"Liczysz się dla mnie tylko ty, tylko ciebie kocham."
+18
#Niall
Minął tydzień odkąd Hana mieszka u Jaia. Przez ten czas nie rozmawialiśmy ani razu, żona nie odbierała ode mnie połączeń. Caroline poradziła mi, żebym odpuścił i dał dziewczynie czas, żeby mogła sobie wszystko poukładać i przemyśleć całą sytuację. Zgodziłem się z moją siostrą, bo w końcu też jest kobietą i lepiej rozumie Hanę niż ja. To, że nie dzwoniłem do ukochanej, nie znaczy, że przestałem walczyć o moją rodzinę. Codziennie kontaktowałem się z przyjaciółmi i pytałem o żonę. Do Hany wysyłałem kilkanaście sms'ow, w których mówiłem jak bardzo ją przepraszam i kocham. W domu brakowało obecności Hany, tęskniłem za jej uśmiechem, zapachem, za wszystkim co jest z nią związane. Nie mogłem dopuścić do siebie myśli, że mógłbym stracić tak wspaniałą osobę, jaką jest Han. Żona jest całym moim światem, moją drugą połówką, to ona daje mi szczęście i sprawia, że się uśmiecham. Muszę odzyskać ukochaną i sprawić żeby znów mi zaufała, dlatego zerwałem kontakt z Becky, nie chcę więcej widzieć rudowłosej. W szpitalu również poprosiłem o to, aby nie udzielano White informacji na mój temat i nie umawiali na kontrolne wizyty właśnie do mnie. Na dyżurach nie mogłem skupić się na pracy, myślami byłem gdzieś daleko, co nie umknęło uwadze ordynatora i kolegów z oddziału.
-Ordynator wzywa cię na rozmowę.-odezwał się Luke wchodząc do pokoju lekarskiego.
Wzruszyłem ramionami w ramach odpowiedzi, doskonale zdając sobie sprawę z możliwych konsekwencji zignorowania polecenia przełożonego.
-Niall, do cholery, mówię coś do ciebie.-warknął kolega kładąc segregatory z dokumentami pacjentów na biurko. Nie ruszyło mnie to zbytnio.-Nie wiem, co mam zrobić, żebyś się obudził. Wstałeś lewą nogą?
-Nie.-odpowiedziałem krótko.-Żona się ode mnie wyprowadziła, nie rozmawiamy od tygodnia. Wystarczy, czy coś jeszcze chcesz wiedzieć?
-Uhm, nie masz lekko. Chyba cię rozumiem, ale bez powodu takie rzeczy się nie dzieją.
-'Zdradziłem ją'-zrobiłem cudzysłów w powietrzu-Han tak uważa, ale to nie prawda. Powiedziałbym, że ją oszukałem, lecz dziewczyny zbyt wiele sobie myślą. A wiesz, co w tym wszystkim jest najgorsze? Żona nie chce ze mną rozmawiać, żebym mógł się wytłumaczyć i powiedzieć, jaka jest prawda.
-Walczysz o nią?-spytał Luke.
-Oczywiście, że tak. Nie będę siedział z założonymi rękoma.
-Mogę ci pomóc jeśli chcesz.-zaproponował kolega.-Mam pewien pomysł.
-Co proponujesz?-usiadłem wygodniej w fotelu.
-Siostra mojej mamy ma za miastem niewielki domek letniskowy. Wydaje mi się, że jest to dobre miejsce na spokojną rozmowę. Jak byłem dzieckiem to spędzałem tam wakacje i myślę, że Hanie może się tam spodobać, a co więcej, nikt nie będzie wam przeszkadzał.
-Brzmi ciekawie.-odparłem.
-Mogę zadzwonić do cioci z prośbą o wypożyczenie kluczy na weekend.
-Jeśli to nie byłby problem, to chętnie skorzystam z twojej propozycji.
