czwartek, 28 stycznia 2016

Rozdział 29

"Myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi."
#Hana
Nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić, ani dokąd pojechać. Gdziekolwiek bym się nie udała to zaraz Niall dowiedziałby się gdzie jestem, a za nic nie chciałam go widzieć w tym momencie. Mój telefon cały czas dzwonił, lecz za każdym razem odrzucałam połączenie od Harry'ego. Nie chciałam z nikim rozmawiać, czułam się fatalnie, bo jak inaczej może się poczuć zdradzona żona. Kierowca taksówki jeździł bez celu po ulicach Manchesteru. W końcu po kilkunastu minutach jazdy zdecydowałam się pojechać do Jaia. Podałam starszemu panu dokładny adres mojego brata. Po 30 minutach mężczyzna zatrzymał się przed wskazanym domem. W czasie drogi, zdążyłam się nieco uspokoić, przestałam płakać, ale czułam, że łzy ponownie cisną mi się do oczu i wkrótce znów się rozpłacze. Wręczyłam facetowi właściwą sumę pieniędzy i wysiadłam z samochodu. Siwawy mężczyzna podał mi moją walizkę. Przeszłam na drugą stronę ulicy, stając pod drzwiami Brooksów. Trzęsącą ręką zapukałam do drzwi. Musiałam poczekać chwilę aż ktoś mi otworzy, bo mało kto spodziewa się gości po 21:00. Zza drzwi wyszła Isabel.

-Boże! Co ci się stało? Chodź do środka.-wyciągnęła do mnie rękę.
-Mogę zostać na noc?-zapytałam niepewnie. Łzy już płynęły mi po policzkach.
-Kochana oczywiście ,że możesz.

Sekundę później przytuliłam przyjaciółkę, płacząc jej w bluzkę. Dziewczyna objęła mnie i zaczęła uspokajać.

-Siostra? -usłyszałam głos Jaia.
-Idź wstawić wodę na herbatę.-spławiła go Isabel gładząc moje włosy.

#Jai
Widok zalanej łzami siostry nie był miły. Od razu połączyłem wszystkie fakty i domyśliłem się, że Niall coś zrobił i nie jest to byle jaki powód skoro Hana zjawia się w moim domu późną porą, cała zapłakana. Przygotowałem gorącą herbatę, tak jak poprosiła Isabel. Żona zechciała też żebym o nic na razie nie pytał, czekając z tym do rana. Nie spodobało mi się to, bo chciałbym wiedzieć, dlaczego moja jedna siostra płacze.

-Nie płacz, Hana.-pocieszała ją Isabel.-Chcesz o tym porozmawiać? Mamy całą noc.
-N-nie chcę, może później.
-Jasne, powiesz mi jak będziesz na to gotowa. Ja cierpliwie poczekam, nie będę na ciebie naciskać.
-Mała, masz. -podałem Hanie leki na uspokojenie.-To ci pomoże, po nich poczujesz się lepiej.
-Jesteś pewny? Nie wiem, czy mogę to zażyć.-mówiła drżącym głosem.
-Tak,to dziecku nie zaszkodzi.

Siostra wzięła ode mnie tabletkę i popiła ją herbatą. Zapowiadała się bardzo długa noc.

#Niall
Kiedy wróciłem do domu, od razu dopadł mnie Harry.

-Coś przeskrobał?-zapytał nerwowo.
-Odczep się, zmęczony jestem. -fuknąłem rozbierając się.
-Odpuszczę ci, jeśli odpowiesz na moje pytanie.
-Nie wiem, o czym mówisz. Atakujesz mnie od chwili, gdy się pojawiłem. Nie mam nastroju do rozmowy.
-Chyba będziesz musiał się zmusić.-wtrąciła Caroline.
-O co wam chodzi?Gdzie jest Hana?
-Ty nam to wyjaśnij.-rzekł Harry.-Dziewczyna przychodzi do domu i płacze. Potem bez słowa pakuje swoje rzeczy i nie chce nic powiedzieć. Musiałeś coś zrobić, skoro Hana jest w takim stanie.
-Co ty mówisz?!-nie wierzyłem w to co powiedział Styles.
-Niestety to prawda, Niall-odezwała się Caro.-Jeszcze nigdy nie widziałam twojej żony w takim stanie.

Po tych słowach pobiegłem na górę. W sypialni zobaczyłem otwartą szafę i kilka rozrzuconych ubrań. Małej walizki, nie było, co potwierdzało to, o czym mówił przyjaciel. Wróciłem na dół, zastanawiając się, co się stało.

-I co? Ulżyło ci?-zapytał Harry.
-Nie mam pojęcia co jest grane.-odezwałem się.-Zadzwonię do niej.
-Wątpię, by Han chciała z tobą rozmawiać. Wyraźnie to wszystko twoja wina! Inaczej Hana by się nie spakowała!-wrzasnął Styles.

Tak jak Harry przypuszczał żona nie odebrała ode mnie połączenia. Zacząłem się martwić nie tylko o nią, ale też o nasze nienarodzone dziecko. Jeśli obojgu coś się stanie, a jest już późno, to sobie tego nie daruje. Nagle coś zaświtało mi w głowie. Ukochana mogła zobaczyć mnie i Becky.

-Cholera...-krzyknąłem-Jaki ja jestem głupi. Co mnie podkusiło, żeby się z nią spotykać.
-O czym mówisz, bracie?-zainteresowała się Caroline.
-Bo widzisz, dzisiaj spotkałem się z Becky i wydaje mi się, że Hana nas zauważyła.
-Masz na myśli tą Becky?-zapytała Caroline.-Ona zwiastuje same kłopoty.
-Kurwa Niall, zwariowałeś do reszty? Po co to zrobiłeś? Aż tak bardzo brakuje ci rozrywki?
-Musiałem jej wytłumaczyć, że nie będziemy razem. Ona sobie coś wymyśliła, więc chciałem to załatwić na samym początku, dlatego się z nią umówiłem. Zrobiłem to dla świętego spokoju, oczywiście w tajemnicy przed Haną. Teraz wiem, że to był błąd.
-Po cholerę ci było ukrywać prawdę. Prędzej czy później Hana by się dowiedziała. Dobrze wiesz, że kłamstwo ma krótkie nogi.
-Wiem, nie powiedziałem jej tego tylko troski. Chciałem powiedzieć o tym Hanie jak będzie już po wszystkim.
-W sumie to nie widzę nic złego, w tym, że się spotkałeś z Becky. Chciałeś w końcu wszystko wyjaśnić.-powiedziała siostra.
-To nie do końca była tylko rozmowa.-zacząłem.-Całowaliśmy się.
-Zwariowałeś do reszty?!-wrzasnął Harry. -Wiesz co zrobiłeś?! Jesteś nienormalny! Może powiesz jeszcze, że bzykałeś rudą!

Po tych słowach Styles się na mnie rzucił, zaczęliśmy się przepychać. Caroline krzyczała, żebyśmy przestali, próbując nas rozdzielić. Naszą krótką bójkę przerwał dzwonek do drzwi. Puściłem Harry'ego udając się do drzwi, z nadzieją, że moja żona wróciła. Niestety, pomyliłem się.

-Co się u was dzieje?-zapytał sąsiad Payne.-Słychać kłótnie na klatce schodowej.
-To nie twoja sprawa, wracaj do siebie.-próbowałem zachować spokój. Wciąż pamiętam tą sytuację, która miała miejsce latem i mimo to, że wyjaśniliśmy sobie wszystko, to nie przepadam za sąsiadem.
-Wiesz, że mogę wezwać policję i powiedzieć im ,że w tym domu dochodzi do przemocy?-prychnął Liam
-Myślisz, że się ciebie boję? Nikt nikogo nie bije, jesteśmy normalną rodziną.
-Właśnie widać.-zakupił sobie Harry pojawiając się na korytarzu.-Myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi i mogę ci zaufać, ale jak widać myliłem się. Jesteś takim samym draniem, jak większość facetów.

Harry przeprosił Liama po czym opuścił klatkę schodową.

-O czym on mówi? Jeśli Hanie dzieje się krzywda mam prawo o tym wiedzieć. Chcę z nią porozmawiać.-oznajmił chłopak.
-Nie będziesz rozmawiał z moją żoną.-warknąłem.
-Przepraszam.-wtrąciła się Caro.-O ile dobrze usłyszałam chce pan zobaczyć się z sąsiadką, tak?
-Tak.-odpowiedział.
-Przykro mi, to jest niemożliwe, Hana jest u swoich rodziców. Może pan spokojnie wracać do siebie.
-Dziękuję, przepraszam za najście.
-Już będzie cicho, dopilnuje tego.-Caroline zamknęła drzwi.

Siosta posłała mi wrogie spojrzenie. Narozrabiałem bardzo poważnie i muszę to naprawić. Nie wiedziałem, co mam robić.


-Muszę ją znaleźć.-powiedziałem po chwili.
-I co? Dokąd pójdziesz? Nie wiesz, gdzie jest.
-Nie wiem, pojadę do przyjaciółek Hany, może zastane ją u jednej z nich.
-Jest trochę późno na wizyty, nie sądzisz?
-Muszę mieć pewność, że Han jest bezpieczna. Nie mogę tak siedzieć i czekać.
-Może zamiast jeździć i je martwić, to zadzwoń. A jeśli jest u którejś z nich to pójdziesz tam z samego rana.-powiedziała Caroline.

Posłuchałem młodszej siostry, miała trochę racji. Z jednej strony chciałem jak najszybciej porozmawiać z żoną, a z drugiej dać ukochanej trochę czasu, żeby mogła sobie przemyśleć wszystko na spokojnie i odpocząć ode mnie. Nie miałem jednak stuprocentowej pewności,  że nagła wyprowadzka Hany jest spowodowana przez Becky, chociaż nic innego nie przychodziło mi do głowy.

#Hana
Całą noc nie spałam, nie mogłam zasnąć. Świat mi się zawalił, osoba, którą kocham zdradziła mnie, na ulicy. Ufałam Niallowi,a on oszukiwał mnie nie wiadomo jak długo. Myślałam,że będziemy szczęśliwi, stworzymy rodzinę, że nasza miłość przetrwa wszystko, po tym jak wiele razem przeszliśmy. Wierzyłam, że Niall dzięki mnie się zmienił i jest inny, a tymczasem nic z tego. Horan wciąż bawi się uczuciami, dalej myśli tylko o jednym. Wciąż oszukuje, zdradza. Kto wie, ile to trwa? Może cały czas mnie kłamał, zdradzał ,a ja nie wiedziałam o tym aż do teraz?

Całą noc spędziłam z Isabel w ich sypialni, płacząc. Nie umiałam wydusić z siebie, co się stało, choć czułam,że jak wyrzucę to, to będzie mi lepiej, lecz nie mogło przejść mi przez usta zdanie "Niall mnie zdradził".
***
Obudziłam się i chwilę później przypomniałam sobie, gdzie się znajduje i co wczoraj odkryłam. Sięgnęłam po telefon, by sprawdzić, która jest godzina. Miałam ponad 100 nieodebranych połączeń, od przyjaciół, z czego najwięcej było od Nialla. Dostałam też kilka wiadomości.

Doris♥: Gdzie jesteś? Martwię się, nie odbierasz moich telefonów.

 Doris :Odezwij się, proszę.

Doris♥: Niall dzwonił w nocy, a przed chwilą był u nas.

Kate: Hana, nie przyszłaś do pracy, coś się stało? Wszyscy cię szukają, odbierz wreszcie!

Niall-mąż♥: Kochanie, gdzie zniknęłaś?

Niall-mąż♥: Domyślam się, o co chodzi i to nie tak jak myślisz.

Niall-mąż♥: Porozmawiaj ze mną! Martwię się o was.

Niall-mąż♥: Kocham cię<3

Niall-mąż♥: Znajdę cię, obiecuję.

Niall-mąż♥: Musimy porozmawiać, chcę ci wszystko wyjaśnić.

Nie miałam siły czytać pozostałych wiadomości od niego. Za bardzo mnie zranił. Nagle usłyszałam jak ktoś dzwoni do drzwi. Podniosłam się z łóżka, a następnie podeszłam do okna. Zobaczyłam samochód Nialla. Przeraziłam się w tym momencie, nie chcę go widzieć. Zaraz Horan dowie się, że tu jestem i wpadnie tutaj. Postanowiłam położyć się do łóżka i udać, że śpię.
Chwilę później, usłyszałam jak drzwi się otwierają się. Niall wszedł po cichu do środka, siadając na brzegu łóżka. Chłopak dotknął mojego ramienia.

-Nie dotykaj mnie!-krzyknęłam ze łzami w oczach, wyrywając mu się.-Wyjdź!
-Kochanie, to nie tak...
-Nie mów tak do mnie.-przerwałam mu.-Nie chcę z tobą rozmawiać, nie po tym jak mnie zdradziłeś-krzyczałam cały czas.
-Daj mi wyjaśnić, wysłuchaj mnie.
-Nie chcę z tobą rozmawiać, czego nie rozumiesz?! Wynoś się!-powiedziałam przez łzy.
-Niall zostaw ją.-powiedział Jai i wyprowadził Horana.

Słyszałam jak się kłócą. Przez ten czas, gdy Niall był ze mną ani przez moment na niego nie spojrzałam. Nie mogłam...

-Kochanie, nie wiedziałam co się stało, nie wpuściłabym go do ciebie.-rzekła Isabel.-Bardzo przepraszam.
-Nie masz za co mnie przepraszać, nie powiedziałam wam.-wydusiłam.
-On mnie z-zdradził, oszukiwał cały czas.
-Rozumiem, tak mi przykro. Źle zrobiłam mówiąc mu gdzie jesteś, nie powinien wiedzieć.-powiedziała Isabel.
***
Jakiś czas później wstałam z łóżka, próbując się ogarnąć. Starałam się nie płakać, żeby nie wystraszyć Nicka, ale na samo wspomnienie Becky i Nialla całujących się, nie mogłam powstrzymać łez. Bratowa starała się mnie pocieszyć, doceniam jej starania, lecz sama muszę się ze wszystkim uporać. Przez cały dzień mało co się odzywałam, nie miałam ochoty na jedzenie, ale zmuszałam się do przełknięcia czegoś tylko ze względu na dziecko. Późnym popołudniem wróciłam do pokoju, żeby pobyć sama. Przebrałam się w czyste ubrania, kładąc się do łóżka. Musiałam odpocząć, spróbować zapomnieć o dzisiejszej wizycie Nialla, i skupić się na sobie i dziecku. Nie mogłam się denerwować, powinnam żyć w spokoju, unikać stresujących sytuacji. Leżałam na boku, gapiąc się w moje lustrzane odbicie. Oczy miałam zapadnięte, spuchnięte i cała wyglądałam jak milion nieszczęść. Z oczu płynęły mi łzy, nie tak mocno jak wcześniej, ale jednak. W pewnym momencie, poczułam czyiś dotyk. Doskonale znałam ten zapach perfum, należał do Jaia.

-Jestem przy tobie siostra.-szepnął.-Przepraszam, że nie było mnie przy tobie w ciągu dnia. Zdaje sobie sprawę, że bardzo cierpisz, ale na mnie zawsze możesz liczyć, pomogę ci ze wszystkim.
-D-dziękuję-odrzekłam odwracając się w stronę brata.-To dużo dla mnie znaczy. Potrzebuje ciebie teraz, nie zostawiaj mnie samej.
-Nigdzie się nie wybieram, możesz być spokojna. Nie zawiodę cię i zrobię dla ciebie wszystko, tylko powiedz.
-Twoja obecność w zupełności mi wystarczy.
-Kocham cię Hanka.
-Miałeś tak do mnie nie mówić, wiesz, że tego nie lubię.
-Wiem, ale mnie się tak podoba i mimo twojego wieku, zawsze będziesz dla mnie małą siostrzyczką.

-To miłe. Mam do ciebie prośbę. Zrobisz mi placki ziemniaczane?
-Jasne, że tak.-powiedział.-Będzie wspaniała kolacja.

Brat zostawił mnie samą. Podniosłam się trochę, podkładając pod głowę poduszkę. Potem położyłam rękę na moim lekko wystającym brzuchu.

-Jesteś moim całym światem, nie mam nic prócz ciebie.-powiedziałam sama do siebie, uraniając kolejny raz łzę.

Zostałam sama, moja rodzina, którą zbudowałam całkiem niedawno, rozpadła się. Na dzień dzisiejszy Niall jest dla mnie nikim, zwykłym kobieciarzem, który potrafi zranić innych.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. Tak jak powiedziałam, dodaje dziś smutny rozdział wedle obietnicy. Nie jest zbyt pozwalający, ale mam nadzieję, że dało się go przeczytać.
Będę wdzięczna za komentarze. Do następnego:) @angelharry99

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz