wyszłam z pomieszczenia. Trafiłam na sesje zdjęciową. Fotograf kazał mi zająć wyznaczone miejsce, ale zanim się to wszystko zaczęło stylistka zdążyła jeszcze poprawić mi makijaż. Minęło kilka chwil, a mnie zaczęło to się podobać. W pewnym momencie kątem oka zauważyłam Kate, która stoi za fotografem. Mężczyzna przerwał sesję, ogłaszając krótką przerwę. Wykorzystałam ten moment i podeszłam do przyjaciółki.
-No,no. Ładnie wyglądasz.-powiedziała Kate uśmiechając się.
-Zabierz mnie stąd.-poprosiłam, gdyż stałyśmy w miejscu,gdzie można na spokojnie pogadać.
-Jak powiedziałam im wszystkim to byli bardzo zdziwieni, że nie jesteś modelką.
-A co ja mam powiedzieć? Jestem w szoku. Oczywiście próbowałam im to wszystko tłumaczyć, ale nie dali mi dojść do słowa. Bardzo szybko znalazłam się w ich rękach.
-Okey, rozumiem. Widziałam kilka twoich zdjęć i są na prawdę dobre.-przyznała Kate.
-Pisałam do ciebie wiadomość. Myślałam, że przyjdziesz i w porę wszystko odkręcimy.
-Byłam zajęta. Pytałam dziewczyn,gdzie jesteś,ale żadna cię nie widziała. Gdy dotarłam do swojego gabinetu od razu sięgnąłam po komórkę a tu patrzę... sms od ciebie.
-Co teraz mam zrobić? -zapytałam.
-Dokończ sesję. Świetnie ci idzie, wszyscy są pod wielkim wrażeniem. A jak skończysz to wracaj do domu.
-Dobrze,dziękuję.
-Zadzwonie później to mi wszystko opowiesz.
-Po południu mam lekcje tańca...-powiedziałam.
-Rozumiem. To trudno. Pogadamy innym razem.
-Proponuje jutro. Pójdziemy na miasto zjeść razem lunch.
-Dobrze. Trzymaj się kochana.-oznajmiła Kate przytulając mnie.
Przyjaciółka wróciła do pracy. Ja udałam się na plan.
#Niall
Miałem dyżur razem z Luke'm. Siedzieliśmy w szpitalnym bufecie,gdyż jedliśmy obiad.
-Zechcesz asystować mi przy opercji tego pacjenta z 412?-zapytał Luke jedząc.
-Z wielką chęcią, ale nie dziś. Umówiłem się.-powiedziałem.
-Z którą? Rudą czy blondynką. Bo sam nie wiem, pogubiłem się.
-Z Haną, to chyba oczywiste, a Becky to tylko znajoma z liceum.
-Widziałem was wtedy na korytarzu i odniosłem zupełnie inne wrażenie. Ona na ciebie leci stary.-powiedział Luke.
-Byliśmy kiedyś razem. Dla mnie to zamknięty temat.
-Nie drąże tematu.-oznajmił Luke.-Pochwal się chociaż, gdzie tym razem zabierasz swoją przyszłą żonę.
-Zapisaliśmy się na kurs tańca i po południu mamy zajęcia.-powiedziałem.
-Ooo. A co tańczycie,jeśli mogę zapytać.
-Marzeniem Hany jest zatańczyć walca. Jak dla mnie to za wolny taniec,ale niech jej będzie.
-Walc sam w sobie nie jest zły. Jak na wasz pierwszy taniec to chyba może być.
-Wiesz... najchętniej to bym nic nie tańczył. To nie dla mnie. Te kroki,oh wszystko mi się myli.-powiedziałem kumplowi prawdę.
-To powiedz jej to i zrezygnujcie.
-Nie chcę tego robić,bo wiem, że Hana tego pragnie, a ja zrobię dla niej wszystko.
-Musisz ją bardzo mocno kochać, że się tak poświęcasz.
- Hana jest dla mnie wszystkim czego potrzebuje, aby być szczęśliwym.
***
Kilka godzin później skończyłem dyżur. Bardzo szybko przebrałem się w zwykłe ciuchy. Biegiem leciałem do samochodu. Do rozpoczęcia lekcji brakowało 20 minut. Jechałem dość szybko,żeby zdążyć na czas,ale ruch na drodze o tej godzinie był utrudniony, gdyż tworzyły się korki przez dużą ilość aut. Do szkoły tańca dotarłem spóźniony o 15 minut. Wbiegłem na salę i od razu odnalazłem Hanę.
-Przepraszam za spóźnienie.-powiedziałem do instruktora.
-Myślałam, że już nie przyjdziesz.-szepnęła Brooks.
-Jak mógłbym nie przyjść? Obiecałem to jestem.-odparłem.
-Koniec rozgrzewki! -ogłosił nauczyciel.
Zaczęła się lekcja,która trwała 90 minut. Po zajęciach wróciliśmy do domu,każdy swoim samochodem.
#Hana
-Podobało ci się ?-zapytał Niall,gdy byliśmy w domu.
-Tak,bardzo. Coraz lepiej nam to wychodzi.-powiedziałam.
-Kocham cię.-odparł Niall i podniósł mnie do góry. Chłopak posadził mnie na wyspę kuchenną.
-Co robisz?-zapytałam gdy Niall całował moją szyję.
-Nie zadawaj głupich pytań. -odparł i złączył nasze usta w pocałunku.
Pocałunek z początku był bardzo delikatny, ale z upływem czasu stał się bardziej zachłanny i głębszy. Nasze języki zaczęły walkę o dominację. Nie chciałam dać Niall'owi tej satysfakcji,żewygra zaraz na samym początku. Droczyłam się, ale w ostateczności wygrał. Chłopak jedną ręką trzymał moje prawe udo. W pewnym momencie posunął się dalej.
-Choć na górę,bo coś czuję, że na pocałunkach się nie skończy.-szepnęłam gdy Niall całował moją szyję.
-Ścigamy się,kto pierwszy ten rządzi w sypialni.-krzyknął i ruszył w stronę schodów.
Nim ruszyłam do biegu usłyszałam huk,jakby ktoś sie przewrócił. Podbiegłam i zobaczyłam Horana siedzącego na schodach masującego sobie nogę.
-Nic ci nie jest? -zapytałam
-Tylko trochę boli,zaraz minie. -powiedział.-No chodź,chodź księżniczko.
Weszłam na schody,pomogłam Niall'owi wstać podając mu dłoń. Ruszyliśmy do sypialni.
Stanęłam obok łóżka. Zaczęłam rozpinać swoją sukienkę, chłopak mi w tym troszkę pomogł,bo nie dałam sobie rady z zamkiem,który się zaciął. Gdy moja sukienka swobodnie opadła na podłogę wskoczyłam na środek.
-Na co czekasz. Dawaj! Pokaż co dla mnie masz!
-Hormnony chyba za bardzo ci buzują.
-To ty tak na mnie działasz.
Niall zdjął swoje spodnie oraz koszulkę. Podszedł do łóżka a ja pochyliłam się nad nim dając całując go w usta.
Chłopak objął mnie swoimi rękoma wokół mojej talii. Serce zaczęło mi bić mocniej,że miałam wrażenie jakby miało wyskoczyć. Niall pociągnął mnie za nogi,że opadłam na łóżko. Chłopak zaczął kreślić wzory na moim brzuchu stopniowo przesuwając się ku majtkom. Dwoma palcami chwycił ich materiał i przyciągnął lekko do siebie,by za chwilę je puścić.
-Ty i te twoje gry wstępne.-skomentowałam poczynania chłopaka.
-Wolisz bez? Będzie tak jak chcesz.-mówiąc to chwycił za krawędź majtek i je ze mnie zdjął.
Nill przygryzł zębami dolną wargę, przejechał palcem po moim wzgórku i łechtaczce powodując przyjemnie uczucie wewnątrz mojego ciała. Kilka chwil później zdjął swoje i rzucił gdzieś za siebie. Pozwoliłam sobie chwycić długość swojego narzeczonego. Ominęłam nabrzmiałego już kolegę na swój palec. Na twarzy Niall'a pojawił się szeroki uśmiech,który dodał mu jeszcze więcej odwagi. Podparlam się i włożyłam do ust czubek penisa. Chłopak na to głośno jęknął.
-Niegrzeczna dziewczynka-warknął.-Czuję, że za chwilę do ciebie dojdę.
W tym momencie poczułam w ustach smak płynu,który wypłynął.
-Smaczny jesteś. -powiedziałam po czym się oblizałam.-Wskakuj do mnie.
Niall wskoczył na łóżko cicho jęcząc. Miał niewyraźny wyraz twarzy, lecz kiwnął głową, że jest dobrze. Horan usiadł na mnie i zajął poruszać się na boki unieruchamiając mnie. Nasze krocza ocierały się o siebie.
-Co ty jeszcze masz na sobie? -zmarszczył przy tym czoło-Oddawaj!
Po tych słowach Niall odpiął mi stanik i a ja go zdjęłam.
-Tak zdecydowanie lepiej.
Chłopak zwiększył prędkość poruszania biodrami. Niall pochylił się nade mną. Pocałował obie piersi i wszedł we mnie tak mocno, że przegryzłam dolną wargę, a z moich oczu poleciały pojedyncze kropelki łez.
-Kurwa Niall!- krzyknęłam.
-Przepraszam, nie chciałem sprawić ci bulu.-powiedział i wytarł moje łzy. -Zacznę od początku. Tym razem będę delikatny.
Horan wyszedł ze mnie. Odczekał chwilę. Całował każdy zakątek mojego ciała zanim ponownie dotarł do mojego wnętrza. Zrobił to bezboleśnie. Czułam jak ciepły płyn pownie wydostał się z penisa.
-Trafiony zatopiony?
-Poczekamy i zobaczymy.-stwierdziłam.
To czego doświadczyłam przed chwilą wywołało u mnie nagły przypływ ciepła,czułam, że się rumienie.Chłopak wszedł we mnie jeszcze kilka razy zanim oboje opadliśmy na łóżko.
-Co to było? Byłaś taka...ostra. Dziękuję ci za to.
-Ty za to doprowadziłeś mnie do łez.
-Pierwszy raz zdążyło mi się,żeby dziewczyna podczas stosunku ze mną płakała.
-No widzisz,wszystko jest jednak możliwe.
Leżeliśmy jakiś czas w łóżku. Niall coraz bardziej zaczął skarżyć się na ból kostki,ale stawiał opór przed pójściem do szpitala. Dałam mu spokój, ale w nocy złapał go tak silny ból, że zgodził się bez wahania. Z pomocą Harry'ego zawiozłam go do szpitala. Tam lekarze zrobili prześwietlenie kończyny i włożyli nogę Niall'a w gips.
-Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się kochać ze złamaną nogą. -podsumował gdy wyszedł z gabinetu lekarskiego.
-Jesteś nienormalny wiesz? -Nigdy więcej się nie ścigam.
-Gdybyś nie chciała iść do sypialni nie doszłoby do tego.
-Dobrze. Następnym razem zostaniemy w kuchni.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. Co sądzie o tym wszystkim? Co wam się najbardziej podobało? Komentujcie. Następny rozdział postaram się dodać za mniej więcej tydzień.
@angelharry99
wow, nie lubie takich opisów, bo mnie zniesmaczają i ogólnie mam inne poglądy, ale ostro było. No, niunia, masz talent. Nie mogę doczekać się ślubu. na ich miejscu pobrałabym się albo w Wigilię albo w dniu w którym się poznali.
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie, pisz tak dalej. :) Jestem z Ciebie dumna, że się nie poddajesz i caly czas piszesz.
Werka
KOCHAM NIALLA OKEJ? chcialabym zobaczyc jego glebe hahahaha
OdpowiedzUsuńRozdzial swietnyy >>>>>
/Pigivato