"Ślub",część 2
+18
#Hana
Gdy ceremonia ślubu dobiegła końca wyszliśmy z kościoła. Trzymaliśmy się za ręce, idąc ślubnym kobiercem pomiędzy stojącymi po obu stronach gośćmi, którzy nie opuścili jeszcze budynku. Na zewnątrz zostaliśmy obsypani ryżem i monetami,które miały przynieść nam szczęście. Zarówno Niall jak i ja byliśmy bardzo szczęśliwi,a na naszych twarzach widniał uśmiech. Wszyscy obecni ponownie zaczęli klaskać a my pocałowaliśmy się. Po chwili kucnęłam by zebrać rzucone monety. Niall zrobił to samo. Gdy znalazł się przy mnie spojrzał w moje oczy i powiedział:
-I jak?
-Kocham cię. -odparłam i położyłam prawą dłoń na jego kolano,dotykając znajdującej się tam jego dłoni.
Przyjemnie było poczuć obrączkę,którą chwilę wcześniej włożyłam na jego palec. Kiedy zebraliśmy wszystkie pieniądze wstaliśmy, a wszyscy zaproszeni goście stanęli w kolejce, po to aby złożyć nam życzenia i wręczyć prezenty. Jako pierwsi zrobili to moi rodzice.
-Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia kochani.-rzekła moja mama z uśmiechem i ucałowała mnie, a potem mojego męża.
-Gratuluję córeczko.-powiedział mój ojciec. -Jesteś już w pełni dorosła.-dokończył i bardzo mocno mnie przytulił.
Domyśliłam się co chciał powiedzieć mówiąc te słowa. Do mojego taty dotarło w końcu, że jestem już nie tyle co pełnoletnia,ale mam teraz własną rodzinę i nie będę do niego przebiegać jak dawniej i zwierzać się z problemów, bo od tego mam Niall'a.
-Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin Niall.-zwrócił się do Horan'a.-Cieszę się,że dołączyłeś do naszej rodziny.
-Dziękuję.-odparł po czym uścisnął sobie rękę z moim ojcem.
Kolejną osobą,która stała w kolejce, była Maura i rodzeństwo Niall'a.
-Jestem taka dumna synu.-zaczęła-Kilka lat temu przez myśl mi nie przeszło,że dziś będę bawić się na twoim weselu.
-Mamo daj spokój. Było minęło. Jestem innym człowiekiem, a to wszystko zasługa mojej żony.-powiedział Niall i pocałował mnie w policzek.
W chwili, gdy Niall nazwał mnie swoją żoną, poczułam coś,czego nie jestem w stanie opisać. Wyprowadziłam na ludzi człowieka, który w przeszłości sprawiał niemałe problemy wychowawcze.
-Szczęścia moi drodzy.-dodała po czym wręczyła nam prezent,który Niall podał Tomlinson'owi.
Świadkowie stali za nami. Dorothy układała wszystkie bukiety, które otrzymaliśmy, a Louis brał większe pakunki. Było ich tyle, że miałam drobne obawy,czy zmieszczą się w jednym bagażniku.
-Powodzenia stary.-rzekł Ja do Niall'a.
-Spełnienia marzeń.-dodała Iabel
Po wysłuchaniu życzeń od zgromadzonych ludzi zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie. My jako Państwo Horan staliśmy w środku, po mojej lewej stronie stali moi rodzice, Maura oraz Caroline i Greg,a po stronie Niall'a nasi przyjaciele:Dorothy, Louis, Harry, Gemma, Kate i wielu innych. Na tyłach ustawili się pozostali goście.
Potem wsiadłam do naszego ślubnego auta,które było własnością Tomlinson'a. Samochód został ładnie przyozdobiony, do klamek od drzwi przyczepione były białe balony, na masce zaś leżał bukiet kwiatów,taki sam,jak ten, który trzymałam idąc ślubnym kobiercem. Na tablicach rejestracyjnych widniał napis "Młoda Para".
Niall zajął miejsce obok mnie na tylnym siedzeniu, Dorothy siedziała na miejscu pasażera, a Louis kierował. W drodze na salę weselną, która mieściła się na obrzeżach Manchester'u rozmawialiśmy o ślubie. Tomlinson co jakiś czas naciskał klakson, który wydawał z siebie dźwięk podobnie jak pozostałe samochody,którym jechała rodzina mojego brata.
Kiedy dotarliśmy na miejsce Horan pomógł mi wyjść z pojazdu, a Dorothy poprawiła mój welon. Niall złączył nasze dłonie i ruszyliśmy w kierunku wejścia. Wewnątrz po obu stronach stali kelnerzy, którzy rozdawali gościom szampana. Lily-dziewczyna, którą poznaliśmy pierwszego dnia-podała nam dwa lampki szampana, które złączone były ze sobą wstążką. Gdy każdy z obecnych otrzymał napój wznieśliśmy toast,a my jako młoda para, po wypiciu wina rzuciliśmy je za siebie, a lampki się pobiły. Niall podszedł do orkiestry, a mężczyzna podał mi mikrofon. Chłopak przybliżył go do ust.
-Dziękuję wszystkim za przybycie. Jest nam bardzo miło, że zechcieliście przybyć na nasz ślub!-powiedział Niall. Horan podał mi mikrofon.
-Życzymy udanej zabawy, bawimy się do rana.
Głos przejął szef zespołu.
-A teraz czas na pierwszy taniec państwa Horan. Przywitajmy ich wielkimi brawami.
Stanęliśmy na środku sali, a wokół nas zgromadzili się wszyscy goście. Mieliśmy zatańczyć do piosenki "Love Me Like You Do".
-Kochanie...-szepnął Niall,gdy zaczęto grać melodie. -...pamiętasz kroki,których się uczyliśmy?
-Tak.
-Świetnie.-odparł.
-Niall chcesz tego?-wolałam się upewnić.-Nie ćwiczyliśmy tego dosyć dawano.
-Chciałaś zatańczyć walca na swoim ślubie, to zatańczysz.
I tak spełniło się moje marzenie z dzieciństwa.
#Niall
Po zatańczeniu walca udaliśmy się do stolika. Odsunąłem krzesło, by moja żona mogła usiąść. Chwilę później zająłem miejsce obok Hany. Byłem strasznie głodny,nie mogłem doczekać się aż Lily poda mi mój obiad, a gdy otrzymałem danie oblizałem się za co Brooks mnie dźgnęła.
***
Orkiestra zaczęła grać wolniejszą melodię, więc postanowiłem poprosić moją siostrę do tańca, gdyż Han tańczyła z moim teściem. Dziewczyna bez wahania zgodziła się.
-Jesteś szczęśliwy?-zapytała nagle Caro.
-A nie widać? Jeszcze nigdy w życiu nie byłem bardziej szczęśliwy, dostałem najpiękniejszy prezent jaki mogłybym dostać w życiu.
-Dobrze wybrałeś, tylko Nialler proszę ,nie spieprz tego.
-Wiem o tym.
-A ja wiem co czuła mama, jak ojciec od nas odszedł. Nie chcę żebyś był taki jak on.
-Nigdy nie byłem i nie będę taki jak on.-powiedziałem-Musimy o nim w ogóle rozmawiać,właśnie dzisiaj?
-Przepraszam. Zapomnijmy o tym, nie było tematu, ok?
-Mówiłaś coś? -zapytałem, po czym oboje zaczęliśmy się śmiać
#Hana
Wyszłam do ogrodu, żeby się przewietrzyć. Na sali wydawało mi się, że było duszo. Wstałam z ławki, gdyż poszedł do mnie Zayn. W ręku trzymał szampana.
-Moja najlepsza przyjaciółka.-westchnął Malik.
-Ja też cie będę zawsze kochać.-odparłam-Oczywiście po przyjacielsku.
-Wszystkiego najlepszego na nowe jdrodze życia. -rzekł Malik.
-Proszę proszę, a co się tutaj dzieje. -przerwał Niall, który pojawił się obok mnie -Zostawiam żonę samą na sekundę, a ona flirtuje z jakimś obcym facetem.
-Nie takim obcym. Znamy się z poprzedniego wcielenia. -wtrąciłam.-Teraz powinieneś powiedzieć, że jeśli Niall mnie skrzywdzi, to go pobijesz.-zwróciłam się do Malika.
-Potwierdzam.-uśmiechnął się Zayn i odszedł.
-Twój kochany brat zdążył mnie ostrzec.
-Doprawdy? -udałam zaskoczoną, choć mogłam się domyślać, że Jai zrobi coś takiego.
-Tak. Zatańczysz ze mną?
-A mam inne wyjście?
-W końcu to nasze wesele. Chcę mieć co opowiadać dzieciom. -powiedział Horan.
-Zawsze możesz powiedzieć jak przerwałeś mi rozmowę z eks chłopakiem,bo straszny z ciebie zazdrośnik.
-Odezwała się. A kto był zazdrosny o Becky?
-Nie jestem o nią zazdrosna.-powiedziałam pewnie krzyżując ręce.
-Czyżby pierwsza małżeńska kłótnia? -przerwał nam Harry.
-My się nie kłócimy, to mała wymiana zdań.-powiedział Niall.
-Dokładnie. -potwierdziłam.-Jak się bawisz?
-Doskonale, wyszedłem zapalić.
-Grają fajny kawałek,chodź.-powiedział Niall i pociągnął mnie w stronę sali.
#Dorothy.
Siedziałam przy stole i jadłam, gdy miejsce Hany zajął Louis.
-Jak tam?-zapytał.
-W porządku, a ty gdzie byłeś tyle czasu?
-Paliłem z Harry'm na zewnątrz. Mamy naprawdę ciepły wieczór jak na wrzesień.
-Czuję.-odparłam.-Wiesz, że tego nie lubię, a mimo to wciąż to robisz.
-Nie mogę ot tak przestać.-powiedział Louis.-Chodźmy zatańczyć.
-Zawsze umiesz wybrnąć z niewygodnej sytuacji.-podsumowałam wstając od stołu.
***
Kiedy piosenka dobiegła końca Tomlinson chwycił moją dłoń i wyprowadził mnie przed budynek sali weselnej.
-Dlaczego mnie tutaj przyprowadziłeś?-zapytałam gdy Tomlinson wyjął kolejnego papierosa.-Wszystko w porządku?
-Oczywiście. -westchnął i zaciągnął się dymem.
-Na pewno?-Tomlinson zrobił się nerwowy.
-Tak.-przytaknął.-Niall jest szczęściarzem.
-Zakochał się,Hana też,więc się pobrali.-powiedziałam.
-A co zrobisz jeśli ja powiem, że się w tobie zakochałem?
-Louis...
#Hana
-Hana możemy porozmawiać? -podeszła do nas Dorothy.-Proszę.
-Jasne. Będziemy w ogrodzie.-poinformowałam Niall'a.
-Wróć szybko,chciałbym jeszcze zatańczyć z moją żoną.-odparł Horan.
***
-Zupełnie nie wiem co powinnam zrobić. -westchnęła przyjaciółka.
-Znam was oboje i pasujecie do sobie idealnie.
-My nawet ze sobą nie mieszkamy, wychodzimy razem na randki...
-Kochasz go?-przerwałam jej.
-Tak.
-No to zgódź się. Zobaczysz nie pożałujesz.
***
Godziny mijały w bardzo szybkim tempie, aż nastał moment na niespodziankę urodzinową ode mnie dla męża. DJ zapowiedział ją, prosząc uwagę a szczególnie Niall'a. Na sali zapanowała ciemność, paliły się tylko świece stojące na stole. W pewnym momencie padło światło oświetlające moją sylwetkę.
-Kochanie przygotowałam dla ciebie niespodziankę, potraktuj to jako prezent urodzinowy. -powiedziałam przez mikrofon.
Chłopak zaczął grać melodię a ja zaczęłam śpiewać.
Znalazłam Ciebie gdzieś na końcu świata
I wszystko już wiem
Szukałam całe dnie, miesiące, lata
I odnalazłam Cię
Podeszłam do ukochanego i chwyciłam jego dłoń.
Już wiem, że od dziś
Chcę dzielić z tobą wszystkie moje sny
Zasypiać i budzić się przy Tobie
Do końca swoich dni
A teraz kiedy jesteś przy mnie blisko
Nie muszę martwić się
Bo dzięki Tobie wiem, że mam już wszystko
W dwóch słowach kocham Cię
Już wiem, że od dziś
Chcę dzielić z tobą wszystkie moje sny
Zasypiać i budzić się przy Tobie
Do końca swoich dni.
Skończyłam śpiewać i pocałowałam w usta po raz kolejny dzisiejszego dnia mojego męża, a on odwzajemnił pocałunek. Później wszyscy zaśpiewaliśmy Niall'owi słynne "Sto lat".
#Niall
Hana zaskoczyła mnie, gdy zobaczyłem ją z mikrofonem. Nie sądziłem, że mam obok siebie tak wspaniałą osobę jak ona. Kocham ją za to.
Chwilę później na salę weselną wjechał tort z trzema piętrami. Wspólnie z żoną ukroiłem po kawałku tortu dla naszych rodzin i przyjaciół. Potem Lily wręczyła nam po kawałku,zgodnie z tradycją mieliśmy go skosztować karmiąc się wzajemnie. Było to nawet trochę zabawne, gdyż Han niechcący wzięła za duży kawałek na łyżeczkę przez co miałem twarz w bitej śmietanie.
-Jak ty będziesz karmić nasze dzieci?-zapytałem
-Ubiorę im śliniaczki,albo ty to będziesz robił za mnie.
-Jak pies je to nie szczeka....-powiedział Louis i zaczął się śmiać. -Można prosić fotografa?
-Louis nie zrobisz tego. -powiedziałem z pełną buzią.
-Wybacz,ale nie rozumiem co do mnie mówisz.
Fotograf natychmiast pojawił się przy naszym stoliku i zrobił pamiątkowe zdjęcie.
-Kolejna rzecz jaką będziesz mógł mówić naszym dzieciom.-zauważyła Hana.
-Będą się ze mnie śmiać więc nie.
-W takim razie ja to opowiem.
***
Nadeszła północ a wraz z nią oczepiny. Wedle tradycji Hana rzuciła welonem,który złapała Dorothy, a mój krawat wpadł w ręce Louis'a.
-A więc wszystko jasne.-zauważyłem.-Teraz kolej na was!
Dorothy z Louisem stanęli obok nas.
-Korzystając z zaistniałej sytuacji chciałbym zabrać głos. -krzyknął Lou.
Chłopak uklęknął przed Doris na kolana, a wśród zgromadzonych zapanowała cisza.
-Słońce wyjdziesz za mnie?
-Tak, z chęcią zostanę twoją żoną.-powiedziała Patterson a Tommo włożył jej pierścionek zaręczynowy.
#Hana
-Już wiem u kogo będziemy się bawić na weselu w przyszłym roku.-szepnął Niall.
-Mamy swoich następców.
-Kto by pomyślał, że Lou się na to zdecyduje.
-Wiesz, to się nazywa miłość.-odpowiedziałam.
***
Było już po 02:00 gdy Niall poprosił mnie żebym poszła za nim. Wstałam od stołu i przeciskając się przez sznur gości wyszłam na parkiet. Horan kazał żebym została tu a on poszedł w stronę orkiestry.Niall wziął od DJ mikrofon.
-Nie byłbym sobą bym czegoś dla ciebie nie napisał.
Na sali rozbrzmiała muzyka,ukochany siedział i trzymał w ręku swoją gitarę.
-Czy pamiętasz jak trzymałaś mnie za ręce?
Czy pamiętasz jak...?
Czy pamiętasz jak karmiłem twoje serce?
Czy pamiętasz jak...?
Czy pamiętasz nasze wszystkie obietnice?
Zapisane marzeniami?
Teraz gdy patrzę na Ciebie,
bardzo dobrze wiem, nie szukam niczego więcej.
I słucham jak wiatr,
gra melodię naszych wspólnie spędzonych dni.
Teraz gdy patrzę na Ciebie
Widzę nas razem,zawsze na dobre i złe.
Rozkwitam jak kwiat,
najpiękniejszy jaki znasz.
Czy pamiętasz jak trzymałaś mnie za ręce?
Czy pamiętasz jak...?
Czy pamiętasz jak karmiłem twoje serce?
Czy pamiętasz jak...?
Czy pamiętasz nasze wszystkie obietnice?
Zapisane marzeniami?
Rodzina i przyjaciele zaczęli klaskać, a Maura się wyruszyła, gdyż Caroline podawała jej chusteczkę. Mam zdecydowanie najlepszego męża na świecie.
-Wciąż mnie zaskakujesz.-powiedziałam, gdy znalazł się obok mnie. -Jesteś cudowny.
-"Kocham Cię bardziej niż wczoraj i mniej niż jutro".-odparł a ja pocałowałam go w usta.
***
#Niall
Zatrzymałem auto przed hotelem, gdzie mieliśmy zarezerwowane pokoje dla gości. Nie opłacało nam się wracać do domu,gdyż zajęłoby nam to niecałą godzinę. Pomogłem Hanie wyjść z samochodu, a następnie zamknąłem je. Weszliśmy na recepcje trzymając się za ręce. Za biurkiem siedziała dziewczyna, mniej więcej w naszym wieku. Podałem jej nasze nazwisko, a ona wręczyła nam klucze do pokoju dla nowożeńców. Wspomniane pomieszczenie mieściło się na 3 piętrze na samym końcu korytarza, pokoje dla gości znajdowały się po drugiej stronie piętra. Poprosiłem o taki układ w dniu rezerwacji, bo nie chciałem abyśmy przeszkadzali pozostałym.
-Stój.-zatrzymałem ukochaną, która otworzyła drzwi kartą.
-Co?
-Wedle tradycji powinienem przenieść cię przez próg. -odparłem biorąc żonę na ręce a ona zaczęła się śmiać.
-Do lekkich nie należysz.-zauważyłem. -Uwaga na głowę.
-Przepraszam. Niall...tu jest pięknie.-oznajmiła,gdy postawiłem ją na podłogę.
-Wiem,sam wybrałem pokój.-powiedziałem.-A ty dokąd?
-Do łazienki, zaraz wracam. Poczekaj chwilę.-rzekła i zamknęła się.
Zdjąłem marynarkę, a szampana włożyłem do wiaderka z lodem żeby się schodził.
#Hana
Wyszłam z łazienki mając na sobie bieliznę, którą wybrały dla mnie dziewczyny. Na wierzchu miałam jednak założony czerwony szlafroczek, który lekko związałam, na nogach miałam szpilki.
-Wow!-powiedział Niall, gdy stanęłam przed nim.-Przygotowałaś się.
-Liczę na bardzo długą noc.-puściłam mężowi oczko.
-Ah tak?- odpowiedział i dał swój najbardziej czarujący uśmiech, na sam jego widok uginają mi się kolana.
Zaczęłam do niego powoli podchodzić a on zaczął ściągać swoją koszule,w której wygląda niesamowicie seksownie.
-Nie zdejmuj jej kochanie.- odpowiedziałam .
Sama chciałam to zrobić. Zobaczyłam na jego twarzy zdziwienie dlatego od razu wytłumaczyłam.
-Ja to zrobię kotku.
Na
jego twarz wdarł się bezczelny a zarazem niesamowicie podniecający
uśmieszek. Zmniejszył odległość między nami i wpił się w moje usta.Po
pewnym czasie przerwaliśmy pocałunek aby zaczerpnąć powietrza.
Spojrzałam w oczy mojego ukochanego i zobaczyłam w nich miłość a zarazem
pożądanie. Opuszkami palców przejechałam po ramieniu Nialla by po
chwili zacząć rozpinać mu koszule. Kiedy skończyłam zabrałam się za
rozporek, miałam z nim jednak mały problem.
-Pomóc ci kochanie? - usłyszałam i poczułam jak na moje policzki wlewa się rumieniec zażenowana, pokiwałam lekko głową.
Kiedy
w końcu spodnie były już rozpięte zdjęłam je z mojego męża po czym
ujrzałam przez materiał bokserek że był już twardy, uśmiechnęłam się pod
nosem po czym pozbyłam się niepotrzebnego materiału.
-Może...
Kurwa - zaczął ale nie dałam mu kiedy złapałam jego erekcję w ręce i
zaczęłam poruszać dłonią wzdłuż długości penisa mojego męża.
Niski jęk wydobył się z jego ust kiedy wzięłam go wreszcie do ust zassałam policzki.
-Spójrz na mnie.- nakazał wiec natychmiast przeniosłam wzrok na jego twarz.
Wyglądał
pięknie, jego blond grzywka opadała mu na czoło a twarz była pogrążona w
przyjemności przez co uśmiechnęłam się. Zassałam się mocniej.
-Tak kurwa ... Tak dobrze - wydukał z siebie .
Wyjęłam męskość mojego męża z ust i polizałam całą jego długość. Widziałam że jest na granicy dlatego przestałam.
-Chcesz dojść w moich ustach? -spytałam Niall tylko zagryzł wargę i pokiwał lekko głową.
Ucieszyłam
się wiedząc że to ja doprowadzam go do takiego stanu. Wzięłam go z
powrotem do ust i zaczęłam szybciej poruszać jego męskością kiedy
spojrzałam mu w oczy nie wytrzymał i doszedł w moich ustach z jękiem ,
wypchnął swoje biodra w moja stronę przez co łzy napłynęły do moich
oczu. Połknęłam wszystko i wstałam , obdarowałam go całusem.Kiedy się
uspokoił spojrzał mi w oczy.
-Chyba muszę ci się odwdzięczyć. - uśmiechnął się zadziornie po czym złapał mnie za biodra i przysunął bliżej siebie.
Jednym
ruchem zdjął że mnie stanik . Zagryzł wargę gdy ujrzał moje piersi ,
po chwili kiedy wpatrywałam się w jego jasno niebieskie oczy
zorientowałam się że nie mam już na sobie majtek
-O wiele lepiej. - wyszczerzył się po czym wpił się zachłannie w moje usta.
Przejechał
językiem po mojej wadze po czym wsunął go do moich ust po chwili
oddałam pocałunek. I zaczęliśmy się kierować w stronę łóżka. Kiedy w
końcu dotarliśmy usiadłam na brzeg nie odrywając się od jego ust, zaczął
dotykać palcami moją kobiecość po czym jęknęłam mu w usta . Poczułam
jak się uśmiecha. Oderwaliśmy się od siebie gdy zabrakło nam powietrza .
Ułożył ręce na mojej talii i powoli mnie ułożył na materacu. Nawet nie
zauważyłam gdy włożył we mnie swój palec na co zaskoczona krzyknęłam.
-Kochanie wyglądasz tak pięknie. -szepnął mi w ucho po czym dodał drugi palec na co zadowolona jęknęłam.
-Jesteś moja ... Taka gotowa żebym cie wziął na tym łóżku - szeptał dalej na co jeszcze bardziej się podnieciłam
-Niall... Kurwa ... Wejdź już we mnie ... Potrzebuje cie - wydusiłam z siebie.
Pocałował
mnie w usta po czym wyjął że mnie palce .Niezadowolona jęknęłam na
pustkę , która nie trwała jednak długo ponieważ poczułam jak we mnie
powoli wchodzi.Wypchnęłam biodra w stronę męża.
-Taka chętna co? -uśmiechnął się
-Zamknij się... Proszę ..porusz się-wydukałam.
Niall pocałował mnie w czoło po czym zaczął się we mnie powoli poruszać nabierając tępa.
-Kurwa taka ciasna .-powiedział po czym zaczął poruszać się coraz szybciej.
Przynosiłam rękę z materaca na plecy męża, kiedy wbił się we mnie mocniej paznokciami przejechałam po jego plecach.
-Spójrz
na mnie - powiedział i otworzyłam oczy . Zobaczyłam jak jego czoło
pokrywa pot . W oczach ujrzałam pożądanie i miłość którą mnie dąży.
-Ja ... Ja zaraz dojdę .. Kurwa - wydusił po czym wypchnęłam biodra w jego stronę i oboje doszliśmy w tym samym momencie.
Opadł
na moje ciało po czym zassał skórę na mojej szyi. Kiedy już się
uspokoiliśmy pocałował mnie w usta i szepnął na ucho -Kocham cię.
-Kocham cię.-odpowiedziałam położyliśmy się na łóżku.
On
owinął rękę wokół mojej taki i przysunął bliżej siebie a ja schowałem
twarz w zagłębieniu jego szyi. Kiedy zasypiałam ostatnią życzą jaką
usłyszałam do wypowiedziane przez Nialla.
-Kocham cie skarbie, dobranoc. - po czym pocałował mnie w czoło. Chwilę później zasnęłam, gdyż niedługo wstanie nowy dział.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam
za błędy. Oto druga część ślubu:) Co myślicie? Nie byłabym sobą gdybym
nie napisała nocy poślubnej. Będę wdzięczna,za każdą opinię, którą od
was otrzymam.
Jutro minie rok, gdy zaczekaj pisać fanfiction i
opublikowałam pierwszy rozdział. Jestem dumna i bardzo wam za to
dziękuje,bo bez nie było by mnie.
Do zobaczenia w nowym roku 💟
@angelharry99
środa, 30 grudnia 2015
wtorek, 22 grudnia 2015
Rozdział 24, część 1
"Ślub" część 1
#Hana
Obudziłam się czując szturchanie mnie za ramiona. Otworzyłam zaspane oczy i przeciągnęłam się.
-No w końcu udało mi się ciebie obudzić.-powiedziała Doris,która o dziwo była już na nogach.
-Hej.-odparłam sennym jeszcze głosem i przetarłam zaspane oczy.
-Myślałam, że ktoś dosypał ci jakiś środek nasenny do drinka. Spałaś jak zabita.
-Przepraszam, to po wczorajszym. Choć z drugiej strony to chyba dobrze,bo dzięki temu przespałam całą noc.-powiedziałam siadając na łóżku.-Która jest godzina?
-07:30.-powiedziała moja przyjaciółka z uśmiechem na ustach. -Mamy dużo czasu.
-Całe osiem godzin.
-A za 8 godzin i 30 minut zostaniesz panią Horan. Jak się z tym czujesz?
-Normalnie. Moje szare komórki jeszcze śpią.
-O 09:00 przyjdzie wizażystka.-powiedziała Dorothy.
-Sądziłam, że jesteśmy umówione na później.-pokręciłam głową.-Będę musiała uważać w takim razie na makijaż i fryzurę dłużej niż myślałam.
-Dasz radę. -powiedziała przyjaciółka i poklepała moje kolano wychodząc z pokoju.
Gdy zostałam sama opadłam głową na poduszkę. Zaczęłam myśleć o tym co mnie dziś czeka. Miałam cichą nadzieję na to,że wszystko się uda. Chciałam, żeby ślub odbył się bez żadnych niespodzianek. Nagle, zupełnie niespodziewanie zrobiło mi się niedobrze. Zerwałam się z łóżka przykładając dłoń do twarzy, chcąc powstrzymać wymioty. Opuściłam sypialnie i udałam się w stronę łazienki. Gdy do niej wbiegłam natychmiast kucnęłam przy toalecie.
#Dorothy
Robiłam porządek w moim pokoju, który tymczasowo należy do Greg'a. Usłyszałam trzask drzwi. Zaniepokojona wyszłam na korytarz. Jedyny dźwięk, który dotarł do moich uszu to wymiotująca Hana. Gdy zbliżyłam się do drzwi,zrobiło się cicho,więc otworzyłam je. Przyjaciółka spuściła wodę.
-Wszystko w porządku?-zapytałam.
-Tak.-westchnęła.-Zaraz mi przejdzie.
-Chodź do kuchni, napijesz się wody.
-Jasne, tylko ogarnę moją twarz.
#Hana
Wyszłam z łazienki trzymając w ręku zużyty test ciążowy. Nie wiem do końca dlaczego go zrobiłam, ale mam w sobie ten odruch, że jak tylko weźmie mnie na wymioty to mam na myśli jedno-ciążę. Wynik był niezmiennie taki sam,od kilku miesięcy. W kuchni wyrzuciłam opakowanie do kosza na śmieci i zajęłam się robieniem kanapek na śniadanie dla mnie i Dorothy.
-Kto to będzie jadł?-zapytała Patterson 15 minut później pojawiając się w kuchni. Przygotowałam jakieś 30 kolorowych kanapek.
-Ty i dziewczyny. -odparłam.
-A co z tobą?
-Ja chyba nie dam rady nic przełknąć.
-Jeszcze kilka minut temu twierdziłaś, że jest okey.-zauważyła Doris.
-Wiem, dlatego zrobiłam kanapki, żeby o tym nie myśleć.-powiedziałam opierając się o blat, ciężko wzdychając.
-Hana wszystko będzie dobrze. Nie masz się czym martwić.
Moim wielkim minusem jest to, że dużo myślę co by było gdyby. Patterson jest moim przeciwieństwem, zupełną optymistką.
-Wiesz co? Chyba mam pomysł.-powiedziała Dorothy.
-Jaki?
-Weźmiesz długą kąpiel.
-Żartujesz? Przecież za niecałe 30 minut przyjdzie wizażystka.-powiedziałam
-Zajmę się nią, a ty rób co mówię. Uwierz mi, dobrze ci to zrobi.
-No dobrze, dzięki.-mówiąc to przytuliłam przyjaciółkę.
***
Nalałam do wanny dużą ilość wody,dodając do niej mój ulubiony płyn do kąpieli o zapachu cytryny. Relaksowałam się jakąś godzinę. Pomysł przyjaciółki sprawdził się. Kąpiel sprawiła, że poczułam się lżej, przestając myśleć o ślubie chociaż na chwilę. Oczywiście myślałam o tym co będzie, ale zupełnie mniej niż wcześniej. To normalne, że panna młoda denerwuje się przed ślubem. Gdy pojawiłam się w salonie kobieta, która miała zadbać o mój makijaż i fryzurę, siedziała w salonie razem z Doris, obie piły kawę. Przeprosiłam dziewczynę, że musiała na mnie czekać. Chwilę później siedziałam na krześle, a kobieta zajęła się moimi włosami.
#Niall
Wstałem z kacem i lekkim bólem głowy. Przeszukiwałem kuchenne szafki w celu znalezienia jakiegoś środka przeciwbólowego.
-Szukasz czegoś? -zapytał Louis, który zjawił się w kuchni.
-Masz coś na ból głowy? -zapytałem wzdychając.
-Normalnie to nie,ale jakiś czas temu byłem w aptece i kupiłem jakieś proszki.-odrzekł Louis.-Wiedziałem, że mogą się przydać.
-Niech zgadnę, Doris ci podpowiedziała,bo sam raczej byś na to nie wpadł.-powiedziałem biorąc szklankę z jabłkowym sokiem i usiadłem na kanapie w salonie. Przesunąłem nieco Lucy z której zeszło trochę powietrza.
-Podrywasz moją dziewczynę? Jak śmiesz? -odezwał się Harry, który sobie ze mnie żartował.
-Inne dziewczyny mnie nie interesują od dwóch lat.-powiedziałem i napiłem się soku.
Byłem zupełnie wyluzowany, zero stresu. Jedyne o czym myślę o chwili, gdy ksiądz ogłosi mnie i Hanę mężem i żoną.
-Nasz Niall zakłada rodzinę.-powiedział Louis.-Moja rada na dobry początek małżeństwa. Nie pozwalaj Han na wszystko, bo będziesz miał później problemy.
-Nie martw się o nas.-powiedziałem.
-Gdyby coś to wiedz, że zawsze możesz na nas liczyć.-rzekł Harry i usiadł koło mnie na kanapie.
-Dzięki.
-Skoro mamy jeszcze dużo czasu, to może obejrzymy mecz?-rzucił propozycje Louis.
-Jestem za.-powiedziałem z zadowoloną miną.
Co jak co,ale dobry mecz nigdy nie jest zły, a już na pewno szybciej minie mi czas, który się płynie tak powoli.
***
#Hana
Zrobienie fryzury i odpowiedniego makijażu zajęło ponad dwie godziny. Gdy wizażystka opuściła dom pomogłam Dorothy spryskać jej włosy lakierem. Niedługo później ktoś zaczął dobijać się do drzwi. Pomyślałam, że to kobieta czegoś zapomniała. Kiedy otworzyłam drzwi zastałam Liam'a.
-Hej.-powiedziałam. Nie spodziewałam się go, a tym bardziej dzisiaj.
-Ja tylko na chwilę, mogę?
-Jasne, wchodź.-zaprosiłam chłopaka do środka.-Przepraszam cię za bałagan.
-Rozumiem. Chciałam ci tylko życzyć szczęścia na nowej drodze życia.
-Dziękuję. Napijesz się czegoś?
-Nie będę wam przeszkadzał w przygotowaniach.-rzekł Liam zauważając Dorothy.
-Jak chłopaki? -zapytała Patterson.
-Pewnie leczą kaca, bo wczoraj chyba dość sporo wypili.
Nie bardzo wiedziałam o co chodzi,ale postanowiłam się nie wtrącać. Wygląda na to,że Liam też był na wieczorze kawalerskim Niall'a.
-Łatwo ich sobie wyobrazić.-powiedziała Doris z westchnieniem.
-Zdecydowanie.-potwierdziłam.
-A zwłaszcza mojego pijaka.-dodała Patterson.
-Louis całkiem dobrze się trzymał.-powiedział Liam.
-A Niall?-dopytałam z ciekawości.
-Jak na moje oko to chyba wypił najmniej.
Słowa Payne'a mnie trochę uspokoiły. Teraz mam jeszcze większą pewność, że Horan dotrze na ślub.
-Będę leciał.-rzekł Liam. -Bawcie się dobrze.
***
Czas mijał bardzo szybko. Nim się spostrzegłam do ślubu zostały 3 godziny,więc musiałam włożyć sukienkę. Poszłam do sypialni, żeby ją wziąć. Kreacja wisiała na wieszaku na drzwiach od szafy. Rozerwałam ochronną folie i sięgnęłam suknię by ją ubrać.
Dorothy musiała mi pomóc z zapięciem i odpowiednio ją ułożyła. Gdy byłam gotowa przejrzałam się w lustrze, aby zobaczyć efekt końcowy.
-Jest pięknie.-oceniłam.
-Jeszcze welon.-dodała przyjaciółka.
Dorothy wpięła mi welon we włosy. Efekt był ładniejszy niż przypuszczałam. Byłam szczęśliwa, a z mojej twarzy nie schodził uśmiech.
-Obiecałam mamie Niall'a, że nie będę płakać, ale chyba nie dam rady.
-Pozwalam ci płakać, tylko jeszcze nie teraz.-powiedziała Doris.-A ja jak wyglądam?
-Jesteś najpiękniejszą druhną jaką mogę mieć. -powiedziałam.
Spojrzałam ostatni raz w lustro i głęboko westchnęłam. Zaczęło do mnie docierać, że już niebawem wyjdę za mąż.
Ostrożne zeszłam po schodach, uważając na sukienkę. Na dole czekał już Jai.
-Wow siostra. Wyglądasz cudownie.
-Dziękuję. Dorothy o wszystko zadbała.
-Przestań, nic takiego nie zrobiłam.
-Pomogłaś mi i teraz są rezultaty.
-Dobra dziewczyny. Zbieramy się, chyba,że chcesz się spóźnić na własny ślub.
-Nigdy w życiu.-prawie krzyknęłam.
Jai otworzył mi tylne drzwi swojego auta. Wsiadłam do środka cały czas uważając na suknię, co wcale nie było łatwe. Patterson usiadła z drugiej strony. W ręku trzymała bukiet kwiatów.
-Do domu wrócisz już jako Pani Horan.-powiedziała.
-Nadal w to nie wierzę. -przyznałam.-Dopiero co Niall mi się oświadczył.
-No, a co ja mam powiedzieć? Zaraz rok minie jak sam się żeniłem.-wtrącił Jai prowadząc auto.-Też przeżywam ten dzień razem z tobą Hanuś.
-Niby dlaczego? -zapytała Doris.
-Bo od dziś Han nie będzie już tylko moja.
***
#Niall
Godzinę przed ślubem wziąłem prysznic. Ubrałem koszulę oraz garnitur oraz popsikałem się perfumami. Wyglądałem poważnie co nie było do mnie podobne. Cholera...
-Wyglądasz jak biznesmen.-powiedział Harry, który również miał na sobie garnitur.
-Żenie się to chyba nie pójdę w dresach na własny ślub.
-Wiesz co jeszcze oprócz ślubu jest dzisiaj?
-Nie.
-Twoje urodziny!
-Faktycznie.-przytaknąłem po chwili. -Zapomniałem o tym zupełnie.
-Wszystkiego najlepszego, szczęścia.
-Żebyś doczekał się upragnionego dziecka -dodał Louis,który wyszedł z łazienki. Zapinał własną koszulę.
-Dziękuję chłopaki.
-Nie robiliśmy ci prezentu, bo chyba to o czym najbardziej marzysz dostaniesz.
-Macie rację, pamięć się liczy.-powiedziałem.
-Chyba jesteśmy gotowi.-uznał Lou.
-Kurde... co teraz będzie z naszymi wyjściami do klubu?-zapytał Styles.
-Nadal będę z wami chodził tylko nie będę rozglądał się za dziewczynami.
-Hana ci pozwoli?
-A dlaczego nie? Małżeństwo to nie więzienie, tylko przypieczętowanie naszej miłości.
-Chociaż tyle dobrego. Kurde Lou tracimy przyjaciela do picia.
-Chyba niedługo z naszej paczki nic nie będzie.-powiedział Tomlinson.
-Chcesz oświadczyć się Dorothy?-zapytałem.
-Coś mi chodzi po głowie.
-W takim razie powodzenia.
-Po prostu nie wierzę. -oznajmił Harry.-Nie rób mi tego.
-Znajdź sobie kogoś, wtedy pogadamy.-powiedział Louis.
-Jestem za młody na związek.
-Nikt nie powiedział, że masz się zaraz żenić. Po prostu miej dziewczynę.
-Chyba to nie będzie takie proste, dużo pracuje. Obawiam się, że nie będę miał czasu na randki.
-Spójrz na Hane. -rzekł. -Chyba nie jest tak źle skoro teraz wychodzi za naszego Niall'a.
-Dobra. Moim celem jest wejść głębiej w świat prawniczy. Po nowym roku zacznę szukać miłości.
-Wow. Trzymam kciuki.-odparł Tomlinson.
-Harry... masz obrączki?- zapytałem zmieniając temat,gdyż nadszedł czas, żeby się zbierać.
-Tak,mam je...-Harry zaczął się macać kieszenie.
-Nie żartuj.-powiedziałem nieco poważniejszym głosem.
-Tylko żartowałem, chciałem sprawdzić twoją reakcje.-powiedział i pokazał czerwone pudełeczko jako dowód.
-Lepiej daj mi je.-rzekł Louis.-Będą bezpieczniejsze.
***
#Hana
Dojechaliśmy pod kościół 20 minut przed mszą. Przed budynkiem czekali już moi rodzice, Maura, Caroline, Greg oraz część naszych znajomych.
-Pięknie wyglądasz córeczko.-powiedziała moja mama.
-Do twarzy ci w bieli.-dodała moja przyszła teściowa.
-A gdzie Niall?- zapytał Jai
-Podpisuje papiery.-odrzekł Greg.
-Chodźmy tam. -powiedziała Dorothy.- W końcu musimy zrobić to samo.
***
Udałyśmy się do kancelarii, żeby podpisać stosowne dokumenty. W środku spotkałyśmy Niall'a i Louis'a. Przyznam, że mój przyszły mąż zrobił się jeszcze bardziej przystojny,albo ze mną jest coś nie tak. Po dokonaniu wszystkich formalności, udaliśmy się całą czwórką do naszych bliskich i znajomych. Chwilę później stałam już w drzwiach kościoła a tuż przy moim boku tata. Gdy zabrzmiały dźwięki marszu Mendelsona ruszyłam w asyście ojca w stronę ołtarza,gdzie czekała na mnie miłość mojego serca.
***
-Ja Niall biorę sobie Ciebie Hane za żonę i ślubuje Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że nie opuszczę Cię aż do śmierci.-rzekł Niall uśmiechając się w moją stronę.
Byłam szczęśliwa, gdy wypowiadał każde słowo. Nadeszła moja kolej. Spojrzałam prosto w niebieskie oczy chłopaka, po czym wzięłam głęboki oddech. Poczułam jak moje serce przyspiesza jeszcze bardziej swój rytm.
-Ja Hana biorę Ciebie Niall'a za męża i ślubuje Ci miłości,wierność i uczciwość małżeńską...-z moich oczu popłynęła łza a głos zaczął lekko drgać-...oraz to,że nie opuszczę Cię aż do śmierci.
-Co Bóg złączył człowiek niech nie rozdziela. Na znak zawartego przez was małżeństwa nałóżcie sobie obrączki.
-Hana przyjmij tę obrączkę na znak mojej miłości i wierności.-rzekł Niall po czym włożył na serdeczny palec obrączkę
-Niall przyjmij tę obrączkę na znak mojej miłości i wierności.-po czym zrobiłam to samo co Horan.
-Ogłaszam was mężem i żoną-rzekł kapłan.- A teraz możesz pocałować pannę młodą.
Niall złączył nasze usta w głębokim pocałunku, wcześniej wycierając palcem moje łzy szczęścia. Słyszałam oklaski i pogwizdania naszych bliskich i znajomych, którzy zechcieli towarzyszyć nam w tak ważnym dla nas obojga dniu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. No i stało się, Hana poślubiła Niall'a. To jest pierwsza część ślubu, a druga już wkrótce. Podzielcie się swoją opinią tą dobrą ( i złą) w komentarzu poniżej.
Kocham Was. @angelharry99
Ps:przypominam o koncie poświęconym temu fanfiction na tt oraz o hasztagu #BigLoveNiallFF
#Hana
Obudziłam się czując szturchanie mnie za ramiona. Otworzyłam zaspane oczy i przeciągnęłam się.
-No w końcu udało mi się ciebie obudzić.-powiedziała Doris,która o dziwo była już na nogach.
-Hej.-odparłam sennym jeszcze głosem i przetarłam zaspane oczy.
-Myślałam, że ktoś dosypał ci jakiś środek nasenny do drinka. Spałaś jak zabita.
-Przepraszam, to po wczorajszym. Choć z drugiej strony to chyba dobrze,bo dzięki temu przespałam całą noc.-powiedziałam siadając na łóżku.-Która jest godzina?
-07:30.-powiedziała moja przyjaciółka z uśmiechem na ustach. -Mamy dużo czasu.
-Całe osiem godzin.
-A za 8 godzin i 30 minut zostaniesz panią Horan. Jak się z tym czujesz?
-Normalnie. Moje szare komórki jeszcze śpią.
-O 09:00 przyjdzie wizażystka.-powiedziała Dorothy.
-Sądziłam, że jesteśmy umówione na później.-pokręciłam głową.-Będę musiała uważać w takim razie na makijaż i fryzurę dłużej niż myślałam.
-Dasz radę. -powiedziała przyjaciółka i poklepała moje kolano wychodząc z pokoju.
Gdy zostałam sama opadłam głową na poduszkę. Zaczęłam myśleć o tym co mnie dziś czeka. Miałam cichą nadzieję na to,że wszystko się uda. Chciałam, żeby ślub odbył się bez żadnych niespodzianek. Nagle, zupełnie niespodziewanie zrobiło mi się niedobrze. Zerwałam się z łóżka przykładając dłoń do twarzy, chcąc powstrzymać wymioty. Opuściłam sypialnie i udałam się w stronę łazienki. Gdy do niej wbiegłam natychmiast kucnęłam przy toalecie.
#Dorothy
Robiłam porządek w moim pokoju, który tymczasowo należy do Greg'a. Usłyszałam trzask drzwi. Zaniepokojona wyszłam na korytarz. Jedyny dźwięk, który dotarł do moich uszu to wymiotująca Hana. Gdy zbliżyłam się do drzwi,zrobiło się cicho,więc otworzyłam je. Przyjaciółka spuściła wodę.
-Wszystko w porządku?-zapytałam.
-Tak.-westchnęła.-Zaraz mi przejdzie.
-Chodź do kuchni, napijesz się wody.
-Jasne, tylko ogarnę moją twarz.
#Hana
Wyszłam z łazienki trzymając w ręku zużyty test ciążowy. Nie wiem do końca dlaczego go zrobiłam, ale mam w sobie ten odruch, że jak tylko weźmie mnie na wymioty to mam na myśli jedno-ciążę. Wynik był niezmiennie taki sam,od kilku miesięcy. W kuchni wyrzuciłam opakowanie do kosza na śmieci i zajęłam się robieniem kanapek na śniadanie dla mnie i Dorothy.
-Kto to będzie jadł?-zapytała Patterson 15 minut później pojawiając się w kuchni. Przygotowałam jakieś 30 kolorowych kanapek.
-Ty i dziewczyny. -odparłam.
-A co z tobą?
-Ja chyba nie dam rady nic przełknąć.
-Jeszcze kilka minut temu twierdziłaś, że jest okey.-zauważyła Doris.
-Wiem, dlatego zrobiłam kanapki, żeby o tym nie myśleć.-powiedziałam opierając się o blat, ciężko wzdychając.
-Hana wszystko będzie dobrze. Nie masz się czym martwić.
Moim wielkim minusem jest to, że dużo myślę co by było gdyby. Patterson jest moim przeciwieństwem, zupełną optymistką.
-Wiesz co? Chyba mam pomysł.-powiedziała Dorothy.
-Jaki?
-Weźmiesz długą kąpiel.
-Żartujesz? Przecież za niecałe 30 minut przyjdzie wizażystka.-powiedziałam
-Zajmę się nią, a ty rób co mówię. Uwierz mi, dobrze ci to zrobi.
-No dobrze, dzięki.-mówiąc to przytuliłam przyjaciółkę.
***
Nalałam do wanny dużą ilość wody,dodając do niej mój ulubiony płyn do kąpieli o zapachu cytryny. Relaksowałam się jakąś godzinę. Pomysł przyjaciółki sprawdził się. Kąpiel sprawiła, że poczułam się lżej, przestając myśleć o ślubie chociaż na chwilę. Oczywiście myślałam o tym co będzie, ale zupełnie mniej niż wcześniej. To normalne, że panna młoda denerwuje się przed ślubem. Gdy pojawiłam się w salonie kobieta, która miała zadbać o mój makijaż i fryzurę, siedziała w salonie razem z Doris, obie piły kawę. Przeprosiłam dziewczynę, że musiała na mnie czekać. Chwilę później siedziałam na krześle, a kobieta zajęła się moimi włosami.
#Niall
Wstałem z kacem i lekkim bólem głowy. Przeszukiwałem kuchenne szafki w celu znalezienia jakiegoś środka przeciwbólowego.
-Szukasz czegoś? -zapytał Louis, który zjawił się w kuchni.
-Masz coś na ból głowy? -zapytałem wzdychając.
-Normalnie to nie,ale jakiś czas temu byłem w aptece i kupiłem jakieś proszki.-odrzekł Louis.-Wiedziałem, że mogą się przydać.
-Niech zgadnę, Doris ci podpowiedziała,bo sam raczej byś na to nie wpadł.-powiedziałem biorąc szklankę z jabłkowym sokiem i usiadłem na kanapie w salonie. Przesunąłem nieco Lucy z której zeszło trochę powietrza.
-Podrywasz moją dziewczynę? Jak śmiesz? -odezwał się Harry, który sobie ze mnie żartował.
-Inne dziewczyny mnie nie interesują od dwóch lat.-powiedziałem i napiłem się soku.
Byłem zupełnie wyluzowany, zero stresu. Jedyne o czym myślę o chwili, gdy ksiądz ogłosi mnie i Hanę mężem i żoną.
-Nasz Niall zakłada rodzinę.-powiedział Louis.-Moja rada na dobry początek małżeństwa. Nie pozwalaj Han na wszystko, bo będziesz miał później problemy.
-Nie martw się o nas.-powiedziałem.
-Gdyby coś to wiedz, że zawsze możesz na nas liczyć.-rzekł Harry i usiadł koło mnie na kanapie.
-Dzięki.
-Skoro mamy jeszcze dużo czasu, to może obejrzymy mecz?-rzucił propozycje Louis.
-Jestem za.-powiedziałem z zadowoloną miną.
Co jak co,ale dobry mecz nigdy nie jest zły, a już na pewno szybciej minie mi czas, który się płynie tak powoli.
***
#Hana
Zrobienie fryzury i odpowiedniego makijażu zajęło ponad dwie godziny. Gdy wizażystka opuściła dom pomogłam Dorothy spryskać jej włosy lakierem. Niedługo później ktoś zaczął dobijać się do drzwi. Pomyślałam, że to kobieta czegoś zapomniała. Kiedy otworzyłam drzwi zastałam Liam'a.
-Hej.-powiedziałam. Nie spodziewałam się go, a tym bardziej dzisiaj.
-Ja tylko na chwilę, mogę?
-Jasne, wchodź.-zaprosiłam chłopaka do środka.-Przepraszam cię za bałagan.
-Rozumiem. Chciałam ci tylko życzyć szczęścia na nowej drodze życia.
-Dziękuję. Napijesz się czegoś?
-Nie będę wam przeszkadzał w przygotowaniach.-rzekł Liam zauważając Dorothy.
-Jak chłopaki? -zapytała Patterson.
-Pewnie leczą kaca, bo wczoraj chyba dość sporo wypili.
Nie bardzo wiedziałam o co chodzi,ale postanowiłam się nie wtrącać. Wygląda na to,że Liam też był na wieczorze kawalerskim Niall'a.
-Łatwo ich sobie wyobrazić.-powiedziała Doris z westchnieniem.
-Zdecydowanie.-potwierdziłam.
-A zwłaszcza mojego pijaka.-dodała Patterson.
-Louis całkiem dobrze się trzymał.-powiedział Liam.
-A Niall?-dopytałam z ciekawości.
-Jak na moje oko to chyba wypił najmniej.
Słowa Payne'a mnie trochę uspokoiły. Teraz mam jeszcze większą pewność, że Horan dotrze na ślub.
-Będę leciał.-rzekł Liam. -Bawcie się dobrze.
***
Czas mijał bardzo szybko. Nim się spostrzegłam do ślubu zostały 3 godziny,więc musiałam włożyć sukienkę. Poszłam do sypialni, żeby ją wziąć. Kreacja wisiała na wieszaku na drzwiach od szafy. Rozerwałam ochronną folie i sięgnęłam suknię by ją ubrać.
Dorothy musiała mi pomóc z zapięciem i odpowiednio ją ułożyła. Gdy byłam gotowa przejrzałam się w lustrze, aby zobaczyć efekt końcowy.
-Jest pięknie.-oceniłam.
-Jeszcze welon.-dodała przyjaciółka.
Dorothy wpięła mi welon we włosy. Efekt był ładniejszy niż przypuszczałam. Byłam szczęśliwa, a z mojej twarzy nie schodził uśmiech.
-Obiecałam mamie Niall'a, że nie będę płakać, ale chyba nie dam rady.
-Pozwalam ci płakać, tylko jeszcze nie teraz.-powiedziała Doris.-A ja jak wyglądam?
-Jesteś najpiękniejszą druhną jaką mogę mieć. -powiedziałam.
Spojrzałam ostatni raz w lustro i głęboko westchnęłam. Zaczęło do mnie docierać, że już niebawem wyjdę za mąż.
Ostrożne zeszłam po schodach, uważając na sukienkę. Na dole czekał już Jai.
-Wow siostra. Wyglądasz cudownie.
-Dziękuję. Dorothy o wszystko zadbała.
-Przestań, nic takiego nie zrobiłam.
-Pomogłaś mi i teraz są rezultaty.
-Dobra dziewczyny. Zbieramy się, chyba,że chcesz się spóźnić na własny ślub.
-Nigdy w życiu.-prawie krzyknęłam.
Jai otworzył mi tylne drzwi swojego auta. Wsiadłam do środka cały czas uważając na suknię, co wcale nie było łatwe. Patterson usiadła z drugiej strony. W ręku trzymała bukiet kwiatów.
-Do domu wrócisz już jako Pani Horan.-powiedziała.
-Nadal w to nie wierzę. -przyznałam.-Dopiero co Niall mi się oświadczył.
-No, a co ja mam powiedzieć? Zaraz rok minie jak sam się żeniłem.-wtrącił Jai prowadząc auto.-Też przeżywam ten dzień razem z tobą Hanuś.
-Niby dlaczego? -zapytała Doris.
-Bo od dziś Han nie będzie już tylko moja.
***
#Niall
Godzinę przed ślubem wziąłem prysznic. Ubrałem koszulę oraz garnitur oraz popsikałem się perfumami. Wyglądałem poważnie co nie było do mnie podobne. Cholera...
-Wyglądasz jak biznesmen.-powiedział Harry, który również miał na sobie garnitur.
-Żenie się to chyba nie pójdę w dresach na własny ślub.
-Wiesz co jeszcze oprócz ślubu jest dzisiaj?
-Nie.
-Twoje urodziny!
-Faktycznie.-przytaknąłem po chwili. -Zapomniałem o tym zupełnie.
-Wszystkiego najlepszego, szczęścia.
-Żebyś doczekał się upragnionego dziecka -dodał Louis,który wyszedł z łazienki. Zapinał własną koszulę.
-Dziękuję chłopaki.
-Nie robiliśmy ci prezentu, bo chyba to o czym najbardziej marzysz dostaniesz.
-Macie rację, pamięć się liczy.-powiedziałem.
-Chyba jesteśmy gotowi.-uznał Lou.
-Kurde... co teraz będzie z naszymi wyjściami do klubu?-zapytał Styles.
-Nadal będę z wami chodził tylko nie będę rozglądał się za dziewczynami.
-Hana ci pozwoli?
-A dlaczego nie? Małżeństwo to nie więzienie, tylko przypieczętowanie naszej miłości.
-Chociaż tyle dobrego. Kurde Lou tracimy przyjaciela do picia.
-Chyba niedługo z naszej paczki nic nie będzie.-powiedział Tomlinson.
-Chcesz oświadczyć się Dorothy?-zapytałem.
-Coś mi chodzi po głowie.
-W takim razie powodzenia.
-Po prostu nie wierzę. -oznajmił Harry.-Nie rób mi tego.
-Znajdź sobie kogoś, wtedy pogadamy.-powiedział Louis.
-Jestem za młody na związek.
-Nikt nie powiedział, że masz się zaraz żenić. Po prostu miej dziewczynę.
-Chyba to nie będzie takie proste, dużo pracuje. Obawiam się, że nie będę miał czasu na randki.
-Spójrz na Hane. -rzekł. -Chyba nie jest tak źle skoro teraz wychodzi za naszego Niall'a.
-Dobra. Moim celem jest wejść głębiej w świat prawniczy. Po nowym roku zacznę szukać miłości.
-Wow. Trzymam kciuki.-odparł Tomlinson.
-Harry... masz obrączki?- zapytałem zmieniając temat,gdyż nadszedł czas, żeby się zbierać.
-Tak,mam je...-Harry zaczął się macać kieszenie.
-Nie żartuj.-powiedziałem nieco poważniejszym głosem.
-Tylko żartowałem, chciałem sprawdzić twoją reakcje.-powiedział i pokazał czerwone pudełeczko jako dowód.
-Lepiej daj mi je.-rzekł Louis.-Będą bezpieczniejsze.
***
#Hana
Dojechaliśmy pod kościół 20 minut przed mszą. Przed budynkiem czekali już moi rodzice, Maura, Caroline, Greg oraz część naszych znajomych.
-Pięknie wyglądasz córeczko.-powiedziała moja mama.
-Do twarzy ci w bieli.-dodała moja przyszła teściowa.
-A gdzie Niall?- zapytał Jai
-Podpisuje papiery.-odrzekł Greg.
-Chodźmy tam. -powiedziała Dorothy.- W końcu musimy zrobić to samo.
***
Udałyśmy się do kancelarii, żeby podpisać stosowne dokumenty. W środku spotkałyśmy Niall'a i Louis'a. Przyznam, że mój przyszły mąż zrobił się jeszcze bardziej przystojny,albo ze mną jest coś nie tak. Po dokonaniu wszystkich formalności, udaliśmy się całą czwórką do naszych bliskich i znajomych. Chwilę później stałam już w drzwiach kościoła a tuż przy moim boku tata. Gdy zabrzmiały dźwięki marszu Mendelsona ruszyłam w asyście ojca w stronę ołtarza,gdzie czekała na mnie miłość mojego serca.
***
-Ja Niall biorę sobie Ciebie Hane za żonę i ślubuje Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że nie opuszczę Cię aż do śmierci.-rzekł Niall uśmiechając się w moją stronę.
Byłam szczęśliwa, gdy wypowiadał każde słowo. Nadeszła moja kolej. Spojrzałam prosto w niebieskie oczy chłopaka, po czym wzięłam głęboki oddech. Poczułam jak moje serce przyspiesza jeszcze bardziej swój rytm.
-Ja Hana biorę Ciebie Niall'a za męża i ślubuje Ci miłości,wierność i uczciwość małżeńską...-z moich oczu popłynęła łza a głos zaczął lekko drgać-...oraz to,że nie opuszczę Cię aż do śmierci.
-Co Bóg złączył człowiek niech nie rozdziela. Na znak zawartego przez was małżeństwa nałóżcie sobie obrączki.
-Hana przyjmij tę obrączkę na znak mojej miłości i wierności.-rzekł Niall po czym włożył na serdeczny palec obrączkę
-Niall przyjmij tę obrączkę na znak mojej miłości i wierności.-po czym zrobiłam to samo co Horan.
-Ogłaszam was mężem i żoną-rzekł kapłan.- A teraz możesz pocałować pannę młodą.
Niall złączył nasze usta w głębokim pocałunku, wcześniej wycierając palcem moje łzy szczęścia. Słyszałam oklaski i pogwizdania naszych bliskich i znajomych, którzy zechcieli towarzyszyć nam w tak ważnym dla nas obojga dniu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. No i stało się, Hana poślubiła Niall'a. To jest pierwsza część ślubu, a druga już wkrótce. Podzielcie się swoją opinią tą dobrą ( i złą) w komentarzu poniżej.
Kocham Was. @angelharry99
Ps:przypominam o koncie poświęconym temu fanfiction na tt oraz o hasztagu #BigLoveNiallFF
niedziela, 13 grudnia 2015
Rozdział 23
"Wieczór bez zobowiązań"
#Hana
Był czwartkowy ranek. Siedziałam w salonie razem z przyszłą teściową i Caroline, siostrą Niall'a. Obie razem z bratem Horan'a zamieszkały w moim mieszkaniu,od chwili, gdy przylecieli na ślub. Dorothy na ten czas przeniosła się do Louis'a, udostępniając pokój dla Greg'a. Chłopak wyszedł na miasto, lecz powinien wrócić za chwilę,gdyż nastolatek chciał pożegnać się z bratem zanim starszy z nich opuści dom.
-Sprawdzę,czy Niall jest gotowy. Louis niebawem przyjedzie.-oznajmiłam wstając z kanapy.
-Ciężko mi uwierzyć w to,że mój Niall zakłada rodzinę.-rzekła Maura.
-Mamo, Nialler ma prawie 23 lata.-odezwała się Caro.
-Będę ryczeć jak głupia. -przyznała pani Horan.
-A co Han ma powiedzieć?
-Będę starała się powstrzymać łzy.-zapewniłam ją.
-Łzy u panny młodej w dniu ślubu to naturalna rzecz. Sama pamiętam, jak płakałam składając przysięgę małżeńską tacie Niall'a.
-Mamuś, dlaczego do niego wracasz? Jest draniem i tyle co mam do powiedzenia na jego temat.-powiedziała wkurzona Caroline.-Niech żałuje,że nie będzie go na ślubie najstarszego syna.
-Caro nie wolno ci tak mówić, to również twój tata.
-Nie mam ojca! On dla mnie nie istnieje. -krzyknęła siostra Niall'a i zamknęła się w dawnym pokoju Hazzy.
-Przepraszam za nią.-powiedziała mama Horana.-Moja córka nie potrafi się pogodzić z tą sytuacją. Wizyty u psychologa jej pomogły,ale wstręt do osoby mojego byłego męża pozostał.
-Nie masz za co przepraszać. Rozumiem to,ona po prostu się na nim zawiodła.-powiedziałam.
Współczuję mamie Niall'a.Jest mi przykro,z tego powodu,że zarówno mój narzeczony,rodzeństwo oraz jego matka nie mieli łatwo w życiu. Podziwiam panią Horan, bo naprawdę dobrze wychowała swoje pociechy.
Niedługo później przyjechał Louis z Dorothy. Zostawiając ich z mamą Horan'a udałam się do sypialni,gdzie był Niall. Drzwi były przymknięte,więc je uchyliłam. Mój narzeczony siedział na łóżku,na kolanach trzymał swoją kochaną gitarę. Wydobywał z nich dobrze znane mi dźwięki. Stanęłam w drzwiach i przysłuchiwałam się muzyce.
-Długo tak mi się przyglądasz?-zapytał Niall,gdy zauważył moją obecność.
-Tylko chwilę. Nie chciałam ci przerywać. -odparłam ruszając w kierunku narzeczonego.
-Zamyśliłem się. -przyznał. -Już schodzę.
-Właśnie Lou z Doris przyszli. Jesteś gotowy na zabawę?
-Jasne. -odparł Niall i pocałował mnie w usta.
Całowaliśmy się chyba krótko, gdy jestem blisko Niall'a czas stoi dla mnie w miejscu. Chwilę później zeszliśmy razem na dół, trzymając się za rękę.
-Zbieramy się? -odezwał się Tomlinson.
-Tak,szkoda marnować czasu. Trzeba się zabawić,prawda? -rzekł Niall puszczając oczko.
-Weź mnie ze sobą. -powiedział Greg.
-Obawiam się, że nie tym razem. -powiedział Louis.-Nie wpuszczą cię do klubu dla dorosłych.
-Niall powinieneś dostać w ciry,żeby żenić się w tym wieku. Zaczekaj dwa lata.
-Za dwa lata to ja będę miał dwójkę dzieci.
-Ktoś ma tu zacne plany. -zauważyła Doris.
-Chcę mieć dużą rodzinę,ale to po ślubie. Dziś należy się dobrze zabawić.
-Będziesz się świetnie bawił. -powiedział Tomlinson.
-My też się nieźle spędzimy ten wieczór.-rzekła Dorothy przybijając mi piątkę.
-Sądzę, że powinniśmy iść w swoją stronę. -powiedziałam. -Czas ucieka.
-Masz rację.-zgodził się Niall.
Przytuliłam się ostatni raz z ukochanym. Chłopak pożegnał się z mamą oraz rodzeństwem i opuścił nasze mieszkanie z Tomlinson'em. Maura nieco później zebrała się ze swoimi dziećmi i udała się z nimi do mieszkania Jai'a, gdzie byli tam moi rodzice.
Gdy zostałam w końcu sama z Dorothy rozpoczęłyśmy przygotowywania do wieczornej zabawy.
***
Spędziłyśmy prawie dwie godziny na zrobieniu fryzury i odpowiedniego makijażu. Gdy byłyśmy gotowe do wyjścia pojechałyśmy zamówioną taksówką do centrum handlowego. Na miejscu czekały na nas Kate i Isabel. Przywitałyśmy się z nimi.
-Jakie mamy plany na najbliższą noc?-zapytałam gdy szłyśmy korytarzem pomiędzy sklepami.
-Przede wszystkim masz jak najlepiej zapamiętać ten wieczór. -powiedziała uradowana Kate.
-To ostatni twój taki wypad jako singielka.-dodała Isabel.-Wykorzystaj to jak najlepiej się da!
-Z waszą pomocą na pewno.
-Twoja wolność w naszych rękach. -rzekła uradowana Doris.
-To co? Ruszamy na zakupy!-rzuciła propozycję Kate.
Razem z dziewczynami weszłyśmy do jednego z sklepów. Zaczęłyśmy przeglądać znajdujące się tam ciuchy.
-Co myślicie o tej sukience?-zapytała Isabel wychodząc z przejścia pomiędzy regałami. Nasza trójka zrobiła to samo,żeby móc ocenić ciuch.
-Jest świetna.-powiedziałam.-Będzie dla ciebie idealna.
-Przepraszam bardzo.-wtrąciła się Kate.-Jesteś kobietą czy kurą domową?
-No obie rzeczy pasują, jestem jeszcze matką.-odparła moja bratowa nieco zawstydzona.
-Masz też męża. Pomyśl kochana, jeśli kupisz tą sukienkę to jak on zareaguje? Jesteś młoda, piękna. Chcesz zniechęcić do siebie Jai'a?
-Urodziłam dziecko.
-To, że urodziłaś dziecko o niczym nie świadczy. Twój mąż wszystko widzi. Pokaż mu, że wciąż jesteś atrakcyjna, a to, że urodziłaś syna niczego nie zmienia.
-Wiecie co? Mam pomysł. -odezwała się Dorothy.-Może każda z nas wylosuje imię i wybierze dla tej osoby jakiś ciuch.
-Doskonały pomysł, tylko czym będziemy losować?-zapytała Kate.
-Może niech każda z nas zdejmie kolczyk albo coś podobnego.-zaproponowałam.
-Okey.
Zdjęłam z manekina kapelusz, do którego złożyliśmy nasze drobiazgi, żeby móc wylosować. Po wylosowaniu ruszyłyśmy na szybkie zakupy. Nie chciałyśmy całego dnia spędzić w centrum handlowym.
#Niall
Jechaliśmy z Lou samochodem. Od kilku minut byliśmy poza Manchester'em. Nie miałem zielonego pojęcia dokąd zmierzamy, bo w najbliższej okolicy nic się tu nie znajduje.
-Daleko jeszcze?-zapytałem
-Cierpliwości, za chwilę będziemy na miejscu.
-Róbcie co chcecie,tylko żebym jutro mógł stanąć przed ołtarzem.-powiedziałem.
-Oczywiście.-Lou mówiąc to przyspieszył prędkość pojazdu.
***
Po jakiś 10 minutach zatrzymaliśmy się w zaroślach pośród drzew, gdyż Louis zjechał z głównej drogi,a ta leśna właśnie się skończyła.
-Jesteśmy.-zakomunikował Tomlinson i wysiadł z samochodu. Zrobiłem to samo.
-Tutaj nikogo nie ma.-zauważyłem.
-Myślisz się.-westchnął Lou- Chłopaki! -krzyknął.
W tym momencie nie wiadomo skąd pojawił się najpierw Harry,którego prawie nie poznałem, a potem Jai. Obaj mieli na sobie stroje moro a na nogach wielkie czarne kalosze. Ich twarze umalowane były coś na wzór ninja. Brat Hany trzymał w ręku dmuchaną lale.
-Proszę to dla ciebie.-rzekł i podał mi ją.
-Wzrostem i wyglądem podobna do Hany. -zauważył Lou.
-E tam, wcale nie przypomina mi mojej przyszłej żony,ale jest całkiem seksi.-powiedziałem i zacząłem się śmiać.
-Dobra,łap te ciuszki i ruszamy w drogę.-Harry rzucił mi stój identyczny do jego. Złapałem go,lecz prawie dmuchana zabawka,będąca mniej więcej mojego wzrostu mi wypadła.
-Potrzymaj ją. -zwróciłem się do Styles'a.
-Zanim urządzisz nam leśny striptiz wznieśmy toast!-krzyknął Jai. Tak mój przyszły szwagier mimo swojego dojrzałego wieku niczym się od nas nie różnił.
-Masz rację. -przyznał Louis i wyjął butelkę wódki. -Za wolność!-po czym napił się i podał mi.
#Hana
Zakupy okazały się być strzałem w 10. Każda z nas była zadowolona z wyboru przyjaciółki. Kolejnym naszym celem była wizyta w sklepie z bielizną. Dziewczyny pomogły mi wybrać strój na noc poślubną. Wybór nie był wcale taki prosty,ale z pomocą moich wspaniałych przyjaciółek bardzo szybko zaopatrzyłam się w piękny komplet. Ostatnim naszym przystankiem w galerii handlowej była wizyta u kosmetyczki. Wszystkie opuściłyśmy sklep z pięknie zrobionymi paznokciami. Przed centrum czekała na nas specjalna limuzyna
-To teraz zaczniemy prawdziwą zabawę. -oznajmiła Doris.
-Jejku dziewczyny, nie spodziewałam się czegoś takiego. -powiedziałam podekscytowana i przytuliam dziewczyny.
Szofer pomógł każdej z nas wsiąść do limuzyny. Wewnątrz znajdowała się czarna długa, kanapa,a obok niej stał stolik, na nim szampan w wiaderku,który się chłodził. Gdy tylko zajęłyśmy miejsca, Isabel za pomocą korkociągu otworzyła szampana i wolała każdej do lampki.
-Nie boisz się składać przysięgi na całe życie? -zapytała Kate,gdy jechałyśmy
-Nie. Gdybym ciągle miała się ciągle martwić to bym się nie decydowała na ślub. A tak to przysięga poniekąd do czegoś zobowiązuje i musimy się postarać,żebyśmy byli szczęśliwi.-odparłam.
-Moim zdaniem przysięga małżeńska do niczego nie zobowiązuje.
-To jest właśnie motywacja,która prowadzi do szczęścia.-rzekła Isabel.-Jestem szczęśliwa w swoim małżeństwie.
-Może na dziś wystarczy o tym wszystkim? To wszystko jak na razie jest bardzo dalekie naszej Hanie. -odezwała się Doris.
-Dzisiejszej nocy stawiam na niezłą zabawę.-powiedziałam po czym wstałam z kanapy zdejmując szpilki i stanęłam na niej. Otworzyłam dach i wychyliłam się. Dorothy po chwili zrobiła to samo biorąc swoją lampkę z szampanem.
***
#Niall
Chłopaki wymyślili zabawę w pochody,która doskonale się udała. Kierując się w stronę pozostawionego auta Tomlinson'a Harry w nieoczekiwanym momencie wbiegł do wody,a my razem za nim. Każdy z nas trzymał w ręku swoją butelkę wódki. Szliśmy wodą co kawałek popijając alkohol. Było nam bardzo wesoło.
-Niech żyje wolność,wolność i swoboda,niech żyje zabawa!
-Bawię się doskonale, nie wyobrażałem sobie lepszego wieczoru!-powiedziałem i przechyliłem butelkę.
-Staraliśmy się, w końcu raz w życiu ma się taką imprezę.-oznajmił Harry.
-Powiem wam coś w tajemnicy. Kiedyś śnił mi się mój wieczór kawalerski i był beznadziejny. Nie ma porównania co do tego z dziś.-powiedziałem-Po prostu dziękuję chłopaki.
-Cała przyjemność po naszej stronie.-powiedział Lou.
-Niall mamy do wyjaśnienia jeszcze jedną, ważną kwestię...-zaczął Jai-Jeśli kiedykolwiek dowiem się, że Hana przez ciebie płacze,albo źle ją potraktowałeś to pamiętaj,będziesz miał do czynienia ze mną.
-Przy mnie nic jej się nie stanie. Han będzie ze mną szczęśliwa. -zapewniłem Jai'a.
-Moja młodsza siostra jest dla mnie bardzo ważna i zależy mi na jej szczęściu. Już raz jej się nie ułożyło i nie chcę by to się powtórzyło, więc jeśli kiedyś dotrą do mnie złe rzeczy to giniesz. Nie będę patrzył na to, czy jesteś moim kumplem. Po prostu oklepię ci twarz, że się nie pozbierasz.
-Postraszyłeś trochę to teraz możemy się napić! -krzyknął Harry.
-Zdrowie pana młodego!-rzucił Louis.
-Gorzka ta wódka.-zauważył Harry.-Trzeba ją posłodzić.
-Co ty pierdzielisz Styles? Dobra jest.-powiedziałem.
-To jakaś lewizna.-Harry zrobił niezadowoloną minę.
-Pij nie marudź.
Doszliśmy do samochodu. Harry całą drogę niósł ze sobą lalkę. Chłopcy rozpalili ognisko więc usiedliśmy w kręgu. Styles chyba przesadził z alkoholem, ale do ceremonii mu przejdzie.
-Która godzina?-zapytał Jai
-Człowieku taka fajna impreza a ty chcesz już wracać?
-Nie, tylko ostatni autobus zaraz będzie. Chcę na niego zdążyć.(oczywiście tam nie było żadnego autobusu,bo to las)
-Nasze taksi zaraz będzie. -powiedział Lou-Zabierze nas wszystkich do domu.
-Jakie taksi?-zainteresowałem się.
-Poprosiłem waszego sąsiada Liam'a,żeby nas odebrał.
-Ciekawe jak on trafi do tej dżungli.-powiedział Harry i zaczął się śmiać, a my razem z nim.
-Wątpię by GPS nas znalazł pośród tych zarośli.-rzekł Jai.-Jesteśmy udupieni na całego, a ślub za jakieś 18 godzin.
-Damy radę, bo jak nie my to kto.-powiedział Lou.
-Napijmy się! -zaproponowałem.
-Słusznie Niall.-poparł mnie Harry. -No panowie dzióbki w górę, raz raz.
Niecałe 40 minut później zauważyłem Payne'a idącego w naszą stronę.
-Jak tu trafiłeś?-zapytał Jai.
-To nieistotne.
-Chłopak ma dobry radar! Lepszy niż GPS!-zażartował Harry.
-Na was chyba już czas. Zbierajcie się.-powiedział Liam.-Louis,daj kluczyki i dokumenty.
-Są w stacyjce.-odparł Tomlinson.
-Chłopaki gdzie jest Lucy?!-zapytał Harry.-Nie możemy jej tak zostawić.
-Tam leży pacanie.-powiedział Lou i wskazał krzaki.
#Hana
Trafiłyśmy do klubu. Dziewczyny zarezerwowały pół piętra na górze by nikt nam się nie plątał. W drugiej część również odbywał się wieczór panieński lecz wszystko było tak zorganizowane, że ani ja nie widziałam bawiących się tam ludzi i odwrotnie. Każda z nas miała na głowie czapkę urodzinową,a Dorothy dodatkowo gwizdek.
-Nie wiem jak wcisnę się jutro w suknię ślubną.-powiedziałam.-Za dużo tego wina.
-Masz jeszcze kilkanaście godzin.-powiedziała Kate.
-I chyba powoli stres zaczyna dawać się we znaki.-powiedziałam.
-Będzie dobrze, ja przez to przeszłam to i ty sobie poradzisz.-powiedziała Isabel.-Głowa do góry.
-To już jutro dziewczyny!-rzekła Doris.-Nie mogę się doczekać.
-Gdy zobaczyłam cię z Niall'em po raz pierwszy to już widziałam,że on musi być twoim mężem.-przyznała bratowa.-Jesteście dla siebie stworzeni.
-Zgodzicie się ze mną, że idealnie do siebie pasują? -zapytała Doris.
-Jasne,choć nie znam Niall'a tak długo jak wy.-przyznała Kate.
-Dużo razem przeszli.-powiedziała Doris.
-A ty razem z nami.-zauważyłam.
-Tak, to prawda. Nawet nie wiecie jak ja się cieszę z waszego ślubu. -rzekła Patterson.
-Wypijmy za ich miłość.-zaproponowała Isabel.
-To chyba najważniejszy toast dzisiejszego wieczoru.
Dokończyłyśmy butelkę wina i postanowiłyśmy opuścić klub. Taksówka czekała na nas przed lokalem. Wróciłam do domu razem z Dorothy. Wzięłam szybki prysznic i położyłam się spać, gdyż jutro czeka mnie bardzo ważny dzień.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. Jak wasze wrażenia po obu imprezach? Piszcie co wam się podobało. Liczę na wasze szczere opinie,pozostawione w komentarzach.
Doszłam do wniosku, że powinnam zrobić sobie przerwę od pisania ff. Mam wrażenie, że coraz gorzej mi ostatnio idzie tworzenie rozdziałów. Nie potrafię powiedzieć,kiedy wrócę, bo święta tuż tuż i wgl.
Będzie ktoś tęsknił? Kocham was ♥
#BigLoveNiallFF @angelharry99
#Hana
Był czwartkowy ranek. Siedziałam w salonie razem z przyszłą teściową i Caroline, siostrą Niall'a. Obie razem z bratem Horan'a zamieszkały w moim mieszkaniu,od chwili, gdy przylecieli na ślub. Dorothy na ten czas przeniosła się do Louis'a, udostępniając pokój dla Greg'a. Chłopak wyszedł na miasto, lecz powinien wrócić za chwilę,gdyż nastolatek chciał pożegnać się z bratem zanim starszy z nich opuści dom.
-Sprawdzę,czy Niall jest gotowy. Louis niebawem przyjedzie.-oznajmiłam wstając z kanapy.
-Ciężko mi uwierzyć w to,że mój Niall zakłada rodzinę.-rzekła Maura.
-Mamo, Nialler ma prawie 23 lata.-odezwała się Caro.
-Będę ryczeć jak głupia. -przyznała pani Horan.
-A co Han ma powiedzieć?
-Będę starała się powstrzymać łzy.-zapewniłam ją.
-Łzy u panny młodej w dniu ślubu to naturalna rzecz. Sama pamiętam, jak płakałam składając przysięgę małżeńską tacie Niall'a.
-Mamuś, dlaczego do niego wracasz? Jest draniem i tyle co mam do powiedzenia na jego temat.-powiedziała wkurzona Caroline.-Niech żałuje,że nie będzie go na ślubie najstarszego syna.
-Caro nie wolno ci tak mówić, to również twój tata.
-Nie mam ojca! On dla mnie nie istnieje. -krzyknęła siostra Niall'a i zamknęła się w dawnym pokoju Hazzy.
-Przepraszam za nią.-powiedziała mama Horana.-Moja córka nie potrafi się pogodzić z tą sytuacją. Wizyty u psychologa jej pomogły,ale wstręt do osoby mojego byłego męża pozostał.
-Nie masz za co przepraszać. Rozumiem to,ona po prostu się na nim zawiodła.-powiedziałam.
Współczuję mamie Niall'a.Jest mi przykro,z tego powodu,że zarówno mój narzeczony,rodzeństwo oraz jego matka nie mieli łatwo w życiu. Podziwiam panią Horan, bo naprawdę dobrze wychowała swoje pociechy.
Niedługo później przyjechał Louis z Dorothy. Zostawiając ich z mamą Horan'a udałam się do sypialni,gdzie był Niall. Drzwi były przymknięte,więc je uchyliłam. Mój narzeczony siedział na łóżku,na kolanach trzymał swoją kochaną gitarę. Wydobywał z nich dobrze znane mi dźwięki. Stanęłam w drzwiach i przysłuchiwałam się muzyce.
-Długo tak mi się przyglądasz?-zapytał Niall,gdy zauważył moją obecność.
-Tylko chwilę. Nie chciałam ci przerywać. -odparłam ruszając w kierunku narzeczonego.
-Zamyśliłem się. -przyznał. -Już schodzę.
-Właśnie Lou z Doris przyszli. Jesteś gotowy na zabawę?
-Jasne. -odparł Niall i pocałował mnie w usta.
Całowaliśmy się chyba krótko, gdy jestem blisko Niall'a czas stoi dla mnie w miejscu. Chwilę później zeszliśmy razem na dół, trzymając się za rękę.
-Zbieramy się? -odezwał się Tomlinson.
-Tak,szkoda marnować czasu. Trzeba się zabawić,prawda? -rzekł Niall puszczając oczko.
-Weź mnie ze sobą. -powiedział Greg.
-Obawiam się, że nie tym razem. -powiedział Louis.-Nie wpuszczą cię do klubu dla dorosłych.
-Niall powinieneś dostać w ciry,żeby żenić się w tym wieku. Zaczekaj dwa lata.
-Za dwa lata to ja będę miał dwójkę dzieci.
-Ktoś ma tu zacne plany. -zauważyła Doris.
-Chcę mieć dużą rodzinę,ale to po ślubie. Dziś należy się dobrze zabawić.
-Będziesz się świetnie bawił. -powiedział Tomlinson.
-My też się nieźle spędzimy ten wieczór.-rzekła Dorothy przybijając mi piątkę.
-Sądzę, że powinniśmy iść w swoją stronę. -powiedziałam. -Czas ucieka.
-Masz rację.-zgodził się Niall.
Przytuliłam się ostatni raz z ukochanym. Chłopak pożegnał się z mamą oraz rodzeństwem i opuścił nasze mieszkanie z Tomlinson'em. Maura nieco później zebrała się ze swoimi dziećmi i udała się z nimi do mieszkania Jai'a, gdzie byli tam moi rodzice.
Gdy zostałam w końcu sama z Dorothy rozpoczęłyśmy przygotowywania do wieczornej zabawy.
***
Spędziłyśmy prawie dwie godziny na zrobieniu fryzury i odpowiedniego makijażu. Gdy byłyśmy gotowe do wyjścia pojechałyśmy zamówioną taksówką do centrum handlowego. Na miejscu czekały na nas Kate i Isabel. Przywitałyśmy się z nimi.
-Jakie mamy plany na najbliższą noc?-zapytałam gdy szłyśmy korytarzem pomiędzy sklepami.
-Przede wszystkim masz jak najlepiej zapamiętać ten wieczór. -powiedziała uradowana Kate.
-To ostatni twój taki wypad jako singielka.-dodała Isabel.-Wykorzystaj to jak najlepiej się da!
-Z waszą pomocą na pewno.
-Twoja wolność w naszych rękach. -rzekła uradowana Doris.
-To co? Ruszamy na zakupy!-rzuciła propozycję Kate.
Razem z dziewczynami weszłyśmy do jednego z sklepów. Zaczęłyśmy przeglądać znajdujące się tam ciuchy.
-Co myślicie o tej sukience?-zapytała Isabel wychodząc z przejścia pomiędzy regałami. Nasza trójka zrobiła to samo,żeby móc ocenić ciuch.
-Jest świetna.-powiedziałam.-Będzie dla ciebie idealna.
-Przepraszam bardzo.-wtrąciła się Kate.-Jesteś kobietą czy kurą domową?
-No obie rzeczy pasują, jestem jeszcze matką.-odparła moja bratowa nieco zawstydzona.
-Masz też męża. Pomyśl kochana, jeśli kupisz tą sukienkę to jak on zareaguje? Jesteś młoda, piękna. Chcesz zniechęcić do siebie Jai'a?
-Urodziłam dziecko.
-To, że urodziłaś dziecko o niczym nie świadczy. Twój mąż wszystko widzi. Pokaż mu, że wciąż jesteś atrakcyjna, a to, że urodziłaś syna niczego nie zmienia.
-Wiecie co? Mam pomysł. -odezwała się Dorothy.-Może każda z nas wylosuje imię i wybierze dla tej osoby jakiś ciuch.
-Doskonały pomysł, tylko czym będziemy losować?-zapytała Kate.
-Może niech każda z nas zdejmie kolczyk albo coś podobnego.-zaproponowałam.
-Okey.
Zdjęłam z manekina kapelusz, do którego złożyliśmy nasze drobiazgi, żeby móc wylosować. Po wylosowaniu ruszyłyśmy na szybkie zakupy. Nie chciałyśmy całego dnia spędzić w centrum handlowym.
#Niall
Jechaliśmy z Lou samochodem. Od kilku minut byliśmy poza Manchester'em. Nie miałem zielonego pojęcia dokąd zmierzamy, bo w najbliższej okolicy nic się tu nie znajduje.
-Daleko jeszcze?-zapytałem
-Cierpliwości, za chwilę będziemy na miejscu.
-Róbcie co chcecie,tylko żebym jutro mógł stanąć przed ołtarzem.-powiedziałem.
-Oczywiście.-Lou mówiąc to przyspieszył prędkość pojazdu.
***
Po jakiś 10 minutach zatrzymaliśmy się w zaroślach pośród drzew, gdyż Louis zjechał z głównej drogi,a ta leśna właśnie się skończyła.
-Jesteśmy.-zakomunikował Tomlinson i wysiadł z samochodu. Zrobiłem to samo.
-Tutaj nikogo nie ma.-zauważyłem.
-Myślisz się.-westchnął Lou- Chłopaki! -krzyknął.
W tym momencie nie wiadomo skąd pojawił się najpierw Harry,którego prawie nie poznałem, a potem Jai. Obaj mieli na sobie stroje moro a na nogach wielkie czarne kalosze. Ich twarze umalowane były coś na wzór ninja. Brat Hany trzymał w ręku dmuchaną lale.
-Proszę to dla ciebie.-rzekł i podał mi ją.
-Wzrostem i wyglądem podobna do Hany. -zauważył Lou.
-E tam, wcale nie przypomina mi mojej przyszłej żony,ale jest całkiem seksi.-powiedziałem i zacząłem się śmiać.
-Dobra,łap te ciuszki i ruszamy w drogę.-Harry rzucił mi stój identyczny do jego. Złapałem go,lecz prawie dmuchana zabawka,będąca mniej więcej mojego wzrostu mi wypadła.
-Potrzymaj ją. -zwróciłem się do Styles'a.
-Zanim urządzisz nam leśny striptiz wznieśmy toast!-krzyknął Jai. Tak mój przyszły szwagier mimo swojego dojrzałego wieku niczym się od nas nie różnił.
-Masz rację. -przyznał Louis i wyjął butelkę wódki. -Za wolność!-po czym napił się i podał mi.
#Hana
Zakupy okazały się być strzałem w 10. Każda z nas była zadowolona z wyboru przyjaciółki. Kolejnym naszym celem była wizyta w sklepie z bielizną. Dziewczyny pomogły mi wybrać strój na noc poślubną. Wybór nie był wcale taki prosty,ale z pomocą moich wspaniałych przyjaciółek bardzo szybko zaopatrzyłam się w piękny komplet. Ostatnim naszym przystankiem w galerii handlowej była wizyta u kosmetyczki. Wszystkie opuściłyśmy sklep z pięknie zrobionymi paznokciami. Przed centrum czekała na nas specjalna limuzyna
-To teraz zaczniemy prawdziwą zabawę. -oznajmiła Doris.
-Jejku dziewczyny, nie spodziewałam się czegoś takiego. -powiedziałam podekscytowana i przytuliam dziewczyny.
Szofer pomógł każdej z nas wsiąść do limuzyny. Wewnątrz znajdowała się czarna długa, kanapa,a obok niej stał stolik, na nim szampan w wiaderku,który się chłodził. Gdy tylko zajęłyśmy miejsca, Isabel za pomocą korkociągu otworzyła szampana i wolała każdej do lampki.
-Nie boisz się składać przysięgi na całe życie? -zapytała Kate,gdy jechałyśmy
-Nie. Gdybym ciągle miała się ciągle martwić to bym się nie decydowała na ślub. A tak to przysięga poniekąd do czegoś zobowiązuje i musimy się postarać,żebyśmy byli szczęśliwi.-odparłam.
-Moim zdaniem przysięga małżeńska do niczego nie zobowiązuje.
-To jest właśnie motywacja,która prowadzi do szczęścia.-rzekła Isabel.-Jestem szczęśliwa w swoim małżeństwie.
-Może na dziś wystarczy o tym wszystkim? To wszystko jak na razie jest bardzo dalekie naszej Hanie. -odezwała się Doris.
-Dzisiejszej nocy stawiam na niezłą zabawę.-powiedziałam po czym wstałam z kanapy zdejmując szpilki i stanęłam na niej. Otworzyłam dach i wychyliłam się. Dorothy po chwili zrobiła to samo biorąc swoją lampkę z szampanem.
***
#Niall
Chłopaki wymyślili zabawę w pochody,która doskonale się udała. Kierując się w stronę pozostawionego auta Tomlinson'a Harry w nieoczekiwanym momencie wbiegł do wody,a my razem za nim. Każdy z nas trzymał w ręku swoją butelkę wódki. Szliśmy wodą co kawałek popijając alkohol. Było nam bardzo wesoło.
-Niech żyje wolność,wolność i swoboda,niech żyje zabawa!
-Bawię się doskonale, nie wyobrażałem sobie lepszego wieczoru!-powiedziałem i przechyliłem butelkę.
-Staraliśmy się, w końcu raz w życiu ma się taką imprezę.-oznajmił Harry.
-Powiem wam coś w tajemnicy. Kiedyś śnił mi się mój wieczór kawalerski i był beznadziejny. Nie ma porównania co do tego z dziś.-powiedziałem-Po prostu dziękuję chłopaki.
-Cała przyjemność po naszej stronie.-powiedział Lou.
-Niall mamy do wyjaśnienia jeszcze jedną, ważną kwestię...-zaczął Jai-Jeśli kiedykolwiek dowiem się, że Hana przez ciebie płacze,albo źle ją potraktowałeś to pamiętaj,będziesz miał do czynienia ze mną.
-Przy mnie nic jej się nie stanie. Han będzie ze mną szczęśliwa. -zapewniłem Jai'a.
-Moja młodsza siostra jest dla mnie bardzo ważna i zależy mi na jej szczęściu. Już raz jej się nie ułożyło i nie chcę by to się powtórzyło, więc jeśli kiedyś dotrą do mnie złe rzeczy to giniesz. Nie będę patrzył na to, czy jesteś moim kumplem. Po prostu oklepię ci twarz, że się nie pozbierasz.
-Postraszyłeś trochę to teraz możemy się napić! -krzyknął Harry.
-Zdrowie pana młodego!-rzucił Louis.
-Gorzka ta wódka.-zauważył Harry.-Trzeba ją posłodzić.
-Co ty pierdzielisz Styles? Dobra jest.-powiedziałem.
-To jakaś lewizna.-Harry zrobił niezadowoloną minę.
-Pij nie marudź.
Doszliśmy do samochodu. Harry całą drogę niósł ze sobą lalkę. Chłopcy rozpalili ognisko więc usiedliśmy w kręgu. Styles chyba przesadził z alkoholem, ale do ceremonii mu przejdzie.
-Która godzina?-zapytał Jai
-Człowieku taka fajna impreza a ty chcesz już wracać?
-Nie, tylko ostatni autobus zaraz będzie. Chcę na niego zdążyć.(oczywiście tam nie było żadnego autobusu,bo to las)
-Nasze taksi zaraz będzie. -powiedział Lou-Zabierze nas wszystkich do domu.
-Jakie taksi?-zainteresowałem się.
-Poprosiłem waszego sąsiada Liam'a,żeby nas odebrał.
-Ciekawe jak on trafi do tej dżungli.-powiedział Harry i zaczął się śmiać, a my razem z nim.
-Wątpię by GPS nas znalazł pośród tych zarośli.-rzekł Jai.-Jesteśmy udupieni na całego, a ślub za jakieś 18 godzin.
-Damy radę, bo jak nie my to kto.-powiedział Lou.
-Napijmy się! -zaproponowałem.
-Słusznie Niall.-poparł mnie Harry. -No panowie dzióbki w górę, raz raz.
Niecałe 40 minut później zauważyłem Payne'a idącego w naszą stronę.
-Jak tu trafiłeś?-zapytał Jai.
-To nieistotne.
-Chłopak ma dobry radar! Lepszy niż GPS!-zażartował Harry.
-Na was chyba już czas. Zbierajcie się.-powiedział Liam.-Louis,daj kluczyki i dokumenty.
-Są w stacyjce.-odparł Tomlinson.
-Chłopaki gdzie jest Lucy?!-zapytał Harry.-Nie możemy jej tak zostawić.
-Tam leży pacanie.-powiedział Lou i wskazał krzaki.
#Hana
Trafiłyśmy do klubu. Dziewczyny zarezerwowały pół piętra na górze by nikt nam się nie plątał. W drugiej część również odbywał się wieczór panieński lecz wszystko było tak zorganizowane, że ani ja nie widziałam bawiących się tam ludzi i odwrotnie. Każda z nas miała na głowie czapkę urodzinową,a Dorothy dodatkowo gwizdek.
-Nie wiem jak wcisnę się jutro w suknię ślubną.-powiedziałam.-Za dużo tego wina.
-Masz jeszcze kilkanaście godzin.-powiedziała Kate.
-I chyba powoli stres zaczyna dawać się we znaki.-powiedziałam.
-Będzie dobrze, ja przez to przeszłam to i ty sobie poradzisz.-powiedziała Isabel.-Głowa do góry.
-To już jutro dziewczyny!-rzekła Doris.-Nie mogę się doczekać.
-Gdy zobaczyłam cię z Niall'em po raz pierwszy to już widziałam,że on musi być twoim mężem.-przyznała bratowa.-Jesteście dla siebie stworzeni.
-Zgodzicie się ze mną, że idealnie do siebie pasują? -zapytała Doris.
-Jasne,choć nie znam Niall'a tak długo jak wy.-przyznała Kate.
-Dużo razem przeszli.-powiedziała Doris.
-A ty razem z nami.-zauważyłam.
-Tak, to prawda. Nawet nie wiecie jak ja się cieszę z waszego ślubu. -rzekła Patterson.
-Wypijmy za ich miłość.-zaproponowała Isabel.
-To chyba najważniejszy toast dzisiejszego wieczoru.
Dokończyłyśmy butelkę wina i postanowiłyśmy opuścić klub. Taksówka czekała na nas przed lokalem. Wróciłam do domu razem z Dorothy. Wzięłam szybki prysznic i położyłam się spać, gdyż jutro czeka mnie bardzo ważny dzień.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. Jak wasze wrażenia po obu imprezach? Piszcie co wam się podobało. Liczę na wasze szczere opinie,pozostawione w komentarzach.
Doszłam do wniosku, że powinnam zrobić sobie przerwę od pisania ff. Mam wrażenie, że coraz gorzej mi ostatnio idzie tworzenie rozdziałów. Nie potrafię powiedzieć,kiedy wrócę, bo święta tuż tuż i wgl.
Będzie ktoś tęsknił? Kocham was ♥
#BigLoveNiallFF @angelharry99
sobota, 5 grudnia 2015
Rozdział 22
"Wymarzony dzień coraz bliżej"
#Niall
W niedzielę przez większość dnia leczyłem kaca. Upiłem się, mam jakieś przebłyski co do przebiegu wydarzeń z sobotniego spotkania klasowego. Z początku pamiętam co się działo, ale niekoniecznie to jak skończyła się impreza. Jestem pewien tylko tego,że wróciłem razem z Haną. Dziewczyna nie była zadowolona z tego jak się zachowałem,gdyż wypominała mi to przez cały kolejny dzień. Przyznam jej rację,bo zamiast pokazać moim kolegom,że się zmieniłem,dorosłem i stałem się odpowiedzialny, udowodniłem im, że jestem wciąż takim samym Niall'em Horan'em jakiego znają, a przecież jest zupełnie inaczej. Jestem innym człowiekiem, a to wszystko dzięki Hanie. Brooks zmieniła mnie nie mając o tym zielonego pojęcia. Cieszę się z tej przemiany,bo kto wie gdzie byłbym właśnie teraz? Być może znajdowałbym się w areszcie śledczym,oczekując na rozprawę o spowodowanie wypadku, lub przemyt narkotyków. Dlaczego,aż tak? Otóż to bardzo prawdopodobne,taką mniej więcej mam przeszłość. Nie siedziałem, ani nic,lecz gdybym był nadal takim Niall'em to,nie oszukujmy się, daleko bym nie zaszedł. Dobrze,że zerwałem z przeszłością,choć nie do końca,gdyż na mojej drodze pojawiła się Becky. Nie podobało mi się to w jaki sposób odezwała się do Hany. Chciałem je sobie przedstawić,tylko dlatego, że nie mam zamiaru ukrywać przed Han, kim była dla mnie Becky. To przeszłość. Uważam ten temat za zakończony. Brooks wie o mnie wszystko,tak samo jak ja o niej.
Dzisiaj ściągają mi gips. Po trzech tygodniach będę mógł normalnie funkcjonować, a co najważniejsze wrócić do pracy i robić to, co kocham. Razem z Harry'm pojechałem do szpitala. Tam zdjęli mi gips. Wychodząc z gabinetu wpadłem na ordynatora chirurgii. Mężczyzna dał mi zwolnienie do końca tygodnia,stawiając pewien warunek.
-Podrzucisz mnie do klinki Louis'a?-zapytałem siadając za Harry'm.
-Uhm. Rozprawę mam za pół godziny,więc spokojnie zdążę.-odpadł Styles zakładając kask.
-Dzięki.-powiedziałem zapinając swój.
Jechaliśmy jakieś 10 minut. Ulice o tej porze były w miarę przejezdne. Szybkie przemieszczenie się z jednego punktu do drugiego ułatwiła nam jazda motorem Harry'ego. Ponownie podziękowałem kumplowi za podwiezienie. Chłopak zostawił mnie tuż przed budynkiem a sam pojechał do sądu. Wchodząc do klinki,zapytałem o Tomlinson'a. Recepcjonistka powiedziała,że znajdę go w swoim gabinecie,gdyż ma przerwę.
-No siema.-rzuciłem wchodząc.
-Cześć. Co tam?
-Mam sprawę. Nie uśmiecha mi się ten pomysł, ale cóż.
-Mów co cię gryzie.
-Byłem w szpitalu i mój przełożony kazał mi zrobić coś ze swoją nogą, a konkretnie kostką.
-Pewnie chodzi o masaż. Nie ma sprawy, wcisnę cię.-powiedział Louis.
-Uważam to za głupotę,bo to tylko skręcenie,lecz ordynator nie chce za jakiś czas wysyłać mnie na ponowne zwolnienie.
-Dobrze. Sprawię,że nie będziesz musiał siedzieć w domu zwłaszcza, że niebawem czeka cię kolejna przerwa w pracy-miesiąc miodowy.
-Kiedyś przez tą ilość wolnego mnie wyleją.-zauważyłem.
-To patrz pod nogi.-powiedział Louis.
* * * 10dni później* * *
#Hana
Zbiegłam po schodach zakładając szlafrok. Poprawiłam włosy zanim przekręciłam zamek w drzwiach, żeby wpuścić niezapowiedzianego gościa.
-Już myślałam, że cię nie zostanę.-powiedziała lekko zdenerwowana siostra Harry'ego.
-Spokojnie Gemma. Opowiesz ,co się stało tylko zaparzę kawy.
-Nie ma czasu na picie kawy tylko trzeba działać. Musisz mi pomóc zanim Harry się dowie.
-O co chodzi?
-Układałam ciuchy w jego pokoju.-zaczęła-Chciałam pozbyć się tych kartonów,bo walają się po całym mieszkaniu. Sprzątałam jego biurko oraz notatki ze studiów i niechcący wylałam kawę niszcząc pracę zaliczeniową.Harry tak się stara, nocami nie śpi tylko to pisze...-w oczach dziewczyny pojawiły się łzy. -Błagam, pomóż mi.
-Najpierw musisz się uspokoić.-powiedziałam-Chodź do mnie.
Po tych słowach przytuliłam Gemmę. Zdecydowałam się pomóc jej i Harry'emu. Wiem jak ciężko jest połączyć studia z pracą w kancelarii, a zbliżający się wielkimi krokami egzamin tego nie ułatwia. Chłopak nie mieszka razem ze mną, Dorothy i Niall'em, wrócił do swojego rodzinnego domu. Mama Harry'ego, Anne bardzo ucieszyła się na wieść, że jej syn ponownie będzie z nią mieszkał. Brakuje mi obecności Hazzy w moim domu,choć zaledwie kilka dni temu się wyprowadził. Boje się pomyśleć, co będzie gdy zostanę tylko Niall'em. Przyzwyczaiłam się do tego,że mój dom tętni życiem i przebywa w nim naprawdę spora ilość osób. Patterson zadeklarowała mi kilka dni temu,że zaraz po ślubie przeniesie się do Louis'a gdyż wkrótce założę rodzinę i potrzebuję mieć więcej prywatności,co nie jest prawdą.
Gdy uwolniłam się z uścisku dziewczyny, zrobiłam nam herbatę. Potem udałam się do sypialni,żeby szybko się ubrać. Chwyciłam w rękę pierwszą koszulkę z półki i szare dresy. Przeczesałam szczotką włosy i wróciłam do salonu,gdzie siedziała Gemma, trzymając w ręku kubek, z ciepłym, parującym płynem. Zanim dołączyłam do dziewczyny,przygotowałam kanapki, w ramach śniadania. Postawiłam na stoliku talerz z kanapkami.
-Poczęstuj się. -powiedziałam.
-Nie jestem w stanie, żeby zjeść cokolwiek. Wiem, że Harry będzie na mnie zły i nie zechce mi pomóc w rozwiązywaniu zadań z matematyki.-odparła spuszczając wzrok na podłogę.
-Pokaż mi to,zobaczę co i jak, postaram ci pomóc.
-Wiedziałam,że mogę na ciebie liczyć.-oznajmiła.
-Gemma, a ty przypadkiem nie powinnaś być teraz w pracy?-zapytałam
-Tak. -przyznała.
-To się zbieraj,żeby zdążyć.
-Mogę cię z tym zostawić? Głupio mi będzie.
-Siedząc tu niewiele byś mi pomogła.-powiedziałam.-Postaram się skończyć zanim wrócisz.
-Okey.-westchnęła.
Dziewczyna udała się do łazienki, żeby poprawić makijaż. Chwilę później siostra Styles'a opuściła mój dom. Posprzątałam najpierw dom, potem dokończyłam własny projekt,który wysłałam Kate na e-mail'a. Na samym końcu zabrałam się za pracę Harry'ego. Musiałam przeczytać początek, żeby zapoznać się z tematem pracy. Potem wzięłam się za stworzenie od nowa zniszczonego przez kawę tekstu.***
Napisanie brakującej części zajęło mi o wiele mniej czasu niż przepuszczałam, dlatego postanowiłam napisać dalszą część pracy. Zrobiłam to z łatwością, gdyż Harry rozpisał sobie plan,dzięki czemu wiedziałam co ma zamiar zawrzeć w następnym rozdziale.
Gemma przyszła zaraz po pracy. W podzięce wręczyła mi czekoladki. Plan młodej Styles się powiódł.
-Przyjemnie robi się z tobą interesy. - podsumowała.
-A jak inaczej.-odparłam szeroko się uśmiechając.-Chcesz spaghetti?
-Mama czeka na mnie z obiadem, innym razem Han.
-Jasne.
-Jeszcze raz dziękuję. Jesteś kochana.
-Nie ma za co. Cieszę się,że mogłam ci pomóc.
-Uratowałaś mnie przed Harry'm.-powiedziała.
-Boisz się go?
-Coś ty,to mój brat-odparła.-Lubimy sobie wzajemnie dokuczać, tylko tym razem, nie chciałam go dodatkowo stresować. Wiesz,egzamin zbliża się wielkimi krokami.
-Macie tak samo,jak ja z Jai'em. Jesteśmy identyczni,tylko między nami jest większa różnica wieku.
-Harry powiedział, że zamieszka tu na stałe. To prawda?
-Tak, nie mogę się doczekać tego dnia. -powiedziałam. Bardzo tęsknię za Jai'em.
-Z własnego doświadczenia wiem, że mieć przy sobie własne rodzeństwo to coś wspaniałego. Gdyby nie Harry to nie wiem co bym zrobiła.-powiedziała Gemma.
-Łatwo przyciągasz kłopoty, co?
-Szczerze to tak. Jestem trudnym dzieckiem. Moja rodzina nie ma ze mną lekko.
-Zawsze można to zmienić.-powiedziałam
-Próbowałam kilka razy i za każdym razem jest tak samo. Mam zbyt trudny charakter,który odziedziczyłam po tacie.-westchnęła.-Będę się zbierać. Powinnam być już w domu.
-Uważaj na siebie. Dzwoń gdybyś potrzebowała mojej pomocy.
-Zapamiętam to.
* * * tydzień później* * *
#Jai
Dzisiaj nad ranem wylądowaliśmy w Liverpool'u. Taksówką u udaliśmy się do Manchester'u,żeby wynająć pokój w hotelu, gdzie zawsze się zatrzymujemy. Mam nadzieję, że następnym razem zamieszkam z synkiem i żoną w naszym nowym domu. Zatrzymując się pod hotelem, zapłaciłem kierowcy odpowiednią sumę pieniędzy. Wysiadając z auta z bagażnika wyjąłem wózek i szybkim ruchem rozłożyłem go. Ukochana włożyła śpiącego Nick'a i przykryła go kocem, a ja zająłem się walizkami. Ciągnąłem walizki,gdy Isabel pchała wózek. Weszliśmy do hotelu kierując się w stronę recepcji. Zadzwoniłem dzwonkiem,po chwili pojawił się znany recepcjonista.
-Dobry wieczór.-przywitał się.
-Rezerwowaliśmy pokój na nazwisko Brooks. -powiedziałem i oparłem się o blat.
-Już sprawdzam. -zaczął.-Tak, jesteście w systemie. Pokój 113.
-Dziękuję.-odparłem biorąc do ręki klucz.
-A które piętro? -zapytała małżonka
-Drugie. Dobrej nocy.
-Wzajemne.
Winda była na parterze więc wsiedliśmy do niej by za chwilę znaleźć się na właściwym piętrze,w wyznaczonym pokoju.
-Rozłożę łóżko dla Nick'a.-zacząłem.
-Może dzisiaj będzie spał razem z nami? Nie chcę żeby się obudził.
-Dobrze, ale tylko ten jeden raz. Potem się przyzwyczai i będziemy mieli problem.
-Ohh...
-Staram się być wzorowym ojcem.
-Już nim jesteś.-westchnęła.
-Zostaw to i chodźmy spać,jestem zmęczona po podróży. Jutro się rozpakujemy.
-W takim razie idź się wykąpać a ja się wszystkim zajmę.
Isabel poszła do łazienki, gdy ja zostałem sam na sam z synem. Ostrożne wziąłem go na ręce, żeby go nie obudzić i podłożem na poduszce na środku łóżka. Sam rozebrałem się i ułożyłem się obok dziecka. Chwyciłem jego malutką rączkę w swoją. Moja dłoń była silna i umięśniona a Nick'a grubiutka. Pamiętam tą noc gdy dokładnie w taki sam sposób leżałem obok niego. To była pierwsza noc mojego dziecka, którą spędził w domu, po wyjściu ze szpitala. Wtedy był taki malutki i musiałem uważać żeby go dnie udusić, czy nie zrobić mu krzywdy. Nie wiem kiedy ten czas tak szybko minął. Dopiero co dowiedziałem się,że zostałem ojcem, a za chwilę Nick będzie miał kolejne urodziny. Wcześniej jednak będę obchodził rocznicę ślubu z Isabel. Boże to już rok, nie wierzę w to. Nim się obejrzę stuknie mi 30. Nie pamiętam,gdy ukochana wróciła do nas. Po prostu zasnąłem.
***
Obudził mnie czyjś dotyk. Jak się domyśliłem,był to mój kochany szkrab.
-Oh ty bąblu.-powiedziałem i potargałem jego włoski.-Cześć kochanie.
-Zamówiłam śniadanie do łóżka. -odezwała się Isabel.
-Wspaniale.-oblizałem się.-Spanie w jednym łóżku to nie taki zły pomysł.
-No widzisz. Mógłbyś czasem mnie posłuchać.
-Zawsze to robię.-odparłem.-Wyspałaś się? Czy nasz urwis nie dał ci się wyspać.
-Tak.
-Wiecie co? Zabieram was na wycieczkę. -powiedziałem.
-Dopiero kilka godzin jesteśmy w Anglii. Sądziłam, że spotkamy się z Haną i Niall'em. -odpowiedziała Isabel.
-Odwiedzimy ich po południu.
-A dotąd pójdziemy po śniadaniu?
-Rozejrzeć się za naszym nowym domem.-warknąłem.Nick rzucił zabawką i zaczął klaskać.-Widzisz naszemu dziecku podoba się ten pomysł.
-Nie mówisz tego poważnie.-powiedziała i spojrzała na mnie.
-Jestem jak najbardziej poważny.
-Zaskoczyłeś mnie. Nie wiem,co powiedzieć.
-Powiedz,że mnie kochasz.
Zamiast tego, Isabel pocałowała mnie.
* * * 4 dni później* * *
#Hana
Za tydzień zostanę żoną Niall'a i będę panią Horan. Dziś spotykamy się z naszą paczką w pełnym gronie. Chcemy zrobić to zanim będziemy małżeństwem. Taka ostatnia wspólna impreza,gdzie jesteśmy jeszcze narzeczeństwem. Przygotowałam z tej okazji kilka przekąsek.
-Wznieśmy toast za nowe mieszkanie Brook'sòw.-zaproponował Harry.
Niall napełnił wszystkim kieliszki a mnie i reszcie dziewcząt zrobił drinka. Gdy każdy miał napełnione naczynie, napiliśmy się.
-To teraz za Harry'ego i celująco zdany egzamin. -powiedziałam.
-Gratuluję.-powiedziała Isabel.
-Jak mam się teraz do ciebie zwracać?-zapytał Jai- Mecenasie Styles?
-Wystarczy Harry.-odpowiedział.
-No dobra,brać kielichy i walimy kolejkę.-rzekł Louis.
Po wypiciu kolejnego z rzędu toastu,przyszedł mi do głowy pewien pomysł.
-Może zagramy w grę pt 'Nigdy w życiu'?-zaproponowałam.
-Co to za gra? Nigdy o niej nie słyszałam.-powiedziała Doris.
-Ja też nie.-rzekła Isabel.
-Co tym razem wymyśliłaś kochanie? -odezwał się Niall.
-Nie słyszeliście o takiej grze? Grałam w nią w liceum na wycieczce.
-Dobra,koniec z pytaniami. Dajcie jej dokończyć. -powiedział Harry.-Mów Han.
-No więc. -zaczęłam-Chodzi o to,że każdy po kolei rzuca jakąś propozycję np. Nigdy w życiu nie brałam narkotyków. Ten kto się z tym nie zgadza podnosi swój drink i pije.
-Jestem za!-krzyknął Lou.
-To może zaczniemy od gospodarza imprezy.-powiedział Jai.
-Okej.-warknął Niall.-Nigdy w życiu nie chciałem mieć tatuażu.
Kieliszki podnieśli wszyscy oprócz Isabel.
-Hana ty też? -Niall był zdziwiony.
-Tak. A co ? Marzy mi się tatuaż na kostce.
-Wow,nie wiedziałem.
-Teraz ja.-powiedziała Dorothy.-Nigdy w życiu nie byłam tak pijana, żebym nie potrafiła wrócić sama do domu.
Kieliszek podniósł Lou,Niall i mój brat oraz...ja.
-Ale z was pijaki.-skomentowała Isabel.
-Każdy ma do tego prawo.-powiedział Niall.-Czas na ciebie mistrzu.
-No to ja powiem tak. Nidy w życiu nie spałem z dwoma kobietami na raz.
Tutaj kieliszek podniósł Niall.
-No co? Tak było.-powiedział i napił się.
-Ja natomiast nigdy w życiu nie dostałam 5 z matematyki.-rzekła Isabel.
Z tym stwierdzeniem nie zgodzili się tylko Harry, Jai i Niall.
-Nigdy w życiu nie kocham się na tym stole.-wyznałam.Byłam ciekawa,odpowiedzi moich przyjaciół.
-Pojechałaś po bandzie mała. -powiedział Jai.
-Nie mogłam się powstrzymać,wybaczcie.
Kieliszki podnieśli Dorothy,Louis,Harry oraz Isabel z Jai'em.
-No proszę.-skomentował Niall. -Więc takie rzeczy się dzieją jak nas nie ma w domu.
Zaskoczył mnie ten stan rzeczy. Myślałam, że może jedna osoba, ale żeby wszyscy nasi przyjaciele. Moje pytanie miło rozbawić,ale jak widać dzięki niemu dowiedziałam się co wyprawiają inni pod moim dachem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. Muszę przyznać, że dużo czasu włożyłam w ten rozdział. Bardzo proszę o wasze opinie,które są dla mnie wielką motywacją. Ślub zbliża się wielkimi krokami dlatego przede mną dość trudne do napisania 3 rozdziały (planuje ślub opisać w 2 roz). Kolejna część fanfiction za jakieś dwa tygodnie.
Do następnego @angelharry99.
#Niall
W niedzielę przez większość dnia leczyłem kaca. Upiłem się, mam jakieś przebłyski co do przebiegu wydarzeń z sobotniego spotkania klasowego. Z początku pamiętam co się działo, ale niekoniecznie to jak skończyła się impreza. Jestem pewien tylko tego,że wróciłem razem z Haną. Dziewczyna nie była zadowolona z tego jak się zachowałem,gdyż wypominała mi to przez cały kolejny dzień. Przyznam jej rację,bo zamiast pokazać moim kolegom,że się zmieniłem,dorosłem i stałem się odpowiedzialny, udowodniłem im, że jestem wciąż takim samym Niall'em Horan'em jakiego znają, a przecież jest zupełnie inaczej. Jestem innym człowiekiem, a to wszystko dzięki Hanie. Brooks zmieniła mnie nie mając o tym zielonego pojęcia. Cieszę się z tej przemiany,bo kto wie gdzie byłbym właśnie teraz? Być może znajdowałbym się w areszcie śledczym,oczekując na rozprawę o spowodowanie wypadku, lub przemyt narkotyków. Dlaczego,aż tak? Otóż to bardzo prawdopodobne,taką mniej więcej mam przeszłość. Nie siedziałem, ani nic,lecz gdybym był nadal takim Niall'em to,nie oszukujmy się, daleko bym nie zaszedł. Dobrze,że zerwałem z przeszłością,choć nie do końca,gdyż na mojej drodze pojawiła się Becky. Nie podobało mi się to w jaki sposób odezwała się do Hany. Chciałem je sobie przedstawić,tylko dlatego, że nie mam zamiaru ukrywać przed Han, kim była dla mnie Becky. To przeszłość. Uważam ten temat za zakończony. Brooks wie o mnie wszystko,tak samo jak ja o niej.
Dzisiaj ściągają mi gips. Po trzech tygodniach będę mógł normalnie funkcjonować, a co najważniejsze wrócić do pracy i robić to, co kocham. Razem z Harry'm pojechałem do szpitala. Tam zdjęli mi gips. Wychodząc z gabinetu wpadłem na ordynatora chirurgii. Mężczyzna dał mi zwolnienie do końca tygodnia,stawiając pewien warunek.
-Podrzucisz mnie do klinki Louis'a?-zapytałem siadając za Harry'm.
-Uhm. Rozprawę mam za pół godziny,więc spokojnie zdążę.-odpadł Styles zakładając kask.
-Dzięki.-powiedziałem zapinając swój.
Jechaliśmy jakieś 10 minut. Ulice o tej porze były w miarę przejezdne. Szybkie przemieszczenie się z jednego punktu do drugiego ułatwiła nam jazda motorem Harry'ego. Ponownie podziękowałem kumplowi za podwiezienie. Chłopak zostawił mnie tuż przed budynkiem a sam pojechał do sądu. Wchodząc do klinki,zapytałem o Tomlinson'a. Recepcjonistka powiedziała,że znajdę go w swoim gabinecie,gdyż ma przerwę.
-No siema.-rzuciłem wchodząc.
-Cześć. Co tam?
-Mam sprawę. Nie uśmiecha mi się ten pomysł, ale cóż.
-Mów co cię gryzie.
-Byłem w szpitalu i mój przełożony kazał mi zrobić coś ze swoją nogą, a konkretnie kostką.
-Pewnie chodzi o masaż. Nie ma sprawy, wcisnę cię.-powiedział Louis.
-Uważam to za głupotę,bo to tylko skręcenie,lecz ordynator nie chce za jakiś czas wysyłać mnie na ponowne zwolnienie.
-Dobrze. Sprawię,że nie będziesz musiał siedzieć w domu zwłaszcza, że niebawem czeka cię kolejna przerwa w pracy-miesiąc miodowy.
-Kiedyś przez tą ilość wolnego mnie wyleją.-zauważyłem.
-To patrz pod nogi.-powiedział Louis.
* * * 10dni później* * *
#Hana
Zbiegłam po schodach zakładając szlafrok. Poprawiłam włosy zanim przekręciłam zamek w drzwiach, żeby wpuścić niezapowiedzianego gościa.
-Już myślałam, że cię nie zostanę.-powiedziała lekko zdenerwowana siostra Harry'ego.
-Spokojnie Gemma. Opowiesz ,co się stało tylko zaparzę kawy.
-Nie ma czasu na picie kawy tylko trzeba działać. Musisz mi pomóc zanim Harry się dowie.
-O co chodzi?
-Układałam ciuchy w jego pokoju.-zaczęła-Chciałam pozbyć się tych kartonów,bo walają się po całym mieszkaniu. Sprzątałam jego biurko oraz notatki ze studiów i niechcący wylałam kawę niszcząc pracę zaliczeniową.Harry tak się stara, nocami nie śpi tylko to pisze...-w oczach dziewczyny pojawiły się łzy. -Błagam, pomóż mi.
-Najpierw musisz się uspokoić.-powiedziałam-Chodź do mnie.
Po tych słowach przytuliłam Gemmę. Zdecydowałam się pomóc jej i Harry'emu. Wiem jak ciężko jest połączyć studia z pracą w kancelarii, a zbliżający się wielkimi krokami egzamin tego nie ułatwia. Chłopak nie mieszka razem ze mną, Dorothy i Niall'em, wrócił do swojego rodzinnego domu. Mama Harry'ego, Anne bardzo ucieszyła się na wieść, że jej syn ponownie będzie z nią mieszkał. Brakuje mi obecności Hazzy w moim domu,choć zaledwie kilka dni temu się wyprowadził. Boje się pomyśleć, co będzie gdy zostanę tylko Niall'em. Przyzwyczaiłam się do tego,że mój dom tętni życiem i przebywa w nim naprawdę spora ilość osób. Patterson zadeklarowała mi kilka dni temu,że zaraz po ślubie przeniesie się do Louis'a gdyż wkrótce założę rodzinę i potrzebuję mieć więcej prywatności,co nie jest prawdą.
Gdy uwolniłam się z uścisku dziewczyny, zrobiłam nam herbatę. Potem udałam się do sypialni,żeby szybko się ubrać. Chwyciłam w rękę pierwszą koszulkę z półki i szare dresy. Przeczesałam szczotką włosy i wróciłam do salonu,gdzie siedziała Gemma, trzymając w ręku kubek, z ciepłym, parującym płynem. Zanim dołączyłam do dziewczyny,przygotowałam kanapki, w ramach śniadania. Postawiłam na stoliku talerz z kanapkami.
-Poczęstuj się. -powiedziałam.
-Nie jestem w stanie, żeby zjeść cokolwiek. Wiem, że Harry będzie na mnie zły i nie zechce mi pomóc w rozwiązywaniu zadań z matematyki.-odparła spuszczając wzrok na podłogę.
-Pokaż mi to,zobaczę co i jak, postaram ci pomóc.
-Wiedziałam,że mogę na ciebie liczyć.-oznajmiła.
-Gemma, a ty przypadkiem nie powinnaś być teraz w pracy?-zapytałam
-Tak. -przyznała.
-To się zbieraj,żeby zdążyć.
-Mogę cię z tym zostawić? Głupio mi będzie.
-Siedząc tu niewiele byś mi pomogła.-powiedziałam.-Postaram się skończyć zanim wrócisz.
-Okey.-westchnęła.
Dziewczyna udała się do łazienki, żeby poprawić makijaż. Chwilę później siostra Styles'a opuściła mój dom. Posprzątałam najpierw dom, potem dokończyłam własny projekt,który wysłałam Kate na e-mail'a. Na samym końcu zabrałam się za pracę Harry'ego. Musiałam przeczytać początek, żeby zapoznać się z tematem pracy. Potem wzięłam się za stworzenie od nowa zniszczonego przez kawę tekstu.***
Napisanie brakującej części zajęło mi o wiele mniej czasu niż przepuszczałam, dlatego postanowiłam napisać dalszą część pracy. Zrobiłam to z łatwością, gdyż Harry rozpisał sobie plan,dzięki czemu wiedziałam co ma zamiar zawrzeć w następnym rozdziale.
Gemma przyszła zaraz po pracy. W podzięce wręczyła mi czekoladki. Plan młodej Styles się powiódł.
-Przyjemnie robi się z tobą interesy. - podsumowała.
-A jak inaczej.-odparłam szeroko się uśmiechając.-Chcesz spaghetti?
-Mama czeka na mnie z obiadem, innym razem Han.
-Jasne.
-Jeszcze raz dziękuję. Jesteś kochana.
-Nie ma za co. Cieszę się,że mogłam ci pomóc.
-Uratowałaś mnie przed Harry'm.-powiedziała.
-Boisz się go?
-Coś ty,to mój brat-odparła.-Lubimy sobie wzajemnie dokuczać, tylko tym razem, nie chciałam go dodatkowo stresować. Wiesz,egzamin zbliża się wielkimi krokami.
-Macie tak samo,jak ja z Jai'em. Jesteśmy identyczni,tylko między nami jest większa różnica wieku.
-Harry powiedział, że zamieszka tu na stałe. To prawda?
-Tak, nie mogę się doczekać tego dnia. -powiedziałam. Bardzo tęsknię za Jai'em.
-Z własnego doświadczenia wiem, że mieć przy sobie własne rodzeństwo to coś wspaniałego. Gdyby nie Harry to nie wiem co bym zrobiła.-powiedziała Gemma.
-Łatwo przyciągasz kłopoty, co?
-Szczerze to tak. Jestem trudnym dzieckiem. Moja rodzina nie ma ze mną lekko.
-Zawsze można to zmienić.-powiedziałam
-Próbowałam kilka razy i za każdym razem jest tak samo. Mam zbyt trudny charakter,który odziedziczyłam po tacie.-westchnęła.-Będę się zbierać. Powinnam być już w domu.
-Uważaj na siebie. Dzwoń gdybyś potrzebowała mojej pomocy.
-Zapamiętam to.
* * * tydzień później* * *
#Jai
Dzisiaj nad ranem wylądowaliśmy w Liverpool'u. Taksówką u udaliśmy się do Manchester'u,żeby wynająć pokój w hotelu, gdzie zawsze się zatrzymujemy. Mam nadzieję, że następnym razem zamieszkam z synkiem i żoną w naszym nowym domu. Zatrzymując się pod hotelem, zapłaciłem kierowcy odpowiednią sumę pieniędzy. Wysiadając z auta z bagażnika wyjąłem wózek i szybkim ruchem rozłożyłem go. Ukochana włożyła śpiącego Nick'a i przykryła go kocem, a ja zająłem się walizkami. Ciągnąłem walizki,gdy Isabel pchała wózek. Weszliśmy do hotelu kierując się w stronę recepcji. Zadzwoniłem dzwonkiem,po chwili pojawił się znany recepcjonista.
-Dobry wieczór.-przywitał się.
-Rezerwowaliśmy pokój na nazwisko Brooks. -powiedziałem i oparłem się o blat.
-Już sprawdzam. -zaczął.-Tak, jesteście w systemie. Pokój 113.
-Dziękuję.-odparłem biorąc do ręki klucz.
-A które piętro? -zapytała małżonka
-Drugie. Dobrej nocy.
-Wzajemne.
Winda była na parterze więc wsiedliśmy do niej by za chwilę znaleźć się na właściwym piętrze,w wyznaczonym pokoju.
-Rozłożę łóżko dla Nick'a.-zacząłem.
-Może dzisiaj będzie spał razem z nami? Nie chcę żeby się obudził.
-Dobrze, ale tylko ten jeden raz. Potem się przyzwyczai i będziemy mieli problem.
-Ohh...
-Staram się być wzorowym ojcem.
-Już nim jesteś.-westchnęła.
-Zostaw to i chodźmy spać,jestem zmęczona po podróży. Jutro się rozpakujemy.
-W takim razie idź się wykąpać a ja się wszystkim zajmę.
Isabel poszła do łazienki, gdy ja zostałem sam na sam z synem. Ostrożne wziąłem go na ręce, żeby go nie obudzić i podłożem na poduszce na środku łóżka. Sam rozebrałem się i ułożyłem się obok dziecka. Chwyciłem jego malutką rączkę w swoją. Moja dłoń była silna i umięśniona a Nick'a grubiutka. Pamiętam tą noc gdy dokładnie w taki sam sposób leżałem obok niego. To była pierwsza noc mojego dziecka, którą spędził w domu, po wyjściu ze szpitala. Wtedy był taki malutki i musiałem uważać żeby go dnie udusić, czy nie zrobić mu krzywdy. Nie wiem kiedy ten czas tak szybko minął. Dopiero co dowiedziałem się,że zostałem ojcem, a za chwilę Nick będzie miał kolejne urodziny. Wcześniej jednak będę obchodził rocznicę ślubu z Isabel. Boże to już rok, nie wierzę w to. Nim się obejrzę stuknie mi 30. Nie pamiętam,gdy ukochana wróciła do nas. Po prostu zasnąłem.
***
Obudził mnie czyjś dotyk. Jak się domyśliłem,był to mój kochany szkrab.
-Oh ty bąblu.-powiedziałem i potargałem jego włoski.-Cześć kochanie.
-Zamówiłam śniadanie do łóżka. -odezwała się Isabel.
-Wspaniale.-oblizałem się.-Spanie w jednym łóżku to nie taki zły pomysł.
-No widzisz. Mógłbyś czasem mnie posłuchać.
-Zawsze to robię.-odparłem.-Wyspałaś się? Czy nasz urwis nie dał ci się wyspać.
-Tak.
-Wiecie co? Zabieram was na wycieczkę. -powiedziałem.
-Dopiero kilka godzin jesteśmy w Anglii. Sądziłam, że spotkamy się z Haną i Niall'em. -odpowiedziała Isabel.
-Odwiedzimy ich po południu.
-A dotąd pójdziemy po śniadaniu?
-Rozejrzeć się za naszym nowym domem.-warknąłem.Nick rzucił zabawką i zaczął klaskać.-Widzisz naszemu dziecku podoba się ten pomysł.
-Nie mówisz tego poważnie.-powiedziała i spojrzała na mnie.
-Jestem jak najbardziej poważny.
-Zaskoczyłeś mnie. Nie wiem,co powiedzieć.
-Powiedz,że mnie kochasz.
Zamiast tego, Isabel pocałowała mnie.
* * * 4 dni później* * *
#Hana
Za tydzień zostanę żoną Niall'a i będę panią Horan. Dziś spotykamy się z naszą paczką w pełnym gronie. Chcemy zrobić to zanim będziemy małżeństwem. Taka ostatnia wspólna impreza,gdzie jesteśmy jeszcze narzeczeństwem. Przygotowałam z tej okazji kilka przekąsek.
-Wznieśmy toast za nowe mieszkanie Brook'sòw.-zaproponował Harry.
Niall napełnił wszystkim kieliszki a mnie i reszcie dziewcząt zrobił drinka. Gdy każdy miał napełnione naczynie, napiliśmy się.
-To teraz za Harry'ego i celująco zdany egzamin. -powiedziałam.
-Gratuluję.-powiedziała Isabel.
-Jak mam się teraz do ciebie zwracać?-zapytał Jai- Mecenasie Styles?
-Wystarczy Harry.-odpowiedział.
-No dobra,brać kielichy i walimy kolejkę.-rzekł Louis.
Po wypiciu kolejnego z rzędu toastu,przyszedł mi do głowy pewien pomysł.
-Może zagramy w grę pt 'Nigdy w życiu'?-zaproponowałam.
-Co to za gra? Nigdy o niej nie słyszałam.-powiedziała Doris.
-Ja też nie.-rzekła Isabel.
-Co tym razem wymyśliłaś kochanie? -odezwał się Niall.
-Nie słyszeliście o takiej grze? Grałam w nią w liceum na wycieczce.
-Dobra,koniec z pytaniami. Dajcie jej dokończyć. -powiedział Harry.-Mów Han.
-No więc. -zaczęłam-Chodzi o to,że każdy po kolei rzuca jakąś propozycję np. Nigdy w życiu nie brałam narkotyków. Ten kto się z tym nie zgadza podnosi swój drink i pije.
-Jestem za!-krzyknął Lou.
-To może zaczniemy od gospodarza imprezy.-powiedział Jai.
-Okej.-warknął Niall.-Nigdy w życiu nie chciałem mieć tatuażu.
Kieliszki podnieśli wszyscy oprócz Isabel.
-Hana ty też? -Niall był zdziwiony.
-Tak. A co ? Marzy mi się tatuaż na kostce.
-Wow,nie wiedziałem.
-Teraz ja.-powiedziała Dorothy.-Nigdy w życiu nie byłam tak pijana, żebym nie potrafiła wrócić sama do domu.
Kieliszek podniósł Lou,Niall i mój brat oraz...ja.
-Ale z was pijaki.-skomentowała Isabel.
-Każdy ma do tego prawo.-powiedział Niall.-Czas na ciebie mistrzu.
-No to ja powiem tak. Nidy w życiu nie spałem z dwoma kobietami na raz.
Tutaj kieliszek podniósł Niall.
-No co? Tak było.-powiedział i napił się.
-Ja natomiast nigdy w życiu nie dostałam 5 z matematyki.-rzekła Isabel.
Z tym stwierdzeniem nie zgodzili się tylko Harry, Jai i Niall.
-Nigdy w życiu nie kocham się na tym stole.-wyznałam.Byłam ciekawa,odpowiedzi moich przyjaciół.
-Pojechałaś po bandzie mała. -powiedział Jai.
-Nie mogłam się powstrzymać,wybaczcie.
Kieliszki podnieśli Dorothy,Louis,Harry oraz Isabel z Jai'em.
-No proszę.-skomentował Niall. -Więc takie rzeczy się dzieją jak nas nie ma w domu.
Zaskoczył mnie ten stan rzeczy. Myślałam, że może jedna osoba, ale żeby wszyscy nasi przyjaciele. Moje pytanie miło rozbawić,ale jak widać dzięki niemu dowiedziałam się co wyprawiają inni pod moim dachem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. Muszę przyznać, że dużo czasu włożyłam w ten rozdział. Bardzo proszę o wasze opinie,które są dla mnie wielką motywacją. Ślub zbliża się wielkimi krokami dlatego przede mną dość trudne do napisania 3 rozdziały (planuje ślub opisać w 2 roz). Kolejna część fanfiction za jakieś dwa tygodnie.
Do następnego @angelharry99.
niedziela, 29 listopada 2015
Rozdział 21
"Jestem z tobą, będzie dobrze. "
#Hana
Wróciliśmy ze szpitala ok 04:30. Uznałam, że lepiej będzie jeśli tę noc Niall spędzi na dole, choć jak on twierdził dałby sobie radę i wszedłby na górę. Harry,który nie spał zaproponował,żeby Horan udał się do jego pokoju, znajdującego się po lewej stronie od wejścia do mieszkania. Niall musiał protestować jak zawsze, był uparty jak osioł. Ja natomiast potrafię wyolbrzymiać niektóre sytuacje,ale co mogę z tym zrobić, po prostu martwię sie o ukochanego.
-Idę do sypialni.-oznajmił Niall.-Nie jestem kaleką.
-To tylko jedna noc,a w zasadzie jej koniec.-powiedziałam.
-No już, chodź Niall.-chrząknął Harry,który ogarniał bałagan w pokoju.
- Chcę spać z tobą.-szepnął Niall ledwo słyszalnie.
-Łóżko Harry'ego jest za małe, żebyśmy mogli spać razem. Nie wyśpimy się-zauważyłam.
-A Styles? Gdzie on będzie spał? -zapytał Niall-Z tobą, w naszej sypialni?
-Ja mogę spać z Haną.-rzekła Doris schodząc po schodach.
-Dorothy, przepraszam, obudziliśmy cię-powiedziałam.
-Sama się przebudziłam,usłyszałam głosy i zeszłam na dół, żeby sprawdzić, czy to wy,a może jacyś włamywacze okradają nasz dom.-rzekła Patterson ziewając.-A tobie co się stało w nogę? -przyjaciółka zwróciła się do Niall'a wcześniej ilustrując go wzrokiem.
-Mały wypadek przy pracy.-wyznał chłopak.-Gips na trzy tygodnie.
-Oh... to niedobrze. Uważaj pod nogi.
-Pokój gotowy.-oznajmił Harry.-Dorothy? Nie śpisz?
-Tak samo jak wy.-odparła.
-Dobra. Co robimy? Bo się zgubiłem, a chciałbym jeszcze trochę skorzystać z tej nocy.-warknął Harry.
-Odstąpię ci mój pokój, a ja pójdę do Hany.-powiedziała Doris.-Może tak być, Niall?
-Okey.-westchnął Niall.-Tylko żadnych numerów.
-Jasne, panie doktorze.- powiedziała Doris uśmiechając się.
Zaprowadziłam Horana do pokoju. Pocałowałam go w policzek na dobranoc. Wychodząc zostawiłam uchylone drzwi. Sama udałam się na górę. Po drodze ściągnęłam z siebie bluzę. Dołączyłam do przyjaciółki, która zajęła stronę Niall'a.
-Pamiętasz kiedy ostatnio spałyśmy razem?-zapytała Dorothy
-Chyba rok temu,jak bałam się spać sama, a Niall miał dyżur.-odpowiedziałam.
-To były czasy... no teraz ty masz chłopaka, a ja zazdrosnego narzeczonego. Mam tylko taką nadzieję, że po ślubie to się zmieni.
-Hana...nie masz jakiś wątpliwości, co do małżeństwa?
-Wiesz,jeszcze nie.-powiedziałam.- I wątpię bym jakieś miała.
-To dobrze. Mam już pewien pomysł na wieczór panieński,ale ciii...nic ci więcej nie powiem.
-No wiesz co?-oburzyłam się. -Teraz ciekawi mnie co tam kombinujesz razem z Kate i Isabel.
-Chodźmy spać,bo zaraz będzie 05:00.
-Dobranoc.
-Dobranoc Han.
***
Pojechałam rano do pracy. Tam Kate zgodziła się żebym zabrała swoją robotę do domu. Ucieszyłam się z tego powodu,gdyż mogłam spędzić ten dzień razem z Niall'em, od czasu do czasu zajmując się nowym zleceniem. Przyjaciółka wręczyła mi też egzemplarz gazety z moją sesją, którą schowałam do torebki. Wracając do domu wstąpiłam do sklepu,żeby kupić zapas wody i pudełko lodów. Będąc w domu położyłam torebkę na komodzie w korytarzu. Niall siedział na kanapie i oglądał jakiś film. Usiadłam obok chłopaka i pocałowałam go w czoło.
-Miałaś wrócić po południu.-zauważył.
-Kate była tak miła i powiedziała,że mogę popracować w domu. Nie potrzebują mnie w biurze. -powiedziałam przeczesując włosy chłopaka. -Mogę zająć się tobą.
-To cudownie, marzyłem o tym.
-Jesteś zły?
-A co? Mam być zadowolony? Miesiąc siedzenia w domu bezczynnie mnie nie satysfakcjonuje. Przez ten czas mógłbym wykonać masę ciekawych operacji,uratować komuś życie.
-Rozumiem cię skarbie,ale co się stało to się nie odstanie. -westchnęłam.
-Chyba musimy zrezygnować z lekcji tańca. -wyznał Niall.
-Masz rację. W tej sytuacji to jest niemożliwe.
-Przepraszam cię, że tak wyszło. Wiem jakie to jest dla ciebie ważne. -powiedział Niall i przejechał dłonią po moim udzie.
-Mówi się trudno.-westchnęłam.-Nie można mieć wszystkiego.
-Zawaliłem sprawę po całości. Zatańczyć walca na własnym weselu to było twoje marzenie, a ja chciałem pomóc ci je spełnić.
-Zgodziłeś się na lekcje mimo początkowej niechęci. To dla mnie dużo, naprawdę. Fajne było przez te kilka zająć,w których braliśmy udział.
-Oh tak. -zgodził się Niall.
-Dobrze, że podjąłeś ten temat, bo muszę odwołać dalsze lekcje. Zrobię to teraz, żeby potem nie zapomnieć. -mówiąc to wstałam kanapy.-W siatce w korytarzu są lody.
#Niall
Brooks poszła na górę,aby zadzwonić do szkoły,gdyż w sypialni leżał zeszyt ślubny, w którym był zapisany numer telefonu. Udałem się na przedpokój, po wspomniane przez Hane lody. Chwyciłem reklamówkę z zakupami i niechcący torebka ukochanej upadła na kafelki. Schyliłem się, żeby ją podnieść. Z torebki wypadło czasopismo,które również podniosłem. Normalnie odłożyłbym gazetę na miejsce, ale moją uwagę zwróciła okładka na której...widniała Hana. Zdziwiłem się tym widokiem i jednocześnie zdenerwowałem,bo narzeczona nic nie mówiła o tym,żeby brała udział w jakiejkolwiek sesji. Udałem się do kuchni,żeby schować lody do zamrażalki,zapobiegając ich rozmrożeniu. Opierając się o wyspę otworzyłem gazetę, ale usłyszałem schodzącą po schodach Hane.
-Powiesz mi co to jest? -mruknąłem.
-Skąd to masz?-odparła pytaniem na pytanie.
-Zapytałem pierwszy,więc oczekuje odpowiedzi.
-To moja sesja,trafiłam na nią zupełnie przypadkiem.
-Nic mi nie powiedziałaś. -fuknąłem.
-Nie było okazji, żeby ci powiedzieć. Wszystko wydarzyło się wczoraj. Próbowałam to odkręcić, ale nie chcieli mnie słuchać. Zanim Kate się pojawiła, byłam już w trakcie sesji.-wyznała Hana.-Nie bądź na mnie zły.
-Nie mam zamiaru. Jestem pod wrażeniem, podoba mi się i to bardzo. Nie widziałem, że mam tak piękną narzeczoną przy sobie.
-To miłe co mówisz. -odparła.-Szczerze to bałam się twojej reakcji.
-Kochanie...-Niall mnie przytulił.-Przepraszam. Zazdrośnik ze mnie.
-Ohh. Takiego cię kocham.
***
Jakiś czas później Hana poszła na górę, żeby trochę popracować. Zrobiła to z wielkim oporem, bo ciężko jest się rozstać z takim człowiekiem jak ja. Mimo,że narzeczona jest w pokoju na piętrze to czuję jakąś taką pustkę, jakbym siedział sam w pustym domu. Cały czas nie mogę przestać oglądać zdjęć z sesji. Są naprawdę pięknie. Nagle rozległ się dźwięk domofonu. Udałem się w stronę drzwi,żeby otworzyć. Ku mojemu zdziwieniu gościem okazał się Louis.
-Hej.
-Hej.Sam jesteś? -zapytał przekraczając próg.
-Hana jest w sypialni, ale pracuje. Miło, że wpadłeś.-przyznałem.
-Dorothy mi powiedziała, co ci się stało. Bawi mnie ta sytuacja. -uśmiechnął się Lou i udał się do salonu,a ja tuż za nim.
-Moja nieuwaga,przyznaję. -westchnąłem.-Chcesz coś do picia?
-Oby było zimne.-odparł-Nie chcę piwa.-dodał.
-Odmawiasz alkoholu? Abstynent jesteś czy jak.-zdziwiłem się słowami przyjaciela, bo Tomlinson uwielbia piwo i inne trunki.
-Po południu mam randkę. -powiedział.
-Aaa rozumiem. -powiedziałem nalewając Louis'owi do szklanki wodę z cytryną.-Musisz zachować trzeźwość, choć w moim towarzystwie było by ciężko.
-To się napij.-powiedział Louis.
-Sam nie będę pił, w dodatku jest środek dnia.
-Będzie okazja,żeby się napić. Za trzy tygodnie jest spotkanie klasowe. Idziemy?
-Dlaczego nie! Chętnie spotkam się w dawnym gronie.-powiedziałem z wielkim entuzjazmem. Pomimo tego, że nie byłem dobrym uczniem najlepiej wspominam czasy licealne i ludzi z jednej klasy.-Można przyjść z osobą towarzyszącą?
-Jeśli ktoś ma no to czemu nie,nic nie stoi na przeszkodzie. Jak ty weźmiesz Han ,to ja zabiorę Dorothy. -powiedział Louis.
-A kiedy to jest?
-Za trzy tygodnie w sobotę.Tylko miejsce spotkania mają jeszcze ustalić,bo niewiadomo ile osób jest chętnych.
-No pora roku też ,urlopy, wyjazdy.
-Śluby. -dodał Louis.
-Będzie się działo.-powiedziałem i usiadłem na kanapie,gdyż na stołku przy wyspie nie było mi wygodnie.
-Mam nadzieję, że przez całą noc.
-W nocy to najwięcej. Zabawy po zmroku są najlepsze.
-Pokaż to.-warknął Louis zmieniając temat.-Ej, przecież to Hana.
-Wiem.
-Bracie...-Louis zaczął przeglądać strony z sesją Brooks. -Zajebista jest. Nie wiedziałem,że taki skarb trzymasz w domu. Nie pochwaliłeś się nic,cwaniaku.
-Han nie wiedziała do końca czy ta sesja w ogóle się ukaże.-skłamałem,ale to mało istotne.
-Jasne,jasne.-odparł sarkastycznie Tomlinson.
Rozmawialiśmy z Louis'em trochę o moim ślubie z Haną. Wspominaliśmy również stare czasy. Naprawdę nie mogłem się opanować, śmiejąc się z przywołanych,zabawnych sytuacji. Tak bardzo skupiliśmy się na rozmowie, że o mały włos, a Louis spóźniłby się do pracy. Na szczęście narzeczona pojawiła się w salonie i zrównała nas z panującymi realiami, jak i godziną widniejącą na zegarku.
#Hana
Skończyłam brać szybki prysznic. Umyłam zęby i poszłam do sypialni,gdzie przebywał Horan. Chłopak leżał na łóżku i trzymał w ręku moją sesję.
-Odłożysz to w końcu? Ile można oglądać te same zdjęcia.
-Jestem nimi zafascynowany, bo jesteś tam ty.
-Chcę pogadać. -powiedziałam stanowczo zajmując swoją część łóżka.
-Mam się bać?
-Chyba nie ma czego. Martwię się, żę ze mną jest nie tak jak powinno być.Myślałam nad pójściem do ginekologa. .
-Bardzo dobry pomysł. Dowiemy się dlaczego nie możemy mieć małego Horanka, a już trochę się o niego staramy.
-Pójdziesz ze mną? -zapytałam
-Z tobą zawsze i wszędzie,gdzie tylko chcesz. -odparł.-Mogę umówić nas z nową ginekolog,która pracuje w moim szpitalu.
-Znasz ją?
-No pewnie, operowałem z nią jej pacjentkę. Fajna jest, pomoże nam. Zadzwonię do niej jutro rano i zapytam czy mogłaby nas przyjąć.
-Kochany jesteś.-pocałowałam Niall'a w policzek.
***
Następnego dnia Horan z samego rana zadzwonił do doktor Cox. Kobieta zgodziła się nas przyjąć dlatego umówiliśmy się z nią na wizytę o godzinie 12:00. Pół godziny wcześniej wyszliśmy z domu. Prowadziłam auto,bo z nogą Niall'a to było niemożliwe. Gdy tylko przekroczyłam próg szpitala zaczęłam się trochę denerwować. Nie lubię przebywać w tym miejscu. Horan udał się do rejestracji po moją kartę, a ja czekałam na niego tuż przed gabinetem. Niall,gdy tylko pojawił się z dokumentacją wszystkiego się domyślił. Nie ukrywam, wyraz mojej twarzy mówił sam za siebie. Horan przytulił mnie.
-Będzie dobrze,jestem z tobą.
***
-Wszystko jest w porządku.-powiedziała doktor Cox po wykonaniu badania.
-Jakaś przyczyna musi być.-zauważyłam.
-Naomi,staramy się o dziecko na prawdę dłuższy czas.-dodał Horan.
-Nie wykluczam,że przyczyną może być utrata pierwszej ciąży, ale przyczyn jest cała masa. Myślę, że na początek dam wam skierowanie na badania, a potem zobaczymy.- powiedziała Naomi.
-Dobrze.-odparłam.
-Wierzę w ciebie Cox, jesteś najlepsza i ufam,że nam pomożesz.-powiedział Niall.
-Zrobię co w mojej mocy,wiem jak wam na tym zależy, a zwłaszcza tobie, Niall.
-Jeśli będzie trzeba to położę się w oddział.-powiedziałam zdecydowanie.
-Miło mi to słyszeć.-powiedziała Cox.
-Do września masz czas.-dodał Niall.
-To jest szantaż? -zapytała Naomi.
-Nie.-odpowiedział.
-Mój narzeczony po prostu chce być ojcem.-powiedziałam.-Obudził się w nim instynkt rodzicielski.
-Rozumiem. -powiedziała Cox ze śmiechem.-To bardzo rzadka sytuacja, gdzie mężczyzna odczuwa chęć bycia rodzicem. Zazwyczaj to kobiety pierwsze chcą zostać matkami.
-Powiem pani,że w naszym przypadku wszystko jest odwrotnie. Jesteśmy zakręceni -rzekłam
* * * Trzy tygodnie później * * *
Naomi zdiagnozowała u mnie hiperprolatkynemię. Biorę tabletki, które obniżają poziom prolaktyny,dlatego być może za miesiąc nam się w końcu uda. Niall nie może doczekać się, aż zdejmą mu gips.
Włożyłam różową sukienkę przed kolana i czarne szpilki. Włosy sobie lekko podkręciłam. Razem z Niall'em na jego spotkanie klasowe. Na początku nie chciałam iść, bo i tak nikogo nie znam,ale Doris też idzie, gdyż Louis ją zaprosił. Spotkanie odbywało się na statku. Na miejscu było jakieś 50 osób. Niall przywitał się z dawnymi kolegami i wdał się razem z Louis'em w żywą rozmowę. Wcześniej Horan mnie przedstawił. Usiadłam z Dorothy na ławce,rozmawiałyśmy sobie o weselu ,które odbędzie się już za 5 tygodni. Nagle podszedł do mnie Niall.
-Chodź, chcę cię z kimś poznać.-powiedział na co tylko przewróciłam oczami.
-Poznałam chyba już wszystkich.-westchnęłam.
Chłopak poprowadził mnie kawałek dalej.
-To jest Becky.-przedstawił ją.
Dziewczyna była ładna,wysoka. Miała piękne,falowane rude włosy.
-Becky,poznaj Hanę, moją narzeczoną. -podałam jej rękę.
-Witaj. A więc to ty jesteś tą szczęściarą, która zdobyła serce najprzystojniejszego chłopaka w szkole. Horan mi o tobie mówił.-zaczęła-Ja jestem jego jedną z wielu byłych dziewczyn, jednak to ze mną związał się najdłużej, w tamtym okresie oczywiście.
-Znam przeszłości mojego narzeczonego jeśli o to ci chodzi. Nie mamy przed sobą tajemnic.-powiedziałam twardo i pewnie.
-Życzę szczęścia na nowej drodze życia. Nie nacieszysz się tym małżeństwem.-powiedziała i uśmiechnęła się.
-Becky,wystarczy.-ostrzegł ją Horan.
-Nic się nie stało. Wrócę do Dorothy,pewnie się nudzi.-oznajmiłam i odeszłam zostawiając tą dwójkę.
-Przepraszam cię za nią. -powiedział Niall.-Nie potrzebnie was przedstawiłem.
-Rozumiem. Rude zawsze są wredne.
-Becky taka była od zawsze władcza.
-Baw się dobrze kochanie.
***
Spotkanie trwało już cztery godziny. Bardzo często słyszałam imię Becky,albo 'ruda'. Nie powiem jej osoba mnie zdenerwowała,straciłam cały humor. Nie miałam na nic ochoty. Nawet rozmowa z Doris nie poprawiała mi nastroju. Widząc Becky tańczącą z Niall'em byłam zła. Dziewczyna cieszyła się sympatią wśród chłopaków. Każdy z nich bawił sie doskonale w jej towarzystwie.Nie wiem,dlatego, ale jej osoba zaczęła mnie denerwować i gdy tylko widziałam ją stojącą blisko Niall'a czułam jak podnosi mi się ciśnienie. Zaczęłam żałować,że tu przyszłam a w dodatku nie czułam się najlepiej. Było mi niedobrze i chciało mi się wymiotować. W pewnym momencie nie wytrzymałam i poszłam do toalety. Wiedziałam, że Dorothy biegnie za mną.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. Rozdział niezbyt mi się podobna, bo wymyślając go chciałam lepiej wszystko opisać. Niestety wyszło jak wyszło. Jakie wrażenia po konfrontacji Hany i Becky? Zauważyłam, że teraz więcej opini mam na wattpadzie.
Komentujcie,piszcie co wam sie podoba a co nie.
Do następnego (być może za tydzień) @angelharry
PS:Zapraszam na skończone fanfiction o Harry'm, mojej przyjaciółki
https://t.co/kofmf2pqNy
#Hana
Wróciliśmy ze szpitala ok 04:30. Uznałam, że lepiej będzie jeśli tę noc Niall spędzi na dole, choć jak on twierdził dałby sobie radę i wszedłby na górę. Harry,który nie spał zaproponował,żeby Horan udał się do jego pokoju, znajdującego się po lewej stronie od wejścia do mieszkania. Niall musiał protestować jak zawsze, był uparty jak osioł. Ja natomiast potrafię wyolbrzymiać niektóre sytuacje,ale co mogę z tym zrobić, po prostu martwię sie o ukochanego.
-Idę do sypialni.-oznajmił Niall.-Nie jestem kaleką.
-To tylko jedna noc,a w zasadzie jej koniec.-powiedziałam.
-No już, chodź Niall.-chrząknął Harry,który ogarniał bałagan w pokoju.
- Chcę spać z tobą.-szepnął Niall ledwo słyszalnie.
-Łóżko Harry'ego jest za małe, żebyśmy mogli spać razem. Nie wyśpimy się-zauważyłam.
-A Styles? Gdzie on będzie spał? -zapytał Niall-Z tobą, w naszej sypialni?
-Ja mogę spać z Haną.-rzekła Doris schodząc po schodach.
-Dorothy, przepraszam, obudziliśmy cię-powiedziałam.
-Sama się przebudziłam,usłyszałam głosy i zeszłam na dół, żeby sprawdzić, czy to wy,a może jacyś włamywacze okradają nasz dom.-rzekła Patterson ziewając.-A tobie co się stało w nogę? -przyjaciółka zwróciła się do Niall'a wcześniej ilustrując go wzrokiem.
-Mały wypadek przy pracy.-wyznał chłopak.-Gips na trzy tygodnie.
-Oh... to niedobrze. Uważaj pod nogi.
-Pokój gotowy.-oznajmił Harry.-Dorothy? Nie śpisz?
-Tak samo jak wy.-odparła.
-Dobra. Co robimy? Bo się zgubiłem, a chciałbym jeszcze trochę skorzystać z tej nocy.-warknął Harry.
-Odstąpię ci mój pokój, a ja pójdę do Hany.-powiedziała Doris.-Może tak być, Niall?
-Okey.-westchnął Niall.-Tylko żadnych numerów.
-Jasne, panie doktorze.- powiedziała Doris uśmiechając się.
Zaprowadziłam Horana do pokoju. Pocałowałam go w policzek na dobranoc. Wychodząc zostawiłam uchylone drzwi. Sama udałam się na górę. Po drodze ściągnęłam z siebie bluzę. Dołączyłam do przyjaciółki, która zajęła stronę Niall'a.
-Pamiętasz kiedy ostatnio spałyśmy razem?-zapytała Dorothy
-Chyba rok temu,jak bałam się spać sama, a Niall miał dyżur.-odpowiedziałam.
-To były czasy... no teraz ty masz chłopaka, a ja zazdrosnego narzeczonego. Mam tylko taką nadzieję, że po ślubie to się zmieni.
-Hana...nie masz jakiś wątpliwości, co do małżeństwa?
-Wiesz,jeszcze nie.-powiedziałam.- I wątpię bym jakieś miała.
-To dobrze. Mam już pewien pomysł na wieczór panieński,ale ciii...nic ci więcej nie powiem.
-No wiesz co?-oburzyłam się. -Teraz ciekawi mnie co tam kombinujesz razem z Kate i Isabel.
-Chodźmy spać,bo zaraz będzie 05:00.
-Dobranoc.
-Dobranoc Han.
***
Pojechałam rano do pracy. Tam Kate zgodziła się żebym zabrała swoją robotę do domu. Ucieszyłam się z tego powodu,gdyż mogłam spędzić ten dzień razem z Niall'em, od czasu do czasu zajmując się nowym zleceniem. Przyjaciółka wręczyła mi też egzemplarz gazety z moją sesją, którą schowałam do torebki. Wracając do domu wstąpiłam do sklepu,żeby kupić zapas wody i pudełko lodów. Będąc w domu położyłam torebkę na komodzie w korytarzu. Niall siedział na kanapie i oglądał jakiś film. Usiadłam obok chłopaka i pocałowałam go w czoło.
-Miałaś wrócić po południu.-zauważył.
-Kate była tak miła i powiedziała,że mogę popracować w domu. Nie potrzebują mnie w biurze. -powiedziałam przeczesując włosy chłopaka. -Mogę zająć się tobą.
-To cudownie, marzyłem o tym.
-Jesteś zły?
-A co? Mam być zadowolony? Miesiąc siedzenia w domu bezczynnie mnie nie satysfakcjonuje. Przez ten czas mógłbym wykonać masę ciekawych operacji,uratować komuś życie.
-Rozumiem cię skarbie,ale co się stało to się nie odstanie. -westchnęłam.
-Chyba musimy zrezygnować z lekcji tańca. -wyznał Niall.
-Masz rację. W tej sytuacji to jest niemożliwe.
-Przepraszam cię, że tak wyszło. Wiem jakie to jest dla ciebie ważne. -powiedział Niall i przejechał dłonią po moim udzie.
-Mówi się trudno.-westchnęłam.-Nie można mieć wszystkiego.
-Zawaliłem sprawę po całości. Zatańczyć walca na własnym weselu to było twoje marzenie, a ja chciałem pomóc ci je spełnić.
-Zgodziłeś się na lekcje mimo początkowej niechęci. To dla mnie dużo, naprawdę. Fajne było przez te kilka zająć,w których braliśmy udział.
-Oh tak. -zgodził się Niall.
-Dobrze, że podjąłeś ten temat, bo muszę odwołać dalsze lekcje. Zrobię to teraz, żeby potem nie zapomnieć. -mówiąc to wstałam kanapy.-W siatce w korytarzu są lody.
#Niall
Brooks poszła na górę,aby zadzwonić do szkoły,gdyż w sypialni leżał zeszyt ślubny, w którym był zapisany numer telefonu. Udałem się na przedpokój, po wspomniane przez Hane lody. Chwyciłem reklamówkę z zakupami i niechcący torebka ukochanej upadła na kafelki. Schyliłem się, żeby ją podnieść. Z torebki wypadło czasopismo,które również podniosłem. Normalnie odłożyłbym gazetę na miejsce, ale moją uwagę zwróciła okładka na której...widniała Hana. Zdziwiłem się tym widokiem i jednocześnie zdenerwowałem,bo narzeczona nic nie mówiła o tym,żeby brała udział w jakiejkolwiek sesji. Udałem się do kuchni,żeby schować lody do zamrażalki,zapobiegając ich rozmrożeniu. Opierając się o wyspę otworzyłem gazetę, ale usłyszałem schodzącą po schodach Hane.
-Powiesz mi co to jest? -mruknąłem.
-Skąd to masz?-odparła pytaniem na pytanie.
-Zapytałem pierwszy,więc oczekuje odpowiedzi.
-To moja sesja,trafiłam na nią zupełnie przypadkiem.
-Nic mi nie powiedziałaś. -fuknąłem.
-Nie było okazji, żeby ci powiedzieć. Wszystko wydarzyło się wczoraj. Próbowałam to odkręcić, ale nie chcieli mnie słuchać. Zanim Kate się pojawiła, byłam już w trakcie sesji.-wyznała Hana.-Nie bądź na mnie zły.
-Nie mam zamiaru. Jestem pod wrażeniem, podoba mi się i to bardzo. Nie widziałem, że mam tak piękną narzeczoną przy sobie.
-To miłe co mówisz. -odparła.-Szczerze to bałam się twojej reakcji.
-Kochanie...-Niall mnie przytulił.-Przepraszam. Zazdrośnik ze mnie.
-Ohh. Takiego cię kocham.
***
Jakiś czas później Hana poszła na górę, żeby trochę popracować. Zrobiła to z wielkim oporem, bo ciężko jest się rozstać z takim człowiekiem jak ja. Mimo,że narzeczona jest w pokoju na piętrze to czuję jakąś taką pustkę, jakbym siedział sam w pustym domu. Cały czas nie mogę przestać oglądać zdjęć z sesji. Są naprawdę pięknie. Nagle rozległ się dźwięk domofonu. Udałem się w stronę drzwi,żeby otworzyć. Ku mojemu zdziwieniu gościem okazał się Louis.
-Hej.
-Hej.Sam jesteś? -zapytał przekraczając próg.
-Hana jest w sypialni, ale pracuje. Miło, że wpadłeś.-przyznałem.
-Dorothy mi powiedziała, co ci się stało. Bawi mnie ta sytuacja. -uśmiechnął się Lou i udał się do salonu,a ja tuż za nim.
-Moja nieuwaga,przyznaję. -westchnąłem.-Chcesz coś do picia?
-Oby było zimne.-odparł-Nie chcę piwa.-dodał.
-Odmawiasz alkoholu? Abstynent jesteś czy jak.-zdziwiłem się słowami przyjaciela, bo Tomlinson uwielbia piwo i inne trunki.
-Po południu mam randkę. -powiedział.
-Aaa rozumiem. -powiedziałem nalewając Louis'owi do szklanki wodę z cytryną.-Musisz zachować trzeźwość, choć w moim towarzystwie było by ciężko.
-To się napij.-powiedział Louis.
-Sam nie będę pił, w dodatku jest środek dnia.
-Będzie okazja,żeby się napić. Za trzy tygodnie jest spotkanie klasowe. Idziemy?
-Dlaczego nie! Chętnie spotkam się w dawnym gronie.-powiedziałem z wielkim entuzjazmem. Pomimo tego, że nie byłem dobrym uczniem najlepiej wspominam czasy licealne i ludzi z jednej klasy.-Można przyjść z osobą towarzyszącą?
-Jeśli ktoś ma no to czemu nie,nic nie stoi na przeszkodzie. Jak ty weźmiesz Han ,to ja zabiorę Dorothy. -powiedział Louis.
-A kiedy to jest?
-Za trzy tygodnie w sobotę.Tylko miejsce spotkania mają jeszcze ustalić,bo niewiadomo ile osób jest chętnych.
-No pora roku też ,urlopy, wyjazdy.
-Śluby. -dodał Louis.
-Będzie się działo.-powiedziałem i usiadłem na kanapie,gdyż na stołku przy wyspie nie było mi wygodnie.
-Mam nadzieję, że przez całą noc.
-W nocy to najwięcej. Zabawy po zmroku są najlepsze.
-Pokaż to.-warknął Louis zmieniając temat.-Ej, przecież to Hana.
-Wiem.
-Bracie...-Louis zaczął przeglądać strony z sesją Brooks. -Zajebista jest. Nie wiedziałem,że taki skarb trzymasz w domu. Nie pochwaliłeś się nic,cwaniaku.
-Han nie wiedziała do końca czy ta sesja w ogóle się ukaże.-skłamałem,ale to mało istotne.
-Jasne,jasne.-odparł sarkastycznie Tomlinson.
Rozmawialiśmy z Louis'em trochę o moim ślubie z Haną. Wspominaliśmy również stare czasy. Naprawdę nie mogłem się opanować, śmiejąc się z przywołanych,zabawnych sytuacji. Tak bardzo skupiliśmy się na rozmowie, że o mały włos, a Louis spóźniłby się do pracy. Na szczęście narzeczona pojawiła się w salonie i zrównała nas z panującymi realiami, jak i godziną widniejącą na zegarku.
#Hana
Skończyłam brać szybki prysznic. Umyłam zęby i poszłam do sypialni,gdzie przebywał Horan. Chłopak leżał na łóżku i trzymał w ręku moją sesję.
-Odłożysz to w końcu? Ile można oglądać te same zdjęcia.
-Jestem nimi zafascynowany, bo jesteś tam ty.
-Chcę pogadać. -powiedziałam stanowczo zajmując swoją część łóżka.
-Mam się bać?
-Chyba nie ma czego. Martwię się, żę ze mną jest nie tak jak powinno być.Myślałam nad pójściem do ginekologa. .
-Bardzo dobry pomysł. Dowiemy się dlaczego nie możemy mieć małego Horanka, a już trochę się o niego staramy.
-Pójdziesz ze mną? -zapytałam
-Z tobą zawsze i wszędzie,gdzie tylko chcesz. -odparł.-Mogę umówić nas z nową ginekolog,która pracuje w moim szpitalu.
-Znasz ją?
-No pewnie, operowałem z nią jej pacjentkę. Fajna jest, pomoże nam. Zadzwonię do niej jutro rano i zapytam czy mogłaby nas przyjąć.
-Kochany jesteś.-pocałowałam Niall'a w policzek.
***
Następnego dnia Horan z samego rana zadzwonił do doktor Cox. Kobieta zgodziła się nas przyjąć dlatego umówiliśmy się z nią na wizytę o godzinie 12:00. Pół godziny wcześniej wyszliśmy z domu. Prowadziłam auto,bo z nogą Niall'a to było niemożliwe. Gdy tylko przekroczyłam próg szpitala zaczęłam się trochę denerwować. Nie lubię przebywać w tym miejscu. Horan udał się do rejestracji po moją kartę, a ja czekałam na niego tuż przed gabinetem. Niall,gdy tylko pojawił się z dokumentacją wszystkiego się domyślił. Nie ukrywam, wyraz mojej twarzy mówił sam za siebie. Horan przytulił mnie.
-Będzie dobrze,jestem z tobą.
***
-Wszystko jest w porządku.-powiedziała doktor Cox po wykonaniu badania.
-Jakaś przyczyna musi być.-zauważyłam.
-Naomi,staramy się o dziecko na prawdę dłuższy czas.-dodał Horan.
-Nie wykluczam,że przyczyną może być utrata pierwszej ciąży, ale przyczyn jest cała masa. Myślę, że na początek dam wam skierowanie na badania, a potem zobaczymy.- powiedziała Naomi.
-Dobrze.-odparłam.
-Wierzę w ciebie Cox, jesteś najlepsza i ufam,że nam pomożesz.-powiedział Niall.
-Zrobię co w mojej mocy,wiem jak wam na tym zależy, a zwłaszcza tobie, Niall.
-Jeśli będzie trzeba to położę się w oddział.-powiedziałam zdecydowanie.
-Miło mi to słyszeć.-powiedziała Cox.
-Do września masz czas.-dodał Niall.
-To jest szantaż? -zapytała Naomi.
-Nie.-odpowiedział.
-Mój narzeczony po prostu chce być ojcem.-powiedziałam.-Obudził się w nim instynkt rodzicielski.
-Rozumiem. -powiedziała Cox ze śmiechem.-To bardzo rzadka sytuacja, gdzie mężczyzna odczuwa chęć bycia rodzicem. Zazwyczaj to kobiety pierwsze chcą zostać matkami.
-Powiem pani,że w naszym przypadku wszystko jest odwrotnie. Jesteśmy zakręceni -rzekłam
* * * Trzy tygodnie później * * *
Naomi zdiagnozowała u mnie hiperprolatkynemię. Biorę tabletki, które obniżają poziom prolaktyny,dlatego być może za miesiąc nam się w końcu uda. Niall nie może doczekać się, aż zdejmą mu gips.
Włożyłam różową sukienkę przed kolana i czarne szpilki. Włosy sobie lekko podkręciłam. Razem z Niall'em na jego spotkanie klasowe. Na początku nie chciałam iść, bo i tak nikogo nie znam,ale Doris też idzie, gdyż Louis ją zaprosił. Spotkanie odbywało się na statku. Na miejscu było jakieś 50 osób. Niall przywitał się z dawnymi kolegami i wdał się razem z Louis'em w żywą rozmowę. Wcześniej Horan mnie przedstawił. Usiadłam z Dorothy na ławce,rozmawiałyśmy sobie o weselu ,które odbędzie się już za 5 tygodni. Nagle podszedł do mnie Niall.
-Chodź, chcę cię z kimś poznać.-powiedział na co tylko przewróciłam oczami.
-Poznałam chyba już wszystkich.-westchnęłam.
Chłopak poprowadził mnie kawałek dalej.
-To jest Becky.-przedstawił ją.
Dziewczyna była ładna,wysoka. Miała piękne,falowane rude włosy.
-Becky,poznaj Hanę, moją narzeczoną. -podałam jej rękę.
-Witaj. A więc to ty jesteś tą szczęściarą, która zdobyła serce najprzystojniejszego chłopaka w szkole. Horan mi o tobie mówił.-zaczęła-Ja jestem jego jedną z wielu byłych dziewczyn, jednak to ze mną związał się najdłużej, w tamtym okresie oczywiście.
-Znam przeszłości mojego narzeczonego jeśli o to ci chodzi. Nie mamy przed sobą tajemnic.-powiedziałam twardo i pewnie.
-Życzę szczęścia na nowej drodze życia. Nie nacieszysz się tym małżeństwem.-powiedziała i uśmiechnęła się.
-Becky,wystarczy.-ostrzegł ją Horan.
-Nic się nie stało. Wrócę do Dorothy,pewnie się nudzi.-oznajmiłam i odeszłam zostawiając tą dwójkę.
-Przepraszam cię za nią. -powiedział Niall.-Nie potrzebnie was przedstawiłem.
-Rozumiem. Rude zawsze są wredne.
-Becky taka była od zawsze władcza.
-Baw się dobrze kochanie.
***
Spotkanie trwało już cztery godziny. Bardzo często słyszałam imię Becky,albo 'ruda'. Nie powiem jej osoba mnie zdenerwowała,straciłam cały humor. Nie miałam na nic ochoty. Nawet rozmowa z Doris nie poprawiała mi nastroju. Widząc Becky tańczącą z Niall'em byłam zła. Dziewczyna cieszyła się sympatią wśród chłopaków. Każdy z nich bawił sie doskonale w jej towarzystwie.Nie wiem,dlatego, ale jej osoba zaczęła mnie denerwować i gdy tylko widziałam ją stojącą blisko Niall'a czułam jak podnosi mi się ciśnienie. Zaczęłam żałować,że tu przyszłam a w dodatku nie czułam się najlepiej. Było mi niedobrze i chciało mi się wymiotować. W pewnym momencie nie wytrzymałam i poszłam do toalety. Wiedziałam, że Dorothy biegnie za mną.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. Rozdział niezbyt mi się podobna, bo wymyślając go chciałam lepiej wszystko opisać. Niestety wyszło jak wyszło. Jakie wrażenia po konfrontacji Hany i Becky? Zauważyłam, że teraz więcej opini mam na wattpadzie.
Komentujcie,piszcie co wam sie podoba a co nie.
Do następnego (być może za tydzień) @angelharry
PS:Zapraszam na skończone fanfiction o Harry'm, mojej przyjaciółki
https://t.co/kofmf2pqNy
niedziela, 22 listopada 2015
Rozdział 20
"Zrobię dla niej wszystko "
+18
#Hana
Gdy budzik zaczął dzwonić Niall'a nie było już w łóżku. Niechętnie wyciągnęłam dłoń i zaczęłam szukać budzika, mając zamknięte oczy. Kiedy dotknęłam ręką urządzenie, wyłączyłam je. Westchnęłam pod nosem. Nie byłam zadowolona z tego, że muszę iść do pracy.Przekręciłam się na prawy bok,układając się w wydodnej dla mnie pozycji. Leżałam tak jakiś czas próbując oderwać się od rzeczywistości. W pewnym momencie wstałam z łóżka i zaczęłam się przeciągać. Zaczęło mi się kręcić w głowie. Złapałam się za skroń i usiadłam na łóżko. Zwroty głowy minęły po chwili. Ponownie wstałam i ruszyłam w kierunku szafy. W lustrze odbijała się moja sylwetka. Włosy potargane,jakbym była w jakimś buszu i bawiła się z małpami. Oczy lekko spuchnięte. Z prawego ramienia ssunął mi się rękaw za dużej koszulki. Poprawiłam włosy i otworzyłam szafę. Wybrałam odpowiedni strój i ruszyłam do łazienki. Będąc tam położyłam ciuchy na pralkę. Zabrałam się za mycie zębów. Szczotkując je przypomniałam sobie o sytuacji z przed dwóch tygodni. Otworzyłam szufladę, znajdującą się pod umywalką i z koszyczka wyjęłam kolejne opakowanie z testem ciążowym. Dokończyłam mycie zębów i oparłam się o wannę, siadając na jej brzegu. Zastanawiałam się czy jest sens otwierać nowe opakowanie. Po chwili namysłu zdecydowałam się na zrobienie testu. Nie musiałam czytać instrukcji, bo już na pamięć znałam tą całą formułkę. Zrobiłam siusiu i w trakcie czekania na wynik ubrałam się. W zasadzie to nie wiem co wtedy czułam.Wielokrotnie powtarzam tą czynność od miesięcy i nic się nie dzieje. Uczesałam się jeszcze zanim znów wzięłam do ręki test. Widok był taki jak zawsze. Nie jestem w ciąży. Włożyłam go do opakowania i wyrzuciłam do kosza. Ze smutnym wyrazem twarzy opuściłam łazienkę. Wróciłam do sypialni. Malowałam się myśląc o tym wszystkim. Zastanawiało mnie to dlaczego znów się nie udało. Moje obawy coraz bardziej wydawały mi się być prawdopodobne. Może nie zostanę nigdy więcej matką? Kto wie dlaczego tak się dzieje, że nie mogę zajść w tą ciążę skoro oboje z Niall'em chcemy mieć dziecko. Gdy skończyłam robić makijaż zbiegłam na dół. W kuchni spotkałam Harry'ego który wkładał papiery do teczki.
-Cześć. -przywitał się Harry.
-Hej.- fuknęłam
-Dobrze się czujesz? -zapytał z troską Harry.-Jesteś blada.
-Jest w porządku. -przytaknęłam wyjmując ze zmywarki szklankę. Wlałam do niej wodę niegazowaną.
-Podrzucisz mnie do kancelarii? Nie chce mi się iść na przystanek.
-Z przyjemnością, w końcu to niedaleko. -odparłam sięgając po opakowanie z lekiem,który przepisał mi lekarz, gdy trafiłam do szpitala. Wyjęłam jedną tabletkę, połknęłam ją popijając wodą.
-Powinnaś zjeść śniadanie.-zauważył Styles.
-Jabłko w zupełności mi wystarczy. -oznajmiłam i wzięłam do ręki czerwony owoc.-Chodź, bo oboje się spóźnimy.
-Chyba wstałaś dziś lewą nogą,co? Marudna jesteś i dziwna taka.
-Pogadamy o tym później,teraz nie mam ochoty. Zrozum mnie. -powiedziałam.-I o nic więcej nie pytaj,proszę cię.
Harry przytaknął głową i ruszył w stronę drzwi. Wyszłam za przyjacielem,zamykając mieszkanie. Podczas podróży oboje milczeliśmy. Słychać było tylko muzykę graną przez staję muzyczną. Gdy dojechałam do celu pożegnałam się z Harry'm życząc mu powodzenia na rozprawie. Przeprosiłam też za swoje zachowanie. Zostawiając chłopaka pod budynkiem kancelarii pojechałam do swojej pracy. Droga zajęła mi 15 minut. Zaparkowałam auto na parkingu i ruszyłam w stronę wejścia. Nacisnęłam przycisk przywoływujący windę na parter. Kiedy się w niej znalazłam nacisnęłam guzik z wybranym przez siebie piętrem. Docierając do celu opuściłam windę wraz z kilkoma innymi osobami. Szłam korytarzem i zaczęło mi coś nie pasować. Mój dział jest piętro wyżej. Na obecnym piętrze robią sesje zdjęcie do różnych magazynów czytelniczych lub reklam,którymi się zajmuję. Zaczęłam się wracać w kierunku windy. W pewnym momencie podbiegła do mnie dziewczyna.
-Gabinet make-up jest tam.-powiedziała.-Zaprowadze cię.
Byłam zaskoczona tym co do mnie mówi. Zanim zdążyłam sobie wszystko poukładać w głowie, wpadłam w ręce stylistów. Zaczęłam im tłumaczyć,że pomyliłam piętra i pracuje w dziale wyżej, ale nie chcieli mnie słuchać. Dla jasnej sytuacji. Ludzie, którzy pracują na tym piętrze nie widzieli mnie na oczy, gdyż ja z nimi nie współpracuje i nie mam z nimi kontaktu. Od tego są inni. Ja tylko wymyślam projekt reklamy,rozrysowywuje to ,a realizacją tego co przygotuje zajmuje się odpowiedzialna za to osoba. Siedząc na fotelu napisałamwiadomość do Kate,żeby do mnie przyszła i wszystko wyjaśniła. Nim się obejrzałam mój wygląd i fryzura były gotowe. Teraz ta sama dziewczyna dzięki, której tu się znalazłam zaprowadziła mnie do garderoby wskazując co mam założyć. Szybko ubrałam się w co było przygotowane dla mnie, a właściwie dla modelki, którą zastępuje. Włożyłam na siebie również szlafrok, wyszłam z pomieszczenia. Trafiłam na sesje zdjęciową. Fotograf kazał mi zająć wyznaczone miejsce, ale zanim się to wszystko zaczęło stylistka zdążyła jeszcze poprawić mi makijaż. Minęło kilka chwil, a mnie zaczęło to się podobać. W pewnym momencie kątem oka zauważyłam Kate, która stoi za fotografem. Mężczyzna przerwał sesję, ogłaszając krótką przerwę. Wykorzystałam ten moment i podeszłam do przyjaciółki.
-No,no. Ładnie wyglądasz.-powiedziała Kate uśmiechając się.
-Zabierz mnie stąd.-poprosiłam, gdyż stałyśmy w miejscu,gdzie można na spokojnie pogadać.
-Jak powiedziałam im wszystkim to byli bardzo zdziwieni, że nie jesteś modelką.
-A co ja mam powiedzieć? Jestem w szoku. Oczywiście próbowałam im to wszystko tłumaczyć, ale nie dali mi dojść do słowa. Bardzo szybko znalazłam się w ich rękach.
-Okey, rozumiem. Widziałam kilka twoich zdjęć i są na prawdę dobre.-przyznała Kate.
-Pisałam do ciebie wiadomość. Myślałam, że przyjdziesz i w porę wszystko odkręcimy.
-Byłam zajęta. Pytałam dziewczyn,gdzie jesteś,ale żadna cię nie widziała. Gdy dotarłam do swojego gabinetu od razu sięgnąłam po komórkę a tu patrzę... sms od ciebie.
-Co teraz mam zrobić? -zapytałam.
-Dokończ sesję. Świetnie ci idzie, wszyscy są pod wielkim wrażeniem. A jak skończysz to wracaj do domu.
-Dobrze,dziękuję.
-Zadzwonie później to mi wszystko opowiesz.
-Po południu mam lekcje tańca...-powiedziałam.
-Rozumiem. To trudno. Pogadamy innym razem.
-Proponuje jutro. Pójdziemy na miasto zjeść razem lunch.
-Dobrze. Trzymaj się kochana.-oznajmiła Kate przytulając mnie.
Przyjaciółka wróciła do pracy. Ja udałam się na plan.
#Niall
Miałem dyżur razem z Luke'm. Siedzieliśmy w szpitalnym bufecie,gdyż jedliśmy obiad.
-Zechcesz asystować mi przy opercji tego pacjenta z 412?-zapytał Luke jedząc.
-Z wielką chęcią, ale nie dziś. Umówiłem się.-powiedziałem.
-Z którą? Rudą czy blondynką. Bo sam nie wiem, pogubiłem się.
-Z Haną, to chyba oczywiste, a Becky to tylko znajoma z liceum.
-Widziałem was wtedy na korytarzu i odniosłem zupełnie inne wrażenie. Ona na ciebie leci stary.-powiedział Luke.
-Byliśmy kiedyś razem. Dla mnie to zamknięty temat.
-Nie drąże tematu.-oznajmił Luke.-Pochwal się chociaż, gdzie tym razem zabierasz swoją przyszłą żonę.
-Zapisaliśmy się na kurs tańca i po południu mamy zajęcia.-powiedziałem.
-Ooo. A co tańczycie,jeśli mogę zapytać.
-Marzeniem Hany jest zatańczyć walca. Jak dla mnie to za wolny taniec,ale niech jej będzie.
-Walc sam w sobie nie jest zły. Jak na wasz pierwszy taniec to chyba może być.
-Wiesz... najchętniej to bym nic nie tańczył. To nie dla mnie. Te kroki,oh wszystko mi się myli.-powiedziałem kumplowi prawdę.
-To powiedz jej to i zrezygnujcie.
-Nie chcę tego robić,bo wiem, że Hana tego pragnie, a ja zrobię dla niej wszystko.
-Musisz ją bardzo mocno kochać, że się tak poświęcasz.
- Hana jest dla mnie wszystkim czego potrzebuje, aby być szczęśliwym.
***
Kilka godzin później skończyłem dyżur. Bardzo szybko przebrałem się w zwykłe ciuchy. Biegiem leciałem do samochodu. Do rozpoczęcia lekcji brakowało 20 minut. Jechałem dość szybko,żeby zdążyć na czas,ale ruch na drodze o tej godzinie był utrudniony, gdyż tworzyły się korki przez dużą ilość aut. Do szkoły tańca dotarłem spóźniony o 15 minut. Wbiegłem na salę i od razu odnalazłem Hanę.
-Przepraszam za spóźnienie.-powiedziałem do instruktora.
-Myślałam, że już nie przyjdziesz.-szepnęła Brooks.
-Jak mógłbym nie przyjść? Obiecałem to jestem.-odparłem.
-Koniec rozgrzewki! -ogłosił nauczyciel.
Zaczęła się lekcja,która trwała 90 minut. Po zajęciach wróciliśmy do domu,każdy swoim samochodem.
#Hana
-Podobało ci się ?-zapytał Niall,gdy byliśmy w domu.
-Tak,bardzo. Coraz lepiej nam to wychodzi.-powiedziałam.
-Kocham cię.-odparł Niall i podniósł mnie do góry. Chłopak posadził mnie na wyspę kuchenną.
-Co robisz?-zapytałam gdy Niall całował moją szyję.
-Nie zadawaj głupich pytań. -odparł i złączył nasze usta w pocałunku.
Pocałunek z początku był bardzo delikatny, ale z upływem czasu stał się bardziej zachłanny i głębszy. Nasze języki zaczęły walkę o dominację. Nie chciałam dać Niall'owi tej satysfakcji,żewygra zaraz na samym początku. Droczyłam się, ale w ostateczności wygrał. Chłopak jedną ręką trzymał moje prawe udo. W pewnym momencie posunął się dalej.
-Choć na górę,bo coś czuję, że na pocałunkach się nie skończy.-szepnęłam gdy Niall całował moją szyję.
-Ścigamy się,kto pierwszy ten rządzi w sypialni.-krzyknął i ruszył w stronę schodów.
Nim ruszyłam do biegu usłyszałam huk,jakby ktoś sie przewrócił. Podbiegłam i zobaczyłam Horana siedzącego na schodach masującego sobie nogę.
-Nic ci nie jest? -zapytałam
-Tylko trochę boli,zaraz minie. -powiedział.-No chodź,chodź księżniczko.
Weszłam na schody,pomogłam Niall'owi wstać podając mu dłoń. Ruszyliśmy do sypialni.
Stanęłam obok łóżka. Zaczęłam rozpinać swoją sukienkę, chłopak mi w tym troszkę pomogł,bo nie dałam sobie rady z zamkiem,który się zaciął. Gdy moja sukienka swobodnie opadła na podłogę wskoczyłam na środek.
-Na co czekasz. Dawaj! Pokaż co dla mnie masz!
-Hormnony chyba za bardzo ci buzują.
-To ty tak na mnie działasz.
Niall zdjął swoje spodnie oraz koszulkę. Podszedł do łóżka a ja pochyliłam się nad nim dając całując go w usta.
Chłopak objął mnie swoimi rękoma wokół mojej talii. Serce zaczęło mi bić mocniej,że miałam wrażenie jakby miało wyskoczyć. Niall pociągnął mnie za nogi,że opadłam na łóżko. Chłopak zaczął kreślić wzory na moim brzuchu stopniowo przesuwając się ku majtkom. Dwoma palcami chwycił ich materiał i przyciągnął lekko do siebie,by za chwilę je puścić.
-Ty i te twoje gry wstępne.-skomentowałam poczynania chłopaka.
-Wolisz bez? Będzie tak jak chcesz.-mówiąc to chwycił za krawędź majtek i je ze mnie zdjął.
Nill przygryzł zębami dolną wargę, przejechał palcem po moim wzgórku i łechtaczce powodując przyjemnie uczucie wewnątrz mojego ciała. Kilka chwil później zdjął swoje i rzucił gdzieś za siebie. Pozwoliłam sobie chwycić długość swojego narzeczonego. Ominęłam nabrzmiałego już kolegę na swój palec. Na twarzy Niall'a pojawił się szeroki uśmiech,który dodał mu jeszcze więcej odwagi. Podparlam się i włożyłam do ust czubek penisa. Chłopak na to głośno jęknął.
-Niegrzeczna dziewczynka-warknął.-Czuję, że za chwilę do ciebie dojdę.
W tym momencie poczułam w ustach smak płynu,który wypłynął.
-Smaczny jesteś. -powiedziałam po czym się oblizałam.-Wskakuj do mnie.
Niall wskoczył na łóżko cicho jęcząc. Miał niewyraźny wyraz twarzy, lecz kiwnął głową, że jest dobrze. Horan usiadł na mnie i zajął poruszać się na boki unieruchamiając mnie. Nasze krocza ocierały się o siebie.
-Co ty jeszcze masz na sobie? -zmarszczył przy tym czoło-Oddawaj!
Po tych słowach Niall odpiął mi stanik i a ja go zdjęłam.
-Tak zdecydowanie lepiej.
Chłopak zwiększył prędkość poruszania biodrami. Niall pochylił się nade mną. Pocałował obie piersi i wszedł we mnie tak mocno, że przegryzłam dolną wargę, a z moich oczu poleciały pojedyncze kropelki łez.
-Kurwa Niall!- krzyknęłam.
-Przepraszam, nie chciałem sprawić ci bulu.-powiedział i wytarł moje łzy. -Zacznę od początku. Tym razem będę delikatny.
Horan wyszedł ze mnie. Odczekał chwilę. Całował każdy zakątek mojego ciała zanim ponownie dotarł do mojego wnętrza. Zrobił to bezboleśnie. Czułam jak ciepły płyn pownie wydostał się z penisa.
-Trafiony zatopiony?
-Poczekamy i zobaczymy.-stwierdziłam.
To czego doświadczyłam przed chwilą wywołało u mnie nagły przypływ ciepła,czułam, że się rumienie.Chłopak wszedł we mnie jeszcze kilka razy zanim oboje opadliśmy na łóżko.
-Co to było? Byłaś taka...ostra. Dziękuję ci za to.
-Ty za to doprowadziłeś mnie do łez.
-Pierwszy raz zdążyło mi się,żeby dziewczyna podczas stosunku ze mną płakała.
-No widzisz,wszystko jest jednak możliwe.
Leżeliśmy jakiś czas w łóżku. Niall coraz bardziej zaczął skarżyć się na ból kostki,ale stawiał opór przed pójściem do szpitala. Dałam mu spokój, ale w nocy złapał go tak silny ból, że zgodził się bez wahania. Z pomocą Harry'ego zawiozłam go do szpitala. Tam lekarze zrobili prześwietlenie kończyny i włożyli nogę Niall'a w gips.
-Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się kochać ze złamaną nogą. -podsumował gdy wyszedł z gabinetu lekarskiego.
-Jesteś nienormalny wiesz? -Nigdy więcej się nie ścigam.
-Gdybyś nie chciała iść do sypialni nie doszłoby do tego.
-Dobrze. Następnym razem zostaniemy w kuchni.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. Co sądzie o tym wszystkim? Co wam się najbardziej podobało? Komentujcie. Następny rozdział postaram się dodać za mniej więcej tydzień.
@angelharry99
+18
#Hana
Gdy budzik zaczął dzwonić Niall'a nie było już w łóżku. Niechętnie wyciągnęłam dłoń i zaczęłam szukać budzika, mając zamknięte oczy. Kiedy dotknęłam ręką urządzenie, wyłączyłam je. Westchnęłam pod nosem. Nie byłam zadowolona z tego, że muszę iść do pracy.Przekręciłam się na prawy bok,układając się w wydodnej dla mnie pozycji. Leżałam tak jakiś czas próbując oderwać się od rzeczywistości. W pewnym momencie wstałam z łóżka i zaczęłam się przeciągać. Zaczęło mi się kręcić w głowie. Złapałam się za skroń i usiadłam na łóżko. Zwroty głowy minęły po chwili. Ponownie wstałam i ruszyłam w kierunku szafy. W lustrze odbijała się moja sylwetka. Włosy potargane,jakbym była w jakimś buszu i bawiła się z małpami. Oczy lekko spuchnięte. Z prawego ramienia ssunął mi się rękaw za dużej koszulki. Poprawiłam włosy i otworzyłam szafę. Wybrałam odpowiedni strój i ruszyłam do łazienki. Będąc tam położyłam ciuchy na pralkę. Zabrałam się za mycie zębów. Szczotkując je przypomniałam sobie o sytuacji z przed dwóch tygodni. Otworzyłam szufladę, znajdującą się pod umywalką i z koszyczka wyjęłam kolejne opakowanie z testem ciążowym. Dokończyłam mycie zębów i oparłam się o wannę, siadając na jej brzegu. Zastanawiałam się czy jest sens otwierać nowe opakowanie. Po chwili namysłu zdecydowałam się na zrobienie testu. Nie musiałam czytać instrukcji, bo już na pamięć znałam tą całą formułkę. Zrobiłam siusiu i w trakcie czekania na wynik ubrałam się. W zasadzie to nie wiem co wtedy czułam.Wielokrotnie powtarzam tą czynność od miesięcy i nic się nie dzieje. Uczesałam się jeszcze zanim znów wzięłam do ręki test. Widok był taki jak zawsze. Nie jestem w ciąży. Włożyłam go do opakowania i wyrzuciłam do kosza. Ze smutnym wyrazem twarzy opuściłam łazienkę. Wróciłam do sypialni. Malowałam się myśląc o tym wszystkim. Zastanawiało mnie to dlaczego znów się nie udało. Moje obawy coraz bardziej wydawały mi się być prawdopodobne. Może nie zostanę nigdy więcej matką? Kto wie dlaczego tak się dzieje, że nie mogę zajść w tą ciążę skoro oboje z Niall'em chcemy mieć dziecko. Gdy skończyłam robić makijaż zbiegłam na dół. W kuchni spotkałam Harry'ego który wkładał papiery do teczki.
-Cześć. -przywitał się Harry.
-Hej.- fuknęłam
-Dobrze się czujesz? -zapytał z troską Harry.-Jesteś blada.
-Jest w porządku. -przytaknęłam wyjmując ze zmywarki szklankę. Wlałam do niej wodę niegazowaną.
-Podrzucisz mnie do kancelarii? Nie chce mi się iść na przystanek.
-Z przyjemnością, w końcu to niedaleko. -odparłam sięgając po opakowanie z lekiem,który przepisał mi lekarz, gdy trafiłam do szpitala. Wyjęłam jedną tabletkę, połknęłam ją popijając wodą.
-Powinnaś zjeść śniadanie.-zauważył Styles.
-Jabłko w zupełności mi wystarczy. -oznajmiłam i wzięłam do ręki czerwony owoc.-Chodź, bo oboje się spóźnimy.
-Chyba wstałaś dziś lewą nogą,co? Marudna jesteś i dziwna taka.
-Pogadamy o tym później,teraz nie mam ochoty. Zrozum mnie. -powiedziałam.-I o nic więcej nie pytaj,proszę cię.
Harry przytaknął głową i ruszył w stronę drzwi. Wyszłam za przyjacielem,zamykając mieszkanie. Podczas podróży oboje milczeliśmy. Słychać było tylko muzykę graną przez staję muzyczną. Gdy dojechałam do celu pożegnałam się z Harry'm życząc mu powodzenia na rozprawie. Przeprosiłam też za swoje zachowanie. Zostawiając chłopaka pod budynkiem kancelarii pojechałam do swojej pracy. Droga zajęła mi 15 minut. Zaparkowałam auto na parkingu i ruszyłam w stronę wejścia. Nacisnęłam przycisk przywoływujący windę na parter. Kiedy się w niej znalazłam nacisnęłam guzik z wybranym przez siebie piętrem. Docierając do celu opuściłam windę wraz z kilkoma innymi osobami. Szłam korytarzem i zaczęło mi coś nie pasować. Mój dział jest piętro wyżej. Na obecnym piętrze robią sesje zdjęcie do różnych magazynów czytelniczych lub reklam,którymi się zajmuję. Zaczęłam się wracać w kierunku windy. W pewnym momencie podbiegła do mnie dziewczyna.
-Gabinet make-up jest tam.-powiedziała.-Zaprowadze cię.
Byłam zaskoczona tym co do mnie mówi. Zanim zdążyłam sobie wszystko poukładać w głowie, wpadłam w ręce stylistów. Zaczęłam im tłumaczyć,że pomyliłam piętra i pracuje w dziale wyżej, ale nie chcieli mnie słuchać. Dla jasnej sytuacji. Ludzie, którzy pracują na tym piętrze nie widzieli mnie na oczy, gdyż ja z nimi nie współpracuje i nie mam z nimi kontaktu. Od tego są inni. Ja tylko wymyślam projekt reklamy,rozrysowywuje to ,a realizacją tego co przygotuje zajmuje się odpowiedzialna za to osoba. Siedząc na fotelu napisałamwiadomość do Kate,żeby do mnie przyszła i wszystko wyjaśniła. Nim się obejrzałam mój wygląd i fryzura były gotowe. Teraz ta sama dziewczyna dzięki, której tu się znalazłam zaprowadziła mnie do garderoby wskazując co mam założyć. Szybko ubrałam się w co było przygotowane dla mnie, a właściwie dla modelki, którą zastępuje. Włożyłam na siebie również szlafrok, wyszłam z pomieszczenia. Trafiłam na sesje zdjęciową. Fotograf kazał mi zająć wyznaczone miejsce, ale zanim się to wszystko zaczęło stylistka zdążyła jeszcze poprawić mi makijaż. Minęło kilka chwil, a mnie zaczęło to się podobać. W pewnym momencie kątem oka zauważyłam Kate, która stoi za fotografem. Mężczyzna przerwał sesję, ogłaszając krótką przerwę. Wykorzystałam ten moment i podeszłam do przyjaciółki.
-No,no. Ładnie wyglądasz.-powiedziała Kate uśmiechając się.
-Zabierz mnie stąd.-poprosiłam, gdyż stałyśmy w miejscu,gdzie można na spokojnie pogadać.
-Jak powiedziałam im wszystkim to byli bardzo zdziwieni, że nie jesteś modelką.
-A co ja mam powiedzieć? Jestem w szoku. Oczywiście próbowałam im to wszystko tłumaczyć, ale nie dali mi dojść do słowa. Bardzo szybko znalazłam się w ich rękach.
-Okey, rozumiem. Widziałam kilka twoich zdjęć i są na prawdę dobre.-przyznała Kate.
-Pisałam do ciebie wiadomość. Myślałam, że przyjdziesz i w porę wszystko odkręcimy.
-Byłam zajęta. Pytałam dziewczyn,gdzie jesteś,ale żadna cię nie widziała. Gdy dotarłam do swojego gabinetu od razu sięgnąłam po komórkę a tu patrzę... sms od ciebie.
-Co teraz mam zrobić? -zapytałam.
-Dokończ sesję. Świetnie ci idzie, wszyscy są pod wielkim wrażeniem. A jak skończysz to wracaj do domu.
-Dobrze,dziękuję.
-Zadzwonie później to mi wszystko opowiesz.
-Po południu mam lekcje tańca...-powiedziałam.
-Rozumiem. To trudno. Pogadamy innym razem.
-Proponuje jutro. Pójdziemy na miasto zjeść razem lunch.
-Dobrze. Trzymaj się kochana.-oznajmiła Kate przytulając mnie.
Przyjaciółka wróciła do pracy. Ja udałam się na plan.
#Niall
Miałem dyżur razem z Luke'm. Siedzieliśmy w szpitalnym bufecie,gdyż jedliśmy obiad.
-Zechcesz asystować mi przy opercji tego pacjenta z 412?-zapytał Luke jedząc.
-Z wielką chęcią, ale nie dziś. Umówiłem się.-powiedziałem.
-Z którą? Rudą czy blondynką. Bo sam nie wiem, pogubiłem się.
-Z Haną, to chyba oczywiste, a Becky to tylko znajoma z liceum.
-Widziałem was wtedy na korytarzu i odniosłem zupełnie inne wrażenie. Ona na ciebie leci stary.-powiedział Luke.
-Byliśmy kiedyś razem. Dla mnie to zamknięty temat.
-Nie drąże tematu.-oznajmił Luke.-Pochwal się chociaż, gdzie tym razem zabierasz swoją przyszłą żonę.
-Zapisaliśmy się na kurs tańca i po południu mamy zajęcia.-powiedziałem.
-Ooo. A co tańczycie,jeśli mogę zapytać.
-Marzeniem Hany jest zatańczyć walca. Jak dla mnie to za wolny taniec,ale niech jej będzie.
-Walc sam w sobie nie jest zły. Jak na wasz pierwszy taniec to chyba może być.
-Wiesz... najchętniej to bym nic nie tańczył. To nie dla mnie. Te kroki,oh wszystko mi się myli.-powiedziałem kumplowi prawdę.
-To powiedz jej to i zrezygnujcie.
-Nie chcę tego robić,bo wiem, że Hana tego pragnie, a ja zrobię dla niej wszystko.
-Musisz ją bardzo mocno kochać, że się tak poświęcasz.
- Hana jest dla mnie wszystkim czego potrzebuje, aby być szczęśliwym.
***
Kilka godzin później skończyłem dyżur. Bardzo szybko przebrałem się w zwykłe ciuchy. Biegiem leciałem do samochodu. Do rozpoczęcia lekcji brakowało 20 minut. Jechałem dość szybko,żeby zdążyć na czas,ale ruch na drodze o tej godzinie był utrudniony, gdyż tworzyły się korki przez dużą ilość aut. Do szkoły tańca dotarłem spóźniony o 15 minut. Wbiegłem na salę i od razu odnalazłem Hanę.
-Przepraszam za spóźnienie.-powiedziałem do instruktora.
-Myślałam, że już nie przyjdziesz.-szepnęła Brooks.
-Jak mógłbym nie przyjść? Obiecałem to jestem.-odparłem.
-Koniec rozgrzewki! -ogłosił nauczyciel.
Zaczęła się lekcja,która trwała 90 minut. Po zajęciach wróciliśmy do domu,każdy swoim samochodem.
#Hana
-Podobało ci się ?-zapytał Niall,gdy byliśmy w domu.
-Tak,bardzo. Coraz lepiej nam to wychodzi.-powiedziałam.
-Kocham cię.-odparł Niall i podniósł mnie do góry. Chłopak posadził mnie na wyspę kuchenną.
-Co robisz?-zapytałam gdy Niall całował moją szyję.
-Nie zadawaj głupich pytań. -odparł i złączył nasze usta w pocałunku.
Pocałunek z początku był bardzo delikatny, ale z upływem czasu stał się bardziej zachłanny i głębszy. Nasze języki zaczęły walkę o dominację. Nie chciałam dać Niall'owi tej satysfakcji,żewygra zaraz na samym początku. Droczyłam się, ale w ostateczności wygrał. Chłopak jedną ręką trzymał moje prawe udo. W pewnym momencie posunął się dalej.
-Choć na górę,bo coś czuję, że na pocałunkach się nie skończy.-szepnęłam gdy Niall całował moją szyję.
-Ścigamy się,kto pierwszy ten rządzi w sypialni.-krzyknął i ruszył w stronę schodów.
Nim ruszyłam do biegu usłyszałam huk,jakby ktoś sie przewrócił. Podbiegłam i zobaczyłam Horana siedzącego na schodach masującego sobie nogę.
-Nic ci nie jest? -zapytałam
-Tylko trochę boli,zaraz minie. -powiedział.-No chodź,chodź księżniczko.
Weszłam na schody,pomogłam Niall'owi wstać podając mu dłoń. Ruszyliśmy do sypialni.
Stanęłam obok łóżka. Zaczęłam rozpinać swoją sukienkę, chłopak mi w tym troszkę pomogł,bo nie dałam sobie rady z zamkiem,który się zaciął. Gdy moja sukienka swobodnie opadła na podłogę wskoczyłam na środek.
-Na co czekasz. Dawaj! Pokaż co dla mnie masz!
-Hormnony chyba za bardzo ci buzują.
-To ty tak na mnie działasz.
Niall zdjął swoje spodnie oraz koszulkę. Podszedł do łóżka a ja pochyliłam się nad nim dając całując go w usta.
Chłopak objął mnie swoimi rękoma wokół mojej talii. Serce zaczęło mi bić mocniej,że miałam wrażenie jakby miało wyskoczyć. Niall pociągnął mnie za nogi,że opadłam na łóżko. Chłopak zaczął kreślić wzory na moim brzuchu stopniowo przesuwając się ku majtkom. Dwoma palcami chwycił ich materiał i przyciągnął lekko do siebie,by za chwilę je puścić.
-Ty i te twoje gry wstępne.-skomentowałam poczynania chłopaka.
-Wolisz bez? Będzie tak jak chcesz.-mówiąc to chwycił za krawędź majtek i je ze mnie zdjął.
Nill przygryzł zębami dolną wargę, przejechał palcem po moim wzgórku i łechtaczce powodując przyjemnie uczucie wewnątrz mojego ciała. Kilka chwil później zdjął swoje i rzucił gdzieś za siebie. Pozwoliłam sobie chwycić długość swojego narzeczonego. Ominęłam nabrzmiałego już kolegę na swój palec. Na twarzy Niall'a pojawił się szeroki uśmiech,który dodał mu jeszcze więcej odwagi. Podparlam się i włożyłam do ust czubek penisa. Chłopak na to głośno jęknął.
-Niegrzeczna dziewczynka-warknął.-Czuję, że za chwilę do ciebie dojdę.
W tym momencie poczułam w ustach smak płynu,który wypłynął.
-Smaczny jesteś. -powiedziałam po czym się oblizałam.-Wskakuj do mnie.
Niall wskoczył na łóżko cicho jęcząc. Miał niewyraźny wyraz twarzy, lecz kiwnął głową, że jest dobrze. Horan usiadł na mnie i zajął poruszać się na boki unieruchamiając mnie. Nasze krocza ocierały się o siebie.
-Co ty jeszcze masz na sobie? -zmarszczył przy tym czoło-Oddawaj!
Po tych słowach Niall odpiął mi stanik i a ja go zdjęłam.
-Tak zdecydowanie lepiej.
Chłopak zwiększył prędkość poruszania biodrami. Niall pochylił się nade mną. Pocałował obie piersi i wszedł we mnie tak mocno, że przegryzłam dolną wargę, a z moich oczu poleciały pojedyncze kropelki łez.
-Kurwa Niall!- krzyknęłam.
-Przepraszam, nie chciałem sprawić ci bulu.-powiedział i wytarł moje łzy. -Zacznę od początku. Tym razem będę delikatny.
Horan wyszedł ze mnie. Odczekał chwilę. Całował każdy zakątek mojego ciała zanim ponownie dotarł do mojego wnętrza. Zrobił to bezboleśnie. Czułam jak ciepły płyn pownie wydostał się z penisa.
-Trafiony zatopiony?
-Poczekamy i zobaczymy.-stwierdziłam.
To czego doświadczyłam przed chwilą wywołało u mnie nagły przypływ ciepła,czułam, że się rumienie.Chłopak wszedł we mnie jeszcze kilka razy zanim oboje opadliśmy na łóżko.
-Co to było? Byłaś taka...ostra. Dziękuję ci za to.
-Ty za to doprowadziłeś mnie do łez.
-Pierwszy raz zdążyło mi się,żeby dziewczyna podczas stosunku ze mną płakała.
-No widzisz,wszystko jest jednak możliwe.
Leżeliśmy jakiś czas w łóżku. Niall coraz bardziej zaczął skarżyć się na ból kostki,ale stawiał opór przed pójściem do szpitala. Dałam mu spokój, ale w nocy złapał go tak silny ból, że zgodził się bez wahania. Z pomocą Harry'ego zawiozłam go do szpitala. Tam lekarze zrobili prześwietlenie kończyny i włożyli nogę Niall'a w gips.
-Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się kochać ze złamaną nogą. -podsumował gdy wyszedł z gabinetu lekarskiego.
-Jesteś nienormalny wiesz? -Nigdy więcej się nie ścigam.
-Gdybyś nie chciała iść do sypialni nie doszłoby do tego.
-Dobrze. Następnym razem zostaniemy w kuchni.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za błędy. Co sądzie o tym wszystkim? Co wam się najbardziej podobało? Komentujcie. Następny rozdział postaram się dodać za mniej więcej tydzień.
@angelharry99
Subskrybuj:
Posty (Atom)