-Wątpię by ciocia miała coś przeciwko, o tej porze nikogo tam nie ma poza sąsiadami, którzy mają oko na dom.-rzekł Luke- A teraz lepiej idź do ordynatora, który chce się z tobą widzieć.
-Masz rację.-przytaknąłem.-Wiesz co może chcieć ode mnie?
-Nie mam pojęcia, kazał cię tylko poinformować, czeka w swoim gabinecie.
Wzdychając podniosłem się z fotela, zdejmując stetoskop i kładąc go na biurku. Idąc korytarzem mijałem moich pacjentów, którym posłałem krzywy uśmiech. Chwilę później znalazłem się pod drzwiami przełożonego. Zapukałem, po czym wszedłem do środka.
-Dzień dobry, doktorze Horan.
-Dzień dobry.-przywitałem się.-Wzywał mnie pan.
-Musimy porozmawiać.-zaczął mężczyzna, nie wyglądał na zadowolonego-Od jakiegoś czasu dochodzą mnie słuchy, że ciężko się z tobą dogadać, myślami jesteś gdzieś daleko.
-Mam problemy rodzinne, przepraszam.
-Nie powinienem tego proponować, bo potrzebujemy cię tutaj, ale przydałby ci się wolne, zwłaszcza, że od miesiąca codziennie spędzasz w pracy średnio 14 godzin.
-N-nie wiem co powiedzieć.-zaskoczyła mnie oferta szefa.-Ma pan rację, wystarczy mi weekend.
-Jesteś pewien?
-Tak.
-W takim razie widzę cię w pracy w poniedziałek, gotowego do ciężkiej roboty.
-Dziękuję.-to jedyne co mogłem z siebie wydusić.-Nie zawiodę pana.
-Zajmij się rodziną, Niall. Sam jestem ojcem i wiem co to znaczy.
-Cholera!-walnąłem pięścią w stół. Przypomniałem sobie o kolejnym USG-Przepraszam, muszę natychmiast na ginekologię, żona ma USG.-oznajmiłem i wybiegłem z gabinetu.
Szybkim krokiem znalazłem się przy schodach, biegnąc na trzecie piętro, gdzie znajdował się oddział ginekologiczny. Gdy byłem na miejscu natychmiast pobiegłem w kierunku pokoju, w którym przyjmowała Noami. Wparowałem do środka, dziewczyna podniosła głowę znad dokumentów.
-Niall...-powiedziała zaskoczona.-Twoja żona wyszła jakąś godzinę temu.
-Niech to szlag.-usiadłem na krzesełku żeby odpocząć.
-Hana ci nie mówiła, że przesunęłam wizytę na wcześniejszą godzinę?
Prawda jest taka, że nie. Chciała mnie ukarać, to się jej udało. Nie poddam się, odzyskam ją.
-Wspominała coś wczoraj, lecz musiałem pomylić godziny albo po prostu zapomnieć.-powiedziałem- Ostatnio tyle mam na głowie, że nie wiem co się dzieje.
-Rozumiem. W ostatniej chwili wyskoczyło mi cesarskie cięcie i za chwilę idę na blok operacyjny. -odparła Noami.
-Z dzieckiem wszystko w porządku?
-Tak, ciąża przebiega prawidłowo. Napisałam Hanie zwolnienie z pracy, choć nie widzę ku temu żadnego powodu, ale lepiej dmuchać na zimne.
-Dziękuję, że się tak opiekujesz moją rodziną. Jesteś nieoceniona.
-To moja praca, dobro dziecka i przyszłej mamy to priorytet.-lekarka posłała mi lekki uśmiech.
