niedziela, 17 stycznia 2016

Rozdział 26

"[...]jedno wiem na pewno, to trzeci miesiąc, a ja zaczynam nie mieścić się w spodnie."
#Niall
Jutro wigilia Bożego Narodzenia. Na prawdę nie wiem, kiedy grudzień tak szybko minął. Od tygodnia trwa świąteczne szaleństwo. Hana biegała po sklepach w poszukiwaniu drobnych upominków dla najbliższych,choć większą uwagę poświęciła na zakup prezentu dla Nicka. Nasi rodzice oraz moje rodzeństwo z samego rana przylecieli do Manchesteru, gdyż po długich dyskusjach doszliśmy do wniosku, że tegoroczne święta odbędą się właśnie u nas.

Odebrałem Maurę, Caroline oraz Grega z lotniska, przy okazji witając się z teściami, po których przyjechał Jai. Rodzice Hany zamieszkają z rodziną szwagra na czas świąt,moi bliscy natomiast razem ze mną i Haną także szykuje się niezły tłum.

-Nie mogłam doczekać się tych świąt. -powiedziała Caro,gdy wysiadła z auta tuż pod blokiem.-Będą wyjątkowe.
-Masz rację. -powiedziałem wyjmując walizki.
-Hana jest w domu?-zapytała mama biorąc swoją walizkę, która stała na śniegu.
-Tak, czeka na was.-odpowiedziałem na pytanie.-Mamo, ja to wezmę.
-Ała Greg!-krzyknęła Caro po tym jak dostała śnieżką w ramię-Oddać ci?
-Nie masz tyle sił!-zawołał trzymając w ręku gotową,nową kulkę, którą ponownie wycelował w siostrę.
-Synu,ogarnij się.-odezwała się mama.-Chcesz by traktowano cię jak dorosłego to zachowuj się jak dorosły.
-No właśnie smarkaczu.-odgryzła się Caroline.
-Ja się z wami mam,a zwłaszcza z tobą. Niby dorosła a gorsza niż dziecko.
-Dobra, koniec z tym idziemy na górę.-odezwałem się po chwili milczenia.
-Od kiedy jesteś taki stanowczy bracie?-zapytała Caroline.
-A od dziś.

Całą familia Horan'ów ruszyłem do drzwi. Ja jako ostatni przekroczyłem próg domu. Mama ucałowała moją żonę na powitanie, a sekundę później Han wpadła w uścisk Caro.

-Przygotowałam wam te same pokoje co poprzednim razem.-powiedziała Hana.
-Super, Dorothy ma wygodne łóżko.-powiedział Greg i razem ze swoją walizką udał się do dawnego pokoju Patterson.
-Pewnie jesteście głodni po podróży. -powiedziała moja kochana żona. -Przygotowałam naleśniki.
-Z chęcią coś zjem.-odparła Caro.
-W takim razie zapraszam do kuchni.

Idealna pora na śniadanie, gdyż zegarek wskazywał kilka minut po 09:00. Mimo,że jadłem, zanim udałem się na lotnisko sięgnąłem po gorącego placka.
***
Po południu Maura zabrała się za przygotowanie wigilijnych potraw, a swoją pomoc zaoferowała Hana. Ja postanowiłem w to nie mieszać, bo po programie mam trochę dość gotowania. Żebym nie kręcił się bez celu w kuchni zostałem posłany razem z Caro po niewielkie zakupy spożywcze.

Wychodziłem z działu rybnego, kiedy wpadłem na Stylesa.

-Siema. Też zakupy?-zapytał.
-Tak, asystuje siostrze. Nie zna miasta na tyle,by zechciała się sama poruszać.
-Caro jest z tobą?
-Mam tylko jedną siostrę.-uśmiechnąłem się.
-Pozdrów ją ode mnie.-rzekł Harry.
-Nie będzie takiej potrzeby,właśnie idzie w naszą stronę.-powiedziałem machając ręką,by siostra mogła nas zauważyć w tłumie.

Chwili dziewczyna stanęła obok nas razem z wózkiem.

