"Ślub" część 1
#Hana
Obudziłam się czując szturchanie mnie za ramiona. Otworzyłam zaspane oczy i przeciągnęłam się.
-No w końcu udało mi się ciebie obudzić.-powiedziała Doris,która o dziwo była już na nogach.
-Hej.-odparłam sennym jeszcze głosem i przetarłam zaspane oczy.
-Myślałam, że ktoś dosypał ci jakiś środek nasenny do drinka. Spałaś jak zabita.
-Przepraszam, to po wczorajszym. Choć z drugiej strony to chyba dobrze,bo dzięki temu przespałam całą noc.-powiedziałam siadając na łóżku.-Która jest godzina?
-07:30.-powiedziała moja przyjaciółka z uśmiechem na ustach. -Mamy dużo czasu.
-Całe osiem godzin.
-A za 8 godzin i 30 minut zostaniesz panią Horan. Jak się z tym czujesz?
-Normalnie. Moje szare komórki jeszcze śpią.
-O 09:00 przyjdzie wizażystka.-powiedziała Dorothy.
-Sądziłam, że jesteśmy umówione na później.-pokręciłam głową.-Będę musiała uważać w takim razie na makijaż i fryzurę dłużej niż myślałam.
-Dasz radę. -powiedziała przyjaciółka i poklepała moje kolano wychodząc z pokoju.
Gdy zostałam sama opadłam głową na poduszkę. Zaczęłam myśleć o tym co mnie dziś czeka. Miałam cichą nadzieję na to,że wszystko się uda. Chciałam, żeby ślub odbył się bez żadnych niespodzianek. Nagle, zupełnie niespodziewanie zrobiło mi się niedobrze. Zerwałam się z łóżka przykładając dłoń do twarzy, chcąc powstrzymać wymioty. Opuściłam sypialnie i udałam się w stronę łazienki. Gdy do niej wbiegłam natychmiast kucnęłam przy toalecie.
#Dorothy
Robiłam porządek w moim pokoju, który tymczasowo należy do Greg'a. Usłyszałam trzask drzwi. Zaniepokojona wyszłam na korytarz. Jedyny dźwięk, który dotarł do moich uszu to wymiotująca Hana. Gdy zbliżyłam się do drzwi,zrobiło się cicho,więc otworzyłam je. Przyjaciółka spuściła wodę.
-Wszystko w porządku?-zapytałam.
-Tak.-westchnęła.-Zaraz mi przejdzie.
-Chodź do kuchni, napijesz się wody.
-Jasne, tylko ogarnę moją twarz.
#Hana
Wyszłam z łazienki trzymając w ręku zużyty test ciążowy. Nie wiem do końca dlaczego go zrobiłam, ale mam w sobie ten odruch, że jak tylko weźmie mnie na wymioty to mam na myśli jedno-ciążę. Wynik był niezmiennie taki sam,od kilku miesięcy. W kuchni wyrzuciłam opakowanie do kosza na śmieci i zajęłam się robieniem kanapek na śniadanie dla mnie i Dorothy.
-Kto to będzie jadł?-zapytała Patterson 15 minut później pojawiając się w kuchni. Przygotowałam jakieś 30 kolorowych kanapek.
-Ty i dziewczyny. -odparłam.
-A co z tobą?
-Ja chyba nie dam rady nic przełknąć.
-Jeszcze kilka minut temu twierdziłaś, że jest okey.-zauważyła Doris.
-Wiem, dlatego zrobiłam kanapki, żeby o tym nie myśleć.-powiedziałam opierając się o blat, ciężko wzdychając.
-Hana wszystko będzie dobrze. Nie masz się czym martwić.
Moim wielkim minusem jest to, że dużo myślę co by było gdyby. Patterson jest moim przeciwieństwem, zupełną optymistką.
-Wiesz co? Chyba mam pomysł.-powiedziała Dorothy.
-Jaki?
-Weźmiesz długą kąpiel.
-Żartujesz? Przecież za niecałe 30 minut przyjdzie wizażystka.-powiedziałam
-Zajmę się nią, a ty rób co mówię. Uwierz mi, dobrze ci to zrobi.
-No dobrze, dzięki.-mówiąc to przytuliłam przyjaciółkę.
***
Nalałam do wanny dużą ilość wody,dodając do niej mój ulubiony płyn do kąpieli o zapachu cytryny. Relaksowałam się jakąś godzinę. Pomysł przyjaciółki sprawdził się. Kąpiel sprawiła, że poczułam się lżej, przestając myśleć o ślubie chociaż na chwilę. Oczywiście myślałam o tym co będzie, ale zupełnie mniej niż wcześniej. To normalne, że panna młoda denerwuje się przed ślubem. Gdy pojawiłam się w salonie kobieta, która miała zadbać o mój makijaż i fryzurę, siedziała w salonie razem z Doris, obie piły kawę. Przeprosiłam dziewczynę, że musiała na mnie czekać. Chwilę później siedziałam na krześle, a kobieta zajęła się moimi włosami.
#Niall
Wstałem z kacem i lekkim bólem głowy. Przeszukiwałem kuchenne szafki w celu znalezienia jakiegoś środka przeciwbólowego.
-Szukasz czegoś? -zapytał Louis, który zjawił się w kuchni.
-Masz coś na ból głowy? -zapytałem wzdychając.
-Normalnie to nie,ale jakiś czas temu byłem w aptece i kupiłem jakieś proszki.-odrzekł Louis.-Wiedziałem, że mogą się przydać.
-Niech zgadnę, Doris ci podpowiedziała,bo sam raczej byś na to nie wpadł.-powiedziałem biorąc szklankę z jabłkowym sokiem i usiadłem na kanapie w salonie. Przesunąłem nieco Lucy z której zeszło trochę powietrza.
-Podrywasz moją dziewczynę? Jak śmiesz? -odezwał się Harry, który sobie ze mnie żartował.
-Inne dziewczyny mnie nie interesują od dwóch lat.-powiedziałem i napiłem się soku.
Byłem zupełnie wyluzowany, zero stresu. Jedyne o czym myślę o chwili, gdy ksiądz ogłosi mnie i Hanę mężem i żoną.
-Nasz Niall zakłada rodzinę.-powiedział Louis.-Moja rada na dobry początek małżeństwa. Nie pozwalaj Han na wszystko, bo będziesz miał później problemy.
-Nie martw się o nas.-powiedziałem.
-Gdyby coś to wiedz, że zawsze możesz na nas liczyć.-rzekł Harry i usiadł koło mnie na kanapie.
-Dzięki.
-Skoro mamy jeszcze dużo czasu, to może obejrzymy mecz?-rzucił propozycje Louis.
-Jestem za.-powiedziałem z zadowoloną miną.
Co jak co,ale dobry mecz nigdy nie jest zły, a już na pewno szybciej minie mi czas, który się płynie tak powoli.
***
#Hana
Zrobienie fryzury i odpowiedniego makijażu zajęło ponad dwie godziny. Gdy wizażystka opuściła dom pomogłam Dorothy spryskać jej włosy lakierem. Niedługo później ktoś zaczął dobijać się do drzwi. Pomyślałam, że to kobieta czegoś zapomniała. Kiedy otworzyłam drzwi zastałam Liam'a.
-Hej.-powiedziałam. Nie spodziewałam się go, a tym bardziej dzisiaj.
-Ja tylko na chwilę, mogę?
-Jasne, wchodź.-zaprosiłam chłopaka do środka.-Przepraszam cię za bałagan.
-Rozumiem. Chciałam ci tylko życzyć szczęścia na nowej drodze życia.
-Dziękuję. Napijesz się czegoś?
-Nie będę wam przeszkadzał w przygotowaniach.-rzekł Liam zauważając Dorothy.
-Jak chłopaki? -zapytała Patterson.
-Pewnie leczą kaca, bo wczoraj chyba dość sporo wypili.
Nie bardzo wiedziałam o co chodzi,ale postanowiłam się nie wtrącać. Wygląda na to,że Liam też był na wieczorze kawalerskim Niall'a.
-Łatwo ich sobie wyobrazić.-powiedziała Doris z westchnieniem.
-Zdecydowanie.-potwierdziłam.
-A zwłaszcza mojego pijaka.-dodała Patterson.
-Louis całkiem dobrze się trzymał.-powiedział Liam.
-A Niall?-dopytałam z ciekawości.
-Jak na moje oko to chyba wypił najmniej.
Słowa Payne'a mnie trochę uspokoiły. Teraz mam jeszcze większą pewność, że Horan dotrze na ślub.
-Będę leciał.-rzekł Liam. -Bawcie się dobrze.
***
Czas mijał bardzo szybko. Nim się spostrzegłam do ślubu zostały 3 godziny,więc musiałam włożyć sukienkę. Poszłam do sypialni, żeby ją wziąć. Kreacja wisiała na wieszaku na drzwiach od szafy. Rozerwałam ochronną folie i sięgnęłam suknię by ją ubrać.
Dorothy musiała mi pomóc z zapięciem i odpowiednio ją ułożyła. Gdy byłam gotowa przejrzałam się w lustrze, aby zobaczyć efekt końcowy.
-Jest pięknie.-oceniłam.
-Jeszcze welon.-dodała przyjaciółka.
Dorothy wpięła mi welon we włosy. Efekt był ładniejszy niż przypuszczałam. Byłam szczęśliwa, a z mojej twarzy nie schodził uśmiech.
-Obiecałam mamie Niall'a, że nie będę płakać, ale chyba nie dam rady.
-Pozwalam ci płakać, tylko jeszcze nie teraz.-powiedziała Doris.-A ja jak wyglądam?
-Jesteś najpiękniejszą druhną jaką mogę mieć. -powiedziałam.
Spojrzałam ostatni raz w lustro i głęboko westchnęłam. Zaczęło do mnie docierać, że już niebawem wyjdę za mąż.
Ostrożne zeszłam po schodach, uważając na sukienkę. Na dole czekał już Jai.
-Wow siostra. Wyglądasz cudownie.
-Dziękuję. Dorothy o wszystko zadbała.
-Przestań, nic takiego nie zrobiłam.
-Pomogłaś mi i teraz są rezultaty.
-Dobra dziewczyny. Zbieramy się, chyba,że chcesz się spóźnić na własny ślub.
-Nigdy w życiu.-prawie krzyknęłam.
Jai otworzył mi tylne drzwi swojego auta. Wsiadłam do środka cały czas uważając na suknię, co wcale nie było łatwe. Patterson usiadła z drugiej strony. W ręku trzymała bukiet kwiatów.
-Do domu wrócisz już jako Pani Horan.-powiedziała.
-Nadal w to nie wierzę. -przyznałam.-Dopiero co Niall mi się oświadczył.
-No, a co ja mam powiedzieć? Zaraz rok minie jak sam się żeniłem.-wtrącił Jai prowadząc auto.-Też przeżywam ten dzień razem z tobą Hanuś.
-Niby dlaczego? -zapytała Doris.
-Bo od dziś Han nie będzie już tylko moja.
***
#Niall
Godzinę przed ślubem wziąłem prysznic. Ubrałem koszulę oraz garnitur oraz popsikałem się perfumami. Wyglądałem poważnie co nie było do mnie podobne. Cholera...
-Wyglądasz jak biznesmen.-powiedział Harry, który również miał na sobie garnitur.
-Żenie się to chyba nie pójdę w dresach na własny ślub.
-Wiesz co jeszcze oprócz ślubu jest dzisiaj?
-Nie.
-Twoje urodziny!
-Faktycznie.-przytaknąłem po chwili. -Zapomniałem o tym zupełnie.
-Wszystkiego najlepszego, szczęścia.
-Żebyś doczekał się upragnionego dziecka -dodał Louis,który wyszedł z łazienki. Zapinał własną koszulę.
-Dziękuję chłopaki.
-Nie robiliśmy ci prezentu, bo chyba to o czym najbardziej marzysz dostaniesz.
-Macie rację, pamięć się liczy.-powiedziałem.
-Chyba jesteśmy gotowi.-uznał Lou.
-Kurde... co teraz będzie z naszymi wyjściami do klubu?-zapytał Styles.
-Nadal będę z wami chodził tylko nie będę rozglądał się za dziewczynami.
-Hana ci pozwoli?
-A dlaczego nie? Małżeństwo to nie więzienie, tylko przypieczętowanie naszej miłości.
-Chociaż tyle dobrego. Kurde Lou tracimy przyjaciela do picia.
-Chyba niedługo z naszej paczki nic nie będzie.-powiedział Tomlinson.
-Chcesz oświadczyć się Dorothy?-zapytałem.
-Coś mi chodzi po głowie.
-W takim razie powodzenia.
-Po prostu nie wierzę. -oznajmił Harry.-Nie rób mi tego.
-Znajdź sobie kogoś, wtedy pogadamy.-powiedział Louis.
-Jestem za młody na związek.
-Nikt nie powiedział, że masz się zaraz żenić. Po prostu miej dziewczynę.
-Chyba to nie będzie takie proste, dużo pracuje. Obawiam się, że nie będę miał czasu na randki.
-Spójrz na Hane. -rzekł. -Chyba nie jest tak źle skoro teraz wychodzi za naszego Niall'a.
-Dobra. Moim celem jest wejść głębiej w świat prawniczy. Po nowym roku zacznę szukać miłości.
-Wow. Trzymam kciuki.-odparł Tomlinson.
-Harry... masz obrączki?- zapytałem zmieniając temat,gdyż nadszedł czas, żeby się zbierać.
-Tak,mam je...-Harry zaczął się macać kieszenie.
-Nie żartuj.-powiedziałem nieco poważniejszym głosem.
-Tylko żartowałem, chciałem sprawdzić twoją reakcje.-powiedział i pokazał czerwone pudełeczko jako dowód.
-Lepiej daj mi je.-rzekł Louis.-Będą bezpieczniejsze.
***
#Hana
Dojechaliśmy pod kościół 20 minut przed mszą. Przed budynkiem czekali już moi rodzice, Maura, Caroline, Greg oraz część naszych znajomych.
-Pięknie wyglądasz córeczko.-powiedziała moja mama.
-Do twarzy ci w bieli.-dodała moja przyszła teściowa.
-A gdzie Niall?- zapytał Jai
-Podpisuje papiery.-odrzekł Greg.
-Chodźmy tam. -powiedziała Dorothy.- W końcu musimy zrobić to samo.
***
Udałyśmy się do kancelarii, żeby podpisać stosowne dokumenty. W środku spotkałyśmy Niall'a i Louis'a. Przyznam, że mój przyszły mąż zrobił się jeszcze bardziej przystojny,albo ze mną jest coś nie tak. Po dokonaniu wszystkich formalności, udaliśmy się całą czwórką do naszych bliskich i znajomych. Chwilę później stałam już w drzwiach kościoła a tuż przy moim boku tata. Gdy zabrzmiały dźwięki marszu Mendelsona ruszyłam w asyście ojca w stronę ołtarza,gdzie czekała na mnie miłość mojego serca.
***
-Ja Niall biorę sobie Ciebie Hane za żonę i ślubuje Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że nie opuszczę Cię aż do śmierci.-rzekł Niall uśmiechając się w moją stronę.
Byłam szczęśliwa, gdy wypowiadał każde słowo. Nadeszła moja kolej. Spojrzałam prosto w niebieskie oczy chłopaka, po czym wzięłam głęboki oddech. Poczułam jak moje serce przyspiesza jeszcze bardziej swój rytm.
-Ja Hana biorę Ciebie Niall'a za męża i ślubuje Ci miłości,wierność i uczciwość małżeńską...-z moich oczu popłynęła łza a głos zaczął lekko drgać-...oraz to,że nie opuszczę Cię aż do śmierci.
-Co Bóg złączył człowiek niech nie rozdziela. Na znak zawartego przez was małżeństwa nałóżcie sobie obrączki.
-Hana przyjmij tę obrączkę na znak mojej miłości i wierności.-rzekł Niall po czym włożył na serdeczny palec obrączkę
-Niall przyjmij tę obrączkę na znak mojej miłości i wierności.-po czym zrobiłam to samo co Horan.
-Ogłaszam was mężem i żoną-rzekł kapłan.- A teraz możesz pocałować pannę młodą.
Niall złączył nasze usta w głębokim pocałunku, wcześniej wycierając palcem moje łzy szczęścia. Słyszałam oklaski i pogwizdania naszych bliskich i znajomych, którzy zechcieli towarzyszyć nam w tak ważnym dla nas obojga dniu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. No i stało się, Hana poślubiła Niall'a. To jest pierwsza część ślubu, a druga już wkrótce. Podzielcie się swoją opinią tą dobrą ( i złą) w komentarzu poniżej.
Kocham Was. @angelharry99
Ps:przypominam o koncie poświęconym temu fanfiction na tt oraz o hasztagu #BigLoveNiallFF




Aww jaki piękny ślub! Miałam nadzieję ze Han jest w ciąży.. Nie mogę się doczekać wesela 😍
OdpowiedzUsuń