***
Po tym jak opuściłem szpital postanowiłem wcielić w życie mój plan odzyskania rodziny. Od kumpla dostałem klucze do domku jego cioci. Z pomocą kobiety, która zadbała o wszystko tak jak trzeba chciałem pogodzić się z żoną. Prosto ze szpitala pojechałem do domu Jaia. Chłopak ma do mnie żal o to co się stało, zresztą po tym jak ostatnim razem byłem u niego w domu prawie się pobiliśmy, bo siłą rozdzielił mnie z żoną. Brooks nie był przekonany co do tego, by pozwolić siostrze na kontakt ze mną, w końcu to przeze mnie płakała przez ostatnie noce, ale zgodził przystać na mój pomysł. Otrzymałem też od Jaia torbę z najpotrzebniejszymi rzeczami Hany, na wypadek, gdyby zgodziłaby się zostać ze mną na noc. Wychodząc chłopak zmierzył mnie wzrokiem-szczęście Hany to nasz wspólny cel.
#Hana
Od tygodnia zastanawiam się, czy zgodzić się na spotkanie z Niallem, tęsknię za nim, choć nie umiem wybaczyć mu wszystkich kłamstw i pocałunku z Becky. Mój mąż codziennie do mnie pisze po kilka wiadomości dziennie, ale na żadną nie odpisuje. Dziś byłam na kolejnej wizycie u lekarza, lecz Niall się nie pojawił. Myślałam, że pomimo tego co jest teraz między nami Horan będzie chciał zobaczyć swoje dziecko, ale myliłam się. Na szczęście z maleństwem wszystko w porządku, więc mogę odetchnąć z ulgą.
W pracy miałam ciężki dzień. Dyrektor wziął nowe zlecenie na projekt, a Kate wyznaczyła mnie, żebym je wykonała. Mam tylko nadzieję, że uda mi się przygotować większy zarys reklamy zanim odejdę na zwolnienie. Nie chciałabym, żeby ktoś, kto przejmie po mnie moje obowiązki miał jeszcze więcej pracy z powodu nieskończonego projektu, a jak wiadomo terminy gonią.
Wyszłam z biura niemal ostatnia, gdyż pochłonęło mnie nowe zlecenie, że straciłam poczucie czasu. Zerknęłam na zegarek, myśląc, że Jai na pewno na mnie czeka. Tak, odkąd pomieszkuje u brata ten codziennie odbiera mnie z pracy, bo moje auto stoi na osiedlu, na którym mieszkam. Zresztą jest mi to na rękę, bo nie muszę jeździć zatłoczonym autobusem do domu, a z drugiej strony Jai wracając z własnej pracy ma po drodze moją. Wyszłam z budynku rozglądając się za bratem. Niestety zamiast niego zobaczyłam stojącego przy samochodzie mojego męża. Nie spodziewałam się go tutaj.
-Dlaczego tu jesteś?-zapytałam.
-Czekam na ciebie, musimy wreszcie porozmawiać, chcę ci powiedzieć, jak było na prawdę.-odezwał się. -Zgodzisz się na chwilę rozmowy?
-Nie wiem, zresztą zaraz Jai...
-On nie przyjedzie.-przetrwał mi Niall-To jak będzie?
Nie byłam pewna co mam zrobić w tej sytuacji. Z jednej strony wolałam mieć wszystko za sobą i znów móc przytulić się do męża, lecz z drugiej strony...
-Dobrze, zgadzam się.-powiedziałam po chwili.
-Na to właśnie liczyłem, dziękuję kochanie.
Udałam, że nie wypowiedział ostatniego słowa. Niall otworzył mi drzwi, a gdy znalazłam się w środku, zamknął drzwi i okrążając auto kilka sekund później siedział za kierownicą.
***
Jechaliśmy w całkowitym milczeniu, żadne z nas się nie odzywało. Przerwałam tą ciszę, gdy spostrzegłam, że opuszczamy Manchester.
-Co to ma znaczyć? Co ty robisz?-zadałam pytania lekko uniesionym głosem.
-Porywam cię.-powiedział.
-To nie jest śmieszne, zawracaj natychmiast.-rozkazałam.
-Nie.
-W takim razie zatrzymaj samochód, chcę wysiąść.
-Nie ma mowy.-chłopak zamknął drzwi od środka.-Teraz mam pewność, że mi nie uciekniesz.