-Cześć Harry.-przywitała się.-Miło cię widzieć.
-Cieszę się, że na siebie wpadliśmy. Nie sądziłem,że spotkamy się tak szybko.
-Ja też.-przytaknęła zgodnie.
-Każde miejsce jest dobre,żeby na siebie wpaść. -powiedziałem.-Mamy wszystko co potrzeba?
-Tak,możemy iść do kasy.-rzekła siostra.
-Idziesz z nami?-spojrzałem na Stylesa.
-Niestety, muszę kupić jeszcze kilka rzeczy. -odparł.
-Wesołych świąt Harry. -powiedziała Caro i podała rękę chłopakowi.
-Tobie również.
-A my się zadzwonimy. -powiedziałem.
-Jasne.
-Pa, pa.

#Hana
Obudziłam się dosyć wcześnie i poszłam jak co dzień do łazienki z powodu mdłości. Wykonałam również poranną toaletę, po czym wróciłam do łóżka i przytuliłam się do męża.

-Jak się czujesz? - mruknął całując moją dłoń.
-Tak jak wczoraj, przedwczoraj...
-Jeszcze tylko kilka miesięcy, dasz radę. Przejdziemy przez to razem.
-No właśnie, kiedy powiemy im o ciąży?
-Może dziś podczas kolacji? -zaproponował odpowiadając pytaniem.
-Zgoda. Zresztą najwyższy czas to zrobić. Dziwię się, że jeszcze nikt nie zauważył.
-Skąd wiesz? Może moja mama się domyśla,tylko czeka, aż my jej powiemy?
-Tego nie mogę stwierdzić,ale jedno wiem na pewno, to trzeci miesiąc, a ja zaczynam nie mieścić się w spodnie.
-Dobrze, po świętach pójdziemy na zakupy i kupisz sobie coś nowego.
-Dziękuję misiu.-powiedziałam i pocałowałam Nialla w usta.

Całowaliśmy się jakiś czas,aż w końcu wstaliśmy,by pomóc w ostatnich przygotowaniach do wigilii.
***
Przed południem Niall otrzymał niespodziewany telefon. Akurat wspólnie z Gregiem ubieraliśmy choinkę. Chłopak wyszedł do
pokoju,by móc spokojnie porozmawiać, lecz wrócił chwilę późnej. Jego humor nagle zniknął.

-Muszę jechać do szpitala.-oznajmił.
-Dlaczego? Miałeś mieć dziś wolny dzień.-odparłam.
-Jest wigilia! -wtrącił Greg.
-Czasem zdarzają się takie sytuacje. Ktoś bardzo potrzebuje mojej pomocy.-powiedział i poszedł w kierunku korytarza a ja za nim.

-Przepraszam. -westchnął zakładając kurtkę.
-Rozumiem, nie mam do ciebie pretensji ani żalu. Będziemy cierpliwie czekać na twój powrót.-wspięłam się na palcach i ponownie pocałowałam męża,tym razem w policzek.
-Postaram się wrócić tak szybko jak będzie to możliwe.-rzekł wychodząc.
-Uważaj na siebie i powodzenia.

****
Dwie godziny przed kolacją wzięłam prysznic. Wychodząc z łazienki stanęłam przed szafą i zaczęłam szukać odpowiedniej stylizacji. Po chwili chwyciłam wieszak,na którym wisiała czarna sukienka, przed kolana. Miałam tylko nadzieję, że się w nią zmieszczę i uda mi się utrzymać w tajemnicy fakt, że jestem w ciąży. Brzuszek był mały, ale lekko widoczny. W internecie przeczytałam,że tak może być przy drugiej ciąży. Z szafy wyjęłam również koszulę Nialla, którą wyprasowałam i powiesiłam na krześle, by chłopak mógł szybko się przebrać, gdy wróci ze szpitala.

Ubrałam czystą bieliznę oraz czarne rajstopy. Na końcu włożyłam sukienkę, po czym stanęłam przed lustrem,by ujrzeć efekt.

-Nie jest najgorzej.- pomyślałam.

Ponownie stanęłam przed lustrem,by zrobić makijaż i fryzurę. Postanowiłam podkręcić jeszcze bardziej moje blond loki,by stały się bardziej wyraziste. Gdy byłam gotowa, zeszłam na dół. Stół był już nakryty,a zastawa przygotowana dla każdego. Maura stała w kuchni i smażyła pierogi mając na sobie świąteczny fartuszek.

-Pomóc ci z czymś? -zapytałam.
-Możesz postawić sałatkę i napoje na stół.-odparła. -Śliczna sukienka.
-Dziękuję-powiedziałam uśmiechając się, biorąc wspomniane rzeczy w ręce.

Stawiając na stole miskę z sałatką dostrzegłam śledzie w śmietanie,na których widok miałam ochotę się oblizać,lecz powstrzymałam się.

-Ah te moje zachcianki.-pomyślałam.

Rozejrzałam się czy nikt nie patrzy i wzięłam kawałek do ust.
***
Moi rodzice przyszli razem z bratem chwilę przed czasem. Przywitałam się z nimi biorąc ich płaszcze,które powiesiłam na wieszaku.

-Ładnie pachnie. -zauważyła moja mama.-Zapach czuć już na klatce.
-W końcu to kuchnia Mury,Niall ma to po kimś. -powiedział Toby, mój tata.-Właśnie, gdzie jest mój zięć?
-Wezwali go do szpitala, jakaś pilna operacja. Zaczekamy na niego.
-Oczywiście kochanie.-odpadł tata.
***
Wszyscy siedzieliśmy w salonie oczekiwaliśmy powrotu Nialla. Greg bawił się z Nickiem jego zabawkami,mimo,że był prawie dorosły. Pół godziny temu powinniśmy zacząć wigilię,ale mojego męża wciąż nie było. W pewnym momencie usłyszałam dźwięk przekręcającego klucza w zamku,natychmiast wstałam i wyszłam na spotkanie z ukochanym.

-Jak bardzo się spóźniłem?-zapytał obejmując mnie.
-Wcale, mówiłam, że bez ciebie nie zaczniemy.-oznajmiłam.-Jak poszła operacja?
-Dobrze,bez większych komplikacji.
-Wyprasowałam ci koszulę, leży w sypialni. -poinformowałam Nialla.
-Dzięki, za 10 minut możemy zaczynać. -odparł idąc w stronę schodów przy okazję witając się z pozostałymi.
***
#Niall
Siedzieliśmy przy wigilijnym stole, jedząc świąteczne potrawy. W pewnym momencie odnalazłem lewą dłoń mojej żony pod stołem i uścisnąłem ją. Potem widelcem zastukałem lekko w literatkę z piciem.

-Chciałbym coś powiedzieć w imieniu swoim i Hany.-oznajmiłem.

Nasi rodzice oraz pozostali podnieśli głowy zaprzestając dotychczasowych czynności.

-Wiecie,że z miłości wychodzą różne rzeczy i tak się stało również w naszym przypadku.-mówiłem z uśmiechem. -Po wielu miesiącach, w końcu się udało i za kilka miesięcy rodzina się powiększy o jeszcze jednego członka.
-Będę babcią!-powiedziała uradowana Maura.
-Gratulacje kochani. Wiedziałem,że wam też się uda.-dodał mój ojciec.
-O kurwa.-rzucił Jai i natychmiast został szturchnięty przez Isabel.-Przepraszam. Bardzo się cieszę.
-Który to miesiąc? -zapytała Isabel.
-Trzeci. -odparła Hana.
-Dlaczego nic wcześniej nie powiedzieliście?-powiedziała moja mama.
-Tak jakoś wyszło. -wzruszyłem ramionami i przytuliłem żonę.
-Macie jakieś zdjęcia?-odezwała się Caroline.
-Tak. -powiedziałem i podszedłem do komody by wyjąć USG.-To jest USG z przed trzech dni,a te z początku grudnia. -podałem je siostrze.

W ten sposób przez najbliższe kilka minut najbliżsi podziwiali USG podając je sobie z rąk do rąk. Jakiś czas później nadszedł czas,aby rozdać prezenty.
***
Było już bardzo późno, Hana leżała w łóżku. Wyjąłem telefon i wybrałem numer Louis'a. Gdy oderwał złożyłem mu życzenia urodzinowe i świąteczne. Przyjaciel razem z Dorothy pojechali do Doncaster, w rodzinne strony Tomlinsona. Tam miały odbyć się oficjalne zaręczyny tych dwoje.

***SYLWESTER***

#Hana
Jai razem z Isabel zorganizował sylwestra oraz tak zwaną domówkę dla przyjaciół. Ja również chciałam skorzystać z tego, ze na imprezie będą wszyscy nasi znajomi, gdyż tylko oni nie wiedzieli o tym,że spodziewam się dziecka (poza Brooksami, którzy obiecali dochować tajemnicy). O 20:00 byliśmy w domu mojego brata. Dom udekorowany był balonami i innymi drobiazgami. Postawiłam przygotowane wafle cukrowe obok innych przekąsek, a Niall wręczył Jai'owi butelkę wódki.

-To co? Wznieśmy pierwszy toast!-zaproponował Harry.-wręczając dziewczynom po drinku.
-Nie pije alkoholu. -oznajmiłam,gdy Styles znalazł się przede mną. -Jestem w ciąży.
-Co powiedziałaś?!
-Będę ojcem.-wtrącił Niall.
-Wow! Gratuluję kochanie!-Dorothy natychmiast mnie przytuliła.
-Zasługujecie na to.-dodała Kate. -Super.
-A ja już widziałem to cudo.-rzucił Jai.
-Co?! Też chcę zobaczyć Horankowe dziecko.-oburzył się Harry.
-Masz PenDrive'a i podłącz do telewizora.

Usiadłam na kanapie pośród dziewczyn. Chłopaki stali za nami. Minutę później Harry z pilotem w ręku siedział obok Kate.

-Nic nie widzę. -powiedział na samym początku.-Chyba coś się popsuło.
-Przypatrz się dokładnie.-poinformowała go Dorothy.
-Jeju to jest cudowne.-rzekła wzruszona Kate.
-Brawo stary.-powiedział Louis klepiąc Nialla.-Jak chcesz to potrafisz.
-Czy możecie mi wyjaśnić co i jak, bo poza ekranem to nie widzę kompletnie nic?-wtrącił Harry.
-Kochanie weź mu wytłumacz.-odezwałam się. Znałam ten kawałek filmu na pamięć lecz mogłabym go oglądać non stop.
-Patrz tam jest główka.-pokazał Niall.
-Uhm...już wiem.
-To może wypijemy za szczęśliwe narodziny dziecka tej uroczej dwójki? -rzucił propozycje Louis.
-Masz sok skarbie. -powiedział Niall wręczając mi naczynie wypełnione pomarańczową substancją.
***
Zabawa trwała w najlepsze. Nie zabrakło potańcówek i alkoholu,którego było bardzo dużo. Na szczęście przez kilka miesięcy nasi przyjaciele mają darmową taksówkę,więc nie muszą się martwić o bezpieczny powrót do domu. Ja,mimo tego, że nie mogłam spożywać alkoholu bawiłam się znakomicie, nie przeszkadzało mi to,choć na początku zazdrościłam wszystkim,że mogą wypić. Kwadrans przed końcem starego roku, wyszliśmy całą paczką do ogrodu, gdzie Jai z Louisem przygotowali się do puszczenia sztucznych ogni.
Kilka minut przed północą w okolicy rozpoczęły się kolorowe pokazy. Stałam razem z Niall'em,który mnie obejmował.

-Nie jest ci zimno? -zapytał.-Mogę oddać ci moją kurtkę.
-Jest okey,nie zmarznę.-oznajmiłam.
-Musisz o siebie dbać. -powiedział.
-Wiem, masz mnie za głupią?
-Chcę się o was troszczyć, najlepiej jak potrafię. Chcę byś miała wszystko czego ci potrzeba.
-Mam kochającego męża, dziecko,które przytulę za kilka miesięcy i nic więcej do szczęścia nie potrzebuję.
-Kocham cię. -powiedział Niall.

Dotknęłam ust chłopaka po czym złączyłam nasze usta w pocałunku. Mąż jedną ręką obejmował mnie a drugą położył na brzuchu. Całowaliśmy się, aż nie nadszedł nowy rok.

-Szczęśliwego nowego roku kochanie. -powiedziałam, gdy przestaliśmy się całować.

Mam nadzieję, że ten nowy rok,który się właśnie rozpoczął będzie jeszcze lepszy niż poprzedni. Czeka mnie w nim ślub mojej przyjaciółki czy narodziny mojego pierwszego wspólnego dziecka, którego ojcem jest osoba,którą kocham najmocniej na świecie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. Po chwili całkowitego zwątpienia w to co piszę powracam z nowym rozdziałem. Zdecydowałam,że będę pisać nie dla komentarzy,a przede wszystkim dla siebie samej,lecz nie zmienia to faktu,że zabraniam wam komentować. Będę wdzięczna za opinię.
Kocham Was i do zobaczenia za tydzień. Oby wena mi dopisała. @angelharry99

1 komentarz:

  1. Świetny! To takie urocze jak Ni się nimi opiekuje :') jak ja uwielbiam dzieci omg. /Dupagomez

    OdpowiedzUsuń