-Zgodziłam się na rozmowę, a o tym 'porwaniu' nawet nie wspomniałam, a ty nic nie powiedziałeś.
-Bo nie pytałaś.-odpowiedział natychmiast.
-Jesteś śmieszny.-odparłam krzyżując ręce.
Na tym skończyła się nasza rozmowa. Nie miałam innego wyjścia jak pojechać z nim do celu podróży, o którym nie miałam pojęcia. Zrezygnowana oparłam głowę o szybę, zaczynając przeglądać się mijającemu obrazowi. Na zewnątrz było szaro i ponuro. Na niebie pojawiało się coraz więcej ciemnych chmur, po czym można było się domyśleć, że będzie padać.
***
Obudziłam się w samochodzie. Na dworze było już zupełnie ciemno, a w dodatku padał śnieg. Znajdowaliśmy się przed jakimś domem.
-Jesteśmy na miejscu, tutaj nikt nie będzie na przeszkadzał.
Wysiadłam z samochodu, nogi mi lekko zdrętwiały w czasie drogi, ale to nic takiego. Nie wiedziałam, gdzie się znajduje, a tym bardziej, jak daleko od domu. Zauważyłam, że Niall wyciąga z bagażnika torbę.
-Wszystko sobie zaplanowałeś? Tydzień zajęło ci obmyślanie tej całej sytuacji.
-Chodź ze mną, tylko uważaj, może być ślisko i najlepiej to trzymaj się mnie.
Westchnęłam tylko. Chwilę później weszłam do środka, parterowego domku. Zdjęłam płaszcz, wieszając go na wieszaku, zostając w rozpinanym, szarym sweterku, który zakrywał mi pupę. Pod spodem miałam biały top z kolorowym nadrukiem oraz ciążowe jeansy na gumkę. Niedługo później Niall zrobił ciepłą herbatę i coś do jedzenia.
***
Rozmawialiśmy od 30 minut. W tym czasie chłopak starał się opowiedzieć wszystko to co się działo tamtego dnia jak i kilka dni wcześniej.
-Okey, jestem w stanie zrozumieć to, że chciałeś zakończyć z nią tą chorą znajomość, ale pocałunku nie jestem w stanie zaakceptować, bo nie widzę ku temu powodu.
-Daj mi dokończyć, proszę.-powiedział Niall, a ja w tym czasie wstałam.
-Mam dosyć, dlaczego nie jesteś ze mną szczery?-z moich oczu zaczęły spływać łzy.-Wdałeś się z nią w romans!
-To nie był żaden romans!-zaprotestował natychmiast-Po tym spotkaniu nie miało być następnego, ten był ostatnim.
-Akurat.
-No tak. Wygarnąłem jej wszystko, chciałem nawet wyjść, ale nabrałem się na to, że źle się poczuła. Odwiozłem ją do domu, a ona w ramach podziękowania za pomoc mnie pocałowała. Ja natychmiast ją odepchnąłem i odjechałem krzycząc na nią.
-Czyli każda wdzięczna pacjentka za uratowanie życia cię całuje? Tak mam to rozumieć, bo na to wygląda.
-Oczywiście, że nie kochanie, po prostu Becky wciąż coś do mnie czuje.-Niall podszedł do mnie- Wydaje jej się, że jest między nami jak w liceum, a ja mam ciebie, jesteś moją żoną, będziemy mieli za chwilę dziecko. Liczysz się dla mnie tylko ty, tylko ciebie kocham.
Poczułam się jak dawniej, Niall był przy mnie w dodatku tak blisko, że czułam na sobie jego oddech. Chłopak dotknął rękoma moich policzków tak, że nie mogłam poruszać głową. Mogłam jedynie patrzeć w jego błękitne oczy.
-Kocham Cię kochanie.-szepnął do mojego ucha po czym gwałtownie złączył nasze usta w pocałunku.
Na początku był powolny i przepełniony miłością , po chwili jednak zrobił się bardziej namiętny . Niall objął mnie w talii swoimi dłońmi i przyciągnął bliżej siebie. Włożyłam dłoń w jego włosy i lekko za nie pociągnęłam, na co jęknął. Chciałam być na niego zła, ale w tej chwili nawet nie potrafiłam. Kiedy zabrakło nam powietrza odsunęliśmy się z mlaskiem od siebie. Spojrzałam w jego błękitne oczy, które teraz były przepełnione miłością ale też i pożądaniem. Złapał mnie za rękę i pociągnął do sypialni. Od razu w oczy rzuciło mi się wielkie łóżko, okryte szarą pościelą. Leżało na nim dużo poduszek. Ściana za łóżkiem była pokryta jasno brązowymi deskami. Wisiały na niej 3 małe obrazki w odcieniach czerni i bieli. Po obu stronach łóżka stały dwie małe komody, na których były małe lampki. Po drugiej stronie pokoju jest wielka biała szafa, a obok stoi wielki lustro. Pokój wyglądał naprawdę pięknie, był urządzony skromnie ale naprawdę stylowo. Z rozmyślań wyrwało mnie ciche odchrząknięcie. Spojrzałam na Nialla i zobaczyłam ten cwany uśmieszek.
-Aż tak ci się podoba ten pokój ze zapomniałaś o mnie?- zaśmiał się
-Oh zamknij się-złączyłam nasze usta w czułym pocałunku zdejmując sweter, który wylądował na podłodze.
Niall podniósł mnie lekko, na co odruchowo zarzuciłam na niego nogi. Zaniósł mnie na łóżko i powoli opuścił. Szybkim ruchem zdjął ze mnie bluzkę. Trochę męczył się z zapięciem od stanika, ale w końcu udało mu się go odpiąć i także go ze mnie zdjął. Zaczął pieścić moje nabrzmiałe piersi przez co jęknęłam. Po chwili zdjął ze mnie resztę garderoby i leżałam przed nim naga.
-Masz zdecydowanie za dużo ubrań.-mruknęłam pomagając mu się ich pozbyć.
Kiedy obydwoje byliśmy już bez ubrań znowu zaczął bawić się moimi piersiami a ja jęczałam wprost do jego ust.W końcu postanowiłam przejąć kontrole i zamieniłam nas miejscami . Zdezorientowany chciał coś powiedzieć ale w końcu wessał tylko głośno powietrze kiedy złapałam jego przyrodzenie i zaczęłam powoli poruszać ręką.
-Nie drocz się ze ...-nie dokończył bo wzięłam penisa do ust.
Polizałam główkę , po chwili zaczęłam poruszać głowa i brałam całą jego długość do ust . Jęczał, po chwili doszedł w moich ustach a ja wszystko połknęłam. Kiedy dochodził do siebie pogłaskałam go po blond kosmykach. Obrócił nas miejscami i złączył nasze usta w pocałunku. Bez ostrzeżenia wszedł we mnie . Na początku poruszał się powoli ale później przyspieszył, a ja cały czas głośno jęczałam.Po chwili oboje doszliśmy krzycząc nasze imiona. Niall mnie pocałował i wyszeptał w moje usta ze mnie kocha . Na co odpowiedziałam mu ponownie złączając nasze usta w pocałunku.
***
Leżeliśmy przykryci kołdrą, miałam głowę na torsie Nialla, bawiłam się obrączką na jego palcu. Wybaczyłam całe nieporozumienie mężowi, następnym razem nie zareaguję tak gwałtownie i zanim się wyprowadzę dam Horanowi czas na wytłumaczenie.
-Kocham was.-przerwał nagle Niall kładąc wolną dłoń na moim brzuchu. Ja zachichotałam cicho na ten gest.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Przepraszam za błędy. Wiem, że mogłam bardziej przeciągnąć w czasie kłótnię państwa Horan no ale... nie umiem pisać kiedy głowni bohaterowie są pokłóceni.
Będę wdzięczna za opinię w postaci komentarza. Do następnego @angelhary99


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz